www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Trigranit dostał czarną polewkę od PKP. Na dworcu Poznań Główny może już co najwyżej pocałować klamkę

16 października 2016

Trigranit dostał czarną polewkę od PKP. Na dworcu Poznań Główny może już co najwyżej pocałować klamkę

Poznań - PKP - Trigranit - dworzec - Poznań Główny - kolej - Poznań City Center - centrum handlowe

To jest nie tylko wiadomość tygodnia. Tak naprawdę dla urbanistyki Poznania to co najmniej najważniejsza wiadomość miesiąca, a może i roku. Nowe władze PKP pogoniły Trigranit z poznańskiego dworca.

Z formalnego punktu widzenia nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Władze PKP - jak podał jako pierwszy "Głos Wielkopolski" - po prostu nie przedłużyły umowy z Trigranitem. Nie, że zerwały czy coś. Ot, była umowa, wygasła, i nie ma umowy.

To teoria. A praktyka?

W praktyce stało się coś, czego całkiem spora grupa społeczników, polityków, a także zwykłych poznaniaków i podróżnych, wyczekiwała z nadzieją co najmniej od czasu otwarcia Poznań City Center.

Firma Trigranit NIE ZAJMIE SIĘ przebudową starego dworca PKP Poznań Główny!

Zmieniamy filozofię podejścia do dworców, którą zaproponował poprzedni zarząd PKP. Przestrzeń dworca nie powinna służyć przedsięwzięciom komercyjnym, ale podróżnym

Członek zarządu PKP Michał Beim / źródło: Głos Wielkopolski



No sami powiedzcie... Jeszcze jakiś rok temu podobne słowa KOGOKOLWIEK z PKP wszyscy zgodnie uznalibyśmy za dobry żart.

Nie tylko nowy Poznań Główny

Firma Trigranit wkroczyła do gry o dworzec Poznań Główny w 2009 r. Niedługo potem PKP uznało, że właśnie oferta budowy nowego dworca złożona przez Węgrów jest najlepsza. Może warto przypomnieć, jak to miało wyglądać na początku...



...i co z tego wyszło w praktyce...



Z budową dworca Trigranit ruszył latem 2011 r. I – rzutem na taśmę, ale jednak – zdążył tuż przed Euro 2012. Potem dobudował centrum handlowe Poznań City Center z dworcem PKS i nowe drogi.

Deweloper praktycznie od samego początku miał też zakusy, by zająć się starym budynkiem dworca PKP. Już tzw. umowa partycypacyjna z 2011 r. przewidywała taką możliwość. Podkreślmy: MOŻLIWOŚĆ. Tylko możliwość.

Jednak w międzyczasie Trigranit tak rozpanoszył się na dworcu i sąsiednich terenach, że w pewnym momencie wydawało się wręcz nierealne, by ktokolwiek mógł się Węgrów pozbyć.

Już dwa lata temu zwracałem uwagę, że choć PKP dostrzega mankamenty nowego dworca, choć jak na dłoni (i to od początku!) widzą je sami podróżni, to i tak stary Poznań Główny ma trafić w ręce Trigranitu.

Mało tego. Nawet prezydent Jacek Jaśkowiak i jego zastępca Maciej Wudarski, mimo że w kampanii wyborczej jechali równo po nowym dworcu PKP, a na początku kadencji pogrozili palcem, ostatecznie po prostu się z Trigranitem dogadali.

Tego Trigranitowi nikt nie zapomni

A przecież lista grzechów Trigranitu jest dłuuuga. Tak naprawdę wszystkie razem, a nawet każdy z osobna, mogłyby stanowić doskonały pretekst, aby podziękować Węgrom za dalszą współpracę i grzecznie wskazać schody ruchome na peron drzwi wyjściowe.

Przypomnijmy:

- Trigranit zaprojektował dworzec bez poczekalni (!), z płatnymi toaletami (!!) i z głównym wejściem wychodzącym na... barierki przy ulicy (!!!) na moście Dworcowym.

- Zbudował go dodatkowo w takim miejscu, że blisko jest tylko na perony 1-3. Już przedostanie się na perony 4-6 wymaga aż trzykrotnej zmiany poziomów...

- ...nie wspominając o peronach 4a i 4b, na które drogę z nowego dworca jedni podróżni musieli wskazywać innym podróżnym, a czasami odpowiedź brzmiała jak na pytanie o nikomu nieznaną ulicę na największym zadupiu miasta, czyli „tu zaraz skręci pan w lewo, potem schodami w dół, 100 metrów przed siebie, znowu schodami w dół, w prawo, potem jeszcze raz w prawo, schodami w górę, no i kawałek prosto i już pan jest!”.

- Dla formalności trzeba jeszcze raz wytknąć brak schodów ruchomych w dół, choć to już oczywista oczywistość, a nawet legenda. Żaden przedstawiciel Trigranitu nigdy nie potrafił logicznie wyjaśnić, dlaczego na peron nie dobudowano dodatkowego ciągu schodów (w innym miejscu niż te zwykłe).

- To z kolei spowodowało, że teraz PKP musi (na własny koszt!) te schody dobudowywać. A to generuje dodatkowe problemy na dworcu.

- Oczywiście Trigranit zbudował też monstrualne centrum handlowe o powierzchni 59 tys. mkw. Czyli kilkadziesiąt razy większe od samego nowego dworca.



- Tak poprowadził drogi z nowego przystanku tramwajowego Poznań Główny na dworzec PKP, że najkrótsza, 350-metrowa trasa prowadziła właśnie przez centrum handlowe.

- Kiedy pojawił się pomysł, by tę drogę skrócić, Trigranit bardzo silnie sprzeciwiał się zrobieniu przejścia przez jezdnię na ul. Matyi (choć – zaznaczmy – to Zarząd Dróg Miejskich wymyślił przejście podziemne).

- Do dzisiaj najtęższe głowy wśród inżynierów zastanawiają się, jak udało się nie połączyć dworców PKP i PKS bezpośrednim przejściem, choć przecież sąsiadują niemal przez ścianę (czy raczej przez sufit). Tak, tak, z PKP na PKS najkrótsza droga też prowadzi przez galerię Poznań City Center.

- Pasażerowie najboleśniej przekonali się o tych niedogodnościach, kiedy przez niechlujstwo podwykonawców Trigranitu po zaledwie pół roku w Poznań City Center runął kawałek sufitu.

- Powiedzmy jeszcze o mitycznej kładce z dworca Poznań Główny na Dworzec Zachodni. Trigranit ją obiecał, po czym tak to odwlekał, że nigdy nie ruszył z jej budową. Teraz wszystko wskazuje, że kładka dołączy do innych światłych inwestycji jak Fujibana czy blisko 300-metrowy wieżowiec Poznań Forum, które mimo szumnych zapowiedzi nigdy nie doczekały się realizacji.

Z dworcem Poznań Główny jak ze śmigłowcami

Mimo tych wszystkich – nazwijmy to delikatnie – wpadek PKP brnęło w jedyny słuszny scenariusz, by oddać Trigranitowi do przebudowy stary dworzec.



I kiedy już, już wszyscy zastanawiali się tylko, jakie to kwity szefowie Trigranitu mają na PKP i innych decydentów...

Nagle mamy zaskakujący zwrot akcji o 180 stopni.

Ta cała sytuacja trochę przypomina sprawę ze śmigłowcami Caracal. Już niby wszystko było rozstrzygnięte i dogadane, już negocjacje były na ostatniej prostej... Aż nagle coś się rozsypało.

Jasne, inna skala, inna branża, inne kwoty. Zupełnie inny także kontekst. Ale sami przyznacie, że wygląda to całkiem podobnie.

Zdaje się, że nowe władze PKP trochę przez przypadek skorzystały na wcześniejszej strategii prowadzenia negocjacji.

Ta strategia polegała na przeciąganiu rozmów z Trigranitem tak długo, jak tylko się da, i dopiero na koniec miały zostać podpisane twarde zobowiązania.

Efekt? Ilekroć dziennikarze czy zwykli mieszkańcy dopytywali o szczegóły przebudowy starego dworca Poznań Główny – byli zbywani tymi samymi formułkami. „Nie podpisano jeszcze żadnej umowy”, „negocjacje trwają”, itd. itp.

Oczywiście, na bieżąco docierały nieoficjalne pogłoski o kolejnych szczegółach inwestycji, które są już praktycznie przesądzone. Jednak – przynajmniej oficjalnie – nikt nigdy nie dopiął ich na ostatni guzik. Nawet we wrześniu 2015 r., kiedy Jacek Jaśkowiak z kolejarzami podpisał list intencyjny i pokazał plany przebudowy.

Wydawało się formalnością, że w końcu PKP i Trigranit podpiszą umowę, i ogłoszą światu, że oto mamy finał tych ciągnących się rzekomo całymi latami „negocjacji”...

Aż tu nagle – TRACH! Przyszła „dobra zmiana”, zmiotła władze PKP, aż w końcu wszystkie wynegocjowane dotąd pomysły na stary Poznań Główny wylądowały w koszu.



W taki oto sposób Trigranit został z ręką w nocniku. Tak naprawdę można się dziwić, że nastąpiło to tak późno, bo przecież kierownictwo na kolei zmieniło się już niemal rok temu.

Jestem ciekaw, co będzie dalej. Czy Trigranit – podobnie jak Francuzi w sprawie Caracali – zacznie wydawać oburzone oświadczenia. Czy upubliczni, co dokładnie zamierzał zbudować. I czy PKP w odpowiedzi będzie wytykać Węgrom, kto kogo uczył jeść widelcem w wagonie restauracyjnym.

Na razie mieliśmy tylko pierwsze, pełne zaskoczenia komentarze Trigranitu. I zaraz potem cisza. Zdaje się, że jeszcze nie otrząsnęli się z szoku, że w ostatniej chwili wymsknął im się taki deweloperski „pewniak” wart blisko 100 mln euro.

Tak czy inaczej – sądząc po obecnych i zwłaszcza wcześniejszych komentarzach – po Trigranicie w Poznaniu mało kto będzie płakać.

Seweryn Lipoński / 16 października 2016