www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Komunikacyjne obiecanki Jacka Jaśkowiaka, czyli... CTRL+C, CTRL+V z poprzednich wyborów

13 października 2018

Wybory 2018. Komunikacyjne obiecanki Jacka Jaśkowiaka, czyli... CTRL+C, CTRL+V z poprzednich wyborów

Wybory 2018 - Poznań - Jacek Jaśkowiak - Maciej Wudarski - tramwaj na Naramowice - Dolna Głogowska

Prezydent Jacek Jaśkowiak wbrew własnym obietnicom nie zbudował tras tramwajowych na Naramowice i na ul. Ratajczaka, nowej ul. Dolnej Głogowskiej ani sieci parkingów P&R. Teraz – jak gdyby nigdy nic – znowu wpisał je do programu wyborczego.

Prezydent Jacek Jaśkowiak – wbrew temu, co próbowała ostatnio wykazać TVP Poznań – w kampanii wyborczej uczestniczy całkiem aktywnie i parę razy w tygodniu zaprasza dziennikarzy w różne miejsca.

Inna sprawa, że często formalnie robi to nie jako kandydat, tylko jako prezydent Poznania pod pretekstem np. jakiejś kiełbasy wyborczej zapowiadanej całkowicie przypadkiem akurat teraz inwestycji. Ale mniejsza z tym. Jego poprzednik robił tak samo.

Program Jaśkowiaka i deja vu

Jedno z takich spotkań odbyło się już jakiś czas temu na przebudowywanym Św. Marcinie. To tam Jacek Jaśkowiak zaprezentował swoje transportowe obietnice na kolejne lata.

TUTAJ ZNAJDZIECIE PEŁNĄ LISTĘ TYCH OBIETNIC - NA STRONIE WYBORCZEJ PREZYDENTA JAŚKOWIAKA

Muszę przyznać, że miałem poczucie swoistego deja vu.

I wcale nie chodzi o to, że staliśmy na placu budowy, gdzie ludzie przemykali między koparkami, barierkami czy krzątającymi się tu i ówdzie robotnikami, tak samo jak kilka lat temu na Kaponierze czy na peronach 1-3 podczas budowy nowego dworca.

To poczucie deja vu dotyczyło samego programu Jacka Jaśkowiaka. Szybko zorientowałem się, że gdzieś to już słyszałem, może na przykład… hmm… przed poprzednimi wyborami?Bingo!

Jak się bliżej przyjrzeć, to zapowiedzi Jacka Jaśkowiaka w dużej mierze zostały po prostu przeklejone z tego, co obiecywał cztery lata temu.



I nie, wcale nie dlatego, że to takie świetne i uniwersalne postulaty. To po prostu lista inwestycji, których Jaśkowiak już jako prezydent przez cztery lata nie zrealizował lub nawet nie ruszył (!), więc teraz… znowu obiecuje je przed wyborami.

Zresztą co tu więcej gadać. Zobaczcie sami, co Jacek Jaśkowiak wymienia w swoim programie w części „Poznań 2023 - skomunikowany”:

Rozwiniemy system tramwajowy Poznania:

- już w najbliższej kadencji tramwaj pojedzie do nowych dzielnic (Naramowice, os. Faliste), stworzymy szybsze połączenia w centrum (ul. Ratajczaka), zmodernizujemy kluczowe trasy dzielnicowe (Dąbrowskiego, Polanka-Chartowo-Żegrze, Wierzbięcice/28 Czerwca)


To już klasyka. Trasy na Naramowice i na ul. Ratajczaka to były kluczowe punkty w transportowych obietnicach Jaśkowiaka przed czterema laty.

Co prawda nie było tam mowy o modernizacjach tras na Dąbrowskiego, na Wildzie czy na Ratajach… no ale bez jaj, to są inwestycje, które leżą i czekają na realizację jeszcze od czasów Ryszarda Grobelnego!

- zaprojektujemy trasy tramwajowe do kolejnych osiedli budownictwa wielorodzinnego (os. Kopernika, os. Dębina, Brama Zachodnia/Os. Lotników, Podolany-Południe, Główna, Marcelin, a w ramach współpracy metropolitalnej – Świerczewo/Luboń) oraz Kampusu UAM na Morasku – dzięki gotowym projektom ich realizacja będzie możliwa już w następnej perspektywie środków unijnych

To też – wbrew pozorom – nic nowego. Przecież cztery lata temu Jacek Jaśkowiak obiecywał: „Doprowadzę trasy tramwajowe do wszystkich osiedli budownictwa wielorodzinnego”.

Prezydent Grobelny kpiąco pytał wtedy Jaśkowiaka, czy zamierza w takim razie budować tramwaj na Głuszynę. To teraz mamy zmianę: zamiast wzmianki o „wszystkich osiedlach” mamy „kolejne osiedla”.

Doprowadzimy do integracji miejskiego systemu komunikacji z Poznańską Koleją Metropolitalną:

- sukcesywnie będziemy rozwijać sieć parkingów Park&Ride przy przystankach PKM (Górczyn, Starołęka, Strzeszyn, Podolany, Wola, Karolin, Kiekrz) oraz najważniejszych pętlach tramwajowych i węzłach komunikacyjnych na obrzeżach miasta


Ha, ha, ha! Prezydent Jacek Jaśkowiak chyba zapomniał, że aby rozwijać jakąkolwiek sieć, trzeba ją najpierw stworzyć.

Taką właśnie sieć parkingów P&R Jaśkowiak obiecywał już cztery lata temu. I co? Powstał na razie JEDEN PARKING przy Pestce przy ul. Szymanowskiego. Kolejne dopiero są w planach. Trudno tu zatem mówić o jakiejkolwiek sieci, którą można by rozwijać.

- w ramach drugiego etapu tramwaju na Naramowice powiążemy dworzec Garbary z siecią tramwajową

Przypomnę tylko, że Jacek Jaśkowiak przed wyborami 2014 obiecywał CAŁĄ TRASĘ TRAMWAJOWĄ z Naramowic do Małych Garbar, bez rozbijania jej na jakieś etapy.

Poza tym w programie miał też punkt: „Zintegruję komunikację miejską z koleją aglomeracyjną”.

- podejmiemy współpracę na rzecz projektu nowej linii PKM – do lotniska Ławica i gminy Tarnowo Podgórne

To akurat rzeczywiście nowość w obietnicach JJ. Z tym że nieprzypadkowo mówi jedynie o „podjęciu współpracy”, bo większą rolę do odegrania przy tej inwestycji będzie miał samorząd wojewódzki.



Idźmy dalej. Zobaczmy, co jeszcze poza budową tras tramwajowych, a nawet jak widać kolejowych, obiecuje Jacek Jaśkowiak na lata 2018-2023:

Usprawnimy przejazd autobusów przez miasto poprzez buspasy w newralgicznych miejscach – po przeprowadzeniu kompleksowych analiz ruchu miejskiego.

Zdaje się, że akurat buspasów w obietnicach Jaśkowiaka przed czterema laty też nie było, ale jak wygląda wyznaczanie buspasów w wykonaniu tej ekipy – można było się przekonać np. w przypadku ul. Garbary.

Naszym priorytetem w inwestycjach drogowych będą trasy, które odciążą gęsto zabudowane dzielnice śródmieścia od ruchu samochodowego (przedłużenie ul. Św. Wawrzyńca, Dolna Głogowska) oraz węzeł Lutycka, który poprawi komunikację z Podolanami i Strzeszynem.

To już brzmi jak jakaś prowokacja.

Prezydent Jaśkowiak przed wyborami 2014 obiecywał budowę trzech drogich ulic: Dolnej Głogowskiej, przedłużenie Św. Wawrzyńca oraz dobudowanie brakującego fragmentu I ramy komunikacyjnej. To wszystko za – bagatela – ok. 700 mln zł.

Jacek Jaśkowiak ma w programie projekty, których nie będzie w stanie realizować. Albo o tym nie wie, albo świadomie mówi nieprawdę

Prezydent Ryszard Grobelny, wyp. z listopada 2014 r., źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



Żadna z tych tras rzeczywiście nie powstała. Już nieco ponad rok po wyborach wiceprezydent Maciej Wudarski z rozbrajającą szczerością oznajmił, że na dokończenie I ramy nie ma i nie będzie pieniędzy, odzierając program Jaśkowiaka z jakiejkolwiek wiarygodności.

Prezydent znalazł za to kasę na ul. Św. Wawrzyńca. Znalazł nawet gotowego się dorzucić inwestora. Z tym że będzie to zwykła ulica za 20 mln zł, a nie szeroka i o wiele droższa arteria, jaką zapowiadał w poprzedniej kampanii.

A już wpisywanie do nowego programu ul. Dolnej Głogowskiej, w sprawie której przez cztery lata nie wydarzyło się KOMPLETNIE NIC, wygląda jak jakiś żart.

Jaśkowiak coś tam zrobił, ale...

Dopiero późniejsze punkty programu Jacka Jaśkowiaka mają jakiś większy sens i wiarygodność.

Czytamy bowiem o 200 mln zł – czyli 40 mln zł rocznie - na budowę i remonty chodników. O dalszym uspokajaniu ruchu i wyłączaniu świateł w centrum miasta. O poprawie dostępności komunikacji miejskiej dla starszych i niepełnosprawnych.

To są wszystko rzeczy, które prezydent Jaśkowiak przez minione cztery lata – w lepszym czy gorszym stylu – jednak realizował. Trudno mu tutaj zarzucić brak wiarygodności czy niekonsekwencję.

Ale już wszystkie duże inwestycje, zapowiadane przez poprzednimi wyborami, kompletnie położył. No – ewentualnie – mocno się z niektórymi spóźnił.



Teraz, jak gdyby nigdy nic, wpisuje je do programu na kolejne wybory. Jeden z kolegów z redakcji zażartował nawet, że to świetna strategia: obiecać coś wyborcom, nic lub prawie nic z tego potem nie zrobić, dzięki czemu program na kolejne wybory jest praktycznie gotowy.

Tak naprawdę aż ciśnie się na usta pytanie zadane przez Jarosława Pucka podczas debaty „Wyborczej” w Nowej Gazowni: - Dlaczego mieszkańcy mają panu jeszcze raz uwierzyć?

Podczas wspomnianej konferencji na Św. Marcinie zapytałem Jacka Jaśkowiaka o te liczne niezrealizowane obietnice z poprzednich wyborów. Odparł, że przecież udało się zrealizować inne rzeczy, jak potrzebne remonty torowisk czy zakup nowych tramwajów.

Wudarski chciał, ale mu nie pozwalali

Muszę tu wspomnieć również o wiceprezydencie Macieju Wudarskim i poświęcić mu kilka słów.

Zastępca Jacka Jaśkowiaka, który w poprzednich wyborach był kandydatem ruchu miejskiego Prawo do Miasta na prezydenta, wciąż należy do stowarzyszenia i w tych wyborach znów jest jedną z twarzy społecznej koalicji Prawo do Miasta.

Jednocześnie przez ostatnie cztery lata był też twarzą polityki transportowej prezydenta Jaśkowiaka. To on odpowiadał za wszelkie działania wydziału transportu i zieleni, Zarządu Dróg Miejskich, Zarządu Transportu Miejskiego, czy wreszcie za spółkę Poznańskie Inwestycje Miejskie.

Społecznicy z Prawa do Miasta od początku kampanii mieli z tym duży problem. Tak się bowiem składa, że właśnie politykę transportową miasta wymieniają jako największe rozczarowanie rządów Jaśkowiaka, mimo że jego prawą ręką od tych spraw był ich człowiek!

Kiedy we wrześniu podsumowywali kończącą się kadencję – wiceprezydent Wudarski ocenił swoją własną pracę na „taką dobrą czwórkę”. Trzeba przyznać, że to dość śmiała ocena, biorąc pod uwagę wszystkie wymienione wyżej obiecane i niezrealizowane inwestycje…



Zauważyłem, że w ostatnich dniach społecznicy trochę zmienili pod tym względem strategię.

Teraz to sam Maciej Wudarski pojawia się na ich konferencjach o sprawach transportowych – nie do końca wiadomo, czy w roli wiceprezydenta, czy kandydata – i zapowiada np. zmiany na ul. Głogowskiej, poprawę komunikacji na Dębcu czy budowę wiaduktów na Strzeszynie.

Dlaczego Wudarski tego wszystkiego nie zrobił przez ostatnie cztery lata? Przecież był – i nadal jeszcze jest – wiceprezydentem odpowiedzialnym właśnie za te sprawy.

Tu za każdym razem słyszymy od Wudarskiego, że tak naprawdę chciał, tylko mu nie pozwalali. Prezydent Jaśkowiak, radni PO, no generalnie wszyscy dookoła.



Jeśli tak dalej pójdzie, to sprawą Wudarskiego powinna się w końcu zainteresować inspekcja pracy, a może nawet rzecznik praw obywatelskich.

Wychodzi bowiem na to, że przez ostatnie cztery lata wiceprezydent Maciej Wudarski był jakimś niewolnikiem, którego zmuszano do robienia rzeczy, z którymi się nie zgadzał i nie chciał ich realizować, a wszelkie jego własne pomysły gnojono i wyrzucano do kosza.

Zapytałem Wudarskiego, czy jeśli było tak jak mówi, to nie należało się podać do dymisji?

Tak nie uważam, ponieważ rzeczy, które udało się zrobić, było z kolei bardzo wiele

Wiceprezydent Maciej Wudarski



Z całym szacunkiem dla wiceprezydenta - ale co ma piernik do wiatraka? Kiedy Wudarski tydzień po wyborach 2014 obejmował stanowisko, to doskonale wiedział, na co się pisze. Znał program wyborczy Jacka Jaśkowiaka i inne jego zapowiedzi.

Jeśli więc teraz Jaśkowiak z Wudarskim mówią, że co prawda nie udało się zrealizować niemal nic z transportowych obietnic, ale za to udało się zrobić to czy tamto…

To dojdziemy do wniosku, że ich programy wyborcze nie mają żadnego znaczenia. Tak właściwie nie ma sensu ich analizować – nawet jeśli zawierają niespełnione obietnice sprzed poprzednich wyborów.

Jeśli więc Jacek Jaśkowiak znów wygra wybory... To nie powinniśmy być zdziwieniu, jeśli za pięć lat powie, że co prawda znów nie udało się zbudować trasy na Naramowice, ul. Dolnej Głogowskiej czy sieci parkingów P&R, ale za to zrobił wiele innych rzeczy, o których przed wyborami w ogóle nie wspominał.

Seweryn Lipoński / 13 października 2018