Poznań Spoza Kamery

#polityka  #Poznań  #wybory  #samorząd  #inwestycje

6 marca 2011

Śmierć odsłoniła prawdę. Wyrok o niej przypomniał

#Ania #Gdańsk #szkoła #gimnazjum #sąd #prześladowanie #samobójstwo

SEWERYN LIPOŃSKI
6 marca 2011

Nadzór kuratora – to kara dla byłych gimnazjalistów, którzy ponad cztery lata temu doprowadzili do samobójstwa Anię z Gdańska. Mało brakowało, żeby sprawa została zapomniana. A nie powinna.

To był październik 2006 r. Pamiętam dobrze, bo kilka miesięcy wcześniej sam znalazłem się na dwa tygodnie w – nazwijmy to delikatnie – niezbyt przyjemnej grupie niezbyt przyjaźnie nastawionych gimnazjalistów. Pierwszy raz poczułem, czym jest upokorzenie.

To nie jest normalne – pomyślałem wtedy i zastanawiałem się: dlaczego nikt tego nie chce zauważyć? Dlaczego ludzie udają, że wszystko jest w porządku, a gimnazjaliści dręczący rówieśników to żaden problem?

I nagle stało się. Gruchnęła wiadomość: 14-letnia Ania z Gdańska targnęła się na własne życie. Właśnie po tym, jak upokorzyli ją „koledzy” z gimnazjum na oczach całej klasy.

Oczywiście można się spierać, że sprawa nie była tak jednoznaczna. Że 14-latków potraktowano jak zabójców, a społeczny wyrok wydano na nich od razu. Ale cała tragedia miała jedną dobrą stronę: zrobiło się o niej głośno w całej Polsce.

Zaczęło się mówić o czymś, o czym wcześniej milczano, co najwyżej przebąkiwano. Ktoś wreszcie dostrzegł, że w wielu gimnazjach prześladowanie i gnębienie nieśmiałych, wrażliwych czy też tzw. porządnych uczniów jest na porządku dziennym. Niedługo po śmierci Ani w jej ślady poszło kilkoro innych nastolatków. Niektórzy zostawiali listy. Tłumaczyli, że spotkało ich dokładnie to samo.

Media przez wiele miesięcy pilnie śledziły temat. Pisano i mówiono o kulisach śmierci 14-latki. I nie tylko o tym. Powstawały reportaże o tym, jak naprawdę wygląda życie i atmosfera w przeciętnym gimnazjum. Pokazywały rzeczywistość, o której – jestem przekonany – wielu dorosłych nie miało wcześniej zielonego pojęcia.

A niewiele starsza młodzież, wstrząśnięta gdańską tragedią, tworzyła np. takie kawałki:



Najbardziej radykalne (i według mnie wcale nie pozbawione sensu) głosy nawoływały, żeby w ogóle zlikwidować gimnazja. I powrócić do systemu z ośmioletnią podstawówką i czteroletnim liceum.

Całej sprawie zaszkodziło niestety upolitycznienie. Założenia programu „zero tolerancji”, ogłoszonego przez ówczesnego ministra Giertycha, może i były słuszne – ale wykonanie okazało się fatalne. Debata o gimnazjalnych realiach po pewnym czasie zmieniła się w dyskusję, jak mają wyglądać mundurki i co to znaczy, że nauczyciel będzie funkcjonariuszem publicznym.

Najbardziej denerwowały mnie jednak głosy usprawiedliwiające oskarżonych gimnazjalistów. Niektórzy z biegiem czasu zaczęli ich wręcz przedstawiać jako ofiary w całej sprawie! Bo zostali napiętnowani, bo już tak długo siedzą w areszcie. Jasne – byli ofiarami w tym sensie, że akurat padło na nich. Równie dobrze na ich miejscu mogliby się znaleźć ich rówieśnicy z Warszawy, Krakowa, Poznania czy jakiegokolwiek innego miasta – jeśli tylko któraś z ich ofiar szybciej targnęłaby się na własne życie.

Ale to w żaden sposób ich nie usprawiedliwia. Sąd nie miał wątpliwości:

- Od początku września 2006 roku znęcali się psychicznie i fizycznie nad małoletnią Anną H. (…) 20 października 2006 roku zsunęli wbrew jej woli spodnie i majtki i obmacywali ją po całym ciele, w szczególności po piersiach, pośladkach i okolicach krocza oraz pozorowali akt seksualny. (…) Doprowadzili przez to do tego, że następnego dnia Anna H. targnęła się na swoje życie.

Sprawa ciągnęła się cztery i pół roku. Wielu zdążyło o niej zapomnieć, na szczęście w minionym tygodniu znów pojawiła się w serwisach.

Nie mam złudzeń, że dzięki uznaniu sprawców za winnych (wysokość kary jest tu najmniej istotna – chodziło o sam fakt ukarania) w gimnazjach będzie lepiej. Mam za to cichą nadzieję, że ci, którzy do gimnazjów się wybierają, będą lepiej przygotowani i uodpornieni na to, co ich tam czeka.

Szkoda tylko, że trzeba było śmierci kilku gnębionych nastolatków, żebyśmy to sobie wszyscy uświadomili.

Spodobał Ci się ten tekst? Możesz go udostępnić: