www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Jarosław Pucek nie może już dłużej udawać, że nie stoi za nim Ryszard Grobelny, teraz nazywa go "doradcą"

28 sierpnia 2018

Wybory 2018. Jarosław Pucek nie może już dłużej udawać, że nie stoi za nim Ryszard Grobelny, teraz nazywa go "doradcą"

Wybory 2018 - Poznań - Jarosław Pucek - Ryszard Grobelny - Poznański Ruch Obywatelski - Dobro Miasta

Jeśli Jarosław Pucek chciał się odciąć od złych stron polityki Ryszarda Grobelnego - to mu się raczej nie uda. Były prezydent występuje z Puckiem na konferencjach, wychwala go w internecie, a nawet rozsyła listy do poznaniaków.

- Moja prezydentura będzie najbliższa Jarosławowi Puckowi. To nie jest tak, że Pucek i Grobelny to jak Szydło i Kaczyński, skończmy z takim gadaniem. Nie ma w ogóle takiej możliwości! - zarzekał się Jarosław Pucek wiosną na same sugestie, że mógłby być kontynuatorem polityki Ryszarda Grobelnego.

Zaraz potem już oficjalnie ogłosił, że startuje, ruszył z kampanią i… do spółki z Grobelnym robi naprawdę dużo, by zaprzeczyć tamtym deklaracjom. To momentami wygląda wręcz jak jakaś prowokacja.



Powiedzieć, że Ryszard Grobelny po prostu uczestniczy w kampanii Jarosława Pucka, to jakby stwierdzić, że Eden Hazard po prostu grał w reprezentacji Belgii na mundialu, albo że Emma Stone po prostu zagrała jakąś tam rolę w „La La Land”. Spójrzmy tylko:

- na konferencji, na której Pucek ogłaszał start, pojawił się i występował również Grobelny

- później Grobelny sam ogłosił poparcie Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego dla Pucka

- w czerwcu Pucek z Grobelnym przy ul. Półwiejskiej pytali poznaniaków o ich pomysły na miasto (to akurat - jak celnie zauważył ktoś z internautów - było niezłe: były prezydent po 16 latach rządów pyta mieszkańców, jakiego właściwie chcieliby miasta!)

- pojawiły się nawet plakaty – np. na autobusie – promujące kampanię wyborczą Pucka kampanię społeczną „Dobro Miasta” z podpisem „Jarosław Pucek & Ryszard Grobelny” i ich wspólną fotą

Tak nawiasem mówiąc, zdjęcie i hasło na tym autobusie wygląda zupełnie tak, jakby Grobelny był jakimś kandydatem Pucka na wiceprezydenta. Normalnie Obama & Biden, albo zachowując stosowne proporcje Trzaskowski & Rabiej, w wersji poznańskiej.




Najnowsze odcinki tego serialu dopisał już sam Grobelny. W zeszłym tygodniu przygotował list, który chce rozesłać do poznaniaków, i w którym daje dość czytelne aluzje (choć bez nazwisk), że Jacek Jaśkowiak – delikatnie mówiąc – nie jest najlepszym prezydentem Poznania.

Zachęca też - oczywiście wspólnie z Puckiem – do śledzenia kampanii i udziału w wyborach. A zaraz potem zamieścił na Facebooku filmik, w którym dołączył do akcji promocyjnej Pucka „Dumni z Poznania”.



Jednocześnie jednak Jarosław Pucek wciąż irytuje się za każdym razem, gdy ktoś posądza go o jakąś ścisłą współpracę z Ryszardem Grobelnym i kontynuację jego polityki, lub gdy przypomina się niewygodne sprawy z końcówki jego prezydentury.

Jarosław Pucek: Bardzo cenię Grobelnego, to mój doradca

Tak mnie to wszystko zaintrygowało, że postanowiłem zadzwonić do Pucka i zapytać, co tu jest grane.

Jaką właściwie rolę w pana kampanii odgrywa pan prezydent Ryszard Grobelny?
- Myślę, że słowo „doradca” to takie dobre podsumowanie. Tak jednym słowem można by to określić.

Doradca do spraw prowadzenia samej kampanii, czy może do spraw miasta? Nie ukrywam, że bardzo mnie to zastanawia.
- Jeżeli chodzi o kwestie programowe – to się różnimy. Mieliśmy kilka takich męskich rozmów. (…) Ma niezwykły zmysł polityczny. I to jest dla mnie nie do przecenienia. Doskonale wie, jak prowadzić miasto bez udziału wielkiej polityki.

Tu akurat się zgadzacie, da się to zauważyć.
Bardzo mi pomaga i doradza, jak artykułować pewne rzeczy, żeby były wiarygodne. To znaczy co można, co nie można bez polityki zrobić, i tak dalej. Dużo o tym rozmawiamy. (…)

Tu jest doradcą. W sprawach programowych oczywiście też, ale mój program na tyle różni się od programu Grobelnego z lat poprzednich, że dyskutujemy na ten temat, ale ostatnie zdanie i tak należy do mnie. (…) Nie czuję piętna Ryszarda Grobelnego na moim programie i mojej kampanii.


Zaraz potem Jarosław Pucek dodaje jednak, że „bardzo ceni” Grobelnego za wiele rzeczy, nie zamierza się tego wstydzić i nigdy tego nie ukrywał. I że zdaje sobie sprawę, że obecność byłego prezydenta w kampanii to również obciążenie i duże ryzyko, bo jego krytycy będą to podkreślać.

Tyle że jak te obciążenia faktycznie się pojawiają, choćby na Twitterze, to pan się od polityki Grobelnego odcina.
- Nie, nie. Co innego to, że mam świadomość że będzie się próbowało mnie tak ustawiać, a co innego, czy to jest prawda! Ja wiem, że to nie jest prawda, i że wcale nie będę kontynuacją Ryszarda Grobelnego. (…)

Pan myśli, że np. część wyborców Jacka Jaśkowiaka uwierzy panu, że pan wcale nie będzie kontynuatorem Grobelnego?
- Tak. Wierzę, że jakaś część ludzi tak zrobi. Proszę zwrócić uwagę, że w poprzednich wyborach Jacek Jaśkowiak w II turze odebrał Grobelnemu część wyborców z I tury. Czyli taki przepływ jest możliwy. (…) Coraz częściej docierają do mnie głosy, że ludzie zagłosowali na Jaśkowiaka i są nim bardzo rozczarowani. I że teraz chętnie zagłosują na mnie.


Z Grobelnym, a nawet bez niego

Mam wrażenie, że Jarosław Pucek wobec hasła „Grobelny” zachowuje się tak, jakby chciał jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko.

Tak jakby chciał, żeby wyborcy dobrze wspominający Grobelnego kojarzyli go właśnie z byłym prezydentem (stąd jego ciągła obecność w kampanii Pucka), a jednocześnie żeby krytycy Grobelnego wiązali go z nim w jaki najmniejszym stopniu lub najlepiej wcale.

Tak w sumie – to nic zaskakującego. Już wiadomo, że Pucek musi „wstrzelić się” w lukę pomiędzy PiS a Jaśkowiakiem, jeśli chce powalczyć o wejście do II tury.

Tyle że na samych stęsknionych za Grobelnym tych około 20 proc., potrzebnych do II tury, raczej nie ugra. Musi iść szerzej. Szukać głosów także wśród tych, którzy na rządy Grobelnego, zwłaszcza w ich końcówce, patrzyli raczej krytycznie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jarosław Pucek powróci i namiesza niczym Hrabia Monte Christo? Sondaże na razie ma niezłe, ale...

Taka bezceremonialna gra na dwa fronty może się jednak źle skończyć. Krytycy prezydenta Grobelnego i jego ekipy przy każdej możliwej okazji będą Puckowi te oczywiste powiązania wypominać.

Zresztą Jarosław Pucek, pokazując się tu i ówdzie z Ryszardem Grobelnym, wystawia im się na łatwy strzał. I to choćby nie wiem jak podkreślał swoją niezależność. Zwłaszcza że sam – jako szef ZKZL – do polityki Grobelnego też przez parę lat przykładał rękę.

Już w poniedziałkowej dyskusji w TVP Poznań Dorota Bonk-Hammermeister wypomniała mu osiedle tzw. kontenerów socjalnych dla trudnych lokatorów.

To właśnie ze strony ruchów miejskich Jarosław Pucek może się spodziewać najsilniejszych ataków i wypominania „grobelizmu”. To społecznicy z różnych stowarzyszeń przed wyborami 2014 najsilniej krytykowali Ryszarda Grobelnego, to dlatego Jacek Jaśkowiak tak podkreślał swój epizod w My-Poznaniakach i to dlatego tak ważne było przed II turą ich poparcie.

Zaraz koalicja Prawo do Miasta zapewne przypomni ciągnącą się latami przebudowę ronda Kaponiera, którą przygotowywała ekipa Grobelnego; 750 mln zł na budowę stadionu miejskiego; awanturę wokół spektaklu Golgota Picnic na Festiwalu Malta; wreszcie podwyżki cen biletów z lat 2012-2013.

Już nie wspominając o słynnym przejściu przy dworcu PKP. Wiceszef Prawa do Miasta Lech Mergler swego czasu nazwał to nawet symbolem przegranej Ryszarda Grobelnego, który do końca upierał się, że pasy ze światłami będą tam szalenie niebezpieczne, choć za budową przejścia w sondażu opowiedziało się 80 proc. poznaniaków.

Taka sytuacja sprzyja też Jackowi Jaśkowiakowi. Prezydent bardzo szybko i zręcznie to wyczuł. Już ironizuje, że właściwie nie wie, czy jego rywalem jest Jarosław Grobelny, czy może Ryszard Pucek.



Zresztą różnego rodzaju etykietki w tych wyborach mogą się dla Jacka Jaśkowiaka okazać jego największą bronią. Tadeusz Zysk? To kandydat PiS-u, proszę spojrzeć, jak demolują państwo prawa, upartyjniają sądownictwo i to samo zrobią z samorządem.

Jarosław Pucek? To człowiek Ryszarda Grobelnego, proszę państwa, wraz z nim wróci „grobelizm”, miasto głównie dla samochodów, wielkie przepłacone inwestycje, uległość wobec Kościoła itd.

Pucek nie ucieknie od błędów Grobelnego

Oczywiście Jarosław Pucek może przekonywać, że z rządami byłego prezydenta Poznania nie ma nic wspólnego, i że teraz Grobelny tylko wyraża swoje życzliwe poparcie.

Takie bajki to jednak można opowiadać dzieciom w przedszkolu, ewentualnie na Międzynarodowych Targach Poznańskich w godzinach pracy, jeśli chce się zyskać dodatkowy czas antenowy w TVP Poznań.

To równie przekonujące, jak zapewnienia Tadeusza Zyska, że nie należy go kojarzyć z działaniami polityków PiS np. wobec Trybunału Konstytucyjnego czy obecnie Sądu Najwyższego, skoro on sam nie należy do partii.

Albo jak zapewnienia działaczy Kongresu Nowej Prawicy przed wyborami 2014, że nie mają nic wspólnego z prześmiewczą kandydaturą Bogdana Grobelnego na prezydenta Poznania, podczas gdy ten sam Bogdan Grobelny – jak się potem okazało – jednocześnie startował z list tej partii na radnego… Szczecina.

Takich zarzutów o kontynuację „grobelizmu” z każdym tygodniem kampanii Pucek będzie słyszał coraz więcej. Prędzej czy później nie będzie już mógł od nich dłużej uciekać. Będzie musiał wprost odpowiedzieć, co z polityki Ryszarda Grobelnego zaczerpnie, a co będzie jednak robił inaczej.

Nie można jednocześnie grzać się w blasku byłego prezydenta i zarazem odcinać się od jego największych błędów.



Zapytałem jeszcze Jarosława Pucka, czy gdyby wygrał wybory, to zaproponowałby Grobelnemu pracę w urzędzie np. na stanowisku wiceprezydenta? Pucek: - Nie. To byłby chyba spory nietakt, gdybym mu to zaproponował, no nie wypada.

Trudno jednak uwierzyć, że w takiej sytuacji były prezydent pozostałby zupełnie bez wpływu na miasto, zresztą Pucek sam to przyznaje. Mówi, że dalej korzystałby z dobrych rad Grobelnego, zwłaszcza w kwestii finansów miasta i negocjacji politycznych.

Tak swoją drogą, aż dziwne, że Jarosław Pucek w niedzielę nie przyprowadził Grobelnego na swoją konferencję o zarobkach prezydenta Jacka Jaśkowiaka.

Mógłby przecież Grobelny z rozrzewnieniem powspominać czasy, kiedy sam zasiadał w jednej tylko radzie nadzorczej MTP, zarabiając w niej ok. 40 tys. zł rocznie… oh, wait…

Tak się składa, że i Ryszard Grobelny zasiadał jeszcze w drugiej radzie nadzorczej, tyle że nie miejskiej spółki, ale Wojewódzkiego Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. I to przez ładnych kilka lat – od 2006 do 2012 r.

Tam akurat pieniądze były mniejsze, choć zdarzył się rok, że i z tej dodatkowej fuchy wpadło ponad 40 tys. zł.

Pozostaje pytanie, w ilu radach nadzorczych Grobelny doradziłby zasiadać Puckowi, jeśli ten zostałby prezydentem. I jak to się będzie miało do ostatniej konferencji.

Seweryn Lipoński / 28 sierpnia 2018