www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Mamy instrukcję, jak wprowadzić system PEKA. Ma 15 punktów. Niestety w ZTM zapomnieli ją przeczytać...

6 lipca 2014,

Mamy instrukcję, jak wprowadzić system PEKA. Ma 15 punktów. Niestety w ZTM zapomnieli ją przeczytać...

Poznań - PEKA - ZTM - MPK - Bogusław Bajoński - komunikacja miejska - bilety - autobusy - tramwaje

Atmosfera przypominała tę sprzed 1 stycznia 2000 r. Czyli: niby wiadomo, że jakoś to będzie, nic strasznego się nie stanie i nie nastąpi żaden koniec świata. Jednak pozostawała ta nutka niepewności. Jak choćby pytania, czy komputery prawidłowo zmienią 1999 rok na 2000.



Komputery sprzed 14 lat nie zawiodły. I ze zmianą daty poradziły sobie znakomicie. Dla odmiany Zarząd Transportu Miejskiego w Poznaniu w 2014 r., z wprowadzeniem Poznańskiej Elektronicznej Karty Aglomeracyjnej, nie poradził sobie kompletnie.

Nie trzeba było nawet niewiedzy pasażerów (o to były największe obawy), żeby we wtorek wszystko się rozsypało. No bo nawet pasażer ogarniający w 100 proc. wszelkie szczegóły PEKI był bezradny, gdy mimo przelania 100 zł na tPortmonetkę czytnik w tramwaju pokazał mu fuck you brak środków na karcie. Albo nie zadziałał w ogóle. A gdy lekko spanikowany pasażer zaczął szukać zwykłych papierowych biletów, to okazało się, że nigdzie ich nie ma.

A wystarczyło zrobić tak...

Po Poznaniu krążą plotki, że kiedyś, dawno temu, w ZTM była specjalna instrukcja, jak należy wprowadzać system PEKA:

1. Wyznacz taki termin wprowadzenia PEKI, którego będzie można spokojnie dotrzymać. Tak aby bez pośpiechu i stresu dopiąć wszystko na ostatni guzik. Jeśli wiesz, że do 1 lipca nie zdążysz, poinformuj o tym urząd, radnych, mieszkańców i zmień termin.

2. Jeśli szczegóły nowego systemu i taryfa są już znane, to zacznij o nich informować mieszkańców nieco wcześniej niż 2-3 tyg. przed zmianami.

3. Nie zapomnij przetestować, choćby wyrywkowo, czy te nowoczesne czytniki zamontowane w autobusach i tramwajach na pewno działają jak trzeba. Sprawdź to wcześniej niż ostatniego dnia przed uruchomieniem systemu.

4. Załóż samemu konto na www.peka.poznan.pl i spróbuj wpłacić 100 zł na jednorazowe przejazdy. Potem spróbuj z nich skorzystać przykładając kartę do czytnika w autobusie. Tak, dobrze czytasz, 100 zł! Poczujesz na własnej skórze, jak to jest szukać zagubionej stówki, jeśli to nie zadziała.

5. Spróbuj kupić bilet okresowy przez internet i aktywować go w czytniku, korzystając z opcji „transfer e-biletu”. Jeśli nie zadziała – uświadom sobie, że za chwilę blisko 100 tys. pasażerów będzie miało ten sam problem.

6. Pamiętaj, że w taryfie pozostały też bilety papierowe. Niewykluczone, że ludzie będą chcieli z nich skorzystać. Może warto ich trochę wydrukować i dostarczyć do kiosków.

7. Uprzedź pasażerów, żeby kasę przez internet przelewali kilka dni naprzód, bo inaczej strona internetowa PEKI padnie.

8. W rozmowach z pasażerami nie używaj dziwnych słów typu „PeKaJot”, „tPortmonetka”, „PeOKa”. Pewnie wyda Ci się to dziwne, ale nie wszyscy są zafascynowani kulisami systemu PEKA i mogą nie zrozumieć, co znaczą te słowa.

9. Sprawdź, czy oprogramowanie na kartach wydanych przed rokiem czy dwa lata temu się nie zdezaktualizowało. Jeśli tak – poinformuj o tym mieszkańców.

10. Sprawdź, czy czytniki prawidłowo ściągają opłaty za przystanki. Jeśli komuś pobierze z karty 10,00 zł zamiast 1,94 zł, pasażer może odczuć pewien dyskomfort.

11. Sprawdź, czy czytniki prawidłowo odczytują ulgi zapisane na karcie. Tak się składa, że emeryt czy student woli jednak jeździć z ulgą 50 proc. i bilety po normalnej cenie to dla niego żadna atrakcja.

12. Poinformuj ludzi, że jest coś takiego jak PEKA na okaziciela i gdzie mogą ją dostać. Może to dla Ciebie niewiarygodne, ale sami się nie domyślą.

13. Na wszelki wypadek nie zmieniaj cen biletów papierowych. Jeśli z czytnikami coś jednak będzie nie tak i ludzie – mimo dobrych chęci – nie będą mogli skorzystać z PEKI, to wprowadzenie biletów za 3 zł i 4,60 zł odbiorą jako chamską podwyżkę cen biletów.

14. Nie prowadź kontroli biletów w dniach 1-7 lipca. Alternatywne rozwiązanie: wykup dodatkowe ubezpieczenie dla kontrolerów. Dla Drużyny PEKI też.

15. Ten punkt przeczytaj 30 czerwca. Jeszcze raz przetestuj, czy system działa. Naprawdę warto.


Niestety - jak mówi najnowsza miejska legenda - instrukcja gdzieś się w ZTM zagubiła. Albo pracownicy zajmujący się wprowadzeniem PEKI zapomnieli ją przeczytać.

Skali chaosu nie przewidział nikt

A teraz już na serio. To, co dzieje się od wtorku, jest bałaganem, jakiego Poznań dawno nie widział. Jeszcze dzień przed 1 lipca udzielałem znajomym ostatnich porad i przekonywałem, że może zdarzą się jakieś usterki, ale generalnie powinno zadziałać.

Dzień później musiałem się gęsto tłumaczyć, co miałem na myśli.

Znajomi byli jednak w miarę wyrozumiali, bo tak naprawdę skali chaosu nie przewidział nikt. A już zwłaszcza ci, którzy PEKĘ przygotowywali i wprowadzali. Oni wszyscy się, kurna, skompromitowali. Z punktu widzenia pasażerów bez ważnych jeszcze biletów okresowych – ci ludzie przynajmniej na kilka dni rozwalili całą komunikację miejską.



Kolejka przy moście Teatralnym / wideo: gloswielkopolski.pl

Zachodzę w głowę: jak można było w ogóle wypuścić na ulice autobusy i tramwaje z czytnikami, które kompletnie nie chciały współpracować z kartami PEKA? Jak można było tego nie przetestować? Jak można było nie sprawdzić, czy pasażerowie na pewno będą mogli skorzystać z pieniędzy przelanych przez internet?

Gdyby to były jeszcze problemy sporadyczne, wyrywkowe... Ale to były problemy masowe. Na skalę całego Poznania. Zaryzykuję stwierdzenie, że 1 lipca NIC nie zadziałało tak jak powinno. Efekt? Cała kampania zachęcająca do PEKI poszła w diabły. Poznaniacy będą ją kojarzyć nie z tańszymi i wygodniejszymi przejazdami, tylko z tym, co stało się 1 lipca i w kolejnych dniach.

Prezydent Ryszard Grobelny zapewne łapie się za głowę. Bo urzędnicy z ZTM zafundowali mu taki bałagan zaledwie cztery miesiące przed wyborami. I to tuż po tym, gdy ogłosił, że startuje. Pogratulować współpracowników.



Co dalej? Najbliższe dni zadecydują, czy PEKA się przyjmie. Czy poznaniacy chętnie będą z niej korzystać (bo zobaczą, że jednak działa i warto bo taniej...), czy też pozostaną przy drogich papierowych biletach i będą pomstować na podwyżkę ich cen. Albo – jeszcze gorzej – uciekną do samochodów. I jeszcze bardziej zakorkują ul. Królowej Jadwigi, Hetmańską czy Jana Pawła II.

My, dziennikarze, jesteśmy trochę w potrzasku. Z jednej strony widzimy, że cały ten system PEKA – gdyby tylko działał jak trzeba – to całkiem dobre rozwiązanie i więcej w nim plusów niż minusów. Z drugiej strony – przecież nie możemy udawać, że nie widzimy, co się dzieje. Widzimy, że ludzie stoją w długich kolejkach, biegają w poszukiwaniu zagubionej kasy na tPortmonetce / w poszukiwaniu zwykłych papierowych biletów (niepotrzebne skreślić), a czytniki ściągają im z karty za dużo pieniędzy, zwyczajnie ich okradając.

A wystarczyło przeczytać instrukcję...

Niestety w ZTM na razie wprowadzają w życie zupełnie inną instrukcję. Jej tytuł brzmi: „Jak skutecznie zniechęcić pasażerów komunikacji miejskiej do systemu PEKA, na który wydaliśmy ponad 40 mln zł”.

Seweryn Lipoński / 6 lipca 2014