Poznań Spoza Kamery » Most Uniwersytecki do rozbiórki. A to dopiero!

16 sierpnia 2012,

Most Uniwersytecki do rozbiórki. A to dopiero!

Poznań - rondo Kaponiera - most Uniwersytecki - ZDM - Mirosław Kruszyński - inwestycje

Od paru dni robotnicy rozbierają Kaponierę. Wjechał już ciężki sprzęt, znikły przystanki, rozkopują tory tramwajowe. Dziś demontowali latarnie na rondzie.



Zawału komunikacyjnego na razie nie ma. Owszem, tu i ówdzie zdarzają się w godzinach szczytu korki większe niż zwykle – kierowcy jeżdżący przez al. Niepodległości, albo przez most Dworcowy i ul. Roosevelta do Bukowskiej, mogliby powiedzieć coś więcej na ten temat.

Ale w porównaniu do zeszłego roku to i tak raj dla kierowców. Oczywiście zobaczymy, co będzie na początku września…

Mam jednak wrażenie, że zmieniło się też podejście poznaniaków do remontów. Przed Euro 2012 było ich tyle, że chyba zdążyliśmy przywyknąć. I teraz już rzadziej słyszę narzekania. A częściej takie opinie jak dziś od kobiety, która przystanęła popatrzeć na rozkopywaną Kaponierę:

Nie ma sensu narzekać, skoro ma tu powstać coś nowego i lepszego. W nowych trasach tramwajów też się już połapałam



Nie o tym jednak ma być ten wpis. Tylko o tym, że urzędnicy do spółki z drogowcami i tak wystawiają tę naszą elastyczną cierpliwość na coraz większe próby.

Oto we wtorek Mirosław Kruszyński, wiceprezydent odpowiedzialny za komunikację, na antenie Radia Merkury oznajmił:

Konieczna będzie rozbiórka mostu Uniwersyteckiego. Nie można w tym stanie technicznym go pozostawić. Jest to duży problem

Mirosław Kruszyński, wiceprezydent Poznania, źródło: Radio Merkury



Drogowcy później dodawali, że to jeszcze nie tak na 100 proc., że to tylko „bardzo prawdopodobne”… ale i tak wiadomo, co się święci.

Absolutnie nie kwestionuję tego, że wiadukt trzeba rozebrać. Podobnie jak nie kwestionuję, że przebudowy (i to jak najszybszej!) wymaga choćby Estakada Katowicka. Jeśli coś może się zawalić, to remontujmy, zanim się zawali. To chyba oczywiste.

Pytam tylko, czy o tak kiepskim stanie mostu Uniwersyteckiego wiadomo od wczoraj, albo nawet od przedwczoraj?

Po rozmowie z Kruszyńskim szybko przejrzałem internet. I przypomniałem sobie, że już rok temu na zły stan wiaduktu zwracali uwagę kolejarze i nadzór budowlany. Ekspertyza, o której mówią teraz drogowcy (i która ponoć skłoniła ich do tak radykalnych kroków), też chyba nie powstała w tym tygodniu, tylko wcześniej.

Krótko mówiąc: o tym, że most Uniwersytecki może się niebawem rozsypać, było wiadomo.

A skoro było wiadomo… to dlaczego nie włączono jego remontu od razu do całej inwestycji z Kaponierą? Tak przecież zrobiono z ul. Roosevelta. Była zamknięta, narzekaliśmy, ale teraz jej połówka jest już zrobiona i żadnym zawaleniem nie grozi.

Gdyby podobnie postąpiono z mostem Uniwersyteckim – zapewne nie mielibyśmy teraz żadnego kłopotu. Robotnicy już szykowaliby jego rozbiórkę, która mogłaby nastąpić po zamknięciu przejścia podziemnego na rondzie, np. jesienią albo na początku przyszłego roku.

Tymczasem sprawę mostu Uniwersyteckiego najwyraźniej odłożono na bok, na zasadzie „jakoś to będzie”. Dopiero gdy okazało się, że jednak nie będzie, wzięto problem na poważnie.

Przeczytaj, co miasto planuje zrobić z mostem Uniwersyteckim

I teraz nie wiemy kto, nie wiemy kiedy ani na jak długo się nim zajmie. Wiemy tylko – orientacyjnie – ile to ma kosztować. Bagatela, 50 mln zł. I zamiast zapisać to już dawno w planowanej inwestycji, będziemy mieli teraz nerwowe poszukiwanie dodatkowych, nieprzewidzianych pieniędzy w miejskim budżecie. W którym, przypomnę, i tak jest dziura na kilkadziesiąt milionów. Gratulacje.

Seweryn Lipoński / 16 sierpnia 2012