www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory prezydenckie 2020. Polska zero-jedynkowa. Tak czy inaczej wygra wizja, której nie chce pół kraju, pamiętajmy

10 lipca 2020

Wybory prezydenckie 2020. Polska zero-jedynkowa. Tak czy inaczej wygra wizja, której nie chce pół kraju, pamiętajmy

#Wybory prezydenckie 2020  #Andrzej Duda  #Rafał Trzaskowski  #PiS  #Koalicja Obywatelska

To już pojutrze. Niewykluczone, że wszystko przechyli się w jedną czy drugą stronę o 100 tys., może o 200-300 tys. głosów. A dramat polega na tym, że bez względu na wszystko zwycięży wizja Polski, której nie chce i nie zaakceptuje pół kraju. Zwycięzca wyborów i jego zwolennicy - choć wezmą wszystko - muszą mieć to na uwadze.

- Niech już będzie ta cisza wyborcza - słyszałem coraz częściej w ostatnich paru dniach. Za nami kampania prezydencka nie dość, że potwornie długa, nie dość, że z dramatycznymi zwrotami akcji typu próba zrobienia wyborów 10 maja, to jeszcze niezwykle, niezwykle zacięta.



To de facto będzie plebiscyt. Takie referendum "za" czy "przeciw" obecnym rządom. Jak już pisałem tuż po wynikach I tury, opozycja nie będzie miała lepszej okazji, by zatrzymać rewolucję Zjednoczonej Prawicy.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory prezydenckie 2020. Teraz to dopiero będzie prawdziwy plebiscyt. Duda ucieka, Trzaskowski goni

Tak jak blisko 100 lat temu mieszkańcy Śląska czy Warmii i Mazur stali przed dramatycznym wyborem, do jakiego państwa chcą należeć, tak jak 17 lat temu Polacy musieli zdecydować, czy chcą być w Unii Europejskiej czy jednak poza nią...

Tak samo pojutrze odpowiemy sobie wszyscy na pytanie, co dalej z tą Polską, i bez względu na odpowiedź nie zadowoli ona wszystkich.

Może wygrać tylko jeden

Jesteśmy w Polsce zero-jedynkowej. Jesteś za rządami PiS albo przeciw. Jesteś za Dudą albo przeciw. Jesteś za LGBT albo przeciw, za przyjmowaniem uchodźców albo przeciw, za edukacją seksualną albo przeciw, za posyłaniem dzieci do I komunii św. za lekcjami religii w szkołach albo przeciw.

Zapewne pojutrze to wszystko przechyli się w jedną albo w drugą stronę o zaledwie kilkaset tysięcy głosów. Może będzie to różnica 100 tys. głosów, może 200-300 tys., choć pewnie nie więcej niż pół miliona.

Największy dramat polega na tym, że niezależnie od wyniku zwycięży wizja Polski, której połowa kraju po prostu nie chce i już raczej nigdy nie zaakceptuje.

Tu nie ma innej opcji. Wygra albo prezydent Andrzej Duda, zapewniając kontynuację rewolucji Jarosława Kaczyńskiego, której miliony "mają dość" i głośno krzyczą to na wiecach opozycji, wyzywając od marionetek czy długopisów...

...albo wygra Rafał Trzaskowski, którego cała ekipa rządząca z premierem na czele przyrównywała do najgorszych, a dla milionów jest on symbolem "kłamców", "złodziei" i "zdrajców", codziennie o 19.30 utwierdza ich w tym publiczna (?) telewizja.

Znaków, że tak to właśnie wygląda, mieliśmy w tej kampanii aż nadto. Zaczynając od szarpanin i wyzwisk na wiecach wyborczych, przez jadowite komentarze w internecie oraz jawne akty agresji, po niszczenie plakatów wyborczych.

To ostatnie przerodziło się nawet w sąsiedzkie groźby spalenia domu. Strach pomyśleć, ile musiało być w całym kraju podobnych akcji, których akurat nikt nie nagrywał telefonem.

Puentą tej zero-jedynkowej Polski była debata, do której nie doszło, bo prezydent Duda uważa TVN za wroga, a Trzaskowski za nic w świecie nie zaufałby TVP.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory prezydenckie 2020. Jaka kampania - taka debata. Co to był w ogóle, kurna, za cyrk?!

To oczywiście nie pozwala mi pominąć roli mediów i dziennikarzy w tej kampanii. To, że w Wiadomościach dzień w dzień będą niemal spoty wyborcze prezydenta i kubeł pomyj wylewany na kandydata opozycji, w zasadzie było oczywiste dla każdego, kto ten dziennik regularnie ogląda...



...ale już codziennie oglądanie Faktów TVN, dla mnie przed laty ideału telewizyjnego dziennika informacyjnego, w których teraz nie brakowało tendencyjnych materiałów o Dudzie, a o wpadce Trzaskowskiego z wiekiem emerytalnym ledwie wspominano półgębkiem, było przygnębiającym doświadczeniem.

Tak samo jak wypowiedzi Trzaskowskiego, że "te wybory są o to, żeby nie zadawać takich pytań", podobnie zresztą jak skandaliczne wypowiedzi Dudy o rzekomo "prywatnej stacji pana Trzaskowskiego" czy groźne zapowiedzi cenzury mediów w wykonaniu ministra Zbigniewa Ziobry.

Przemyślmy to w ciszy

To są wszystko skutki politycznego zaangażowania mediów. Przestrzegałem przed tym pięć lat temu. To oczywiście temat na osobną dyskusję, nie będę się dziś rozpisywał, ale...

Trudno nie zauważyć, że już nie tylko TVP, ale i inne jawnie propisowskie media przedstawiały kandydata Koalicji Obywatelskiej niczym szatana, bezpośrednio i osobiście winnego ulewy w Warszawie, wypadków miejskich autobusów i Bóg wie czego jeszcze.

Kiedy zaś prezydent Andrzej Duda wypalił podczas "debaty" w Końskich to, co wypalił, odpowiadając na pytanie - to ważne! - o szczepionkę na Covid-19...

- Jeżeli chodzi o szczepionkę... Absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych

Prezydent Andrzej Duda podczas debaty TVP w Końskich



...to nie tylko polityczni oponenci, ale i część sympatyzujących z opozycją dziennikarzy rzuciła się, by go za to zdanie rozszarpać. I już nikt nie zwrócił uwagi, że Duda ewidentnie zrobił skrót myślowy, miał na myśli "jakichkolwiek szczepień obowiązkowych na Covid-19".

Co zresztą później próbował później wyjaśniać, ale też wyjątkowo wobec dziennikarzy napastliwie, agresywnie, znakomicie wpisując się w atmosferę całej kampanii.

Zaledwie półtora roku temu - m.in. wskutek takiej właśnie wrogiej politycznej atmosfery - zginął prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Zaraz zacznie się cisza wyborcza. Przemyślmy to wszystko w spokoju, zastanówmy się, czy to nam naprawdę odpowiada, czy faktycznie jesteśmy gotowi wyzywać tych "drugich" od najgorszych, bo to "elita" czy dla odmiany "zaścianek".

Pojutrze krótko po południu najbardziej zainteresowani spośród nas spotkają się na "bazarku". Do wyboru będzie tym razem jedynie dżem i budyń.

Wieczorem dowiemy się dokładniej, co faktycznie było droższe, choć różnica w cenach będzie zapewne niewielka i jeszcze nie wszystko nam powie. Prawdopodobnie czeka nas nerwowa noc z niedzieli na poniedziałek.

Zanim to nastąpi, w niedzielę oczywiście zagłosujmy, która z tych zero-jedynkowych wizji Polski jest nam bliższa. Tylko błagam - bez względu na to co się stanie - nie wykluczajmy tych 49 proc., a może 51 proc. (to będzie ok. 10 mln ludzi!), które opowiedzą się za tą inną wizją, nawet jeśli nam ona zupełnie nie odpowiada.

W pałacu prezydenckim może pozostać tylko jeden. Andrzej Duda albo Rafał Trzaskowski. Nie doprowadźmy jednak do sytuacji, w której będzie tak, że w Polsce mogą pozostać tylko zwolennicy jednego czy drugiego z nich.