www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory prezydenckie 2020. Złe wieści dla prezydenta Dudy. Trzaskowski jest bliżej, niż się wydaje, jeżeli tylko nie oleją go wyborcy Hołowni [ANALIZA]

30 czerwca 2020

Wybory prezydenckie 2020. Złe wieści dla prezydenta Dudy. Trzaskowski jest bliżej, niż się wydaje, jeżeli tylko nie oleją go wyborcy Hołowni [ANALIZA]

#Wybory prezydenckie 2020  #Andrzej Duda  #Rafał Trzaskowski  #Szymon Hołownia  #Krzysztof Bosak

Spora przewaga Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim może być pozorna. Gdyby wierzyć sondażowym deklaracjom wyborców tych kandydatów, którzy już odpadli, kandydat opozycji może teraz przechwycić ich ponad 3 mln i niemal od ręki odrobić straty.

Przed niedzielą 28 czerwca powtarzałem, że już wyniki I tury bardzo dużo nam powiedzą o tym, co na logikę powinno wydarzyć się w II turze. No i... powiedziały.

Konkretnie powiedziały nam tyle, że w zasadzie nic nie wiadomo i może wydarzyć się wszystko. Różnica 13 pkt proc. pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim wydaje się dość duża. Tak naprawdę jednak nie pozwala wskazać faworyta.

Prezydent Andrzej Duda bez amunicji

Jak wiecie - lubię sportowe porównania. Dość długo zastanawiałem się, do czego porównać sytuację po I turze, aż w końcu mnie olśniło. To przecież przypomina bieg na dochodzenie w biathlonie.



Prezydent Duda świetnie wypadł we wcześniejszym sprincie, dzięki czemu na trasę biegu pościgowego rusza jako pierwszy ze sporą przewagą, powiedzmy, że są to dwie minuty. Jeśli chodzi o bieganie i strzelanie - Trzaskowski nie jest lepszy. Z pozoru nie ma więc opcji, by Duda dał się dogonić.

Tyle że Duda, choć rusza jako zdecydowany lider, nie ma ze sobą kompletu amunicji. Czekają go cztery strzelania po pięć strzałów - czyli razem 20. Tymczasem jego serwismeni nawalili i przygotowali mu tylko 15 naboi.

Z góry więc wiadomo, że Duda będzie biegał co najmniej pięć karnych rund (albo i więcej, jeśli dodatkowo spudłuje), każda zajmie mu po 25-30 sekund... I Trzaskowski, jeżeli nie będzie się mylił na strzelnicy, ma szansę go wyprzedzić.

Skąd takie porównanie? Skąd takie wnioski? Zrobiłem dość szczegółową analizę, jak Duda i Trzaskowski mogą "przechwycić" głosy ludzi, którzy w I turze zagłosowali na Szymona Hołownię, Krzysztofa Bosaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Roberta Biedronia.

Zapraszam do przeczytania. Przyjrzyjmy się dokładnie wynikom całej szóstki w I turze oraz potencjalnym przepływom tych wyborców do finałowej dwójki.

METODOLOGIA: Znamy już pełne wyniki I tury podane przez Państwową Komisję Wyborczą. To podstawowa "baza" Dudy i Trzaskowskiego, założyłem, że nikt z ich - odpowiednio - 8,5 mln oraz 5,9 mln wyborców nie odwróci się teraz przed II turą od swojego kandydata.

Do tej "bazy" obu kandydatów doliczyłem tych, którzy teoretycznie ich poprą, a w I turze głosowali na kogoś z pozostałej czwórki. Zaraz zapytacie: tylko jak to ustalić?

Tu bardzo pomocny był sondaż IPSOS dla portalu oko.press przeprowadzony 22-23 czerwca. Czyli tuż przed I turą. Tam zbadano dość szczegółowo, na kogo zwolennicy poszczególnych kandydatów deklarują głos w II turze, jeśli dojdzie tam do pojedynku Duda-Trzaskowski.



Zakładając, że te deklaracje były prawdziwe, przeliczyłem poparcie dla Hołowni, Bosaka, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia z I tury, doliczając odpowiedni procent ich wyborców Dudzie i Trzaskowskiemu.

Czyli zgodnie z ww. sondażem Duda dostał 5 proc. wyborców Hołowni, Trzaskowski 84 proc. wyborców Hołowni; Duda dostał 24 proc. głosów Bosaka, Trzaskowski 33 proc. głosów Bosaka itd.


To nie jest zatem zwykłe "sumowanie elektoratów" (bo wiadomo, że to tak nie działa). Doliczamy tylko tych, którzy według sondażu już przed I turą deklarowali, że zagłosują na Dudę czy na Trzaskowskiego w II turze.



Co z tego wychodzi? Jak widzicie - wnioski są niezwykle ciekawe i nie tylko dają Trzaskowskiemu szansę na dogonienie Dudy, ale dają mu wręcz mały handicap, około 300 tys. głosów przewagi.

Zakładając cały czas, że deklaracje w sondażu dla oko.press były prawdziwe, Andrzej Duda poza 8,5 mln własnych wyborców z I tury mógłby zatem liczyć na:

- 316 tys. wyborców Krzysztofa Bosaka
- 135 tys. wyborców Szymona Hołowni
- 78 tys. wyborców Władysława Kosiniaka-Kamysza
- 13 tys. wyborców Roberta Biedronia

Zsumowanie tych wszystkich głosów daje mu potencjalnie 8 mln 992 tys. głosów w II turze. Widać, że pole manewru i możliwości zdobycia nowych wyborców wśród tych, którzy głosowali na innych, Duda ma bardzo niewielkie.

Z kolei Rafał Trzaskowski, który jak wiadomo musi odrabiać stratę do Dudy, poza 5,9 mln własnych wyborców zgodnie z tymi deklaracjami mógłby liczyć na:

- 2 mln 262 tys. (!!!) wyborców Szymona Hołowni
- 435 tys. wyborców Krzysztofa Bosaka
- 402 tys. wyborców Roberta Biedronia
- 266 tys. wyborców Władysława Kosiniaka-Kamysza

Zsumowanie tych wszystkich głosów daje mu potencjalnie 9 mln 282 tys. głosów w II turze. Gdyby to się sprawdziło - Trzaskowski zyskałby zatem w tej wyborczej dogrywce ponad 3 mln wyborców!

KILKA SZYBKICH WNIOSKÓW:

1. Do "wzięcia" jest teoretycznie blisko 5 mln głosów kandydatów, którzy odpadli, w praktyce trochę mniej, bo część tych wyborców - zwłaszcza Bosaka - z góry zapowiada, że w II turze nie zagłosuje.

2. Kluczowi będą wyborcy Szymona Hołowni. Akurat oni zadeklarowali przed I turą, że w 90 proc. stawią się przy urnach również w II turze. I - co szalenie ważne dla Trzaskowskiego - to na niego większość z nich deklarowała głos w dogrywce.

3. Dodatkowo kandydata opozycji wzmacniają wyborcy Biedronia (prawie wszyscy) i Kosiniaka-Kamysza (nie wszyscy, ale większość). Można kpić z ich słabych wyników, ale Trzaskowski zapewne będzie robił wszystko, by ich wyborców nie zrazić, bo potencjalne 668 tys. dodatkowych głosów jest dla niego bezcenne.

4. Prezydent Duda ma TRAGICZNĄ - nazwijmy to - zdolność koalicyjną. Czyli zdolność przyciągania nowych wyborców. Trudno inaczej skomentować sytuację, gdy urzędujący prezydent zgarnia w I turze blisko 8,5 mln głosów, ale przed II turą jest w stanie przejąć od rywali mizerne 542 tys. dodatkowych wyborców.

To są właśnie te brakujące naboje, których Dudzie zabrakłoby na trasie biathlonu, przez co musiałby biegać karne rundy i jego przewaga nad Trzaskowskim szybko by stopniała.

- Wynik 43 do 30 powinien dawać Dudzie kolosalną przewagę, ale ponieważ prezes Kaczyński rozgrywał mecz PiS kontra reszta świata, to teraz mamy 43 do 57 dla tej reszty świata - skwitował prof. Jarosław Flis w rozmowie z "Wyborczą". Dodając: - Oczywiście Trzaskowski wcale nie jest dla tej reszty naturalnym wyborem.

Już tydzień temu, we wpisie zapowiadającym I turę wyborów, pisałem tak:

Prezydent Andrzej Duda płaci ogromną cenę za pięć lat bezkompromisowych rządów PiS. Teraz ci wszyscy nauczyciele, lekarze, prawnicy oraz inni "komuniści i złodzieje", z którymi Kaczyński i spółka zdążyli się pożreć, mają szansę te rządy obalić lub co najmniej bardzo osłabić.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory prezydenckie 2020. Rafał Trzaskowski stoi na czele oburzonych. Czy Andrzej Duda obroni Wersal, tfu, Krakowskie Przedmieście?

To, że w II turze Duda będzie miał problem ze znalezieniem nowych wyborców, wiadomo było zresztą dużo wcześniej. Już w lutym jeden z wcześniejszych sondaży IPSOS dla oko.press pokazał taki "szklany sufit" obecnego prezydenta.

Wyborcze równanie pełne niewiadomych

To wszystko jeszcze oczywiście nie oznacza, że Rafał Trzaskowski jest na uprzywilejowanej pozycji, która zaraz da mu prezydenturę. To nawet nie jest żadne pole position. Przeciwnie, pole position zajmuje Andrzej Duda, a to może mieć duże psychologiczne znaczenie.

Zwłaszcza że w tym wyborczym równaniu cały czas jest mnóstwo, naprawdę mnóstwo niewiadomych:

- przede wszystkim nie wiemy, czy w II turze jak zwykle wzrośnie frekwencja, a jeśli wzrośnie, to kim będą ci nowi wybory i na kogo w większości zagłosują

- wielką zagadką jest też, czy faktycznie aż 90 proc. wyborców Hołowni zagłosuje w II turze, czy może tylko tak deklarowali przed wyborami, żeby ładnie brzmiało

- tak samo trudno powiedzieć, czy faktycznie wyborcy Bosaka podzielą się tak, jak wskazywali już w kilku sondażach (czyli że część zostanie w domach, część zagłosuje na Dudę, część na Trzaskowskiego)

- nie wiadomo, jakie jeszcze "rezerwy" - i czy w ogóle jakieś - ma prezydent Duda, musieliby to być ludzie, którzy nie głosowali na niego w I turze, a teraz nagle się obudzą i zagłosują w II turze

- szalenie istotna jest wspomniana psychologia, czyli ilu potencjalnych wyborców Trzaskowskiego się zniechęci uznając, że już jest "pozamiatane" i nie ma szans...

- ...a z drugiej strony - ilu to uśpi wyborców Dudy na zasadzie, że przewaga prezydenta jest na tyle bezpieczna, że nie trzeba się koniecznie fatygować do urn 12 lipca (z tym że taki efekt wydaje się wątpliwy - elektorat PiS jest niezwykle zdyscyplinowany)

Do tego - nie zapominajmy - dochodzą jeszcze dwa tygodnie kampanii przed II turą. Czasem jeden nieprzemyślany gest, jedno głupie zdanie, czy wreszcie jeden wyciągnięty przez rywali dziadek z Wehrmachtu może sprawić, że cała misterna układanka poparcia sypie się jak domek z kart.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory prezydenckie 2020. Teraz to dopiero będzie prawdziwy plebiscyt. Duda ucieka, Trzaskowski goni

Nie zazdroszczę sztabowcom jednego i drugiego kandydata, którzy z pewnością już to wszystko sobie rozpisali i przeanalizowali na tysiąc różnych sposobów, a teraz muszą decydować, jak się w tej sytuacji odnaleźć.

Prezydent Andrzej Duda, tak na logikę, powinien chyba postawić na zniechęcanie do Trzaskowskiego. Jeśli sam nie może zdobyć dodatkowych głosów - zawsze może spróbować pozbawić ich rywala. Już dzisiaj niemal całe wydanie Dziennika Telewizyjnego Wiadomości TVP było poświęcone zalanej Warszawie i innym historiom związanym z Trzaskowskim.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej ma zadanie wręcz odwrotne. Nie zdoła przecież zniechęcić sympatyków PiS do prezydenta Dudy. Zamiast tego musi maksymalnie zmobilizować swoich potencjalnych sprzymierzeńców, przekonać ich, że ma szansę wygrać, jeśli wszyscy oni zacisną zęby, zatkają nos i pójdą na niego zagłosować.

Zwłaszcza że - tak jak zwracałem już uwagę w poprzednim wpisie - lepszej okazji na zatrzymanie PiS i pozbawienie go władzy opozycja mieć już raczej nie będzie.