www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Podpowiadamy Jackowi Jaśkowiakowi, że Platforma ma nowego szefa, bo chyba mógł coś przeoczyć

4 lutego 2020

Podpowiadamy Jackowi Jaśkowiakowi, że Platforma ma nowego szefa, bo chyba mógł coś przeoczyć

#Poznań  #Jacek Jaśkowiak  #Borys Budka  #Grzegorz Schetyna  #Tomasz Siemoniak  #Platforma Obywatelska

Już w zeszły weekend stery w PO przejął Borys Budka. Z publicznymi gratulacjami pospieszyli jego rywale i wielu innych polityków partii. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który głośno popierał innego kandydata, wymownie milczy.

Już ponad tydzień minął od wyborów nowego przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Zgodnie z przewidywaniami został nim poseł Borys Budka, który zostawił konkurencję daleko w polu, zdobywając aż 78,8 proc. głosów.


Jego kontrkandydaci - ostatecznie na placu boju pozostało ich trzech - zaraz po ogłoszeniu wyników pospieszyli z gratulacjami. Tak samo jak wielu innych polityków PO z różnych frakcji.

Znamienne wydaje się za to, że ani w sobotę wieczorem, ani w kolejnych dniach Budce nie pogratulował tak publicznie, sam z siebie, Jacek Jaśkowiak. Zarówno na Facebooku, jak i na Twitterze prezydent Poznania wyniki partyjnych wyborów po prostu przemilczał.

Przez pierwszych kilka dni zaglądałem regularnie na jego profile, łudząc się jeszcze, że może zapomniał, że może w końcu jednak napisze choćby lakonicznie coś w stylu: "Gratuluję Borysowi Budce i liczę na dobrą współpracę".

Dziś mija 10 dni. W tym czasie w Chinach zdążyli postawić od zera cały nowy szpital (!), by skuteczniej walczyć ze skutkami słynnego już na cały świat wirusa, a sam Jaśkowiak przez te półtora tygodnia na Facebooku m.in.:

- wrzucił zdjęcia ze spotkania z wioślarzem Wiktorem Chabelem
- pochwalił radnego Wojciecha Kręglewskiego za wywiad w "Głosie"
- zrelacjonował też spotkanie z Hindusem z Podolan, który uratował sąsiada z pożaru

Tymczasem o wygranej Borysa Budki ani słowa. To może chociaż na prywatnym profilu Jaśkowiaka na Facebooku? Też nic. Jasne, można się domyślać, że Jaśkowiak zadzwonił do Budki albo wysłał mu jakąś wiadomość, ale tu chodzi o PUBLICZNE honory.

Z kolei wpisy prezydenta Poznania na Twitterze właściwie należałoby przemilczeć. Nie, nie dlatego, że są głupie czy coś, tylko dlatego, że... w ogóle ich nie ma. Ostatni pochodzi z 21 stycznia.

Sporo wskazuje, że Jacek Jaśkowiak szybko znudził się Twitterem, gdy tylko konto przestało mu być potrzebne do lansowania się podczas prawyborów prezydenckich.

Faworyt Jaśkowiaka dostał baty

To, że Jaśkowiak do wygranej Budki podszedł - delikatnie mówiąc - z pewnym dystansem (żeby nie powiedzieć, że przeszedł obok niej kompletnie obojętnie), żadnym wielkim zaskoczeniem oczywiście nie jest.

Prezydent Poznania w wyborach szefa partii zdecydowanie i jednoznacznie poparł przecież Tomasza Siemoniaka.



To nie było poparcie udzielone półgębkiem. Prezydent Jaśkowiak z otwartą przyłbicą stanął z byłym ministrem obrony na wspólnej konferencji i zachwalał go przed kamerami. Dla porównania - na konferencję Budki w Poznaniu w ogóle nie przyszedł.

To było całkiem szczere, całkiem odważne - w końcu Jaśkowiak zdawał sobie sprawę, że to nie Siemoniak, tylko Budka jest zdecydowanym faworytem tego starcia - a z dyplomatycznego punktu widzenia również całkiem lekkomyślne.

Zapewne po części był to wyraz lojalności wobec Grzegorza Schetyny. Zadziwiająca jest ta słabość Jaśkowiaka do dotychczasowego, byłego już szefa partii, o którym wciąż wyraża się praktycznie w samych superlatywach.

Już nawet po wyborach parlamentarnych, które Schetyna - przynajmniej w kwestii Sejmu - dość spektakularnie przerżnął, Jaśkowiak publicznie brał go w obronę.

Jednocześnie nie przeszkadzało mu to jechać ostro po Rafale Grupińskim, szefie wielkopolskiej Platformy, choć akurat w regionie wyniki wyborów w jakimś sensie zostały odebrane podobnie jak w całym kraju (czyli poniżej oczekiwań do Sejmu i powyżej oczekiwań do Senatu).

Tym razem jednak Jaśkowiak już ewidentnie postawił na złego konia. Oczywiście Tomasz Siemoniak faworytem tego starcia od początku nie był, ale wymieniano go jako jedynego, który jest w stanie nawiązać z Budką jakąś rywalizację.

Tymczasem Siemoniak dostał straszliwe baty. Zdobył zaledwie 11,2 proc. głosów, nie tak dużo brakowało, by przegrał nie tylko z Budką, ale nawet z trzecim w ostatecznym rozrachunku Bogdanem Zdrojewskim.

Borys Budka o "barwnym" i "nietuzinkowym" Jaśkowiaku

Teraz pojawia się pytanie, jak te deklaracje Jacka Jaśkowiaka wpłyną na jego pozycję w partii, w której liczy na jakąś ogólnopolską karierę. To ostatnie - po jego starcie w prawyborach prezydenckich - nie ulega już przecież żadnej wątpliwości.

Z pewnością Jaśkowiak przynajmniej na dzień dobry nie będzie należał do faworytów nowego lidera.

Tak się złożyło, że dosłownie chwilę temu to Jaśkowiak startował w prawyborach, a z boku przyglądał się temu m.in. właśnie Budka. I - delikatnie mówiąc - nie był entuzjastą tej kandydatury.

To, co działo się wczoraj wokół kandydatury Jacka Jaśkowiaka, było dość niepoważne. Bardzo go cenię, uważam za dobrego prezydenta Poznania, ale sposób podgrzewania tej kandydatury był mało profesjonalny

Borys Budka w programie "Tłit", wyp. z 21 listopada 2019 r.



Zaraz potem Budka dodawał, że "nie podejrzewa, że on [Jaśkowiak] to wymyślił". Tym samym dał do zrozumienia, że również jego zdaniem Jaśkowiak był jedynie "zającem" Schetyny, o czym huczało w całej partii i o czym miały świadczyć m.in. listy podpisów zbierane in blanco pod nieznaną kandydaturą.

Już zresztą pal licho, co Budka sądził o samym starcie Jaśkowiaka w prawyborach, było, minęło. Z dzisiejszej perspektywy znacznie ciekawsze wydaje się to, co nowy przewodniczący Platformy myśli o Jaśkowiaku tak w ogóle.

Tu sięgnijmy do wywiadu, jakiego Budka udzielił tygodnikowi "Wprost" pod koniec listopada, parę dni po ujawnieniu kandydatury Jaśkowiaka.

Podoba się panu Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, jako rywal dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w prawyborach prezydenckich?

- Znam Jacka Jaśkowiaka od kilku lat, od kiedy wszedł do samorządu. To jest człowiek, który umie walczyć. (...)

Niektórzy poznaniacy mówią o prezydencie Jaśkowiaku "tęczowy Jacuś", bo ma mocno lewicowe poglądy. Znany jest też z kontrowersyjnych wypowiedzi. Nie boi się pan, że może chlapnąć coś, co obciąży PO?

- To prawda, że Jacek Jaśkowiak jest postacią barwną i nietuzinkową. Bardzo ważne jest, żeby podczas wewnętrznej rywalizacji nie doszło do sytuacji, że jakaś wypowiedź kandydata bądź kandydatki będzie obciążała przyszłą kampanię prezydencką.

Wierzę, że Jaśkowiak jako doświadczony samorządowiec będzie prowadził swoją promocję w sposób rozważny. Nie musi być romantyczny (śmiech).

Gdy dyskutowaliśmy w kierownictwie o prawyborach, to mówiłem, że potrzebny nam kandydat, który potrafi pozyskać głosy lewicy i centroprawicy. Mam wątpliwości, czy Jacek Jaśkowiak, prezydent liberalnego Poznania, wpasowuje się w poglądy Polski powiatowej i małych miasteczek.


Teoretycznie Budka nic strasznego o Jaśkowiaku tu nie powiedział. Jednak w praktyce, jeśli tylko odrzeć te wypowiedzi z dyplomatycznej kurtuazji i politycznej, partyjnej poprawności, to Budka zasugerował między wierszami, że:

- Jaśkowiak nie ma do zaoferowania zbyt wiele poza walecznością

- jest wyjątkowo kontrowersyjnym politykiem, co dla niepoznaki lepiej nazwać "barwnym" i "nietuzinkowym", żeby za bardzo nie kłuło w oczy

- Budka "wierzy", czyli ma cichą nadzieję, że Jaśkowiak nie chlapnie niczego strasznego o MKB, ale w rzeczywistości wydaje mu się to całkiem prawdopodobne i od razu wskazuje, że w razie czego taka sytuacja powinna obciążać właśnie Jaśkowiaka

- Jaśkowiak jest do tego lewakiem, nie miałby szans pokonać Andrzeja Dudy, bo ludzie z mniejszych miejscowości w życiu na niego nie zagłosują

Nie zapowiada to szczególnie ciepłych relacji pomiędzy nowym liderem PO a prezydentem Poznania.

Zmienne sojusze w Platformie

Oczywiście nie będzie tak, że Jacek Jaśkowiak z dnia na dzień zostanie w Platformie jakoś drastycznie zmarginalizowany, a jego partyjni koledzy i koleżanki - mijając go na korytarzu - będą z zafascynowaniem oglądać pęknięcia na suficie.

Z pewnością nie stanie się tak również dlatego, że Jaśkowiak zdążył się całkiem nieźle "okopać" w Poznaniu i w regionie. Jest choćby wiceprzewodniczącym wielkopolskiej Platformy.

Jego zastępca w magistracie Mariusz Wiśniewski jest szefem całej poznańskiej PO. I błyskawicznie - bez żadnych dywagacji ani oglądania się na MKB - lojalnie i głośno poparł Jaśkowiaka, gdy okazało się, że ten kandyduje w prawyborach.

Ale już np. Marek Sternalski, szef poznańskich radnych Koalicji Obywatelskiej i człowiek z doświadczeniem w partii o wiele większym niż Jaśkowiak, w prawyborach otwarcie popierał MKB. A teraz szybciutko pogratulował Budce wygranej.

Oczywiście to wszystko tylko dywagacje. Poprzednie lata pokazały już nieraz, że sojusze, wzajemne sympatie i antypatie w Platformie Obywatelskiej mogą się zmienić równie szybko i nieprzewidywalnie, jak w programie "Agent Gwiazdy".

Wystarczy spojrzeć właśnie na poznańskich lokalnych działaczy. I przypomnieć, że Jaśkowiak jeszcze nie tak dawno był jednym z najlepszych ziomali Grupińskiego, który z kolei uważany był za człowieka Schetyny, a nie znosił się z Waldym Dzikowskim.

Co mamy dzisiaj? Dzikowski z Grupińskim otwierają wspólne biuro poselskie, nie szczędzą sobie komplementów, za to chętnie - i z wzajemnością - wbijają szpile Jaśkowiakowi.

Prezydent Poznania niezmiennie wychwala za to Schetynę. Co innego Grupiński, który w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" odcinał się od dotychczasowego kierownictwa partii.

Trudno zatem na 100 proc. stwierdzić, czy za chwilę Jaśkowiak nie oznajmi, że to Borys Budka jest najlepszym możliwym szefem PO i że od początku tak uważał. Zwłaszcza że prezydentowi Poznania podobne akcje już się zdarzały.

Jeżeli czegoś nie przeoczyłem, to do nowego lidera Platformy - i de facto całej opozycji - po ogłoszeniu wyników Jaśkowiak odniósł się tylko raz.

- Jeżeli nowy przewodniczący będzie mnie potrzebował, to zna mój telefon - stwierdził Jaśkowiak podczas audycji "W środku dnia" w Radiu Poznań, której był gościem.

No super. Jestem ciekaw, co np. selekcjoner Jerzy Brzęczek - albo wcześniej Adam Nawałka - powiedzieliby o obiecującym, ale stawiającym dopiero pierwsze kroki w reprezentacji piłkarzu, który na dzień dobry rzuciłby im takim tekstem. I czy dostałby powołanie na kolejne mecze.

Nowy przewodniczący PO na razie zapewnia, że w jego drużynie "znajdzie się miejsce dla każdego, kto będzie chciał wspólnie działać".

Cały paradoks polega na tym, że mimo tych wszystkich zgrzytów z ostatnich tygodni może się okazać, że Borys Budka faktycznie będzie Jacka Jaśkowiaka bardzo potrzebować. To jeden z popularniejszych samorządowców, a właśnie samorządy dużych miast to na razie - poza Senatem - jedyny przyczółek, w którym Platforma ma teraz realną władzę.

Poza tym Budkę z Jaśkowiakiem tak naprawdę zdecydowanie więcej łączy niż dzieli. Obaj są stosunkowo nowymi twarzami partii. I żaden z nich nie owija w bawełnę, tylko głośno mówią, co sądzą o działaniach rządu.

Teraz pozostaje tylko pytanie, czy będą to robić wspólnie i jednym głosem, czy raczej osobno.