www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Prezydent Jacek Jaśkowiak rządzi już pięć lat. 40 rzeczy, których jeszcze nie wiedzieliśmy, gdy wygrywał z Grobelnym

1 grudnia 2019

Prezydent Jacek Jaśkowiak rządzi już pięć lat. 40 rzeczy, których jeszcze nie wiedzieliśmy, gdy wygrywał z Grobelnym

Poznań - Jacek Jaśkowiak - Ryszard Grobelny - Tadeusz Dziuba - wybory 2014 - Małgorzata Kidawa-Błońska

Prezydent Jacek Jaśkowiak tym razem spędził 30 listopada, czyli rocznicę swojej wygranej nad Ryszardem Grobelnym, w prawyborczej podróży po kraju. To już jest inny Jaśkowiak niż ten z radosnego wieczoru tuż po owym sensacyjnym triumfie.

Znamienny był wczorajszy wieczorny obrazek spod ratusza. Wiceprezydent Mariusz Wiśniewski - w asyście grupki rozradowanych dzieci - zapalił lampki na miejskiej choince i tym samym otworzył jarmark świąteczny na Starym Rynku.

Jego szef, prezydent Jacek Jaśkowiak, mniej więcej w tym samym czasie był setki kilometrów od Poznania i zamieszczał na Twitterze fotki z wagonu restauracyjnego w pociągu opatrzone hashtagiem #PrezydentJJ.



I jeszcze jedno. Jacek Jaśkowiak na okładce krajowego wydania Gazety Wyborczej jako potencjalny kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski. To wszystko 30 listopada, dokładnie pięć lat po tym, jak sensacyjnie zdetronizował w Poznaniu Ryszarda Grobelnego.

Kampania w partyjnych prawyborach trwa. I pokazuje jasno, że Jaśkowiak jedną nogą jest już nie w poznańskiej, tylko w krajowej polityce. Mówi o Poznaniu ostatnio głównie wtedy, gdy chce się czymś pochwalić, przekonać, że to samo robiłby jako prezydent całego kraju.

Dziś Jaśkowiak przypomniał sobie o rocznicy swojego zwycięstwa. Też jednak znamienne, że albo nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do słowa "dokładnie", albo pomylił datę i zapomniał, że wygrał 30 listopada, a nie 1 grudnia.



Zawsze na przełomie listopada i grudnia - czyli w rocznicę tego triumfu Jaśkowiaka nad Grobelnym - staram się tu zamieścić jakieś podsumowanie kolejnego roku tej prezydentury.

Tym razem miałem z tym niemały problem. Zwykle wystarczyło zrobić update listy obietnic wyborczych Jaśkowiaka, z pokazaniem, jaki jest stan ich realizacji. Tyle że po zeszłorocznych wyborach obowiązuje nowa lista. Już nie 30, tylko 50 obietnic, złożonych przed rokiem w kampanii.

ZOBACZ CAŁĄ LISTĘ: 50 konkretnych obietnic Jacka Jaśkowiaka, z których teraz będziemy go rozliczać

Szybko zorientowałem się, że ich rozliczanie po zaledwie roku nowej kadencji nie ma sensu, bo niemal wszystkie dopiero są w pierwszej fazie realizacji i trudno powiedzieć, jak to się dalej potoczy.

Spokojnie - oczywiście zamieszczę tę listę w najbliższych dniach. Z tym że tym razem jedynie z krótkim opisem, co w danej sprawie się dzieje, bez wskazywania na zielono czy czerwono, jakie są szanse na realizację obietnicy.

A dziś zamiast tego proponuję się przyjrzeć, jak przez pięć lat zmienił się zarówno sam Jacek Jaśkowiak, jak i okoliczności, w jakich przyszło mu rządzić. Pięć lat to w polityce cała epoka. Zaraz się o tym przekonacie.

Przypomnijmy sobie teraz powyborczy wieczór z 30 listopada 2014 r. Tę szaloną radość nie tylko JJ, ale też różnych miejskich aktywistów i innych krytyków poprzedniej władzy z pl. Kolegiackiego, przemieszaną jeszcze z lekką niedowiarą, że teraz ten Grobelny tak po prostu sobie pójdzie.

ZOBACZ TAKŻE: Prezydent Jaśkowiak. O czym NIE będziemy już musieli pisać? The best of Ryszard Grobelny & Co.

Tak naprawdę wszyscy stosunkowo niewiele jeszcze wtedy wiedzieliśmy o Jaśkowiaku. I kompletnie nie wiedzieliśmy, co przyniosą kolejne miesiące i lata. Na przykład nie wiedzieliśmy...

1. ...że ten sam Jaśkowiak zupełnie serio zechce kiedyś kandydować na prezydenta Polski.

2. ...i że stanie się to już po pięciu latach.

3. ...że prezydentem Polski, którego Jaśkowiak będzie chciał zdetronizować, będzie Andrzej Duda.

4. ...że Duda kilka razy naruszy konstytucję, m.in. nie odbierając przysięgi od wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego i ułaskawiając Mariusza Kamińskiego nieskazanego jeszcze prawomocnym wyrokiem, czym da pretekst do nazywania go "długopisem" i zarzutów, że skompromitował oraz upartyjnił swój urząd.

5. ...że Bronisław Komorowski, wówczas wydawałoby się pewniak w kolejnych wyborach, parę lat później będzie już byłym prezydentem i wręcz politycznym emerytem.

6. ...że praktycznie poza polityką wyląduje też wspomniany na początku Ryszard Grobelny.

7. ...i że gdy Grobelny spróbuje wrócić, stawiając na złego konia Jarosława Pucka, to nawet nie zdoła wejść do rady miasta.

8. ...że na swoich zastępców Jaśkowiak powoła swoich byłych rywali z wyborów: najpierw Macieja Wudarskiego, a później także Tomasza Lewandowskiego.

9. ...i że bezceremonialnie ich pożegna po następnych wyborach, a Lewandowskiego dodatkowo zwasalizuje, robią go szefem ZKZL-u.

10. ...a jeszcze inny z jego zastępców, Jakub J., po pół roku wyleci ze stanowiska za tzw. aferę fakturową, a po paru latach sąd go uniewinni.

11. ...że Jaśkowiak za pośrednictwem mediów ogłosi pomysł przyłączenia do Poznania podmiejskich gmin, m.in. Komonik, Lubonia czy Suchego Lasu.

12. ...że szybko popadnie z konflikty z abp. Stanisławem Gądeckim i kibicami Lecha Poznań.

13. ...że nie tak długo po aferze fakturowej wybuchnie kolejna, mailowa, przez co do dymisji poda się wiceprezydent Agnieszka Pachciarz.

14. ...że podczas ww. afery kluczową rolę odegrają m.in. porady "Mirka Kruszyńskiego", który "przestrzega przed SLD, a w szczególności przed panem Lewandowskim".

15. ...tego, że Jaśkowiak i PO porozumieją się w radzie miasta z SLD, akurat można było się domyślać już w chwili wygranej JJ... choć nie wiedzieliśmy, że ten sojusz zawrą dopiero po ponad pół roku.

16. ...że w wyborach parlamentarnych Zjednoczona Lewica potknie się o próg wyborczy, nie wejdzie do Sejmu, dzięki czemu PiS z wynikiem niespełna 38 proc. głosów zgarnie większość bezwzględną.

17. ...że już po pierwszych tygodniach rządów nowej ekipy, pełnych kontrowersji, zaczną się przeciw niej wielotysięczne demonstracje w całym kraju.

18. ...że jednym ze stałych bywalców tych demonstracji w Poznaniu stanie się właśnie Jacek Jaśkowiak, który będzie na nich m.in. skandował "precz z kaczyzmem".

19. ...że mniej więcej w tym samym czasie Jaśkowiak opuści obchody rocznicy powstania wielkopolskiego, wrzucając w tym czasie na Fb zdjęcia z urlopu, co stanie się jedną z jego większych wizerunkowych wpadek i na lata przypnie mu łatkę prezydenta gardzącego historią i tradycją.

20. ...że skutecznie - z pomocą szefa swojego gabinetu Andrzeja Białasa - zablokuje odczytanie tzw. apelu smoleńskiego podczas rocznicy poznańskiego Czerwca '56.

21. ...że przebudowa Kaponiery, odziedziczona po Grobelnym, będzie się ślimaczyć przez kolejne dwa lata i pochłonie ostatecznie aż 360 mln zł.

22. ...że gdy już tę Kaponierę uda się w końcu otworzyć, to praktycznie nikt nie będzie zadowolony z tego, jak się przez to przeklęte rondo jeździ.

23. ...że budowa trasy tramwajowej na Naramowice - czyli sztandarowa obietnica wyborcza Jaśkowiaka - w ogóle nie ruszy w pierwszej kadencji.

24. ...i że nie ruszy nawet w pierwszym roku drugiej kadencji...

25. ...no ale czemu tu się dziwić, jeśli nawet zrobienie głupiego przejścia dla pieszych przy dworcu PKP, co miało być kwestią paru tygodni, zajęło prawie rok?

26. ...już nie wspominając o tym, że na zrobienie tych pasów przez całą ul. Matyi trzeba było czekać aż trzy lata.

27. ...że Jacek Jaśkowiak wyzna publicznie, że jest z żoną w separacji, i że ma nieślubnego syna z inną kobietą.

28. ...i że opowie o tym, jak również o wielu innych swoich sekretach, w wywiadzie rzece wydanym jako książka pod tytułem "Dżej Dżej".

29. ...że w roku kolejnych wyborów samorządowych spróbuje "wyciszyć kontrowersje", co przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego, m.in. potworną awanturę wokół zwolnionego oficera rowerowego.

30. ...i że podobną burzę wywoła swoimi niejednoznacznymi komentarzami w sprawie tęczowych chorągiewek na tramwajach podczas Poznań Pride Week.

31. ...że mimo wszystko będzie pierwszym prezydentem miasta, który pójdzie w marszu równości, a nawet udzieli mu patronatu.

32. ...że krótko przed wyborami zyska poparcie Nowoczesnej, czyli partii, która powstanie w kontrze do Platformy i wcześniej nieraz po nim ostro pojedzie.

33. ...że jego najgroźniejszym teoretycznie rywalem w wyborach 2018 będzie nie Ryszard Grobelny, nie żaden prominentny polityk PiS, tylko znany wydawca Tadeusz Zysk.

34. ...że Jaśkowiak - mimo tylu głosów krytyki, jakie towarzyszyły jego pierwszej kadencji - rozstrzygnie ten pojedynek już w I turze, zgarniając rekordowe 128 tys. głosów.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory 2018. Prezydent Jacek Jaśkowiak ZNOKAUTOWAŁ rywali. Tak się kończy zaklinanie rzeczywistości

35. ...że krótko potem Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, zginie zadźgany nożem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a Jaśkowiak sam zacznie dostawać listy z pogróżkami.

36. ...że Jaśkowiak również stanie się ofiarą propagandy telewizji publicznej, materiałów, które często z bezstronnym dziennikarstwem nie mają za wiele wspólnego.

37. ...że żona Jacka Jaśkowiaka (wówczas jeszcze aktualna), czyli Joanna Jaśkowiak, pięć lat później wystartuje do Sejmu z "jedynki" na liście Koalicji Obywatelskiej i zostanie posłanką.

38. ...że premierem w tym czasie będzie Mateusz Morawiecki, znany w 2014 r. głównie klientom BZ WBK, ewentualnie również jako syn Kornela Morawieckiego.

39. ...że politycy i sympatycy opozycji długo i zupełnie serio będą liczyli, że ich zbawcą w wyborach prezydenckich zostanie Donald Tusk, gdy tylko przestanie być już szefem Rady Europejskiej.

40. ...i że sam Tusk z tego pomysłu się wycofa, uznając, że za bardzo obciąża go bilans rządów PO-PSL z lat 2007-2015.

Uff. Można by tak jeszcze długo.

Ta podróż Jacka Jaśkowiaka po kraju jest oczywiście tylko na chwilę. Za niespełna dwa tygodnie prawybory, w których zapewne honorowo - bo po walce - polegnie w pojedynku z Małgorzatą Kidawą-Błońską.

Zaraz potem będzie musiał wrócić do przyziemnych spraw Poznania. Ale kości zostały rzucone. Nie zapominajmy, że od początku obiecywał, że chce rządzić miastem najwyżej dwie kadencje.

Co potem? No, podpowiedzmy, że właśnie w 2023 r. są kolejne wybory parlamentarne, a półtora roku później kolejne wybory prezydenckie... choć te ostatnie dla Jaśkowiaka będą wchodziły w grę tylko wtedy, jeśli Duda w 2020 r. wygra reelekcję.



I jeszcze jedno. Już spoza tej listy.

Zdajecie sobie sprawę, jak niewiele brakowało, by Jacek Jaśkowiak - nigdy, nie tylko tamtej listopadowej nocy - nie został prezydentem Poznania?

Wystarczyło nieco ponad 3 tys. głosów. Te 3 tys. głosów, których w I turze nie zdobył Tadeusz Dziuba, by wypchnąć Jacka Jaśkowiaka z II tury.

A kto wie, może zdobyłby je np. Szymon Szynkowski vel Sęk, gdyby nie przegrał minimalnie wewnętrznej rywalizacji z Dziubą (o jeden głos) i to on byłby kandydatem PiS w tamtych wyborach?

To znakomicie pokazuje, jak niewiele czasem decyduje o wszystkim, i to na lata.

ZOBACZ TAKŻE: Poznański efekt motyla, czyli 7 niepozornych zdarzeń, bez których wszystko w Poznaniu potoczyłoby się inaczej

Gdyby Dziuba zgarnął te 3 tys. głosów więcej, to Poznaniem po 2014 r. z pewnością dalej rządziłby Ryszard Grobelny, a Jacek Jaśkowiak stałby się symbolem porażki poznańskiej PO.

I dziś zapewne byłby poza polityką. Mało kto pamiętałby jego nazwisko. No, może ewentualnie byłby jakimś działaczem dalszego szeregu, gdyby wybaczono mu ten blamaż i odpadnięcie w I turze.

Jednak Dziuba do II tury nie wszedł, dziś jest już byłym posłem i wiceszefem NIK z perspektywą na fotel prezesa, jeśli tylko PiS zdoła grzecznie przekonać zmusić Mariana Banasia do dymisji.

A Jacek Jaśkowiak chce kandydować na prezydenta Polski. Jest na ustach niemal wszystkich polityków i sympatyków opozycji. Jeździ po kraju, przekonuje do siebie, udziela wywiadu za wywiadem w ogólnopolskich mediach.

Ma swoje pięć minut w wielkiej polityce, które mogą zamienić się w minut piętnaście, jeśli jakimś cudem zdołałby pokonać w prawyborach Małgorzatę Kidawę-Błońską. Albo nawet w wiele godzin i dni - gdyby jeszcze potem pokonał Andrzeja Dudę.

Seweryn Lipoński / 1 grudnia 2019