www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Jacek Jaśkowiak wystartuje w prawyborach na prezydenta Polski. Szybka ściąga dla tych, którzy nie kojarzą, kto to

20 listopada 2019

Jacek Jaśkowiak wystartuje w prawyborach na prezydenta Polski. Szybka ściąga dla tych, którzy nie kojarzą, kto to

Poznań - Jacek Jaśkowiak - Małgorzata Kidawa-Błońska - wybory prezydenckie - Platforma Obywatelska

Ale się porobiło! To Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania, będzie jedynym rywalem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w prawyborach Koalicji Obywatelskiej. To one wyłonią prawdopodobnego przeciwnika Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

To był zdecydowanie wieczór Jacka Jaśkowiaka. Prezydent Poznania niespodziewanie zgłosił się do prawyborów prezydenckich w PO jako kontrkandydat Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, co zapewniło mu polityczne pięć minut, a do tego nawet kilkadziesiąt sekund w Wiadomościach TVP.



Oczywiście sporo wskazuje, że to zagrywka na ratunek samej idei prawyborów, by MKB nie była jedyną kandydatką. Jednak dla Jaśkowiaka to zarazem wielka szansa na wejście już na stałe do pierwszego szeregu polityków opozycji.

Założę się, że wielu umiarkowanie zainteresowanych polityką zaraz zaczęło sprawdzać w internecie, kim jest ten facet. Dość powiedzieć, że na Twitterze w dwie godziny przybyło mu kilkuset obserwujących. Jaśkowiak... Jaśkowiak... Zapewne coś tam słyszeli, coś tam kojarzą, że prezydent, że z Poznania. Ale coś więcej?

Pomyślałem, że może warto ułatwić im zadanie, skoro od paru lat jako lokalny dziennikarz przyglądam się jego działaniom na bieżąco. Dlatego przygotowałem małą ściągę z najważniejszymi faktami o Jacku Jaśkowiaku. Miłej lektury!

--

JACEK JAŚKOWIAK

Jest prezydentem Poznania od jesieni 2014 r. To wtedy sensacyjnie - w II turze wynikiem 59,1% do 40,9% - zdetronizował Ryszarda Grobelnego rządzącego wówczas miastem już od 16 lat.

Z kolei jesienią 2018 r. już bez większych problemów wygrał kolejne wybory. Zwyciężył tym razem już w I turze uzyskując 56 proc. poparcia i 127 tys. głosów. Żaden prezydent Poznania w III RP nie mógł się pochwalić takim wyborczym wynikiem.



Jest znany z ostrej krytyki rządów Prawa i Sprawiedliwości. Już pod koniec 2015 r., po pierwszych kontrowersjach wokół demolki w Trybunale Konstytucyjnym, Jaśkowiak pojawiał się na demonstracjach i skandował na nich m.in.: "Precz z kaczyzmem!".

Od tamtego czasu regularnie angażuje się w politykę krajową. Wielu sądziło, że Jaśkowiak szykuje się do startu w wyborach parlamentarnych, jednak on sam w czerwcu 2019 r. uciął te spekulacje.

Zaraz po przegranych przez Koalicję Obywatelską wyborach parlamentarnych zdecydowanie stanął po stronie Grzegorza Schetyny.

Za to - jeśli można to tak nazwać - wbił nóż w plecy Rafałowi Grupińskiemu, liderowi wielkopolskiej PO i swojemu politycznemu mentorowi, sugerując, że powinien "zejść ze sceny" po kiepskim wyborczym wyniku.

Jest poznaniakiem od urodzenia. Ma 55 lat, wychował się na Dębcu, później mieszkał na Jeżycach, na Ławicy, a niedawno przeprowadził się do mieszkania na nowym osiedlu w centrum miasta.

Zanim został prezydentem Poznania i na dobre wszedł do polityki - pracował jako przedstawiciel handlowy, a potem przedsiębiorca. Ma w CV m.in. pracę w firmie Jana Kulczyka.

Jest absolwentem prawa na UAM. Przez wiele lat prowadził własną firmę zajmującą się obsługą księgową i doradczą zagranicznych inwestorów. Kiedy został prezydentem Poznania - przepisał ją na syna.

Jego kariera polityczna, tak na dobrą sprawę, zaczęła się od... listu do "Gazety Wyborczej" wiosną 2009 r.

Od poniedziałku znowu dojeżdżam do pracy rowerem. Cieszę się z tego jak dziecko. Z Ławicy na Jeżyce dojazd rowerem jest bardziej dogodny niż samochodem - pisał Jaśkowiak.

Jego przemyślenia o mieście dostrzegli działacze rosnącego wtedy w siłę ruchu miejskiego My-Poznaniacy. Społecznicy zaproponowali Jaśkowiakowi, by do nich dołączył...

...a gdy podjęli decyzję o starcie w wyborach samorządowych w 2010 r., postanowili, że to właśnie Jacek Jaśkowiak będzie ich kandydatem na prezydenta. Tak wspominał to po latach Lech Mergler, jeden z liderów i założycieli My-Poznaniaków:

- Rozważaliśmy kilka osób. W kampanii wyborczej trzeba mieć pewne szczególne walory. Wyszło nam, że to Jacek Jaśkowiak ma ich najwięcej.

Jako wzór miasta, do którego chciałby upodobnić Poznań, Jaśkowiak podawał wtedy Zurych.



Jako kandydat społeczników Jaśkowiak dostał wtedy 7 proc. głosów. Z jednej strony nieźle, ale z drugiej - to był gorszy rezultat niż wyniki My-Poznaniaków do rady miasta.

Po wyborach z 2010 r. Jaśkowiak na dłuższy czas zniknął z polityki lokalnej. Zajmował się m.in. organizacją Pucharu Świata w biegach narciarskich w Szklarskiej Porębie. Tak, tych zawodów, w których rywalizowały ze sobą m.in. Justyna Kowalczyk i Marit Bjoergen.

Tu wypada bowiem wspomnieć, że Jaśkowiak jest fanem sportu, w tym właśnie biegów narciarskich. Sam zaliczył kilkadziesiąt wymagających startów - w tym prestiżowy 90-kilometrowy Bieg Wazów w Szwecji.

Jego kolejną sportową miłością jest boks. Zafascynował się nim jako 10-latek, oglądając słynną walkę Muhammada Ali z Goerge'em Foremanem.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory 2014. Grobelny i Jaśkowiak walczą o pas prezydenta

Już jako prezydent Poznania wrócił do bokserskich treningów i podczas charytatywnych gal toczył walki z Dariuszem Michalczewskim, Przemysławem Saletą i Arturem Szpilką.



Do Platformy Obywatelskiej zapisał się dość niespodziewanie latem 2013 r. I co ciekawe, zapewniał wtedy, że nie zamierza kolejny raz walczyć o prezydenturę Poznania.

Jednak rok później PO jako kandydata wystawiła właśnie Jaśkowiaka. Nie, nie dlatego, że był taki mocny. Kilku innych polityków Platformy po prostu nie chciało kandydować z obawy przed porażką z Ryszardem Grobelnym.

Tymczasem Jaśkowiak zgodził się kandydować. Jego program w największym skrócie: rewitalizacja śródmieścia, priorytet dla komunikacji miejskiej zamiast dla samochodów, sprawniejsze prowadzenie inwestycji.

Jakim cudem Jaśkowiak wygrał z Grobelnym? Po pierwsze Grobelny okazał się przeszacowany w sondażach i wygrał I turę z wynikiem zaledwie 28,6 proc. To wtedy przeciwnicy Grobelnego - a miał ich niemało - zmobilizowali się i w II turze masowo poparli Jaśkowiaka.

Tu warto dodać, że Jaśkowiak ledwo się do tej II tury prześlizgnął, uzyskując w I turze zaledwie o 3 tys. głosów więcej niż trzeci Tadeusz Dziuba z PiS.

ZOBACZ TAKŻE: Mała rocznica wielkiego przełomu. To cztery lata temu R. Grobelny "poczuł, że przegra", czyli impossible is nothing

Przed I turą tamtych wyborów, czyli kiedy jeszcze mało kto potrafił sobie w ogóle wyobrazić zwycięstwo Jaśkowiaka nad Grobelnym, sam Jaśkowiak chciał postawić u bukmacherów aż 50 tys. zł na swoją wygraną.

Gdyby faktycznie tak zrobił - wygrałby ponad 1 mln zł! Jednak pochłonięty kampanią Jaśkowiak ostatecznie sam do bukmachera nie poszedł, wysłał tam swoją żonę, która postawiła na jego zwycięstwo tylko 200 zł.

Jak już o niej mówimy... Nowa posłanka Koalicji Obywatelskiej, a wcześniej radna sejmiku wielkopolskiego Joanna Jaśkowiak, to była żona Jacka Jaśkowiaka. Niedawno się rozwiedli. Ale pozostają w dobrych relacjach i wspierają się wzajemnie również w "politycznym" życiu.

Ze spełnianiem wyborczych zapowiedzi przez Jaśkowiaka bywało różnice. Co roku sprawdzam stan ich realizacji i na koniec pierwszej kadencji wyszło, że z 30 konkretnych obietnic spełnił tylko 10.

Jest pierwszym w kraju prezydentem, który poszedł w marszu równości, miało to miejsce w 2015 r.

Szybko popadł w konflikt z kibicami Lecha Poznań. Wytykał im m.in. wulgarne transparenty i rasistowskie hasła, w odpowiedzi często słyszał od nich, że jest "tęczowym Jackiem".

Szorstkie relacje Jaśkowiak ma także z abp. Stanisławem Gądeckim, metropolitą poznańskim, i zarazem szefem episkopatu. Prezydent Poznania nieraz zarzucał Kościołowi pazerność, nie zgadza się też na postawienie Pomnika Wdzięczności nad Maltą, gdzie widzieliby go inicjatorzy odbudowy.

Prawica często wypomina mu jeszcze jedną rzecz. Pod koniec 2015 r. Jaśkowiak nie pojawił się na obchodach rocznicy powstania wielkopolskiego, wysłał swojego zastępcę, bo sam pojechał na urlop.

Początkowo często jeździł do pracy w urzędzie rowerem. Teraz już tego nie robi ze względów bezpieczeństwa.

To i wprowadzane przez niego zmiany uspokajające ruch aut w śródmieściu wystarczyły jednak, by przeciwnicy przypięli mu łatkę transportowego oszołoma, który "chce wszystkich poprzesadzać na rowery".

Prezydent Jaśkowiak nie uniknął różnych afer w urzędzie. Najpoważniejsze to tzw. afera mailowa, po której z magistratu odeszła wiceprezydent Agnieszka Pachciarz, a zaraz potem afera mobbingowa, w której m.in. sam Jaśkowiak przyznał się do przeglądania korespondencji niektórych swoich podwładnych bez ich wiedzy i zgody.

Mocno przeżywał śmierć Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska, zamordowanego w styczniu br. Z prezydentami innych miast niósł jego trumnę. Później sam również dostawał listy z pogróżkami.

I jeszcze jedna ciekawostka a propos Koalicji Obywatelskiej. Prezydenta Jaśkowiaka ostro krytykowała Nowoczesna, kiedy jeszcze działała na własny rachunek, jej środowisku zdecydowanie bliżej było do poprzedniego prezydenta Ryszarda Grobelnego.

Seweryn Lipoński / 20 listopada 2019