www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2019. Kaczyński wygrywa, ale nie triumfuje, Poznań bez "efektu Emilewicz", czyli 60 wniosków po wyborach

16 października 2019

Wybory 2019. Kaczyński wygrywa, ale nie triumfuje, Poznań bez "efektu Emilewicz", czyli 60 wniosków po wyborach

Wybory 2019 - Poznań - Sejm - Senat - PiS - Koalicja Obywatelska - Lewica - PSL - Konfederacja

Już trochę emocje opadły. Już zaczęły się nawet pierwsze intrygi, targi o stanowiska, a nawet próby podkupienia senatorów. Spróbujmy więc szybko podsumować wyniki wyborów i wnioski, jakie z nich płyną, zarówno w kraju jak i lokalnie.

1. Przed nami dalsze samodzielne rządy PiS. Prawdopodobnie przez całe najbliższe cztery lata.

2. Prezes Jarosław Kaczyński wyraźnie liczył jednak na więcej. Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia... i śledzenia korzystnych sondaży.

3. Trudno się dziwić temu niedosytowi Kaczyńskiego i spółki, skoro niektóre sondaże dawały im lekko 250-260 mandatów, a najwięksi pesymiści wśród zwolenników opozycji wieszczyli im nawet większość konstytucyjną 307 posłów.

4. Tymczasem PiS ledwo, ledwo zachował w Sejmie większość - 235 posłów. Kilka tysięcy głosów mniej w paru okręgach... i mogłoby być różnie.

5. To, że PiS zachował jednak tę samodzielną większość, oznacza, że de facto dalej będzie mógł robić co chce.

6. No, prawie, bo opozycja zdołała przejąć Senat. Układ sił wygląda tam następująco: PiS 48, KO 43, PSL 3, SLD 2, plus 4 niezależnych senatorów.



7. Takiej sytuacji, aby kto inny miał większość w Sejmie, a kto inny w Senacie, nie było w Polsce od 1989 r.

8. Tyle że wtedy zawiązała się koalicja Solidarności z ZSL i SD uzyskując w ten sposób większość także w Sejmie. Teraz taka sytuacja jest niemożliwa.

9. No chyba że opozycja zdołałaby przeciągnąć na swoją stronę paru posłów PiS. Ha, ha, ha, dobry dowcip.

10. Oczywiście nie jest wykluczone, że coś podobnego wydarzy się w drugą stronę w Senacie, zwłaszcza że PiS ma już pewne doświadczenie w pozyskiwaniu polityków opozycji.

11. Zakładając jednak, że Senat pozostanie w rękach opozycji, jego przejęcie to na razie co najwyżej honorowa bramka w przegranym meczu.

12. Tak naprawdę sejmowa większość będzie mogła odrzucić stanowisko Senatu w niemal każdej sprawie.

13. Niemal, bo jest parę wyjątków, bez zgody w Senacie PiS nie wybierze już np. nowego prezesa NIK... oh, wait... ale już na pewno nie wybierze nowego rzecznika praw obywatelskich czy nowego prezesa IPN.

14. Przejęcie Senatu przez opozycję oznacza też m.in. koniec akcji z ustawami przyjmowanymi przez parlament w jeden dzień, po nocach i w awanturniczej atmosferze, w pośpiechu i bez vacatio legis.



15. Dobra, dajmy już spokój z tym Senatem, wróćmy do Sejmu. I powiedzmy wprost: rezultat Koalicji Obywatelskiej jest jej katastrofą.

16. Jak inaczej to nazwać, jeśli porażką było 8 pkt proc. straty do PiS w majowych eurowyborach, a teraz jest 16 pkt proc. starty? (nawet biorąc pod uwagę, że wtedy skład Koalicji był szerszy)

17. Tym bardziej że te 27,4 proc. to wyraźnie mniej niż cztery lata temu uzyskały łącznie Platforma Obywatelska i Nowoczesna.

18. A wtedy ich potencjalni wyborcy jeszcze nawet nie wiedzieli, co będzie wyprawiał PiS z Trybunałem Konstytucyjnym, prokuraturą czy mediami publicznymi.

19. Jak już przy tym jesteśmy... To banał, ale potwierdza się kolejny raz, że dla wielu Polaków ważniejsze są pieniądze z programu Rodzina 500+, zapowiedzi wyższej płacy minimalnej i niższy wiek emerytalny niż bezstronne media czy jakaś niezależność sądów od polityków.

20. Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz z Pawłem Kukizem na wieczorze wyborczym padli sobie w ramiona, bo wiedzą, że to "małżeństwo z rozsądku" pozwoliło im wejść do Sejmu. Ale przyszłości ten związek nie ma za cholerę.

21. Zupełnie inaczej niż związek trzech tenorów na Lewicy, którzy na dzień dobry robią identyczny wynik, jak ich poprzednicy w 2001 r.

22. Inna sprawa, że podjarali się samym powrotem do Sejmu tak bardzo, jakby wygrali i zaraz mieli rządzić.

23. Całkowicie zapomnieli przy tym, że większość w tymże Sejmie znowu zgarnia PiS, a weszła też Konfederacja. Jedni i drudzy są światopoglądowo totalnie nie do zaakceptowania dla lewicowych wyborców.

24. Z pewnością niejednemu politykowi Konfederacji przypomniał się sen nocy letniej koszmar nocy majowej, gdy kładli się spać mając w eurowyborach ponad 6 proc., a wstali rano mając 4,6 proc.



25. Historia jednak nie zawsze lubi się powtarzać.

26. I w taki oto sposób stało się coś, co dla odmiany może być koszmarem Kaczyńskiego, a mianowicie ktoś zaszedł go z prawej strony i wprowadził ekipę do Sejmu. Skromną, 11-osobową, ale zawsze.

27. Największymi wygranymi tych wyborów są jednak Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin. Ten pierwszy podobno wręcz modlił się o zachowanie większości w Sejmie z jak najmniejszym zapasem.

28. Teraz Ziobro i Gowin mają po 18 posłów. Już słyszymy, że chcą dla siebie więcej niż do tej pory, bo bez nich Kaczyński nie ma większości i nie może rządzić.

29. Teraz dopiero widać, jakim fuksem była samodzielna większość dla PiS w poprzednich wyborach przy wyniku 37,6 proc. Tym razem ledwo uzbierali taką samą liczbę posłów przy 43,6 proc.

30. Wówczas pomogło im to, że wiele komitetów nie przekroczyło progu, przez co przepadło ponad 16 proc. głosów. Teraz - dla odmiany - z pięciu krajowych ugrupowań weszły wszystkie. I nie przepadł żaden oddany na nie głos.

To tyle, jeśli chodzi o kraj, a teraz jeszcze garść szybkich wniosków a propos Poznania i okolic...

31. Już drugi raz z rzędu wyniki wyborów parlamentarnych w samym Poznaniu wypadają niemal dokładnie na odwrót niż w całym kraju. Koalicja Obywatelska dostała tu 46,3 proc., PiS 24,1 proc.

32. Mimo wszystko wynik Koalicji trudno jednoznacznie rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Jest wyraźnie gorszy niż np. zeszłoroczny rezultat Jacka Jaśkowiaka z I tury wyborów prezydenckich (56,0 proc.) czy ten Koalicji Europejskiej z majowych eurowyborów (54,2 proc.).

33. To musiało się przełożyć na miejsca w Sejmie. Politycy Platformy na początku kampanii odważnie mówili nawet o siedmiu mandatach - jak w rekordowym 2007 r. Później już tylko o sześciu. Koniec końców zdobyli ich tylko pięć.

34. Tak naprawdę Koalicja Obywatelska straciła więc w Poznaniu stan posiadania. Poprzednio PO wprowadziła tu pięciu posłów, a dwóch dołożyła Nowoczesna, teraz stracili te dwa miejsca na rzecz Lewicy.

35. Poznańska Lewica może mówić o sukcesie. Jej 16,5 proc. w okręgu poznańskim (a w samym mieście aż 17,9 proc.!) to czwarty najlepszy wynik w kraju.

36. Szef wielkopolskiej PO Rafał Grupiński następnym razem pewnie trzy razy się zastanowi, zanim wypali, że "w Poznaniu lewica po prostu historycznie nie ma poparcia".

37. Kto wie, czy w zrobieniu takiego wyniku paradoksalnie nie pomogły te niesnaski wewnątrz sztabu, przez co ekipa Katarzyny Ueberhan i ekipa Katarzyny Kretkowskiej grały chwilami osobno na dwie różne liderki.

38. Tak, tak, oczywiście, oficjalnie nic złego się nie działo i wszyscy w sztabie deklarowali pełną współpracę...

39. Ile prawdy było w tych zapewnieniach - pokazały niektóre wypowiedzi podczas wieczoru wyborczego Lewicy.



40. Tym razem żaden próg wyborczy nie mógł już odebrać Kretkowskiej mandatu posłanki. Czekała cztery lata. Co się odwlecze, to nie uciecze.

41. To przy okazji słodki rewanż Kretkowskiej na Platformie. Jej mandat sprzed czterech lat, stracony przez ten nieszczęsny próg, przechwycił Jacek Tomczak – wówczas z PO. Teraz to Kretkowska odebrała jednego posła Koalicji Obywatelskiej.

42. O rewanżu może też mówić (byle nie za głośno...) Bartłomiej Wróblewski. To on, startując z szóstego miejsca, wypchnął z Sejmu Tadeusza Dziubę. Tego samego Dziubę, z którym – delikatnie mówiąc – nie bardzo się lubią i który poprzednio załatwił mu „zsyłkę” na 11. miejsce na liście.

43. Wówczas Wróblewski i tak się dostał. Teraz też. Wygląda na to, że Wróblewski zawsze się dostanie, nawet jeśli w ogóle zabrakłoby go na liście wyborczej.

44. Nie wystąpił w Poznaniu żaden szumnie zapowiadany "efekt Jadwigi Emilewicz" mimo jej bardzo intensywnej kampanii. Wynik PiS w samym mieście to 24,1 proc. To DOKŁADNIE tyle samo co w 2015 r.

45. Jeśli gdziekolwiek ten efekt dało się jakoś zauważyć, to raczej w powiecie poznańskim, gdzie faktycznie poparcie dla PiS skoczyło z 23,6 proc. do 27,1 proc.

46. Joanna Jaśkowiak pokazała, że mając znane nazwisko i nie robiąc żadnej widocznej kampanii, można dostać mnóstwo głosów z pierwszego miejsca.

47. Franciszek Sterczewski pokazał, że nie mając znanego nazwiska, za to robiąc niezwykle aktywną kampanię, można dostać mnóstwo głosów choćby i z ostatniego miejsca.

48. Nawet jeśli na początku kampanii ma się pewien problem z odpowiadaniem na niewygodne pytania.



49. Kolejny kandydat młodego pokolenia, Jakub Mierzejewski z Konfederacji, do Sejmu nie wszedł mimo zdobycia aż 16 tys. głosów. Nie nawiąże więc do Janusza Korwin-Mikke - który poprzednim razem w 1991 r. zdobył mandat posła właśnie z Poznania.

50. A widzieliście, jaki wynik zrobił Wojciech Jankowiak z PSL? Ponad 13 tys. głosów. Cała lista dostała 6,2 proc. Ludowcy nigdy wcześniej nie zrobili w Poznaniu tak dobrego rezultatu.

51. Nie przeszkodziły w tym ewidentne kompromitacje Jankowiaka, gdy nie znał programu wyborczego własnej partii. I gdy powiedział wprost chłopakowi z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, że nie ma pojęcia, co to za inicjatywa.

52. Partyjny kolega Jankowiaka – wspomniany już Jacek Tomczak – znów dostał się do Sejmu. Znów w innych barwach. Tym razem również z innego miasta – z Konina. Tak, on też jest z tych, którzy zawsze się dostaną.

53. Jak już jesteśmy przy Koninie, to trzeba wspomnieć, że huczną niedzielę urządzili sobie tam wojewoda Zbigniew Hoffmann z ekipą. Pogonili wszystkich pozostałych i zrobili własną imprezę. Z rewelacyjną, ponad 47-procentową nalewką własnej roboty.

54. Koalicja nie miała tam szans ze swoim słabiutkim, ledwie 20-procentowym likierem. Dodajmy, że wszystko to działo się w mieście, w którym jeszcze rok temu wybory prezydenckie wygrał właśnie człowiek z Koalicji.

55. Ale już nie tylko w okręgu konińskim PiS się skutecznie rozpycha. Zwyciężył też w okręgu kalisko-leszczyńskim i - po raz pierwszy - w okręgu pilskim. Jeszcze cztery lata temu w tym ostatnim było 31-27 dla PO, teraz 35-30 dla PiS.

56. Tak, dobrze przeczytaliście, w całej Wielkopolsce już tylko w okręgu poznańskim nie wygrał PiS.

57. To z kolei oznacza, że Poznań pozostaje już nie tylko ostatnią wioską Galów broniącą się przed Kaczyńskim, co przewidywałem już pod koniec 2015 r. Teraz Poznań i okolice to również jedna z niewielu w całym kraju wysepek otoczonym morzem terenów opanowanych już przez PiS.

58. Zaznaczmy jeszcze, że w batalii o Senat kluczową rolę odegrała właśnie Wielkopolska, a konkretnie Gniezno, Kalisz i Ostrów Wlkp.

59. To tam rozegrały się bowiem trzy bardzo zacięte pojedynki kandydatów na senatorów. I wszystkie trzy minimalnie wygrali ludzie Koalicji Obywatelskiej. Gdyby wszystkie trzy zakończyły się inaczej - Senat byłby dziś w rękach PiS.

60. Szału nie zrobili poznańscy kandydaci PiS do Senatu. Żaden z nich - ani Przemysław Alexandrowicz, ani Jarosław Pucek - nie poprawili wyniku sprzed czterech lat, gdy prof. Stanisław Mikołajczak z AKO w pojedynku z prof. Jadwigą Rotnicką ugrał 32,8 proc.

Seweryn Lipoński / 16 października 2019