www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » To był rok! Najciekawsze teksty na Poznań Spoza Kamery w 2018 r.: cuda Jaśkowiaka, poznański mundial i nie tylko

31 grudnia 2018

To był rok! Najciekawsze teksty na Poznań Spoza Kamery w 2018 r.: cuda Jaśkowiaka, poznański mundial i nie tylko

Poznań - Poznań Spoza Kamery - Jacek Jaśkowiak - wybory 2018 - blog - sylwester - nowy rok - polityka

Zaraz wystrzelą korki od szampana, fajerwerki na pl. Wolności, a prezydent Jacek Jaśkowiak złoży poznaniakom noworoczne życzenia. To zatem ostatni moment na podsumowanie kończącego się roku na Poznań Spoza Kamery. A było o czym pisać...

Tak na szybko policzyłem, że przez cały ostatni rok napisałem tu dokładnie 124 teksty. Oczywiście gros tych wypocin to były rzeczy typu ankiety kandydatów czy przeglądy prasy podczas kampanii wyborczej. Ale i tak jestem tą liczbą lekko przerażony ;)

Jest i pewien plus tej sytuacji. To chyba pierwszy raz, gdy nie muszę w tym miejscu na koniec roku obiecywać poprawy, jeśli chodzi o regularność.

Tym razem nie było bowiem miesiąca, w którym na Poznań Spoza Kamery nie ukazałby się przynajmniej jeden wpis, i - jak sprawdziłem - tak sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy w blisko 10-letniej historii tego bloga!

Tak, nawet przed Euro 2012 i krótko po nim, gdy pisałem tu chyba najczęściej i najwięcej, to bywały pojedyncze miesiące bez żadnego tekstu. Mam jednak nadzieję, że to czasy już słusznie minione.

To teraz do rzeczy, przypomnijmy, co (nie)ciekawego mogliście tu poczytać przez ostatni rok. Muszę przyznać, że niektóre teksty z perspektywy czasu - a konkretnie z perspektywy rozstrzygniętych już wyborów... - brzmią całkiem, hmm, intrygująco.

--

Jednym z pierwszych tegorocznych tekstów, które wzbudziły zainteresowanie, był obszerny komentarz do awantury o oficera rowerowego. Przypomnijmy: prezydent Jacek Jaśkowiak pod koniec 2017 r. pożegnał Wojciecha Makowskiego i zlikwidował jego stanowisko.

Później był już tylko gorzej... Zwolniony oficer rowerowy udzielił wywiadu, w którym opowiadał o kulisach pracy w urzędzie, na co Jaśkowiak odpowiedział - a jakże - wywiadem.

Prezydent Jacek Jaśkowiak konsekwencjami na razie mało się chyba przejmuje. Idzie w zaparte, że decyzja o zwolnieniu oficera rowerowego była w pełni uzasadniona, a po samym Wojciechu Makowskim jedzie równo niczym B-Rabbit po Papa Docu w „Ósmej Mili”. (...)

Prezydent Jaśkowiak najwyraźniej przelicytował. Chciał dać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Chciał przekonać rowerzystów, że zrobi miasto przyjazne dla rowerów, a jednocześnie dać do zrozumienia kierowcom, że już nie będzie im utrudniał życia, więc da mniej kasy na drogi rowerowe i wywali z urzędu oficera rowerowego. (...)

Tak się prowadzić polityki nie da. Prezydent sprzecznymi działaniami tak naprawdę zraża do siebie i jednych, i drugich, i jeszcze później dziwi się krytyce.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Prezydent Jacek Jaśkowiak, wywalając oficera rowerowego, zadarł z ruchami miejskimi na 10 miesięcy przed wyborami

--

A propos ruchów miejskich - zaraz potem start w wyborach samorządowych zapowiedziała społeczna koalicja Prawo do Miasta. Społecznicy na dzień dobry pokazali kilka znanych nazwisk do rady miasta, jak Arkadiusz Kluk czy Joanna Jaśkowiak (o niej też jeszcze tu będzie...), ale...

Już na wstępie trzeba rozczarować tych, którzy liczyli, że na wczorajszej prezentacji miejscy aktywiści wyciągną królika z kapelusza kandydata na prezydenta Poznania. (...)

społeczników odpowiadających, że nie są – przynajmniej na razie – tym kandydatem lub kandydatką na prezydenta, przybywało w tempie podobnym jak w zeszłym roku artystów rezygnujących z występu na festiwalu w Opolu.

Społecznicy przespali w ten sposób pewną szansę. Pomyślcie, jaki poszedłby przekaz, gdyby szybciej wybrali swojego kandydata na prezydenta, i już wczoraj go zaprezentowali!

„Pierwszy rywal Jaśkowiaka”, „Rzucają wyzwanie prezydentowi” i inne tego typu tytuły byłyby dzisiaj w gazetach i w internecie.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Poznańskie ruchy miejskie pokazują karty... na razie jeszcze poza tą najważniejszą

--

Przed wyborami do załatwienia była jeszcze inna, bardziej "techniczna" sprawa. Miejscy radni musieli ustalić nowe okręgi wyborcze - kluczowe przy wyborach właśnie do rady miasta.

Zamiast poprzednich siedmiu okręgów powstało sześć. Zrobiłem wtedy czysto hipotetyczną analizę, kto by zyskał, a kto stracił, gdyby takie granice okręgów obowiązywały już przy poprzednich wyborach.

Sporo było przy tym liczenia, a i tak niewiele nam to powiedziało o przyszłych wynikach (np. nowy układ miał teoretycznie wzmocnić ekipę Ryszarda Grobelnego...), choć pewne rzeczy udało się w ten sposób przewidzieć:

Zmiana okręgów i ich granic może pozbawić mandatu… Znamiennym przykładem jest tu oczywiście Prawo do Miasta. W wyborach 2014 Tomasz Wierzbicki zrobił świetny wynik na Świerczewie, ale mandat zdobył w dużej mierze dzięki temu, że na liście miał też Dorotę Bonk-Hammermeister z Wildy i Lecha Merglera.

Wystarczyło jednak – zgodnie z nowymi okręgami – wrzucić Świerczewo do jednego okręgu z blokowiskami na Ratajach i Żegrzu… I nagle okazuje się, że Wierzbicki w tym układzie nie ma szans na wejście do rady miasta.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Nowe okręgi wyborcze. Zyska Grobelny, straci PiS, ruchy miejskie poza radą miasta? [ANALIZA]

--

Przyszła wiosna i zaczęła się rozkręcać kampania wyborcza. Pisałem, że czuć już ją w powietrzu, gdy nawet były prezydent Ryszard Grobelny - zwykle dość powściągliwy w ocenach swojego następcy - zaczął udzielać wywiadów i jechać w nich po Jacku Jaśkowiaku.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Czuć w powietrzu, że idzie kampania. Już nawet Ryszard Grobelny jedzie po Jacku Jaśkowiaku

Mieliśmy też wizytę Ryszarda Petru i jego zaskakującą deklarację, że Jaśkowiak - o którego wspólnym poparciu Nowoczesna rozmawiała z PO już od ładnych paru tygodni - "nie ma wysokich notowań" i że powinien wystartować w... prawyborach na kandydata Koalicji Obywatelskiej.

Zapewne pamiętacie taką serię dowcipów…

Szczyt szybkości? Zamknąć szufladę na klucz tak szybko, żeby zdążyć go jeszcze do niej schować.

Szczyt ciemności? Zapalić zapałkę, po czym zapalić jeszcze drugą, by zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.

Szczyt głupoty? Kupić portfel za ostatnie pieniądze.

Teraz możemy dołączyć do tej serii coś nowego. Szczyt politycznego zuchwalstwa? (żeby nie powiedzieć: bezczelności) Zaproponować prezydentowi Poznania – zbierającemu po 35-40 proc. poparcia – start w prawyborach na wspólnego kandydata na prezydenta Poznania, samemu mając w partyjnych sondażach po kilka procent.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Szczyt politycznego zuchwalstwa: Ryszard Petru proponuje Jaśkowiakowi start w... prawyborach

--

Jak co roku na 1 kwietnia zebrałem najlepsze poznańskie żarty z całego poprzedniego roku, które - jak się okazało - tak naprawdę były zupełnie serio. Tym razem uzbierało się ich ponad 70.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Spóźniony prima aprilis. Top 72 poznańskich żartów z całego roku, które wcale nie były żartami

Zaraz potem mieliśmy już wysyp... Nie, wcale nie kolejnych żartów, tylko kandydatów na prezydenta Poznania.

Najpierw Jacek Jaśkowiak został wspólnym kandydatem Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, co nazwałem "politycznym małżeństwem z rozsądku".

Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z facetem – Jackiem Jaśkowiakiem – który całkiem nieźle radził sobie (i pewnie radziłby sobie dalej) jako polityczny singiel, więc zaczął się umawiać raczej z ciekawości niż z rzeczywistej potrzeby.

I z dziewczyną, czyli Nowoczesną, która jeszcze jakiś czas temu – gdzieś tak na przełomie 2015 i 2016 r. – wydawała się mega atrakcyjna, mogła mieć niemal każdego, więc gdy akurat na tego faceta się natknęła, to najpierw pomyślała sobie: w życiu!

Jakoś tak jednak wyszło, że inni faceci dookoła poznikali, nikt nie zarywał. A ten jeden ciągle kręcił się gdzieś obok. To spojrzał, to puścił oko, to niezobowiązująco zagadał. Też sobie pomyślał, że co prawda być singlem niezła rzecz, ale – no kurde – ta laska całkiem fajna.

I zaczęli się spotykać. Na początku ona marudziła, spóźniała się na randki, albo przychodziła na nie z kolegą. Zdawało się, że to koniec, zwłaszcza że i on – facet – nie był przekonany. Ale ostatecznie poczuli, że jednak się wzajemnie potrzebują, i że lepiej będzie im razem niż osobno.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Polityczne małżeństwo z rozsądku. PO i Nowoczesna stawiają w Poznaniu na Jacka Jaśkowiaka

--

Zaraz potem swój start ogłaszali kolejno Dorota Bonk-Hammermeister (w mailu!), Tadeusz Zysk (namaszczony przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego), wreszcie - już po weekendzie majowym - Jarosław Pucek.

Tego ostatniego przyrównałem tu do hrabiego Monte Christo, zastanawiając się, na ile ma szanse wrócić do poznańskiej polityki i namieszać w niej tak jak literacki pierwowzór.

Prezydent Jacek Jaśkowiak, po którym Pucek jedzie teraz straszliwie, to hrabia Mondego. Wiceprezydent Tomasz Lewandowski – zwłaszcza po ostatnich oskarżeniach na forum rady miasta – to ewidentnie prokurator de Villefort…

Co prawda nie ma pięknej Mercedes, ale kontekstów i podtekstów i tak jest tu wystarczająco dużo, by uczynić wybory 2018 zdecydowanie ciekawszymi. Jest jednak kilka poważnych minusów tej kandydatury. Takich, które moim zdaniem nie tylko utrudniają, ale wręcz wykluczają scenariusz z Puckiem w II turze. (...)

Jeśli nawet Jarosław Pucek zdoła namieszać w wyborach 2018, to raczej nie z takim rozmachem, jak hrabia Monte Christo. Sondażowego poparcia - na razie! – starczy mu co najwyżej na ucieczkę z zamku d’If i postraszenie dawnych kompanów szablą.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Jarosław Pucek powróci i namiesza niczym hrabia Monte Christo? Sondaże ma na razie niezłe, ale…

--

Tymczasem w Nowoczesnej - która przecież tak podkreślała jedność opozycji przed wyborami samorządowymi! - doszło do rozłamu. Za Ryszardem Petru z partii odeszła m.in. poznańska posłanka Joanna Schmidt.

To nie kto inny jak Joanna Schmidt zrobiła w wyborach 2015 najlepszy indywidualnie wynik w całym Poznaniu. Jej 35 tys. głosów robiło wrażenie. Jasne, „jedynka” Platformy pewnie miałaby więcej, gdyby był nią Rafał Grupiński czy Waldy Dzikowski, a nie Szymon Ziółkowski.

Mimo wszystko trudno było wynik Joanny Schmidt lekceważyć. Tak samo jak wynik całej Nowoczesnej, która w Poznaniu i okolicach zdobyła 14,5 proc. głosów i wprowadziła aż dwoje posłów do Sejmu, w żadnym innym mieście nie miała tak dobrego rezultatu. (...)

To mimo wszystko problem także dla lokalnych działaczy Nowoczesnej, bo – co tu kryć – z nich wszystkich to właśnie posłanka Schmidt była zdecydowanie najpopularniejszą twarzą.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Joanna Schmidt mówi "adieu". Poznańska Nowoczesna traci swoją najpopularniejszą twarz

Zaraz potem mieliśmy jeszcze cały cyrk pod hasłem "być może wystartuję na prezydenta Poznania". Zdarzyła się nawet konferencja, którą posłanka Schmidt zwołała, by ogłosić, że... dopiero ogłosi, czy będzie kandydować.

A na koniec okazało się, że kandydować jednak nie będzie. To z kolei zainspirowało mnie do napisania tekstu o politykach, którzy w przeszłości mieli startować w wyborach na prezydenta Poznania, ale nie doszło to do skutku. Poza Joanną Schmidt znaleźli się w tym gronie m.in. Krystyna Łybacka czy Andrzej Byrt.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Kandydaci na prezydenta Poznania, których nie było. Joanna Schmidt, Bartłomiej Wróblewski i inni pretendenci widmo

--

W czerwcu i w lipcu cały świat, także Poznań, żył piłkarskim mundialem. Z tej okazji pozwoliłem sobie porównać poszczególnych kandydatów na prezydenta - wówczas było ich jeszcze tylko pięcioro - do wybranych drużyn turnieju.

Jacek Jaśkowiak: HISZPANIA
Z pewnością jeden z faworytów mistrzostw. Jednak momentami robi sporo, by z marzeniami o zwycięstwie przedwcześnie się pożegnać, czym irytuje własnych kibiców. (...)

Tadeusz Zysk: ANGLIA
Można na razie odnieść wrażenie, że ten zespół gra dość topornie i męczy się w niemal każdej akcji, wspominając przy tym takie nazwiska jak Bobby Charlton, Martin Peters i Gordon Banks Hipolit Cegielski czy Karol Marcinkowski, i zachwycając się: "To były czasy!" (...)

Jarosław Pucek: URUGWAJ
Zawsze solidnie przygotowany – zagiąć go w debacie będzie równie trudno jak wyprowadzić w pole duet Diego Godin – Jose Maria Gimenez. Mimo wszystko bardzo trudno będzie Jarosławowi Puckowi choćby zbliżyć się do wyborczych osiągnięć swojego mentora. Tak jak trudno oczekiwać od Urugwaju, że nawiąże do sukcesów poprzedników, wygrywających mundial w 1930 i 1950 r. (...)


Całkiem sympatyczne było, gdy Tadeusz Zysk czy Tomasz Lewandowski (przyrównany do Belgii) i ich zwolennicy chętnie share'owali ten tekst na Facebooku po zwycięstwach tych drużyn w kolejnych spotkaniach ;)

Jak na złość prezydentowi Hiszpania niespodziewanie odpadła z mundialu zaledwie... kilka godzin po publikacji tego tekstu. Tymczasem Jacek Jaśkowiak okazał się nie żadną Hiszpanią, tylko Francją, która została mistrzem, a w drodze po tytuł wygrała niemal wszystkie mecze.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Gdyby kandydaci na prezydenta Poznania byli drużynami na piłkarskim mundialu w Rosji…

--

Prezydent Jaśkowiak na przełomie lipca i sierpnia wyjechał na urlop. To jednak były dla niego i jego ekipy dość niefortunne tygodnie. Najpierw urzędnicy z wydziału rozwoju miasta opublikowali KURIOZALNY tekst o tym, że ponoć w Poznaniu nie ubywa, tylko przybywa mieszkańców...

Wychodzi na to, że prezydent Jacek Jaśkowiak zdziałał w tym obszarze takie cuda, jakich mógłby się od niego uczyć sam Jezus Chrystus. Jakieś rozmnożenie chleba i ryb nad jeziorem, czy przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej, to przy tym nic nieznaczące i niegodne uwagi błahostki. (...)

Prezydent zapowiadał, że ściągnie do miasta nowych mieszkańców głównie po to, by Poznań miał więcej kasy z ich podatków. Dzięki czemu mógłby finansować na lepszym poziomie szkoły, komunikację miejską, miejskie szpitale itd. (tzw. wydatki bieżące), a także pozwalać sobie na śmielsze inwestycje. (...)

Przyjrzyjmy się zatem, jak wyglądał udział Poznania w podziale podatku PIT pomiędzy wszystkie samorządy:

2014: Poznań zgarnia 800 mln zł z 35 mld zł, czyli 2,28 proc. puli
2017: Poznań zgarnia 992 mln zł z 44,8 mld zł, czyli 2,21 proc. puli

Różnica niby niewielka… Ale te 0,07 proc. to około 31 mln zł. Tyle dodatkowo miałby dziś Poznań, gdyby mieszkańców mu nie ubywało (a ściślej – gdyby jego liczba mieszkańców zmieniała się identycznie jak średnio pozostałym samorządom).


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Cuda Jacka Jaśkowiaka, których pozazdrościłby Jezus Chrystus, w Poznaniu przybyło ponad 100 tys. ludzi!

--

Z kolei w sierpniu Jaśkowiaka na minę wsadzili ludzie z MPK Poznań. Podczas Poznań Pride Week doszło do idiotycznej awantury o... tęczowe chorągiewki na tramwajach.

Prezydent, chcący czy niechcący, sam się do tego przyczynił swoim lawirowaniem w studiu WTK i dystansowaniem się od inicjatywy Grupy Stonewall. To z kolei stało się pretekstem do większego tekstu o wszystkich jego niekonsekwencjach - wyliczyłem ich w sumie ponad 20.

Tymi wszystkimi niekonsekwencjami Jacek Jaśkowiak – w tym konkretnym przypadku akurat rękami swoich urzędników – podkopuje przed wyborami 2018 swój własny elektorat.

Już od dawna wiadomo, że w większości nie zagłosują na niego ludzie jeżdżący wszędzie samochodem, konserwatywni katolicy czy przeciwnicy gejów i lesbijek. Jednak po całej serii niekonsekwencji wymienionych na początku…

To również potencjalni wyborcy Jaśkowiaka, czyli zwolennicy uspokajania ruchu, zwolennicy zieleni, mniejszości seksualne, w ogóle poznaniacy o szeroko pojętych poglądach lewicowych… Oni wszyscy będą mieli te jego niekonsekwencje z tyłu głowy. I zastanowią się trzy razy, czy Jaśkowiak mimo to zasługuje na ich głos.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Wszystkie niekonsekwencje Jacka Jaśkowiaka, czyli jak stracić (?) wyborców i zrazić do siebie ludzi

--

A potem premier ogłosił datę wyborów i zaczęła się - już oficjalnie - kampania wyborcza. Na Poznań Spoza Kamery oznaczało to m.in. analizę sondaży, codzienne przeglądy prasy, linki do wywiadów z kandydatami itd.

Ale w tym wszystkim starałem się raz po raz napisać coś od siebie. Na szczęście potencjalnych tematów nie brakowało - praktycznie codziennie dostarczali ich sami kandydaci.

Na przykład taki Jacek Jaśkowiak, gdy udzielił "Gazecie Wyborczej" wywiadu, w którym nabijał się z garderoby wiceministra Szymona Szynkowskiego vel Sęka, ale też ze swoich sprzymierzeńców z lewicy i z ruchów miejskich.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Jacek Jaśkowiak dyplomatyczny jak Donald Trump. Sztabowcy powinni mu zakazać kolejnych wywiadów

Na osobny komentarz zasłużyła też pierwsza dyskusja kandydatów na prezydenta w telewizyjnym studiu... choć ze względu na bojkot TVP Poznań przez Jacka Jaśkowiaka i Tomasza Lewandowskiego słowo "debata" było tu nieco na wyrost.

Przede wszystkim w tej dyskusji był Jarosław Pucek. Pucek, Pucek i jeszcze raz Jarosław Pucek. Z każdym kolejnym pytaniem było go pełno niczym aut w poniedziałek rano na ul. Młyńskiej. Pierwszy wyrywał się do odpowiedzi, przerywał, wcinał się, protestował. (...)

Z drugiej strony siedziała Dorota Bonk-Hammermeister z koalicji Prawo do Miasta. Zresztą nie tylko dosłownie po drugiej stronie stołu, ale i w przenośni, bo przez sporą część dyskusji była w niej przeciwieństwem Pucka. Spokojna. Wyważona. Można było odnieść wrażenie, że jest wręcz za grzeczna, i że jako prezydent miasta nie walnie pięścią w stół i nie krzyknie na odwalających amatorszczyznę podwładnych. (...)

Zauważcie, że piszę na razie o Jarosławie Pucku i o Dorocie Bonk-Hammermeister, a przecież w dyskusji brał udział jeszcze jeden kandydat. To znaczy – podobno brał.

Pracownicy TVP Poznań zapewne do teraz szukają Tadeusza Zyska po telewizyjnych korytarzach i innych zakamarkach przy ul. Serafitek. I zastanawiają się, czy w ogóle tam dotarł, bo w studiu nie było go z pewnością.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Jarosław Pucek i Dorota Bonk-Hammermeister dyskutowali w TVP Poznań. Tadeusz Zysk chyba nie dotarł do studia...

--

Zdarzyło się kilka tekstów w całości poświęconych poszczególnym kandydatom na prezydenta Poznania i ich strategiom wyborczym.

Zwracałem uwagę na niejasną postawę Jarosława Pucka wobec towarzyszącego mu w kampanii Ryszarda Grobelnego, wyliczałem kłopoty wizerunkowe Tomasza Lewandowskiego utrudniające mu zdobywanie wyborców...

...czy wreszcie obśmiewałem dziwaczne zachowanie Tadeusza Zyska, który jednego dnia się od PiS dystansował, by zaraz potem pokazywać się u boku czołowych polityków partii.

Z jednej strony Tadeusz Zysk musi się odwoływać do partii Jarosława Kaczyńskiego i jej polityki. To jego naturalna baza wyborców. Dlatego nawet gdyby chciał – nie może się od nich zupełnie odciąć.

Z drugiej strony Zysk z pewnością zdaje sobie sprawę, że w Poznaniu z poparciem jedynie wyborców PiS ledwo doczołga się do II tury (a może i nie), więc musi poszukać wyborców szerzej.

To stąd ten dziwaczny slalom. Jednego dnia Zysk bryluje na konwencji PiS w Poznaniu, ściska dłoń Jarosława Kaczyńskiego i wysłuchuje pochwał od premiera Mateusza Morawieckiego, by innego dnia dystansować się od partyjnej reformy sądownictwa oraz uciekać od pytań o naruszenia konstytucji.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Tadeusz Zysk obnosi się z szyldem PiS tylko wtedy, gdy mu tak wygodnie

--

Starałem się na bieżąco komentować różne głośne wydarzenia kampanii, typu przejście Joanny Jaśkowiak do Koalicji Obywatelskiej, ucieczka Tomasza Lipińskiego z PO do ekipy Jarosława Pucka, czy wreszcie zaskakujący powrót tematu starego dworca PKP Poznań Główny.

Znalazła się też okazja do zrobienia paru ciekawostkowych zestawień. Kiedy Tadeusz Zysk zapowiedział budowę tzw. premetra, to można było przypomnieć fudżibanę i inne odjechane pomysły sprzed lat...

ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Premetro Tadeusza Zyska, fudżibana Japończyków i inne odjechane pomysły z ostatnich lat

Analizowaliśmy też 10 powodów, dla których Jacek Jaśkowiak powinien bez problemu wygrać wybory, i 10 kolejnych, dla których jednak mógłby je przegrać (te ostatnie - jak wiadomo - jednak kompletnie się nie potwierdziły).

Z kolei na finiszu kampanii zamieściłem szykowany od dawna tekst o tym, jak pozornie przypadkowe zdarzenia zmieniły całą poznańską politykę, i to na długie lata.

Przypomnijmy wyniki I tury z 16 listopada 2014 r.:

28,6 proc. - Ryszard Grobelny – 46 tys. głosów
21,5 proc. – Jacek Jaśkowiak – 34 tys. głosów
19,0 proc. – Tadeusz Dziuba – 31 tys. głosów
16,6 proc. – Tomasz Lewandowski - 26 tys. głosów

Podkreślmy: zaledwie 3 tys. głosów więcej dla kandydata PiS, a Jacka Jaśkowiaka nie byłoby w II turze wyborów, zaś Poznaniem prawdopodobnie do dziś rządziłby Ryszard Grobelny.

Kandydatem PiS Tadeusz Dziuba został po głosowaniu w poznańskim zarządzie partii. Ale wygrał o włos. Dziewięć osób wskazało na niego. Osiem – na Szymona Szynkowskiego vel Sęk, wówczas szefa klubu PiS w radzie miasta, jednego z najbardziej zagorzałych krytyków prezydenta Grobelnego.

Czy Szynkowski vel Sęk zdobyłby w I turze wyborów więcej głosów niż Dziuba? Tego już nigdy się nie dowiemy.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Poznański efekt motyla, czyli 7 niepozornych zdarzeń, bez których wszystko w Poznaniu potoczyłoby się inaczej

--

Pierwszy raz zdarzyło się, żeby na jakieś teksty z tego bloga powoływali się politycy podczas debat wyborczych, a tak właśnie zrobił Jarosław Pucek w studiu WTK. Przytoczył aktualizowane co roku rozliczenie 30 obietnic Jacka Jaśkowiaka z 2014 r. i inny wpis o tym, że prezydent część tamtych niezrealizowanych obietnic po prostu przekleił do tegorocznego programu.

Jeden z kolegów z redakcji zażartował nawet, że to świetna strategia: obiecać coś wyborcom, nic lub prawie nic z tego potem nie zrobić, dzięki czemu program na kolejne wybory jest praktycznie gotowy. (...)

Jeśli więc Jacek Jaśkowiak znów wygra wybory... To nie powinniśmy być zdziwieni, jeśli za pięć lat powie, że co prawda znów nie udało się zbudować trasy na Naramowice, ul. Dolnej Głogowskiej czy sieci parkingów P&R, ale za to zrobił wiele innych rzeczy, o których przed wyborami w ogóle nie wspominał.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Komunikacyjne obiecanki Jacka Jaśkowiaka, czyli... CTRL+C, CTRL+V z poprzednich wyborów



--

Przyszedł 21 października, czas decyzji, rozstrzygnięć i pierwszych powyborczych komentarzy. Także na Poznań Spoza Kamery - w środku nocy - gdy znaliśmy jeszcze tylko sondażowe wyniki.

Jedno rywalom Jacka Jaśkowiaka z pewnością się w tej kampanii udało. Zdołali całkiem skutecznie wykreować wrażenie, że Jacek Jaśkowiak nie ma poparcia większości poznaniaków, a Poznań pod jego rządami jest uciemiężony „lewicową ideologią” i „światopoglądową rewolucją”. (...)

Teraz – po czterech latach – te wszystkie sponiewierane przez Jaśkowiaka grupy mogły mieć 21 października swój wielki dzień. Mogły tego niedobrego Jaśkowiaka odsunąć od władzy. Zagłosować na jego rywali, których miał aż sześcioro.

I co? I nic. To wszystko była jakaś ułuda, fatamorgana, zaklinanie rzeczywistości. To znaczy wyszło na jaw, że tych faktycznie zirytowanych na Jacka Jaśkowiaka jest… hmm… może nie garstka, ale wyraźna mniejszość. Teraz dodatkowo wytrącony jej został z rąk kluczowy argument. (...)

Jednak miejmy też na uwadze, że te tysiące wyborców nie ruszyły do urn, by bronić Jaśkowiaka np. przed Jarosławem Puckiem czy Przemysławem Hincem. Prawdopodobnie ruszyły, by zgodnie z sugestią prezydenta nie dać szans Tadeuszowi Zyskowi i rozwiać wątpliwości, czy i w Poznaniu mogłaby nastąpić „dobra zmiana”.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Prezydent Jacek Jaśkowiak ZNOKAUTOWAŁ rywali. Tak się kończy zaklinanie rzeczywistości

Kiedy emocje już trochę opadły, przyszedł czas na szczegółową analizę wyników poszczególnych kandydatów na prezydenta Poznania, a także na różne ciekawostki związane z wyborami do rady miasta.

--

Zdawałoby się, że z końcem wyborów skończą się też pomysły na ciekawe teksty na Poznań Spoza Kamery, ale... na całe szczęście tak się nie stało!

Tak jak po poprzednich wyborach znów mieliśmy dość kuriozalną przepychankę wokół Tomasza Lewandowskiego. Zakończyła się ona tym, że lider poznańskiej lewicy zgodził się w praktyce zostać szeregowym podwładnym Jacka Jaśkowiaka - szefem ZKZL-u.

Cały czas trudno mi uwierzyć, że Tomasz Lewandowski poszedł na coś takiego, zamiast wrócić do rady miasta i do pracy radcy prawnego. Prezydent Jaśkowiak skonsumował go jak... przystawkę? Nie, nawet nie jak przystawkę, on go sprowadził do roli jakiegoś skromnego aperitif do degustacji.

A gdyby to wszystko działo się kilkaset lat temu, w głębokim średniowieczu, to w kronikach odnotowano by, że Jacek Jaśkowiak po prostu uczynił Tomasza Lewandowskiego swoim wasalem. A ten złożył mu hołd lenny.


ZOBACZ CAŁY TEKST: Zaraz kończymy powyborczy karnawał. Jacek Jaśkowiak zwasalizował Tomasza Lewandowskiego i z nową ekipą szykuje się do pracy

--

Na przełomie listopada i grudnia Jacek Jaśkowiak złożył ślubowanie i już formalnie rozpoczął drugą kadencję. Podsumowałem zatem 33 najważniejsze momenty z czterech lat tej pierwszej.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Pierwsza kadencja Jaśkowiaka w 33 mgnieniach oka. Afery w urzędzie, dokończone trudne inwestycje i opór wobec PiS

Zebrałem też do kupy 50 konkretnych obietnic Jaśkowiaka na nową kadencję - głównie z jego ostatniego programu wyborczego. Teraz to według tej listy będę rozliczał jego działania w kolejnych latach.

I wreszcie - na sam koniec - wczorajsza gala Poznańskich Oscarów 2018. Po trzy statuetki zgarnęli Jacek Jaśkowiak i Tadeusz Zysk, ale kategorii było więcej. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał - zapraszam!

ZOBACZ CAŁY TEKST: Poznańskie Oscary 2018. Jacek Jaśkowiak i Tadeusz Zysk triumfują... ale i Włodzimierz Nowak zgarnął statuetkę!

--

To tyle na dziś... i tyle na cały kończący się rok. Przed nami kolejny - już bez wyborów samorządowych. Ale nie myślcie sobie, że będzie spokojnie, w końcu przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego, a potem do Sejmu i Senatu.

Dlatego jestem dziwnie spokojny, że i tym razem będzie o tym pisać, więc zaglądajcie tu śmiało.

Wszystkiego dobrego w nowym 2019 roku dla wszystkich Czytelników!

Seweryn Lipoński / 31 grudnia 2018