www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Ostatnia szansa na wyborców last minute. Sprawdzamy internetowe strony i profile kandydatów na prezydenta Poznania

19 października 2018

Wybory 2018. Ostatnia szansa na wyborców last minute. Sprawdzamy internetowe strony i profile kandydatów na prezydenta Poznania

Wybory 2018 - Poznań - Jacek Jaśkowiak - Tadeusz Zysk - Jarosław Pucek - internet - Facebook - Twitter

To już koniec kampanii. Ale jest grupa wyborców – zapewne nie taka mała – która jeszcze nie zdecydowała, na kogo oddać głos, lub nawet nie wie kto kandyduje. Tych informacji już w ciszy wyborczej będą szukać w internecie.

Jest piątkowy wieczór, za jakąś godzinę nastanie cisza wyborcza, najwytrwalsi kandydaci skończyli już rozdawać ulotki na mieście i idą hucznie świętować zakończenie kampanii wracają do domów po raz pierwszy od wielu tygodni porządnie się wyspać.

Tymczasem z letargu tu i ówdzie budzą się mniej zorientowani w lokalnej polityce wyborcy. Jasne, w ostatnich dniach słyszeli co nieco o wyborach, wszak trudno było nie dostrzec różnych ludzi wyskakujących z lodówki, spoglądających z plakatów czy rozdających ulotki na przystanku.

Ale nie łudźcie się, że ci wyborcy wiedzą szczegółowo, kto dokładnie kandyduje. A już tym bardziej - z jakiego komitetu, co robi w życiu, ile ma dzieci i jaki numer buta.

Tacy ludzie albo w niedzielę oleją temat i nie pójdą na wybory… Albo coś ich tknie i jednak pójdą. Takie nagłe poczucie obywatelskiego obowiązku. Tylko, jasny gwint, na kogo tu głosować? Kto w ogóle startuje?

Szukając szybkich odpowiedzi na te pytania – zerkną do internetu. Sprawdźmy, co znajdą o każdym z siedmiorga kandydatów na prezydenta Poznania.

DOROTA BONK-HAMMERMEISTER

Kandydatka koalicji Prawo do Miasta ma całkiem fajnie przygotowany życiorys na stronie internetowej komitetu. Nie za krótki, nie za długi, taki w sam raz. W zasadzie brakuje tylko info o wieku… no ale kobiet o to się nie pyta.



Jest też spot wyborczy, w którym DBH podkreśla swoją bezpartyjność i przywiązanie do Poznania.

Poza tym na stronie koalicji Prawo do Miasta jest też oczywiście jej program. Obszerny. Nawet bardzo obszerny. Baaaardzo obszerny i przeciętny wyborca nie da rady tak na szybko go ogarnąć.

Jako jedna z nielicznych w tych wyborach prezydenckich DBH ma zarówno profil na Facebooku, jak i konto na Twitterze. Sprawdźmy, jak tam się prezentuje.

Facebook? Do dziś 840 polubień. Może szału nie ma, ale jak na lokalną działaczkę szerzej wciąż nieznaną poznaniakom spoza Wildy, to i tak niezły wynik.

W ostatnich dniach była bardzo aktywna. Wrzucała po kilka postów dziennie. Najczęściej różne relacje z eventów wyborczych Prawa do Miasta, ale też różne ważne i ciekawe – jej zdaniem – linki, takie jak info o głosowaniu, czy quiz Rowerowego Poznania o rowerowych cytatach lokalnych polityków.

Zwróćmy uwagę, że DBH na Facebooku bardzo intensywnie promowała innych kandydatów do rady miasta z list PdM, co pokazuje realny cel koalicji: wprowadzić jak najwięcej osób do rady miasta.

Całkiem aktywna DBH była też w ostatnich dniach na Twitterze. Z tym że głównie podawała dalej tweety innych – najczęściej wywiady lub teksty medialne, w których się pojawiała – albo po prostu wrzucała linki do własnych postów na Fb.

WOJCIECH BRATKOWSKI

Kampanię odpalił w zasadzie jako ostatni z całego grona. Zaledwie trzy tygodnie temu zaprezentował swój program wyborczy. To wszystko widać po jego internetowej aktywności, która sprawia wrażenie, hmm, spontanicznej i lekko nieprzygotowanej.

Zacznijmy od strony internetowej. Pojawiły się zaledwie dwa wpisy w aktualnościach, z czego jeden to po prostu „Witamy”, a drugi to wrzucone 9 października – i to w niezbyt czytelnej formie - priorytety komitetu Poznań od Nowa a propos ochrony środowiska.



Już zdecydowanie lepiej wygląda podstrona samego kandydata. Znajdziemy tu najważniejsze info o Wojciechu Bratkowskim, jego zdjęcie oraz najważniejsze argumenty, które mają przekonać ludzi, dlaczego warto właśnie na niego zagłosować.

Jest też dość obszerny – z tym że nie aż tak szczegółowy i zawiły jak koalicji PdM - program wyborczy do poczytania.

Ale najciekawszy na stronie Bratkowskiego wydaje się dział „zdaniem mieszkańca”. Jak rozumiem -są to maile i wiadomości od poznaniaków, które Bratkowskiemu na tyle się spodobały, że postanowił się nimi podzielić.

To jest dopiero misz-masz! Znajdziemy tam m.in. całą listę powodów, dlaczego nie należy głosować na Jacka Jaśkowiaka, długą analizę debaty w WTK z argumentacją, dlaczego kontrkandydaci Bratkowskiego są kiepscy, a nawet odważną polemikę z wynikami sondażu w „Gazecie Wyborczej”.

Profil publiczny Wojciecha Bratkowskiego na Facebooku też istnieje od niedawna. Polubiło go dotąd niespełna 100 osób. Sporo wpisów, głównie zdjęcia z kampanii, różnych akcji, spotkań z ludźmi itd.

Wpisy Bratkowskiego nie są szczególnie długie. Za to dużo w nich emocji, wykrzykników, widać w nich swoistą radosną mobilizację przeciw obecnej władzy. Zamieszcza też szczegółowe postulaty całego komitetu Poznań od Nowa.

Na Twitterze Wojciecha Bratkowskiego nie ma.

PRZEMYSŁAW HINC

Kandydat ruchu Kukiz’15 zadbał o własną stronę internetową z imieniem i nazwiskiem w adresie. Profeska.

Widać, że jest zrobiona jako „mobile friendly”, nieskomplikowany układ, nie za długie teksty. Dlatego po załadowaniu jej na zwykłym komputerze może się wydawać wręcz lakoniczna.



Informacje o samym Przemysławie Hincu – odrobinę skąpe. Nie dowiemy się tu, ile ma lat, gdzie dokładnie w Poznaniu mieszka itd. Nieco więcej tajemnic zdradza nam biogram zrobiony oryginalnie, bo na osi czasu, ale umówmy się – tam Hinc też specjalnie się nie rozpisywał.

Ta lakoniczność i brak wodolejstwa przydaje się za to w kwestii programu. Jest opisany krótko i konkretnie. Trzy obszary – łącznie 10 priorytetów z konkretnymi postulatami.

Jednak nieco chaosu wprowadza osobna sekcja zatytułowana „misja”. Znajdziemy tam mniej więcej te same hasła, co w programie, tyle że inaczej podzielone – w tym przypadku na sześć części – i inaczej wyjaśnione. Z zewnątrz wygląda to na mały bałagan.

Profil Przemysława Hinca na Facebooku polubiło blisko 500 osób. Zaznaczmy od razu, że chodzi o profil polityczny, bo Hinc ma ich w sumie kilka – również m.in. publiczny jako doradca podatkowy.

Sporo wpisów, najczęściej to linki do wywiadów, sondaży, relacji z debat. Kilka razy wrzucał swój plakat wyborczy. Jeśli ktoś chce – to może też odsłuchać całe przemówienie Hinca z zeszłotygodniowej konwencji.

Kandydat Kukiz’15 chętnie chwalił się też w kampanii wsparciem Stanisława Tyszki, wicemarszałka Sejmu, więc wrzucał zrobione z nim fotki.

Aaa, i jest też filmik, na którym zaprezentowali się najważniejsi kandydaci Kukiz’15 do rady miasta. W tym sam Przemysław Hinc oczywiście też.

Konto na Twitterze Przemysław Hinc co prawda ma… ale chyba ledwo o nim pamięta. Przez miesiąc pojawiło się zaledwie parę wpisów, a właściwie nawet nie wpisów, tylko kampanijnych zdjęć i linków.

Zresztą jak się spojrzy na wpisy Hinca z poprzednich miesięcy – to dokonywał ich z podobną regularnością. Nic dziwnego, że jego profil śledzi zaledwie… 35 osób. Jak na kandydata na prezydenta blisko 500-tysięcznego miasta to dramat.

JACEK JAŚKOWIAK

Na czas kampanii powróciła strona jaskowiak.pl. Tak samo było w poprzedniej kampanii. Jest zrobiona całkiem profesjonalnie, można zapoznać się z życiorysem prezydenta, choć bardziej jest to jego własna opowieść o życiu.



Program Jacka Jaśkowiaka jest podzielony na kilkanaście części. Z tym że nierównomiernie. O ile w temacie komunikacji czy rodziny jest bardzo szczegółowy, to już np. w kwestii wsparcia dla przedsiębiorców czy tzw. smart city jest to zbitka paru banałów.

Prezydent chętnie korzysta też z przywileju, jakim jest to, że to on rządził przez cztery ostatnie lata. I na osobnej podstronie – pod hasłem „zmieniliśmy Poznań” - chwali się tym, co udało mu się zrobić lub zmienić na plus.

Sztab Jacka Jaśkowiaka zadbał też o odpowiednią wizualną prezentację kandydata. Zainteresowani wyborcy znajdą zatem sporo zdjęć i filmików z udziałem prezydenta.

To także powtórka strategii sprzed czterech lat, ale to akurat zdecydowanie na plus, krótkie klipu wideo były jedną z najlepszych rzeczy w kampanii Jaśkowiaka w 2014 r.

Profil prezydenta na Facebooku to osobna historia. I właściwie wzór do naśladowania. Jacek Jaśkowiak przez kilka lat zdołał zgromadzić już blisko 25 tys. fanów (!), praktycznie każdy jego post wzbudza duże zainteresowanie, zbiera wiele lajków i komentarzy.

Oczywiście zdarzają się wśród nich także komentarze przeciwników prezydenta. Jednak ogólnie na Facebooku Jaśkowiak w porównaniu z konkurencją wymiata, warto też zaznaczyć, że wcale nie uaktywnił się tylko na wybory.

Przeciwnie. Prezydent Jaśkowiak w prowadzeniu tego profilu był bardzo regularny, a przez cztery lata zdarzało się wielokrotnie, że właśnie jakiś jego post na Facebooku stawał się medialnym tematem. Tak było np. z kolejką Maltanką, gdy JJ przyrównał księży do bankierów.

Zresztą przypominam sobie, kiedy Jacek Jaśkowiak właśnie przy okazji jakiejś spornej sytuacji z kościołem udzielił wywiadu, w którym rzucił coś w stylu „biskup ma ambonę, ja mam internet”.

Internet z wyjątkiem Twittera. Prezydent Poznania w ogóle nie ma tam konta, przez co wiele różnych dyskusji i potyczek słownych po prostu go omija.

Można przytoczyć nawet anegdotę, jak w kampanii przed wyborami 2014 szef jego sztabu Jakub Jędrzejewski regularnie oznaczał na Twitterze profil @JacekJaskowiak, mimo że taki profil… nigdy nie istniał i nie istnieje do dziś.

Zaraz po tym, jak Jaśkowiak wygrał tamte wybory, na jednym ze spotkań dziennikarz Marcin Zawada zapytał go, kiedy zacznie tweetować. Jaśkowiak odparł wtedy, że na razie wystarczy mu Facebook, i jak widać trzyma się tego do dziś.

TOMASZ LEWANDOWSKI

Lider poznańskiej lewicy i jej kandydat na prezydenta Poznania nie ma osobnej strony internetowej. Aby się czegoś więcej o nim dowiedzieć – trzeba zajrzeć na stronę komitetu lewicabuduje.pl.



Jest tam w menu odnośnik „Prezydent Lewandowski”, ale kieruje do… Facebookowego profilu kandydata. O tym za chwilę.

Znajdziemy na stronie komitetu Lewicy info m.in. o kandydatach i o programie wyborczym. Deklaracja programowa, bo do niej w pierwszej kolejności kieruje stosowny link, to wypunktowanie najważniejszych założeń, ale w niezbyt czytelnej formie.

Cały program możemy przeczytać w… pliku PDF. No umówmy się – nie jest to szczególnie wygodna i nowoczesna forma promocji. Trzeba jednak oddać ludziom Lewicy, że regularnie ten program uzupełniali po każdej konferencji prasowej – jeszcze parę dni temu część była ukryta.

Jeśli zaś chodzi o profil Tomasza Lewandowskiego na Facebooku... to podchodzę do niego z rezerwą z jednego prostego powodu.

Lider poznańskiej lewicy po poprzednich wyborach praktycznie porzucił ten profil (i jego ówczesne 3 tys. fanów!) na dobre cztery lata. Rzadko kiedy cokolwiek publikował. Nie za bardzo reagował, gdy ktoś inny oznaczył ten profil w swoim poście.

I teraz nagle… eureka! Publiczny profil Tomasza Lewandowskiego w obliczu nadchodzących wyborów zmartwychwstał. Normalnie Lewandowski reaktywacja. Trzeba przyznać, że całkiem skuteczna, bo udało mu się w krótkim czasie zdobyć ponad 2 tys. nowych fanów. Teraz ma ich już łącznie ponad 5 tys.

W przeciwieństwie do poprzednio opisanych kandydatów Tomasz Lewandowski raczej nie wrzuca linków. Zdecydowanie stawia na własne materiały: nagrania wideo, zdjęcia z różnych akcji, konferencji itp.

To wszystko naprawdę może się podobać. Szkoda tylko, że to raz na cztery lata, a po wyborach profil Lewandowskiego zapewne znów zamilknie na wiele miesięcy.

Tak jak jego konto na Twitterze. Tam Tomasz Lewandowski ostatni wpis dodał w… kwietniu 2012 r. Prehistoria. Już pewnie nawet nie pamięta, co to w ogóle jest ten Twitter.

JAROSŁAW PUCEK

Stronę internetową jaroslawpucek.pl były szef ZKZL odpalił praktycznie już wiosną, gdy ogłosił start, ale później długo ociągał się z jakąkolwiek jej aktualizacją.



Dlatego przez wiele tygodni, a właściwie nawet miesięcy, można było tam znaleźć jedynie krótki życiorys i formularz kontaktowy. Dopiero we wrześniu – kiedy kampania ruszyła na dobre – Pucek dorzucił tam swój program wyborczy. Zawsze coś.

Ale generalnie i tak słabiutko. Strona jest ładnie zrobiona, ma potencjał, tyle że praktycznie nic na niej nie ma. Żadnych newsów. Żadnych zdjęć czy filmików. Żadnych informacji o samym komitecie i o ludziach Pucka kandydujących do rady miasta.

Zupełnie co innego jest na Facebooku. Tam Jarosław Pucek zrobił furorę (zresztą sam przyznawał, że to tam skupia się na kampanii w internecie). W krótkim czasie zgromadził ponad 6 tys. fanów, czyli więcej, niż jego „doradca” Ryszard Grobelny zgromadził przez lata będąc prezydentem!

Jasne, zupełnie inne czasy, trudno porównywać pod tym względem rok 2014 z 2018. Ale i tak szacun.

Zdecydowanie najaktywniejszy ze wszystkich kandydatów Pucek jest też na Twitterze. Tam ma 1,6 tys. obserwujących – dużo jak na lokalnego polityka – i dość aktywnie wdaje się w różne dyskusje.

Jeszcze osobną sprawą jest to, że obecność Jarosława Pucka w internecie bynajmniej nie ogranicza się do niego samego. Jego ludzie są pod tym względem świetnie zorganizowani. Każde jego wideo, wpis itd. rozsyłają, by dotarły do całego świata. No, przesadziłem, do całego Poznania.

Tak samo robią z wszelkimi materiałami punktującymi obecną ekipę z pl. Kolegiackiego. Tak na marginesie – widać to było także na przykładzie tekstów Poznań Spoza Kamery. Sporo tekstów, w których coś wytykałem Jackowi Jaśkowiakowi, szybko było udostępnianych właśnie przez ludzi związanych z Jarosławem Puckiem.

Zupełnie inną kwestią jest, jak to wszystko przełoży się na głosy, bo trudno było nie odnieść wrażenia, że ten cały ruch w sieci robią Puckowi głównie już przekonani. Tacy, którzy i bez tego na niego zagłosują.

A kilka tysięcy osób w skali miasta, gdzie potrzeba ok. 30-40 tys. głosów do II tury, to stosunkowo niewiele.

TADEUSZ ZYSK

Zdawałoby się, że 65-letni kandydat na prezydenta Poznania nie może prowadzić udanej i aktywnej kampanii w internecie, ale najwyraźniej z pomocą szefa jego kampanii i młodzieży z partii wszystko jest możliwe.



Tadeusz Zysk ma własną stronę internetową. Niezbyt skomplikowaną, wręcz zaskakująco prostą i nieco toporną jak na kandydata, za którym stoi kampania finansowana z dużych partyjnych pieniędzy.

Ale najważniejsze informacje da się tam łatwo znaleźć. Jest więc krótki życiorys, sporo zdjęć, a także – co go odróżnia od innych kandydatów – pozytywne opinie różnych znanych publicznie osób.

Inna sprawa, że to większości rekomendacje od polityków PiS, takich jak poseł Tadeusz Dziuba czy wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

Za to program wyborczy Tadeusz Zysk przedstawił na swojej www w dość nieczytelnej formie. Po wejściu w zakładkę „Dla Poznania” i kliknięciu w poszczególne działy wyskakuje grafika z jakimiś hasłami bez wytłumaczenia typu „Anioły Biznesu”, „fundusz pożyczkowy”, „wiadukty”… co to w ogóle jest? :)

Dopiero po kliknięciu przycisku „katalog wyborczy” można przeczytać cały program Tadeusza Zyska. Tak jak w przypadku Lewicy jest w niezbyt przystępnej formie – to także plik PDF.

Bardzo ciekawą strategię przyjął Tadeusz Zysk na Facebooku. Jako jedyny z kandydatów nie zakładał publicznego profilu, tylko prowadzi kampanię na swoim profilu… prywatnym, zapraszając setki ludzi do znajomych.

Ale trzeba przyznać, że prowadził tam kampanię całkiem spoko, bardzo regularnie wrzucał różne zdjęcia, informacje o spotkaniach, a także np. o nadchodzących występach w radiu czy w telewizji.

Dodajmy, że nie tylko sam publikował, ale też lajkował i komentował inne wpisy o kampanii. W komentarzach do niemal każdego wpisu Tadeusza Zyska widać też było ogromną mobilizację polityków i zwolenników PiS.

Profil Tadeusza Zyska na Twitterze – obecnie ponad 1,1 tys. obserwujących – do złudzenia przypominał ten z Facebooka. Praktycznie te same zdjęcia i zapowiedzi, podobne wpisy o tych samych wydarzeniach, generalnie sztab Zyska zadbał, żeby komunikacja przebiegała na wielu kanałach jednocześnie.

Nawet na Instagramie, co – jeszcze raz podkreślmy – w przypadku 65-letniego wydawcy tradycyjnych książek wcale nie wydawało się takie oczywiste.



Jak już przy tych mediach społecznościowych jesteśmy… to oczywiście zapraszam Was przy okazji do polubienia profilu Poznań Spoza Kamery na Facebooku.

Zaraz co prawda zapadnie cisza wyborcza, więc przez niemal cały weekend nic ciekawego tu nie przeczytacie, ale jeśli będzie II tura (a wszystko wskazuje, że będzie) – to od poniedziałku znów będzie się tu działo!

Seweryn Lipoński / 19 października 2018