www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Sondaż "Wyborczej" przygasza emocje na finiszu kampanii. Katastrofa sondażowa Jarosława Pucka

15 października 2018

Wybory 2018. Sondaż "Wyborczej" przygasza emocje na finiszu kampanii. Katastrofa sondażowa Jarosława Pucka

Wybory 2018 - Poznań - sondaż - Jacek Jaśkowiak - Tadeusz Zysk - Tomasz Lewandowski - Jarosław Pucek

Już kolejny sondaż wskazuje, że w II turze wyborów – jeśli w ogóle będzie – z Jackiem Jaśkowiakiem zmierzy się Tadeusz Zysk. I podkopuje powszechne przekonanie, że większe szanse na pokonanie prezydenta miałby Jarosław Pucek.

Żadną tajemnicą nie jest, że Jarosław Pucek od lat nie znosi „Gazety Wyborczej”, m.in. za teksty o różnych aferach i awanturach z udziałem kibiców.

Teraz prawdopodobnie jego niechęć do „Wyborczej” jeszcze się pogłębi. Sondaż, jaki dziś opublikowała gazeta, musiał mu mocno popsuć nastrój na początku ostatniego tygodnia kampanii.

ZOBACZ PEŁNE WYNIKI SONDAŻU PRZEDWYBORCZEGO DLA GAZETY WYBORCZEJ

Lider komitetu Dobro Miasta głośno mówił o wyprzedzeniu Tadeusza Zyska, o wejściu do II tury, a w niej o możliwej wygranej z Jackiem Jaśkowiakiem. Tymczasem w sondażu dla „Wyborczej” ma… 5 proc. poparcia.

Ale po kolei.

Walka o II turę nie taka zacięta

To pierwszy sondaż z uwzględnieniem wszystkich siedmiorga kandydatów na prezydenta Poznania. Aż trudno uwierzyć, że takiego badania doczekaliśmy się dopiero teraz, niecały tydzień przed wyborami.

To wynikło trochę z tego, że część kandydatów dość późno się zgłosiła, z tego powodu np. do poprzedniego sondażu dla „Głosu Wielkopolskiego” nie zdążył się załapać Przemysław Hinc.



Zdecydowanie nie zaskakuje zwycięzca ani jego wynik. Prezydent Jacek Jaśkowiak ma 48 proc., a jeśli odjąć wyborców niezdecydowanych, to jest to już trzecie badanie, w którym JJ przekracza 50 proc. i tym samym mógłby wygrać w pierwszej turze.

Na którego kandydata startującego w wyborach na prezydenta Poznania by pan(i) zagłosował(a)?

48 proc. - Jacek Jaśkowiak (Koalicja Obywatelska)
19 proc. - Tadeusz Zysk (Prawo i Sprawiedliwość)
8 proc. - Tomasz Lewandowski (Lewica)
5 proc. - Jarosław Pucek (Dobro Miasta)
2 proc. - Dorota Bonk-Hammermeister (Prawo do Miasta)
1 proc. - Przemysław Hinc (Kukiz’15)
0 proc. - Wojciech Bratkowski (Poznań od Nowa)


Na drugim miejscu Tadeusz Zysk. Dodajmy, że zdecydowanie na drugim miejscu, bo trzeciego Tomasza Lewandowskiego wyprzedza bardzo wyraźnie. To już zresztą stała tendencja. W każdym z ostatnich trzech sondaży drugi Zysk wyprzedzał trzeciego Lewandowskiego o ponad 10 pkt proc.

ZOBACZ DZIAŁ SPECJALNY ZE WSZYSTKIMI SONDAŻAMI PREZYDENCKIMI W POZNANIU

Jeszcze przed publikacją sondażu sądziłem, że rozpoczynający się tydzień w wykonaniu Tomasza Lewandowskiego i Jarosława Pucka będzie nieco rozpaczliwą walką o wypchnięcie Zyska z II tury.

Zresztą ta walka zdążyła się już rozpocząć. Jarosław Pucek na Facebooku apelował: „W II turze Jaśkowiak może przegrać tylko ze mną. Brzmi to nieskromnie, ale taka jest prawda”, a wtórował mu Ryszard Grobelny.

Z kolei Tomasz Lewandowski w niedawnym wywiadzie dla „Wyborczej” zapowiadał: „Mam nadzieję, że przekonam do mojej pozytywnej wizji drugiej tury wszystkich tych, których liderem nie jest Jarosław Kaczyński. Chcę, żeby mogli wybrać pozytywnie między wizją Lewandowskiego i Jaśkowiaka i żeby zrobili to z uśmiechem na twarzy, a nie zaciskając zęby”.

Tymczasem przyszedł sondaż „Wyborczej” i… trrrach! Jakieś złudzenia, że o wejście do II tury obok Jacka Jaśkowiaka bije się ostro cała trójka, zostały rozwiane. Te wyniki ostudziły emocje.

Jest Tadeusz Zysk, potem długo, długo nic, a sympatycy Lewandowskiego i Pucka bardziej muszą się zastanawiać, czy ich faworytom uda się w ogóle przebić poziom 10 proc. Który przecież tak naprawdę niczego nie daje. Może poza zaszczytnym trzecim miejscem.

Katastrofa sondażowa Pucka

Oczywiście największym przegranym najnowszego sondażu – a właściwie całej serii trzech sondaży z ostatnich paru tygodni – jest Jarosław Pucek.

Jeśli jest jakakolwiek rzecz, która pozwala się tymi wyborami serio emocjonować i liczyć na jakąś istotną niespodziankę, to z pewnością byłoby to ewentualne wejście Pucka do II tury.

Tam już mogłyby się zdarzyć różne rzeczy. Przeciwnicy Jacka Jaśkowiaka - w tym również ci niechętni PiS! - mogliby się zmobilizować, by w tej wyborczej dogrywce zagłosować na Jarosława Pucka, i w ten sposób odsunąć „Tęczowego Jacka” od władzy.

Zdawało się, że gdyby tylko Pucek wszedł do II tury, byłby to całkiem prawdopodobny scenariusz… aż do dzisiaj.

Przyznam, że dawno żaden sondaż mnie tak nie zaskoczył, jak dzisiejsze wyniki potencjalnej II tury w Poznaniu w różnych wariantach:

Kandydaci na prezydenta – prognoza II tury

WERSJA 1
70 proc. - Jacek Jaśkowiak
22 proc. - Tadeusz Zysk

WERSJA 2
65 proc. - Jacek Jaśkowiak
24 proc. - Tomasz Lewandowski

WERSJA 3
68 proc. - Jacek Jaśkowiak
20 proc. - Jarosław Pucek


To aż niebywałe. Jarosław Pucek, który w II turze ponoć miałby zagrozić Jackowi Jaśkowiakowi, w sondażu dotyczącym właśnie takiego bezpośredniego starcia dostaje ledwie 20 proc. Czyli nawet mniej niż Zysk i Lewandowski!

To jest sondażowa katastrofa Pucka. Jeśli wierzyć temu sondażowi – a nie ma przecież powodów, by mu nie wierzyć – to były szef ZKZL traci właśnie swój koronny w ostatnich dniach argument, że jest jedynym, który w II turze może pokonać Jaśkowiaka.

Z obozu Pucka już przy poprzednich niekorzystnych sondażach zaczęło się bagatelizowanie sprawy. To samo słyszymy teraz. To tylko sondaże, zwykle się nie sprawdzają, a Grobelny tydzień przed wyborami miał 42 proc. i też wydawał się pewny zwycięstwa

Tak, tak. Z tym że Jacek Jaśkowiak w tamtym sondażu miał jednak 14 proc. (a nie 5 proc.), w walce o wejście do II tury był pierwszy z grupy pościgowej za liderem (a nie trzeci), zaś w symulacji starcia w II turze przegrywał tylko 30-53 (a nie 20-68 jak Pucek).

To jednak są, sami przyznacie, dość istotne różnice.

Jasne, w wielu ostatnich wyborach trendy zmieniały się dosłownie w ostatnich paru dniach, ale aż trudno uwierzyć, by miały zmienić się tak drastycznie i to tylko na korzyść Pucka.


Znamienne, że niespełna rok temu – gdy Jarosław Pucek pierwszy raz pojawiał się w sondażach i ku zaskoczeniu wszystkich na dzień dobry miał wyniki rzędu 10-11 proc. - to jakoś ani on sam, ani nikt z jego zwolenników tamtych badań nie dezawuował.

Przeciwnie! Pamiętam, jak wówczas Pucek podkreślał, że tak wysokie notowania skłaniają go do rozważenia startu. I ostatecznie – kilka miesięcy później – na ten start się zdecydował.

Zdawało się, że przy całej sprawności Jarosława Pucka w debatach i innych wystąpieniach, przy jego dużej wiedzy o mieście, może być tylko lepiej. Tymczasem notowania wcale nie wzrosły. Trochę tak jak było z Nowoczesną.

I teraz, gdy nadal nie rosną, a już wręcz spadają, to nagle okazuje się, że zdaniem Pucka sondaże są „be”. Ciekawe, czy też by tak mówił, gdyby – tak czysto hipotetycznie – jutro albo pojutrze w jakimś sondażu dostał 20 proc. poparcia?

Hinc, DBH i Bratkowski to tylko tło

Frustracji Jarosław Pucek na razie stara się nie okazywać. Ale musi być spora. Pamiętajmy, że mówimy o kandydacie, który:

- przystępując do wyścigu chyba naprawdę wierzył, że to się może udać

- wpakował z żoną już 60 tys. zł prywatnych pieniędzy w kampanię wyborczą

- jest (był?) dobrym znajomym Jacka Jaśkowiaka, który najpierw pod naciskiem PO pozbawił go stanowiska, a teraz publicznie zarzuca mu kłamstwa i zrzuca na niego winę za własne niezrealizowane obietnice mieszkaniowe

Jestem oczywiście gotów odszczekać tu te wszystkie mroczne przewidywania a propos Jarosława Pucka, jeśli w niedzielę wieczorem się okaże, że to jednak sondaże bardzo się myliły. Ale jakoś się tego nie spodziewam.

To jednak nie koniec. Kiepskie wyniki sondażowe Pucka to poważny powód do zmartwień również dla całego środowiska związanego z byłym prezydentem Ryszardem Grobelnym.

Już w poprzednich wyborach wprowadzenie zaledwie trojga ludzi do rady miasta było ich klęską. Teraz pora zacząć się zastanawiać, czy w latach 2018-2023 Poznański Ruch Obywatelski będzie miał jakiegokolwiek radnego?

Przy poparciu rzędu 10 proc. byłoby to niemal oczywistością. Zwłaszcza że komitet Dobro Miasta jako liderów list ma całkiem znane nazwiska: Joanna Frankiewicz, Wojciech Wośkowiak, czy przede wszystkim sam Ryszard Grobelny.

Jednak już przy wyniku sondażu na poziomie 3 proc. - a zaledwie tyle Dobro Miasta ma w badaniu dla „Wyborczej” właśnie do rady miasta – zaczyna się rozpaczliwa walka o przekroczenie progu wyborczego i choćby jeden mandat.

Najnowszy sondaż w „Wyborczej” potwierdza też chyba definitywnie, że mamy swoistą kampanię dwóch prędkości. Tak na dobrą sprawę liczy się czwórka: Jaśkowiak, Zysk, Lewandowski, Pucek.

Reszta stanowi tło. Kandydatka koalicji Prawo do Miasta Dorota Bonk-Hammermeister jedynie incydentalnie przebija poziom 2 proc. i tym razem zanotowała występ na poziomie swojej średniej.

Kandydat Kukiz’15 Przemysław Hinc zadebiutował w sondażach jeszcze gorzej – dostał zaledwie 1 proc. To teoretycznie może dziwić. Mówimy w końcu o jednej z istotniejszych sił w parlamencie, ale z drugiej strony nawet w wyborach 2015 ruch Kukiza ugrał w Poznaniu zaledwie 5,5 proc., szału więc nie było. I najwyraźniej nie ma również teraz.

A Wojciech Bratkowski? No cóż… Gdyby sondaż dotyczył wyłącznie Strzeszyna, to pewnie miałby lepszy wynik, ale w całym mieście już nie tak łatwo się przebić.

Z całym szacunkiem dla Bratkowskiego – jest w tej stawce chyba największym no name’em. Może obok Hinca, ale ten przynajmniej ma nazwisko, które ludzie mogą jako tako kojarzyć z jego kuzynem bratem no nie dowiedzieliśmy się dotąd, kim dokładnie z rodziny – Sławomirem Hincem, byłym wiceprezydentem Poznania.

Tymczasem Bratkowski - ze swoim z pozoru ciekawym i bardzo merytorycznym, ale miejscami jednak dość ekscentrycznym programem (typu „dalsze uspokajanie ruchu w centrum”, a potem „opowiadanie, że zwężanie dróg coś pomoże, to bzdura”) - na razie ma w sondażach okrągłe zero.

Seweryn Lipoński / 15 października 2018