www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Tadeusz Zysk obnosi się z szyldem PiS tylko wtedy, gdy mu tak wygodnie

30 września 2018

Wybory 2018. Tadeusz Zysk obnosi się z szyldem PiS tylko wtedy, gdy mu tak wygodnie

Wybory 2018 - Poznań - Tadeusz Zysk - Jarosław Kaczyński - PiS - Mateusz Morawiecki - Jarosław Gowin

Kandydat PiS na prezydenta Poznania chętnie ściska dłoń Jarosława Kaczyńskiego i chwali się sukcesami rządu Zjednoczonej Prawicy. Kiedy jednak padają niewygodne pytania np. o upolitycznianie sądownictwa – Tadeusz Zysk najchętniej schowałby partyjny szyld głęboko do kieszeni.

- Poznań potrzebuje gospodarczego powera. Takiego, jakim jest Tadeusz Zysk, on zrobi z Poznania perłę Europy! - przekonywał premiera Mateusz Morawiecki podczas piątkowej konwencji PiS na MTP.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński cisnął po Jacku Jaśkowiaku, zarzucając mu prowadzenie „ideologicznej krucjaty” za publiczne pieniądze, a sam Tadeusz Zysk wyliczał swoje wyborcze obietnice.



A teraz przypomnijcie sobie inny obrazek. Piątkowy wieczór 14 września, studio WTK, Tadeusz Zysk w Otwartej Antenie. Prowadzący Dariusz Milejczak wypytuje Zyska o jego powiązania z PiS.

Dlaczego nie wstąpi pan do Prawa i Sprawiedliwości?
- Całe życie byłem bezpartyjny i myślę, że skończę jako bezpartyjny. (…)

Chce pan być bezpartyjny… czy nie chce pan firmować wszystkiego, co robi PiS, np. łamania konstytucji?
- Zdecydowanie to pierwsze. Moje poglądy są bardzo bliskie poglądom Prawa i Sprawiedliwości, szczególnie dotyczącym wartości, gospodarki, pewnej roli państwa.


Zaraz potem Tadeusz Zysk ucieka jednak od pytań o Sąd Najwyższy, o Trybunał Konstytucyjny, a dociskany stwierdza, że tak w sumie to „konstytucję łamią wszyscy” i że „łamał ją też poprzedni rząd” (czyli ten również!).

Zapytany o zarzuty łamania konstytucji przez prezydenta Andrzeja Dudę i konkretne przypadki, odpowiada, że „w większości” Duda konstytucji nie naruszył. A jego słowa o „wyimaginowanej wspólnocie”, czyli Unii Europejskiej? No, to już trzeba prezydenta pytać…

Także w kwietniu Tadeusz Zysk przekonywał, że wcale nie uważa się za „twarz” partii Jarosława Kaczyńskiego w Poznaniu, i że woli mówić o problemach miasta niż o kontrowersyjnych działaniach PiS na szczeblu ogólnopolskim.

Tadeusz Zysk z Gowinem i na konwencji PiS

Jakoś obie te sceny kłócą mi się z piątkową konwencją PiS. Jeżeli na co dzień Tadeusz Zysk nie obnosi się przesadnie z szyldem partii i nie przedstawia się jako polityk PiS – to w piątek na MTP był nim jednak pełną gębą.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Zysk ma z PiS dokładnie ten sam problem, co Jarosław Pucek z Ryszardem Grobelnym.

Z jednej strony Tadeusz Zysk musi się odwoływać do partii Jarosława Kaczyńskiego i jej polityki. To jego naturalna baza wyborców. Dlatego nawet gdyby chciał – nie może się od nich zupełnie odciąć.

Z drugiej strony Zysk z pewnością zdaje sobie sprawę, że w Poznaniu z poparciem jedynie wyborców PiS ledwo doczołga się do II tury (a może i nie), więc musi poszukać wyborców szerzej.

ZOBACZ TAKŻE: Wybory 2018. Jarosław Pucek nie może już dłużej udawać, że nie stoi za nim Ryszard Grobelny, teraz nazywa go "doradcą"

To stąd ten dziwaczny slalom. Jednego dnia Zysk bryluje na konwencji PiS w Poznaniu, ściska dłoń Jarosława Kaczyńskiego i wysłuchuje pochwał od premiera Mateusza Morawieckiego, by innego dnia dystansować się od partyjnej reformy sądownictwa oraz uciekać od pytań o naruszenia konstytucji.



Szczególnie chętnie Tadeusz Zysk pokazuje się w towarzystwie Partii Porozumienie. Zaliczył przez ostatni miesiąc już trzy takie występy – ostatnio z minister przedsiębiorczości Jadwigą Emilewicz.

Wicepremier Jarosław Gowin, lider Porozumienia, kilka tygodni temu osobiście udzielił Zyskowi wsparcia. To oczywiście nie było żadne zaskoczenie. Wszak Porozumienie jest częścią Zjednoczonej Prawicy – a to jej kandydatem tak formalnie jest Tadeusz Zysk.

Zwróćmy jednak uwagę, co powiedział przy tej okazji Jarosław Gowin, bo były to słowa, które niekoniecznie pomogą Zyskowi w walce o głosy poznaniaków…

Mam nadzieję, że zmiany, które od trzech lat obejmują całą Polskę, dotrą także do Poznania

Wicepremier Jarosław Gowin



Hahaha, a mnie się wydawało, że Tadeusz Zysk właśnie od krajowej polityki PiS się nieco dystansuje. Tyle mówił, że woli rozmawiać o Poznaniu, o wiaduktach i nowych trasach tramwajowych premetrze za 1,5 mld zł, niż o aborcji, in vitro czy Trybunale Konstytucyjnym.

Tymczasem – łubudu! - przyjeżdża wicepremier. I z miejsca daje do rąk genialną broń wszystkim przeciwnikom Tadeusza Zyska. Jeśli ktoś jeszcze zastanawiał się, czy kandydat PiS na prezydenta Poznania będzie realizował w mieście to, co PiS w całym kraju, to proszę bardzo, Jarosław Gowin rozwiał wszelkie wątpliwości.

Dodajmy jeszcze, że zaledwie parę dni później Tadeusz Zysk pojechał do Warszawy na krajową konwencję PiS, która rozpoczynała kampanię wyborczą partii…


Tam akurat Tadeusz Zysk nie przemawiał. Z widowni mógł wysłuchać, jak prezes Jarosław Kaczyński piętnuje „samorządy warczące na rząd”, a premier Mateusz Morawiecki sugeruje, że takie „niepokorne” władze miast niekoniecznie będą mogły liczyć na wsparcie rządu np. przy rozdzielaniu pieniędzy unijnych.

Oczywiście pokazywanie się na konwencji partii czy wspólne występy z jej liderami to nic nadzwyczajnego. Tak samo Jacek Jaśkowiak, kiedy tylko ma okazję, chętnie pokazuje się z Grzegorzem Schetyną.

Tylko różnica taka, że gdy Jaśkowiak w pełni obnosi się z szyldem Platformy – a teraz Koalicji Obywatelskiej – i nie dystansuje się ani trochę od jej działań w kraju, to Tadeusz Zysk momentami robi na odwrót.

Zaraz po konferencji Tadeusza Zyska z działaczami Porozumienia, na której chwalił się rządowymi ułatwieniami dla przedsiębiorców, zapytałem go o ten dziwny dysonans. Jak to w końcu jest? Pod sukcesy rządu się podpina… a od niewygodnych pytań o inne działania PiS ucieka?

Kandydat PiS nie bardzo potrafił odpowiedzieć, zaczął tylko tłumaczyć, że reforma sądownictwa w gruncie rzeczy jest potrzebna. Zresztą bardzo podobnie wyglądało to w przytoczonej już Otwartej Antenie.

Prezydentowi Grobelnemu Gowin nie pomógł

Zaraz po wspólnym występie Tadeusza Zyska z Jarosławem Gowinem przypomniała mi się jeszcze inna wizyta Gowina w Poznaniu. To było podczas poprzednich wyborów samorządowych – w listopadzie 2014 r.

Wówczas krótko przed II turą - trochę last minute - Jarosław Gowin specjalnie (jak podkreślał!) przyjechał do Poznania, aby poprzeć Ryszarda Grobelnego. To wtedy padły głośne słowa o „krystalicznym kręgosłupie moralnym” ówczesnego prezydenta.

Prezydent Grobelny dowiódł, że jest dobrym gospodarzem tego wspaniałego miasta. Zawsze stał po stronie chrześcijańskich wartości

Jarosław Gowin, wyp. z listopada 2014 r., źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



Lider Polski Razem, bo tak się wówczas nazywała jego partia, przestrzegał poznaniaków przed Jackiem Jaśkowiakiem. Podkreślał, że „to człowiek o poglądach skrajnie lewicowych”, i że przypomina mu Janusza Palikota.

To wszystko nie przyniosło jednak efektu. Jeśli już - to raczej taki odwrotny do zamierzonego. Późniejsze wyniki wyborów pokazały, że Jarosław Gowin mocno przestrzelił, jeżeli chodzi o nastroje panujące w Poznaniu.

Nie dość, że nie udało się jakoś szczególnie zmobilizować poznaniaków do głosowania na Ryszarda Grobelnego, to nie udało się również zniechęcić do Jacka Jaśkowiaka (ten w I turze miał 34 tys. głosów, a w II już 86 tys.!).

Przybywało krytyków Grobelnego, którzy zarzucali mu m.in. uległość wobec Kościoła, a także cenzurowanie kultury, po głośnej na cały kraj awanturze wokół spektaklu Golgota Picnic na Festiwalu Malta.



Prezydent Grobelny miał wtedy przed II turą na sztandarach nowe hasło „Brońmy niezależności Poznania”. I przekonywał, że Jacek Jaśkowiak będzie prezydentem „na telefon”, zależnym od partii i kaprysów liderów Platformy Obywatelskiej.

Tymczasem przyjechał Jarosław Gowin i z towarzyszami zrobił mu piękną „reklamę”. Nie dość, że mówiąc o „chrześcijańskich wartościach” przyklasnęli zarzutom o uległość wobec Kościoła, to jeszcze swoim poparciem poddali w wątpliwość, czy sam Grobelny faktycznie jest taki niezależny od partii politycznych.

Niektórzy mówili wówczas wręcz o "pocałunku śmierci" Jarosława Gowina dla prezydenta Grobelnego.

Jacek Jaśkowiak nie pozwoli zapomnieć

Dlaczego to wszystko przypominam? Taki sam efekt moim zdaniem może przynieść w tym roku przesadne umizgiwanie się Tadeusza Zyska do wyborców PiS. To bardzo ryzykowna strategia.

Z tą różnicą, że akurat Zysk najbardziej potrzebuje partyjnego poparcia przed I turą, a nie przed II turą. Jeśli w pierwszym podejściu zagłosuje na niego te 15-20 proc. wyborców wiernych PiS – to da mu niemal gwarancję przejścia do „dogrywki”.

I wtedy… no właśnie, co dalej? Prawdopodobnie Tadeusz Zysk przed II turą będzie walczył o krytyków Jacka Jaśkowiaka zrażonych także do PiS. Czyli – w dużym uproszczeniu – wyborców Kukiz’15 i Jarosława Pucka (zakładając oczywiście, że ani Pucek, ani Lewandowski nie przeskoczą Zyska w I turze).

Jak Zysk zamierza ich przekonać, że warto go poprzeć, skoro chwilę wcześniej czołowi politycy PiS zapowiadali w jego imieniu „dobrą zmianę” w Poznaniu? To będzie prawdziwe mission impossible.

Zresztą taki scenariusz był już dość oczywisty latem zeszłego roku, kiedy w Poznaniu wybuchły jedne z najsilniejszych protestów w obronie sądów, a na pl. Wolności, pl. Mickiewicza czy w parku Kasprowicza codziennie gromadziło się nawet po kilkanaście tysięcy ludzi.

Już wtedy pisałem, że jeśli PiS miał jakiś cień szansy na odbicie prezydentury Poznania z rąk Jacka Jaśkowiaka, to tą próbą upolitycznienia sądów – koniec końców, notabene, próbą skuteczną – definitywnie ją zaprzepaścił.

ZOBACZ CAŁY TEKST: Jeżeli PiS miał jakiekolwiek szanse na fotel prezydenta Poznania - to właśnie spektakularnie je pogrzebał

Prezydent Jacek Jaśkowiak przed II turą na bank będzie przypominał na okrągło różne „wyczyny” partii Jarosława Kaczyńskiego. Teraz paradoksalnie to on – tak jak cztery lata temu Grobelny – będzie mógł wyciągnąć na sztandary hasło „Brońmy niezależności Poznania”.

Już pomijając sądy, na pewno usłyszymy o upolitycznieniu mediów publicznych, o wycince Puszczy Białowieskiej, o chaosie w szkołach czy wreszcie o coraz wyraźniejszym konflikcie rządzących z władzami Unii Europejskiej.

Zresztą już samo hasło wyborcze Jaśkowiaka – czyli „Poznań – kierunek Europa!” - wydaje się w tym kontekście absolutnie nieprzypadkowe.



Oczywiście prezydent Jaśkowiak miałby jeszcze łatwiejsze zadanie, gdyby jego najgroźniejszym rywalem był poseł Bartłomiej Wróblewski bezpośrednio związany z rządami PiS, którego mógłby okładać tymi wszystkimi sprawami niczym Lennox Lewis zasypujący ciosami Andrzeja Gołotę.

Jednak i Tadeusz Zysk przed podobnymi zarzutami nie ucieknie. Zwłaszcza skoro najpierw przed I turą musi wykonać wielką pracę, by utrzymać przy sobie wyborców PiS i przekonać ich, że Jarosław Kaczyński słusznie namaścił go na kandydata.

Seweryn Lipoński / 30 września 2018