www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. To musiało tak się skończyć. Radny Tomasz Lipiński zrywa z Platformą i zaraz idzie na nową randkę

7 września 2018

Wybory 2018. To musiało tak się skończyć. Radny Tomasz Lipiński zrywa z Platformą i zaraz idzie na nową randkę

Wybory 2018 - Poznań - Tomasz Lipiński - Jacek Jaśkowiak - Jarosław Pucek - PO - Rafał Grupiński

To wszystko trwało niemal tydzień. Kiedy już jednak przyszło do konkretów, Tomasz Lipiński rozegrał sprawę błyskawicznie, rzucając legitymacją Platformy i – wszystko na to wskazuje – przyłączając się do obozu Jarosława Pucka.

Nie wiem, jak dokładnie wyglądały początki Tomasza Lipińskiego w Platformie Obywatelskiej, czy była to romantyczna miłość od pierwszego wejrzenia, czy może bardziej na zasadzie „bo tata tak chciał”, a może po prostu nikt sensowniejszy akurat się nie trafił.

Już za to wiadomo wszem i wobec, że ten związek właśnie dobiegł końca. Trochę niezręcznie jak na tak długi staż. Zamiast ochłonąć i na spokojnie sobie wyjaśnić, dlaczego już nie mogą być razem, para po 18 latach zrywa ze sobą na oczach szerokiej widowni przy podniesionej kurtynie.

Na przykład na oczach czytelników „Gazety Wyborczej”, która zamieściła dziś wywiad z Lipińskim.

- (…) działa w PO grupa osób, która jest podczepiona pod tych, co w hierarchii partyjnej stoją wysoko. (…) To, co mówi przewodniczący Rafał Grupiński o tym, że krytykowałem prezydenta Jacka Jaśkowiaka i samą Platformę, jest tylko oficjalnym pretekstem, by się mnie pozbyć z listy wyborczej i wprowadzić swojego człowieka. (…)

Poseł Grupiński zasugerował, że jak pan się pokaja i wszystko przemyśli, to być może wróci na listy.
- Ale ja już otrzymałem propozycję, że jeśli przeproszę prezydenta Jaśkowiaka za moje rzekome ataki, to być może będą dalsze negocjacje co do mojego startu w wyborach.

Dzwoniłem do prezydenta kilka razy. Gdy nie odbierał, napisałem SMS z prośbą o spotkanie. Bez efektu. Potem usłyszałem, że popełniłem faux pas, bo mam się umawiać przez jego asystenta. To jest niepojęte, że radny miasta Poznania nie może umówić się z prezydentem, który jest członkiem tej samej partii, bez żadnych pośredników.

(...) Uważam, że Poznań mógłby mieć lepszego prezydenta. Oczywiście jego wielkim sukcesem jest zwycięstwo z Ryszardem Grobelnym, choć ja mam wrażenie, że wtedy wygrałby z nim każdy. Wystarczyło wejść do drugiej tury.

Takimi opiniami nie zyska pan w PO niczyjej przychylności.
- To już nie mój problem.


No, no, no… To, że Tomasz Lipiński pożegna się z PO, i że jest to już raczej kwestia godzin niż dni, po tej publikacji stało się równie oczywiste, jak to, że kolejną edycję Top Model poprowadzi Joanna Krupa.

Zresztą sprawa w zasadzie była jasna już po awanturze w miniony weekend. Czyli od chwili, gdy Tomasz Lipiński wyleciał z list PO do rady miasta, a towarzyszyły temu – jak opisywała już wcześniej „Wyborcza” - bardzo nieprzyjemne sceny.

Później przez parę dni mieliśmy już tylko takie perwersyjne przeciąganie liny, jakąś dziwną licytację, kto kogo przeczeka. Tu Lipiński czepiał się, czy w ogóle w jego sprawie głosowano uchwały, tam znów Rafał Grupiński, szef wielkopolskiej PO, wypominał mu ataki na prezydenta.

Tomasz Lipiński już nie stawia na Jaśkowiaka

Kiedy dziś rano czytałem wywiad w „Wyborczej”, to z każdym kolejnym zdaniem nabierałem coraz większej pewności, że Platforma z Lipińskim pożegnają się już dzisiaj. Zagadką pozostawało tylko, kto komu szybciej podziękuje i w jakiej formie.

I rzeczywiście. To nie trwało długo, w zasadzie trwało tak krótko, że nie starczyłoby akcji nawet na kolejną z książek Dana Browna, które zawsze zamykają się w 24 godz.

Z samego rana Tomasz Lipiński rzucił partyjną legitymacją, jeszcze przed południem Rafał Grupiński dał mu do zrozumienia, że droga wolna, a pod wieczór Lipiński w naszym studiu oznajmił, że wystartuje do rady miasta z innego komitetu i liczy na zwycięstwo innego kandydata...



Pod koniec rozmowy de facto potwierdził pogłoski, że tym kandydatem będzie Jarosław Pucek, który – dziwnym zbiegiem okoliczności – w niedzielę przy pl. Kolegiackim o godz. 11 robi konferencję „poświęconą przedstawieniu jednego z kandydatów” do rady miasta.

Radny Lipiński także zaprasza w niedzielę o godz. 11 na pl. Kolegiacki. Oczywiście, jak sam podkreśla, zawsze może to być całkowity zbieg okoliczności ;)

To wszystko dzieje się tak szybko, że z pewnością szybko pojawią się zarzuty, że obaj panowie tak naprawdę całą sprawę wyreżyserowali. Fakt faktem… Momentami w ostatnich dniach Tomasz Lipiński zachowywał się tak, jakby rzeczywiście chciał, żeby go z tej Platformy wywalili.

Woda na młyn Jarosława Pucka

Zostawmy jednak na razie z boku pogłoski o rychłym przejściu dywagacje, czy potwierdzą się pogłoski o rychłym przejściu Lipińskiego do obozu Jarosława Pucka, bo tak naprawdę jest to sprawa drugorzędna.

Oczywiście, Platforma traci zdobywcę 125 tys. zł w teleturnieju Milionerzy ponad 2 tys. głosów na Winogradach w wyborach 2014, i to z drugiego miejsca na liście. To był jeden z najlepszych wyników zrobionych z „dwójki” w całym mieście.

Ale czy ten potencjalny transfer – choć i tak byłby głośny jak na poznańskie realia – sprawi, że jakaś duża grupa wyborców Platformy nagle przepłynie do obozu Jarosława Pucka? No nie sądzę.

Tak samo jak sympatycy Jacka Jaśkowiaka nie zagłosują przecież nagle na Jarosława Pucka tylko dlatego, że jeden radny wyleciał z Platformy i szybko przywdział nowe barwy.

Mimo to Jarosław Pucek już na tej sprawie wygrał. Przecież od pół roku powtarza niemal do znudzenia, że partie polityczne w samorządach i ich różne gierki to samo zło. I teraz – bingo! - oto dowód.


Pracowity i merytoryczny radny – temu akurat nie zaprzeczają nawet jego krytycy – wylatuje z list wyborczych nie dlatego, że źle pracował czy się obijał, tylko dlatego, że pokłócił się z wyżej postawionymi działaczami.

To, na ile sam chciał tak skończyć i z partii wylecieć, pozostanie już na zawsze jego słodką tajemnicą.

Tak jeszcze na marginesie. Kilka dni temu napisałem, że mocnym kandydatem do tytułu frajerów kampanii są społecznicy z koalicji Prawo do Miasta, którzy dali się wyprowadzić w pole Joannie Jaśkowiak i Włodzimierzowi Nowakowi.

Nie doceniłem ich konkurentów. Wystarczył tydzień, a już pożarły się wewnętrznie – i to w poważniejszym stopniu – Platforma oraz Inicjatywa Polska. Czekamy teraz jeszcze na jakieś konflikty w sztabie Jarosława Pucka czy Tadeusza Zyska…

No chyba że Tomasz Lipiński koniec końców nie wejdzie do rady miasta. Wtedy, zamiast bezbronną ofiarą bezwzględnej partyjnej wierchuszki, największym frajerem wyborów zostanie on sam.

Seweryn Lipoński / 7 września 2018