www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Gdyby kandydaci na prezydenta Poznania byli drużynami na piłkarskim mundialu w Rosji…

1 lipca 2018

Wybory 2018. Gdyby kandydaci na prezydenta Poznania byli drużynami na piłkarskim mundialu w Rosji…

Poznań - wybory 2018 - Jacek Jaśkowiak - Tomasz Lewandowski - Jarosław Pucek - Tadeusz Zysk

Trwają piłkarskie mistrzostwa świata. To taki czas, gdy nawet Tomasz Lewandowski ogłaszając start w wyborach ma problem, by przebić się przez doniesienia o Robercie Lewandowskim, a inni kandydaci na prezydenta Poznania chętnie typują wyniki meczów Polaków.

A teraz spróbujmy sobie wyobrazić, że wybory samorządowe 2018 w Poznaniu to też mundial, do którego zgłosiło się – na razie – pięć drużyn. Kim są? Jak zagrają? I kogo z prawdziwego mundialu mogą przypominać? Zobaczmy.



Jacek Jaśkowiak: HISZPANIA

Z pewnością jeden z faworytów mistrzostw. Jednak momentami robi sporo, by z marzeniami o zwycięstwie przedwcześnie się pożegnać, czym irytuje własnych kibiców.

Przyznam, że w pierwszej chwili przyszło mi do głowy porównanie nawet do Argentyny, ale… No nie przesadzajmy.

Po pierwsze, Argentyna właśnie z mundialu wyleciała, a Jacek Jaśkowiak jak najbardziej jest w grze. I to wciąż – mimo wszystko – jako najpoważniejszy kandydat do wygranej.

Po drugie. Przypomnijcie sobie wtopę argentyńskiego bramkarza Willy’ego Caballero w meczu z Chorwacją. No sorry, ale takich gaf to prezydent Jaśkowiak jeszcze nie popełnia, nawet gdy przyrównuje swoich sojuszników do ONR albo przypisuje sobie zasługi poprzednika.

Tak czy inaczej pamiętajmy, że Hiszpania potrafi wygrywać, bez względu na to, czy robi to ładnie (jak na Euro 2008), czy topornie (jak na mundialu 2010). Tak samo może być z Jackiem Jaśkowiakiem. O ile nie okaże się przereklamowany.




Tadeusz Zysk: ANGLIA

Jego zwolennicy jak zawsze liczą na wiele. Szkopuł w tym, że tak jest właściwie co cztery lata, a mimo to nie udaje się nic wygrać. I tak jest od bardzo, bardzo dawna.

No popatrzcie sami. Partia, która Tadeusza Zyska w tych wyborach wystawiła, czyli Prawo i Sprawiedliwość, to od ponad dekady potęga na polskiej scenie politycznej.

Mało tego - od trzech lat samodzielnie rządzi krajem. Zupełnie jak Anglicy ma też fanatycznych kibiców, przekonanych, że to najlepsza ekipa na świecie i nikt nie da jej rady.

Tymczasem gdy przychodzi co do czego, to w Poznaniu od lat nie udaje się dotrzeć choćby do półfinału i strefy medalowej II tury wyborów. Tegoroczny skład z nowym nazwiskiem ma to zmienić.

Można na razie odnieść wrażenie, że ten zespół gra dość topornie i męczy się w niemal każdej akcji, wspominając przy tym takie nazwiska jak Bobby Charlton, Martin Peters i Gordon Banks Hipolit Cegielski czy Karol Marcinkowski, i zachwycając się: "To były czasy!"

Mimo to ten uśpiony lew tak naprawdę jest groźny i w dowolnej chwili może napędzić każdemu niezłego strachu.




Jarosław Pucek: URUGWAJ

Niezaliczany do największych faworytów. Zgrana, solidna ekipa, z dużą dyscypliną taktyczną i całkiem sporą siłą rażenia w ataku.

Po zwycięstwie z Portugalią dziennikarze Weszło porównali Urugwaj do zamku ze świetnymi łucznikami, z murem, przez który naprawdę ciężko się przebić.

Tak samo może być z Jarosławem Puckiem, który z pewnością będzie niemiłosiernie okładany ze wszystkich stron za związki z Ryszardem Grobelnym, których zresztą nie kryje.

Jednak Pucek to dobry mówca i niełatwy oponent w dyskusji. Zawsze solidnie przygotowany – zagiąć go w debacie będzie równie trudno jak wyprowadzić w pole duet Diego Godin – Jose Maria Gimenez.

Mimo wszystko bardzo trudno będzie Jarosławowi Puckowi choćby zbliżyć się do wyborczych osiągnięć swojego mentora. Tak jak trudno oczekiwać od Urugwaju, że nawiąże do sukcesów poprzedników, wygrywających mundial w 1930 i 1950 r.

Gdyby Robert Lewandowski zobaczył wyniki sondażowe Jarosława Pucka, zapewne stwierdziłby, że najwyraźniej „na tyle go stać” i że brakuje to piłkarskiej jakości.

A propos Lewandowskiego...




Tomasz Lewandowski: BELGIA

Jeszcze cztery lata temu można było mówić, że to czarny koń, teraz to już po prostu solidny pretendent do zrobienia naprawdę dobrego wyniku.

Oczywiście z przymrużeniem oka należy traktować opowieści Hiszpanów Jacka Jaśkowiaka, że ponoć właśnie tego rywala ceni najbardziej, i że to z nim spodziewa się spotkać w finale.

Trudno jednak nie zauważyć, że Tomasz Lewandowski w wyborach 2014 wypadł zupełnie tak, jak Belgia na mundialu 2014. Czyli dużo się mówiło, że może być rewelacją, i koniec końców wynik zrobił niby fajny, ale… Zajął czwarte miejsce i chyba liczył na trochę więcej.

Teraz wszystko wskazuje, że ustabilizował formę, nie męczy się już ze słabeuszami i ma szansę co najmniej powtórzyć ten poprzedni rezultat. A może nawet go poprawić.

Inna sprawa, że do głównych faworytów i tak nie należy, więc tak naprawdę każdy wynik lepszy niż w 2014 r. to już byłoby coś.




Dorota Bonk-Hammermeister: SZWECJA

Zdawałoby się, że gra bez żadnych większych fajerwerków i nikt się po niej cudów nie spodziewa, a jednak pozostaje w grze i kto wie, co ostatecznie uda jej się ugrać.

I to mimo że liderem drużyny nie jest już jej największa gwiazda. Co prawda Maciej Wudarski – w przeciwieństwie do Zlatana Ibrahimovica – jest w kadrze na mistrzostwa…

Ale w sytuacji, w której jest jednocześnie jedną z twarzy ekipy Jacka Jaśkowiaka, trudno by odgrywał kluczową rolę w innym zespole.

Niedoceniana przez bukmacherów Dołująca w większości sondaży Dorota Bonk-Hammermeister na razie robi swoje. Nie wiadomo jednak, co będzie, kiedy przyjdzie co do czego i trzeba będzie się zmierzyć z najsilniejszymi rywalami.

Ta ekipa ma głównie dwa problemy. Po pierwsze, na tle faworytów jednak brakuje w niej głośnych nazwisk, a po drugie, jest kompletnie nieprzewidywalna.

Potrafi strasznie męczyć się z outsiderami (Korea Płd.), złoić skórę rewelacji turnieju (Meksyk), a także przez pół meczu straszyć obrońców tytułu (Niemcy), by dostać od nich gonga w doliczonym czasie. Jeśli taki słabszy moment przyjdzie w dniu wyborów - nic z tego nie będzie.

Seweryn Lipoński / 1 lipca 2018