www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Wybory 2018. Czuć w powietrzu, że idzie kampania. Już nawet Ryszard Grobelny jedzie po Jacku Jaśkowiaku

17 kwietnia 2018

Wybory 2018. Czuć w powietrzu, że idzie kampania. Już nawet Ryszard Grobelny jedzie po Jacku Jaśkowiaku

Poznań - wybory 2018 - Ryszard Grobelny - Jacek Jaśkowiak - Jarosław Pucek - Poznański Ruch Obywatelski

Ryszard Grobelny już chyba oficjalnie dołącza do grona krytyków Jacka Jaśkowiaka. Cały czas nie wierzę, że miałby wystartować w wyborach 2018 na prezydenta Poznania, ale nawet bez tego może być dla Jaśkowiaka bardzo niewygodnym uczestnikiem kampanii.

- Miasto nie ma szefa – stwierdził Ryszard Grobelny, były prezydent Poznania, w obszernej rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” opublikowanej w piątek. Dorzucił też, że Jacek Jaśkowiak rządzi miastem przez konflikty, jest niekonsekwentny i nie spełnia obietnic wyborczych, a Poznań traci rangę.

To oczywiście – w porównaniu np. z salwami armatnimi odpalanymi raz po raz przez radnych PiS – i tak dość delikatne zarzuty. Niemal drobne uszczypliwości, jak to, że „zachowanie strusia chowającego głowę w piasek” nie przystoi prezydentowi.

Zwróćmy jednak uwagę, kto to mówi. To były prezydent Ryszard Grobelny. Ten sam, który tuż po przegranych wyborach 2014 zarzekał się nie raz i nie dwa, że w ogóle nie będzie komentował działań Jacka Jaśkowiaka.



I przez jakieś dwa, trzy lata konsekwentnie się tego trzymał. Jak już zabierał głos w miejskich sprawach, to najczęściej wtedy, kiedy musiał się tłumaczyć z własnych rządów.

Kiedy np. w Radiu Merkury dawał do zrozumienia, że rondo Kaponiera nigdy nie miało być na Euro 2012 (ha, ha, ha!), a on sam nie miał nic wspólnego z kłopotami przy przebudowie ul. Dąbrowskiego (ha, ha, ha, ha!).

Koniec taryfy ulgowej

Zdaje się, że dopiero po dwóch, trzech latach Grobelny postanowił dać sobie spokój z tymi pozorami. Już pod koniec 2016 r. - zresztą także w „Głosie” - ostro krytykował m.in. udział Jacka Jaśkowiaka w demonstracjach Komitetu Obrony Demokracji i w marszach równości.

Z kolei w listopadzie i w grudniu ub.r., przy okazji podsumowania trzech lat prezydentury Jacka Jaśkowiaka, Grobelny w kilku różnych wywiadach skomentował działania obecnych władz miasta.

Jak się zapewne domyślacie – nie były to oceny szczególnie entuzjastyczne. Ale mimo wszystko dało się w nich jeszcze wyczuć pewną powściągliwość.



Teraz jednak wygląda na to, że Ryszard Grobelny swoimi dawnymi deklaracjami tuż po wyborczej porażce przestał się w ogóle przejmować, a w krytyce Jacka Jaśkowiaka wyzbył się wszelkich zahamowań. Oczywiście z wzajemnością.

Zaraz po publikacji najnowszego wywiadu nastąpiła przepychanka obu panów, kto doprowadził do tego, że miasto przejęło Międzynarodowe Targi Poznańskie.

To w sumie żadna nowość. Wiadomo nie od wczoraj, że poglądy obu panów na tę sprawę mają mniej więcej tyle wspólnego, co wizja polskiej polityki w tygodnikach „Newsweek” oraz „Sieci”.

Prezydent Grobelny przypomniał, że to jego ekipa przygotowała komunalizację MTP, którą sfinalizował już Jaśkowiak. Prezydent Jaśkowiak odparł na to, że „nie natrafił na ślady planów komunalizacji MTP”.

Prezydent Grobelny odpowiedział więc wpisem na Facebooku, w którym szczegółowo wyliczył, jak spotykał się z politykami PO i walczył z ich pomysłem prywatyzacji MTP, a wniosek o ich komunalizację składał kilka razy - ostatni raz w październiku 2014 r. Teraz czekamy na kolejną ripostę prezydenta Jaśkowiaka…

Dyskusja zupełnie jak, kurna, „Dzieci z Bullerbyn”!

(…) Wówczas Britta, Anna i ja wyskoczyłyśmy zza krzaków i śmiałyśmy się tak głośno, jak tylko się dało. Opowiedziałyśmy im też, że wiedziałyśmy od początku, że wszystko to wymyślił Lasse.

Wtedy Lasse odparł, że chłopcy też od razu wiedzieli, żeśmy wiedziały, że to jego pomysł. Było to naturalnie kłamstwo, ale na wszelki wypadek powiedziałyśmy, że wiedziałyśmy, iż chłopcy wiedzieli, że wiedziałyśmy od razu, że to był pomysł Lassego.

A wtedy znów chłopcy powiedzieli – ach, nie umiem już nawet tego wszystkiego powtórzyć, bo było tam tyle razy „wiedzieli” i „wiedziały”, że od samego słuchania mogło się zakręcić w głowie. (…)

(Astrid Lindgren, „Dzieci z Bullerbyn”)


Jeśli któremuś z panów wydaje się, że wyborcom nie zakręci się w głowie od słuchania, kto doprowadził do przejęcia MTP, i że właśnie na tej podstawie zagłosują lub nie zagłosują na Jaśkowiaka… To jest chyba w dużym błędzie.

Można tak po ludzku zrozumieć w tej sprawie Grobelnego. Protestuje przeciw przypisywaniu sobie przez obecnego prezydenta wszystkich w całości pozytywnych zmian w Poznaniu.

Trudniej natomiast zrozumieć Jaśkowiaka. Nie mam pojęcia, po co prezydent brnie w te wzajemne zaczepki w sprawie, która dla przeciętnego wyborcy nie ma większego znaczenia. I to niezależnie od tego, jak to z tymi MTP tak naprawdę było.

Zarzuty wobec Jaśkowiaka zebrane do kupy

Mam wrażenie, że cały ten wywiad dla „Głosu Wielkopolskiego” to nie tylko swoista recenzja rządów prezydenta Jaśkowiaka, w której w rolę krytyka literackiego wcielił się koneser tematu (przez lata sam był przecież prezydentem i obrywał z różnych stron).

To zarazem – na swój sposób – kompilacja różnych zarzutów pod adresem Jacka Jaśkowiaka. Takich, które do tej pory właściwie wszystkie już słyszeliśmy, tyle że z różnych stron poznańskiej sceny politycznej.

Teraz Grobelny zebrał to wszystko do kupy. I okazało się, że jest tego naprawdę dużo. Zobaczcie sami, co Grobelny zarzuca Jaśkowiakowi:

Poznań traci rangę, zanika. Powtarzają, że nasze miasto nie jest już gospodarczą stolicą Polski. (pod tym zarzutem mogłaby się podpisać Nowoczesna)

Jacek Jaśkowiak obiecywał, że będzie umiał współpracować z rządem. Nic z tego nie wyszło. (to z kolei najczęściej podnoszą oczywiście politycy PiS)

Pojawiły się obietnice, w przypadku których od samego początku było jasne, że nie zostaną spełnione. (…) Fikcją od samego początku była natomiast budowa ul. Nowej Głogowskiej. (to akurat brzmi jak sam Grobelny przed II turą wyborów 2014)

Najbardziej mnie jednak martwi chęć zarządzania miastem poprzez konflikt (…). Na pewno w przypadku Jacka Jaśkowiaka jest to jakiś pomysł, by było o nim głośno. (o autopromocji prezydenta nieustannie mówią politycy PiS, PRO, a nieoficjalnie nawet i Platformy)

Jest po prostu niekonsekwentny. (…) Jeżeli najpierw generuje się konflikty, jest się wręcz z tego dumnym, a potem następuje zwrot akcji (…) w tym momencie traci się podstawową wiarygodność. (to wypisz wymaluj niedawne pretensje ruchów miejskich z Prawem do Miasta na czele!)

Partyjny prezydent, także ten z PiS, nie będzie dobrym rozwiązaniem dla Poznania. (czyli wraca hasło „brońmy niezależności Poznania”, którym Grobelny posługiwał się przed II turą, a partyjność wytykali Jaśkowiakowi później jego współpracownicy z PRO)

Sprawy komunikacyjne i planowanie przestrzenne bardzo kuleją. (to akurat na pytanie o zastępców prezydenta, gdzie Grobelny – choć nie wprost po nazwisku – podobnie jak PO uderza w Macieja Wudarskiego)

Ryszard Grobelny obiektywny i nieobiektywny

Przyznajmy, że Ryszard Grobelny jako oskarżyciel i recenzent Jacka Jaśkowiaka może być pozornie traktowany jako obiektywny z kilku powodów:

- jest bezpartyjny
- zna rolę prezydenta Poznania z własnego doświadczenia
- już od paru lat nie uczestniczy na bieżąco w życiu politycznym miasta (pomijając zasiadanie w sejmiku)

Jest też zarazem - z paru innych powodów - wyjątkowo nieobiektywny. Przede wszystkim jako ten, który w wyborach 2014 przegrał z Jackiem Jaśkowiakiem, więc każda krytyka z jego strony może być odebrana jako powodowana wciąż niezagojoną zadrą i chęcią odegrania się po niespodziewanej porażce.

ZOBACZ TAKŻE: Prezydent Jacek Jaśkowiak mierzy się z klątwą Ryszarda Grobelnego i jako "Dżej Dżej" odsłania swoje tajemnice

Powtarzałem od paru miesięcy, że nie wierzę, by Ryszard Grobelny chciał startować w wyborach 2018 na prezydenta Poznania. Ta rozmowa w „Głosie” de facto to potwierdza.

No bo… po co miałby startować? Mimo wszystko – patrząc na sondaże Jacka Jaśkowiaka – skazywałby się na bardzo prawdopodobną porażkę.



Poszargałby do tego pamięć o swoich rządach (której konsekwentnie broni Poznański Ruch Obywatelski), bo wyszłoby na to, że po czterech latach więcej poznaniaków woli jednak politykę Jacka Jaśkowiaka i jego wizję miasta.

Poza tym dla samego Jaśkowiaka – o czym Jaśkowiak zresztą wspomina w wypowiedzi dla „Głosu” – Grobelny byłby wymarzonym przeciwnikiem. Prezydent mógłby go obijać niczym worek treningowy argumentami z wyborów 2014, wytykać Kaponierę czy zaniedbania w komunikacji miejskiej, i mobilizować jego przeciwników: - Chcecie, żeby grobelizm wrócił?

Grobelny obserwator, a nie kandydat

Zamiast tego coraz bardziej oczywisty wydaje się inny scenariusz. Były prezydent wesprze Jarosława Pucka, za jego rządów wieloletniego szefa poznańskiej mieszkaniówki, który zbiera w sondażach po ok. 10 proc. i – jak nam ostatnio mówił – jest bardzo bliski decyzji o starcie.

Jeśli kandydatem środowiska PRO faktycznie będzie Pucek… To sam Ryszard Grobelny zapewne stanie sobie gdzieś z boku i z pozycji niepozornego obserwatora będzie się przyglądał kampanii.

Może raz po raz wesprze Pucka dobrym słowem, może będzie mu towarzyszył na widowni podczas debat, tu i ówdzie udzieli wywiadu, w którym wbije kilka szpilek w Jacka Jaśkowiaka…

Prezydent Jaśkowiak nie bardzo będzie mógł odpowiedzieć. Przecież formalnie Grobelny w tych wyborach będzie nikim. Zatem o ile dziś Jaśkowiak może jeszcze ripostować, że „za czasów Grobelnego było tak i tak”, to w kampanii taką argumentacją jedynie się ośmieszy.

Jeden z jego rywali będzie się przecież nazywał Pucek. A nie Grobelny. To zresztą nie przypadek, że Jarosław Pucek już teraz zarzeka się, że nie będzie zależny od byłego prezydenta niczym premier Beata Szydło od prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Były prezydent Ryszard Grobelny w roli obserwatora i komentatora wyborów 2018 może mieć jeszcze jeden duży atut. Przypuszczam, że pamięta jak mało kto różne obietnice wyborcze Jacka Jaśkowiaka sprzed czterech lat, bo przecież w 2014 r. sam wysłuchiwał ich podczas niezliczonych debat.

Seweryn Lipoński / 17 kwietnia 2018