Poznań Spoza Kamery » Prezydent Jacek Jaśkowiak, wywalając oficera rowerowego, zadarł z ruchami miejskimi na 10 miesięcy przed wyborami

29 stycznia 2018

Prezydent Jacek Jaśkowiak, wywalając oficera rowerowego, zadarł z ruchami miejskimi na 10 miesięcy przed wyborami

Poznań - Jacek Jaśkowiak - Wojciech Makowski - oficer rowerowy - Prawo do Miasta - Rowerowy Poznań

Trwa dość kłopotliwy dla władz Poznania serial pt. „Oficer”. I nie jest to bynajmniej serial sensacyjny z TVP z 2005 r. Z pozoru mało istotna dymisja nisko postawionego urzędnika zaczyna wyglądać na bombę z opóźnionym zapłonem gotową na dobre eksplodować przed wyborami 2018.

Prezydent Jacek Jaśkowiak konsekwencjami na razie mało się chyba przejmuje. Idzie w zaparte, że decyzja o zwolnieniu oficera rowerowego była w pełni uzasadniona, a po samym Wojciechu Makowskim jedzie równo niczym B-Rabbit po Papa Docu w „Ósmej Mili”.



Może jednak Jaśkowiak powinien mieć się na baczności. Tygodnik „Polityka” zamieścił niedawno całkiem ciekawą, alternatywną historię III RP, pokazując, jak takie niepozorne, czasem wręcz przypadkowe zdarzenia – typu porażka Donalda Tuska w wyborach na szefa Unii Wolności czy udział Adriana Zandberga w debacie przed wyborami 2015 - mogą zmienić wszystko na całe lata.

Jeśli chodzi o Poznań i tutejszy fotel prezydenta, to w ostatnich latach mieliśmy właściwie dwa takie momenty, a mianowicie:

- deklarację Donalda Tuska w 2010 r., że nikt z zarzutami prokuratorskimi nie będzie kandydatem PO (chodziło o prezydenta Sopotu, ale rykoszetem uderzyło to w Ryszarda Grobelnego, który był wtedy o krok od wstąpienia do Platformy i miał być jej kandydatem w wyborach 2010),

- zapisanie się Jacka Jaśkowiaka do PO latem 2013 r., choć – co ciekawe – Jaśkowiak twierdził wówczas, że nie chciałby startować w wyborach na prezydenta Poznania.

Kto wie, czy za kilka, kilkanaście lat nie będziemy dopisywać do tej listy również decyzji prezydenta Jaśkowiaka o zwolnieniu oficera rowerowego? To z pozoru brzmi jak absurd. Ale...

Wszystko wskazuje, że ten ruch obnażył prawdziwą politykę Jaśkowiaka w oczach ruchów miejskich i innych społeczników, tych samych, z których pomocą Jaśkowiak wygrał wybory 2014.

Prezydent Jaśkowiak popierał oficera... do czasu

Prezydent Jacek Jaśkowiak obiecał powołanie oficera rowerowego tuż przed II turą wyborów 2014. Stowarzyszenie Rowerowy Poznań poprosiło wówczas kandydatów o odpowiedź na kilka pytań.

Jedno z nich dotyczyło właśnie powołania oficera rowerowego. Jacek Jaśkowiak zadeklarował: „Tak, popieram”. Prezydent Ryszard Grobelny był przeciwny.

Już jako prezydent Jacek Jaśkowiak zrobił konkurs i powołał na nowe stanowisko Wojciecha Makowskiego z Łodzi. Ten pracował przez blisko trzy lata. Aż do grudnia 2017 r., gdy...

Przypomnijmy może krótko całą sekwencję ostatnich zdarzeń wokół oficera rowerowego:

1. Miasto w grudniu 2017 r. informuje, że z końcem roku kończy współpracę z Makowskim i likwiduje jego stanowisko. Sprawami rowerowymi ma się teraz zajmować zespół w Zarządzie Dróg Miejskich.

2. Były już oficer rowerowy udziela „Wyborczej” wywiadu, w którym zarzuca Jaśkowiakowi i jego bliskim współpracownikom m.in. brak wsparcia oraz torpedowanie planów budowy niektórych dróg rowerowych. Do tego sugeruje, że prezydent, zwalniając go, kierował się polityczną kalkulacją przed wyborami.

3. Prezydent Jaśkowiak przechodzi do kontrofensywy i w różnych rozmowach, także z dziennikarzami, zarzuca Makowskiemu, że był konfliktowy i nie potrafił szukać kompromisów.

4. No dobrze, ale dlaczego w takim razie Jaśkowiak nie tylko zwolnił Makowskiego, ale też w ogóle zlikwidował jego stanowisko? To jedno z pytań, na jakie prezydent odpowiada w internecie.

Z odpowiedzi wynika, jakoby Makowski miał za zadanie tylko zrobić audyt rowerowy Poznania, przygotować standardy dróg rowerowych i program rowerowy na lata 2017-2022. Jak już to zrobił – dziękujemy! I do widzenia.

5. Były oficer rowerowy na Twitterze kwituje krótko: „Hmm, moja karta stanowiska pracy była dłuższa ;-)”

6. Prezydent Jaśkowiak udziela „Wyborczej” wywiadu, w którym jeszcze raz wytacza ciężkie działa przeciw Makowskiemu, oskarża go o nieudolność i kłamstwa... Ale na konkretne zarzuty o wycofywanie się z odważnych planów uspokajania ruchu i budowy dróg rowerowych nie bardzo umie odpowiedzieć.

7. Ta rozmowa wywołuje burzę wśród społeczników. Trudno się dziwić, bo Jacek Jaśkowiak przy okazji przejechał się po ruchach miejskich, zarzucił im „radykalną argumentację”, przyrównał ją do poziomu dyskusji ONR i anarchistów.

Serial trwa. Jeszcze nie wiemy, jak się skończy, ale wnioski i prognozy płynące z dotychczasowych odcinków nie wydają się dla Jacka Jaśkowiaka zbyt optymistyczne.

Jacek Jaśkowiak jak Jarosław Gowin

Myślę, że wiem, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Wiedzą też społecznicy i radni Platformy. Prezydent też doskonale wie, choć przekonuje nas, że nie wie...

Przypomnijmy pewien materiał Pulsu Dnia sprzed paru tygodni.



Te nieoficjalne informacje oczywiście nie były wyssane z palca. Już od jakiegoś czasu ludzie z otoczenia prezydenta słyszeli, że Jaśkowiak w roku wyborczym chce „wyciszyć konflikty” i „unikać kontrowersji”.

Dodajmy, że prezydent zapowiadał to w kuluarach wręcz od paru miesięcy, a w pierwotnej wersji politycy PO słyszeli od niego, że różne drażliwe kwestie związane m.in. z uspokajaniem ruchu chciałby wyciszyć nawet do... końca wakacji. Tak, tych wakacji, co już były w 2017 r.

Prezydent oficjalnie temu zaprzecza. Kiedy przygotowywałem powyższy materiał, to Jaśkowiak przekonywał mnie w rozmowie, że... od początku kadencji stara się unikać jakichkolwiek sporów (ha, ha, ha!) i, co więcej, że mu się to udaje (HA, HA, HA!).

Inny punkt widzenia nie oznacza od razu konfliktu czy kreowania emocji. (...) To, że musieliśmy się zmierzyć z pewnymi trudnymi tematami w relacjach np. z kurią czy podpoznańskimi gminami, to jedno. Ale doszliśmy do kompromisów.

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak



Dobra, jeśli zatem Jacek Jaśkowiak nie chce otwarcie przyznać tego, co wszyscy dookoła już widzą i słyszą, to chyba trzeba powiedzieć to głośno za niego.

Prezydent przed wyborami próbuje się przypodobać wszystkim, u których może liczyć na jakieś głosy, a potem dziwi się, że ludzie potrafią to przejrzeć i wytykają mu brak konsekwencji.

Prezydent Jaśkowiak zachowuje się ostatnio jak serialowy Jarosław Gowin z „Ucha Prezesa”. Przypomnijmy, po głosowaniu nad kontrowersyjnymi zmianami w sądownictwie pani Basia zauważa, że Gowin głosował za, ten jednak podkreśla: - Ale się nie cieszyłem!

Zaraz potem Gowin wchodzi do gabinetu Prezesa. I kiedy ten wypomina mu, że się nie cieszył, Gowin odpowiada: - Ale głosowałem za!



To samo robi Jacek Jaśkowiak. Politycy opozycji, kierowcy i inni konserwatywni poznaniacy zarzucają mu, że chce „wszystkich poprzesadzać na rowery”, to Jaśkowiak może odpowiedzieć: - To nieprawda! Przecież wyrzuciłem oficera rowerowego! I jeszcze nazwałem te całe ruchy miejskie radykałami.

Kiedy zaś rowerzyści i ruchy miejskie wytykają, że wyrzucił oficera rowerowego i wyzywa ich od radykałów, to Jaśkowiak ripostuje: - Ale stawiam na rowery i jest 17 mln zł na budowę dróg rowerowych!

Oczywiście naiwnie licząc, że przeprowadzający rozmowę dziennikarz nie wypomni mu, że te 17 mln zł to dopiero po poprawkach radnych i apelu rowerzystów. Pierwotnie było dużo mniej.

Co powiedział oficer rowerowy

Zaraz po rozmowie z Makowskim słychać było głosy, że to tylko żale zwolnionego urzędnika, i że dopóki pracował – siedział cicho i nie był taki odważny. Zapewne jest w tym sporo racji.

Jednak zamiast rozważać motywacje, jakimi kierował się były oficer rowerowy, proponowałbym pochylić się nad tym, co konkretnie powiedział.

Wiem, że prezydenci Jaśkowiak i Wudarski byli zaskoczeni, że gdy się zabiera przestrzeń pod samochody, to są konflikty.

Okazało się, że prezydenci wycofują się bardzo szybko. Gdy przyszedłem do pracy w urzędzie, zaczęły się konsultacje na temat przemian ul. Dąbrowskiego. Okazało się dosyć szybko, że nie będzie pasów rowerowych, bo udało się je obrońcom miejsc parkingowych zakrzyczeć podczas konsultacji.

Miałem wrażenie, że prezydenci Jaśkowiak i Wudarski dali się przekonać, że to, że jeżdżą na rowerach, jest ekstrawagancją.

Bardzo mnie zaskoczyło to, jak mało prezydenta Jaśkowiaka jest w bieżących tematach miejskich. Jak kompletnie go nie było, gdy rada miasta „zmiękczała” program rowerowy.


I wreszcie kluczowe stwierdzenie:

Usłyszałem od zastępcy prezydenta Macieja Wudarskiego, że prezydent Jaśkowiak przed rozpoczęciem roku wyborczego chce „zakończyć kontrowersje”.

Tak szczerze mówiąc, sądziłem, że odzew zaraz po tym wywiadzie będzie większy. Myślałem, że np. wiceprezydent Mariusz Wiśniewski – kojarzony z rewitalizacją centrum – sam będzie chciał odpowiedzieć na zarzuty, że ponoć blokuje uspokojenie ruchu i budowę kontrapasa na ul. Kościuszki.

Tymczasem była cisza. Już, już wydawało się, że temat uda się zręcznie ominąć i zapomnieć... Jednak sam Jaśkowiak dwoma wystąpieniami – tym na Fb i szczególnie tym w „Wyborczej” – na nowo rozgrzał emocje.

I wszystko wskazuje, że przy okazji na dobre popadł w zupełnie nowy konflikt, z ludźmi z ruchów miejskich.

Na Facebooku wrze. Prezydent osobiście w tej wymianie zdań udziału nie bierze (poza jednym komentarzem), ale powiedział już wystarczająco dużo, by jeden z czołowych działaczy Rowerowego Poznania pisał o „opadających maskach”, a Prawo do Miasta zastanawia się nad przyszłością sojuszu z Jaśkowiakiem.

Przypomnijcie sobie teraz te wszystkie deklaracje Jacka Jaśkowiaka, że wywodzi się właśnie z ruchów miejskich, że zrealizuje ich wszystkie postulaty, że zmienia Platformę od środka.

Teraz, w zaistniałej sytuacji - parafrazując samego Jaśkowiaka – brzmi to wręcz ironicznie, zupełnie jak kiedyś hasło „Poznań – miasto know how” w kontekście karty PEKA czy ronda Kaponiera.

Tak się polityki prowadzić nie da

Prezydent Jaśkowiak najwyraźniej przelicytował. Chciał dać Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Chciał przekonać rowerzystów, że zrobi miasto przyjazne dla rowerów, a jednocześnie dać do zrozumienia kierowcom, że już nie będzie im utrudniał życia, więc da mniej kasy na drogi rowerowe i wywali z urzędu oficera rowerowego.

Chciał przekonać miłośników zwierząt, że też je kocha, więc miasto nie będzie strzelać fajerwerkami w sylwestra 2016 i zbuduje nowe schronisko (pomysł, notabene, jeszcze z czasów Grobelnego). Ale że część poznaniaków fajerwerki lubi, to Jaśkowiak zgodził się, by jednak strzelać... w sylwestra 2017.

I wszyscy będą zadowoleni!

Tak się prowadzić polityki nie da. Prezydent sprzecznymi działaniami tak naprawdę zraża do siebie i jednych, i drugich, i jeszcze później dziwi się krytyce.

Teraz ma już przeciw sobie nie tylko zatwardziałych zmotoryzowanych, ale też środowisko rowerzystów, którego głosy w wyborach 2018 Jaśkowiak mógł dotąd uznawać niemal za „pewniaki”.



Mało tego, Jaśkowiak ściągnął na siebie gromy Prawa do Miasta, czyli... własnego społecznikowskiego zaplecza. Tu też widać istotną zmianę. To już nie jest to samo Prawo do Miasta, które bagatelizowało sprawę mobbingu w gabinecie prezydenta i nie przeszkadzało mu, że przejście przez ul. Matyi było tylko przez pół ulicy.

Teraz społecznicy uderzyli pięścią w stół. Zdają się krzyczeć: Jacek, miałeś być też naszym prezydentem, a nie tylko udającym społecznika działaczem Platformy!

Cała sytuacja jest tym bardziej kuriozalna, że współodpowiedzialnym za całą tę awanturę i zwolnienie oficera rowerowego jest... wywodzący się z PdM wiceprezydent Maciej Wudarski.

Jeśli zaś chcemy skończyć wątek z samym oficerem... To wszystko wygląda tak, jakby najpierw zapadła decyzja o jego zwolnieniu i likwidacji stanowiska, a dopiero potem zaczęto szukać odpowiednich argumentów.

Że niby miał zrobić tylko audyt, standardy dróg rowerowych i program rowerowy? Przepraszam bardzo, ale kiedy Makowskiego zatrudniono w urzędzie, to była cała konferencja prasowa i tam jakoś nikt nie wspominał, że po zrobieniu tych trzech rzeczy oficer rowerowy przestanie być potrzebny.

Że konfliktowy i zrażał ludzi do rowerowych inwestycji? Zaraz, zaraz, przecież z poprzedniego argumentu wynika, że to w ogóle nie należało do zadań Makowskiego. Przecież miał zrobić tylko audyt, standardy dróg rowerowych i program na lata 2017-2022. To jak mógł wylecieć za jakieś spotkania z radnymi czy mieszkańcami?

Że teraz spraw rowerowych będzie pilnował zespół w Zarządzie Dróg Miejskich? Prezydent może tego nie pamięta, ale za czasów Ryszarda Grobelnego drogami rowerowymi także zajmował się właśnie ZDM. I, delikatnie mówiąc, nie było to rozwiązane powszechnie chwalone...

To wszystko kompletnie kupy się nie trzyma. Zresztą co to za tłumaczenie, że oficer rowerowy miał zrobić tylko to, to i tamto, zrobił dobrze, więc teraz już dziękujemy i życzymy powodzenia? Czy on był zatrudniony w urzędzie na etacie czy, za przeproszeniem, na jakiejś umowie zlecenie?

Zaraz na tej samej zasadzie możemy usłyszeć, że Jaśkowiak nie potrzebuje już pełnomocniczki do spraw przeciwdziałania wykluczeniom. Zrobiła kampanię 36.6? Nagłośniła problem rasistowskich incydentów? Super, dobra robota, może odejść!

A może szef Poznańskich Inwestycji Miejskich? Miał dokończyć Kaponierę – dokończył. Miał się uporać z Dąbrowskiego – dał radę. I jeszcze estakadę katowicką zrobił. Może odejść!

- Od ludzi, którzy dostają jakieś zadania, oczekuję, że wezmą te zadania na klatę i je wykonają. I tyle. Nie można ich cały czas poklepywać po plecach albo prowadzić za rączkę – mówi Jacek Jaśkowiak o zwolnionym oficerze rowerowym.

Pora chyba przypomnieć pewien spot wyborczy...



- Od ludzi, którzy w kampanii wyborczej składają jakieś obietnice, oczekujemy, że po wyborach wezmą te obietnice na klatę i je zrealizują. I tyle – zdają się teraz mówić ci, którzy poparli Jacka Jaśkowiaka w 2014 r., bo wkurzała ich polityka transportowa Grobelnego.

Konflikty przy pl. Kolegiackim są coraz wyraźniejsze. Platforma nie lubi się z Prawem do Miasta. Prawo do Miasta nie bardzo lubi się z radną Katarzyną Kretkowską ze Zjednoczoną Lewicą. A i w PO nie wszyscy byli i są przecież zwolennikami tej koalicji...

Tymczasem do wyborów 10 miesięcy. Poznańscy politycy PiS, będący na fali w całym kraju i liczący na coś więcej niż miażdżąca przegrana z Jackiem Jaśkowiakiem w II turze, zacierają ręce.

Seweryn Lipoński / 29 stycznia 2018