www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » To był rok! Najciekawsze teksty na Poznań Spoza Kamery w 2017 r.: troski Wudarskiego, paradoks Grobelnego i nie tylko

31 grudnia 2017

To był rok! Najciekawsze teksty na Poznań Spoza Kamery w 2017 r.: troski Wudarskiego, paradoks Grobelnego i nie tylko

Poznań - 2017 - Jacek Jaśkowiak - polityka - Poznań Spoza Kamery - podsumowanie roku

Mamy zaraz koniec 2017 r. Zdarzyło się tu od stycznia do grudnia kilka (może nawet kilkanaście!) wpisów, które warto przypomnieć. Jak te z wnioskami po pierwszych sondażach, o tragikomicznej dla Poznania propozycji Ryszarda Petru, czy ten o odkładanej na wieczne nigdy przebudowie ronda Rataje. Zapraszam!

To już pewnego rodzaju tradycja. Podczas gdy w pozostałych mediach roi się od różnego rodzaju podsumowań, zestawień i rankingów, na Poznań Spoza Kamery wolę po prostu przypomnieć co ciekawsze teksty z minionych 12 miesięcy.

To zatem nie jest żaden pełny przegląd wydarzeń. To raczej luźny zbiór tematów i spostrzeżeń, które się tu znalazły, a które np. mogliście przeoczyć.

Taki był 2017 rok na Poznań Spoza Kamery od stycznia do grudnia

Zaraz na początku roku przeanalizowałem listę siedmiu inwestycji, z którą Poznań kilka dni wcześniej zgłosił się po dofinansowanie z Unii Europejskiej.

Żadnego zaskoczenia tu nie było. Ta lista tak naprawdę była znana już od wiosny 2015 r. Zaintrygowało mnie za to co innego...

Z tych wszystkich projektów trudno którykolwiek nazwać w pełni autorską inwestycją Jacka Jaśkowiaka. Wprost przeciwnie. Jeśli dobrze się przyjrzeć, to wychodzi na to, że Jaśkowiak przejął sporo planów Ryszarda Grobelnego.

Z tym że skroił je tak, żeby lepiej pasowały do jego własnej, mimo wszystko wyraźnie odmiennej wizji Poznania.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Poznańskie inwestycje po drodze do Brukseli wyewoluowały od późnego Grobelnego do wczesnego Jaśkowiaka

--

Jak już mówimy o inwestycjach, to w czerwcu był świetny moment, by przyjrzeć się tym nieco starszym i już zrealizowanym. Minęło pięć lat od Euro 2012.

Z tej okazji pokusiłem się o małe podsumowanie w postaci 10 różnych „naj...” po Euro 2012 w Poznaniu.

Najbardziej kontrowersyjna inwestycja na Euro...
Stadion miejski. Jeszcze za 40-50 lat emerytowani politycy, społecznicy i dziennikarze będą żywo dyskutować, czy warto było tego kolosa przy ul. Bułgarskiej budować, czy nie.

(...)

Najbardziej niechciana pozostałość po Euro...
Kluby go-go. Mało kto pamięta, że pierwszy z nich – jeszcze pod marką Cocomo – pojawił się na Starym Rynku tuż przed Euro 2012.

(...)

Największy paradoks Euro 2012...
Porażka Ryszarda Grobelnego. Kiedy zapraszał Irlandczyków do Poznania, wydawało się, że Euro 2012 to będzie jego sukces, swoiste ukoronowanie wieloletniej prezydentury.

Gdyby wybory odbywały się jesienią 2012 r., to Grobelny prawdopodobnie wykosiłby konkurencję już w I turze, zabiłby Tomasza Lewandowskiego śmiechem, Tadeuszem Dziubą wytarłby podłogę na korytarzu magistratu, a słysząc o Macieju Wudarskim zareagowałby mniej więcej tak, jak prezydent elekt Andrzej Duda na nazwisko Pawła Tanajno.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Poznań pięć lat po Euro 2012. Dziesięć „naj...” o tym, co nam zostało (lub nie zostało) po turnieju

--

Latem, a konkretnie w lipcu, głośno zrobiło się o zaproponowanych przez PiS zmianach w sądownictwie. Protesty przeciwko uzależnianiu sądów od rządzących przybrały w całym kraju formę tzw. łańcuchów światła.

Tak się złożyło, że akurat w Poznaniu dzień w dzień wychodziło na ulice naprawdę dużo, bo po kilkanaście tysięcy osób. Poznański poseł Bartłomiej Wróblewski stał się tymczasem jedną z twarzy owych reform – to na jego wniosek w Sejmie w kilka minut przepadły wszystkie poprawki opozycji do ustawy o Sądzie Najwyższym.



Politycy Nowoczesnej wywiesili nawet przy rondzie Kaponiera billboard z trzema poznańskimi posłami PiS. Miał podkreślać, że Bartłomiej Wróblewski, Tadeusz Dziuba i Szymon Szynkowski vel Sęk także byli za wspomnianymi zmianami w sądach.

Z kasą, jak wiadomo, w Nowoczesnej krucho. Dlatego billboard powisiał tylko przez miesiąc. Ale i tak skłonił do rozważań, jak cała ta sprawa i protesty wpłyną na notowania PiS w Poznaniu, oczywiście już w kontekście wyborów 2018.

Zawsze można sobie wyobrazić scenariusz, w którym Jacek Jaśkowiak po pijanemu przejeżdża na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży na rowerze wjeżdża przez przypadek w tłum demonstrantów protestujących przeciw poszerzaniu strefy tempo 30...

W którym na jaw wychodzą kolejne afery mailowe, mobbingowe i różne inne brudy z pl. Kolegiackiego...

W którym Tadeusz Zysk dystansuje się od polityki rządu PiS, kreując się na kandydata, który przede wszystkim chce posprzątać zmiany, jakie w mieście wprowadził Jacek Jaśkowiak...

I – wreszcie – scenariusz, w którym Zyska przed II turą popiera Ryszard Grobelny...

I wtedy... wtedy...

Tyle że nic z tego. Nieco ponad rok przed wyborami na tapetę wjechał temat sądów. I w zaledwie tydzień zmasakrował wszelkie szanse PiS na prezydenturę Poznania.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Jeżeli PiS miał jakiekolwiek szanse na fotel prezydenta Poznania – to właśnie spektakularnie je pogrzebał

--

Także latem, tyle że już w sierpniu, kierowcy przeklinali remont ronda Rataje. Zaznaczmy: zwykły remont za 2 mln zł. Prace przy naprawie nawierzchni wystarczyły, by na kilka dni solidnie zakorkować niemal całą dzielnicę.

To był dobry moment, aby wytknąć władzom Poznania odsuwanie w czasie szumnie zapowiadanej przebudowy ronda Rataje, i przypomnieć, że sprawa ciągnie się tak naprawdę już... kilkanaście lat.

I to mimo że w pewnym momencie miasto miało deal z inwestorem centrum handlowego, który miał się dołożyć do przebudowy ronda.

Mamy oto genialną puentę całej tej historii.

Kierownictwo centrum handlowego Posnania dochodzi najwyraźniej do wniosku, że prędzej prezydent Adrian Andrzej wejdzie do gabinetu Prezesa, niż miasto samo przeprowadzi porządną przebudowę ronda Rataje.

A milion klientów miesięcznie stoi w korkach i marudzi…

Dlatego firma Apsys – ta sama, która kilka lat temu bez większego żalu wycofała się ze współfinansowania przebudowy ronda, gdy tylko zmieniła się koncepcja – decyduje się zrobić i sfinansować remont ronda Rataje za 2 mln zł.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Odłóżmy to Ad Kalendas Rataias, czyli jak Poznań zabierał się za przebudowę ronda Rataje

--

Nadeszła jesień, nadeszło otwarcie długo wyczekiwanego przejścia przez całą ul. Matyi (a nie przez pół – z czym mieliśmy do czynienia przez poprzednie dwa lata).

Nadeszła również chyba jeszcze bardziej wyczekiwana przebudowa Św. Marcina. Zgodnie z zapowiedziami władz miasta ulica będzie rozkopana przez półtora roku, ale tu i ówdzie da się usłyszeć, że prezydent liczy jednak na szybsze otwarcie. A już jesienią przyszłego roku mają tam wrócić tramwaje.

Trudno było nie zauważyć, że przebudowa Św. Marcina z jednej z wielu zapowiadanych inwestycji stała się ostatecznie inwestycją sztandarową, która być może pozwoli nadrobić w oczach poznaniaków mimo niezbudowania w tej kadencji tramwaju na Naramowice...

Oczami wyobraźni jestem w stanie zobaczyć Jacka Jaśkowiaka, który w przedwyborczy poniedziałek – jest listopad 2018 r. – zaprasza dziennikarzy na Św. Marcin. Zbiórka na przystanku na ul. Gwarnej.

Z ul. Fredry podjeżdża tramwaj linii nr 16 – zupełnym przypadkiem jest to nowiutki moderus gamma. Prezydent, ku zaskoczeniu pasażerów, w otoczeniu reporterów, fotografów i operatorów kamer wsiada na pokład.

Tramwaj rusza i pomyka po nowym, cichym torowisku, nie trzęsie. Dzięki temu Jaśkowiak może w spokoju udzielać wywiadów: - Zapowiadaliśmy, że zrobimy rewitalizację tej ulicy, i dotrzymujemy słowa.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Ta ostatnia niedziela, znaczy się sobota, na Św. Marcinie. Czy to tym Jacek Jaśkowiak pochwali się na wybory 2018?

--

Długie jesienne wieczory tego roku niekoniecznie dobrze będzie wspominał wiceprezydent Maciej Wudarski.

Znowu nie udało mu się uniknąć pytań o to, dlaczego – w przeciwieństwie do Ryszarda Grobelnego i Mirosława Kruszyńskiego – nie chce urządzić poznaniakom całego tzw. tygodnia bez samochodu.

Politycy PO zafundowali Wudarskiemu niezły roller coaster, najpierw obiecując lewicy bezpłatne bilety dla wszystkich uczniów, a później – poznawszy koszty w wysokości 6,7 mln zł – nagle się z tego wycofując.

Jednak chyba najbardziej Wudarskiemu podpadli... jego podwładni z Zarządu Dróg Miejskich. Zaliczali wpadkę za wpadką, m.in. odmówili wywieszenia flag Solidarności na 31 sierpnia, zamontowali bez żadnych konsultacji słupki przy pl. Bernardyńskim, a dodatkowo okazało się, że nie potrafią podać, ile jest miejsc w poszczególnych sektorach strefy parkowania.

Z takim towarzystwem wiceprezydent Wudarski musi czuć się trochę tak, jakby od trzech lat grał w Sapera na którymś ze starych Windowsów, stąpając po polu minowym na poziomie Expert, przyszykowanym przez własnych podwładnych ze wspomnianych jednostek.

(...)

Wychodziłoby więc na to, że liczba tych miejsc zmienia się jak w kalejdoskopie, może nawet każdego dnia jest inna! Weźmy np. miejsca na ul. Podgórnej. Tam nachodzą na siebie sektory 1, 2 i 3, więc ZDM najwyraźniej dziś zalicza je do sektora 1, ale jutro zaliczy je do sektora 3, a za tydzień – do sektora 2.

Z pisma wynika zatem, że w poznańskiej strefie parkowania jest zupełnie jak w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart, w której uczył się Harry Potter.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Drogowcy wsadzają wiceprezydenta Wudarskiego na kolejne miny. Flagi, słupki... i strefa parkowania jak Hogwart!

--

Pod koniec roku powoli zaczęła się już rozkręcać kampania przed wyborami 2018. Dlatego analizowaliśmy, kto jeszcze obok Jacka Jaśkowiaka i – prawdopodobnie – Tadeusza Zyska dosiądzie się do tej partyjki pokera o fotel prezydenta Poznania. I jakie karty może mieć w ręku.

Prezydent Jaśkowiak skorzystał też okazji, by odkryć nieco niewygodnych faktów z własnego życia w długim wywiadzie, który pod tytułem „Dżej Dżej” ukazał się w księgarniach.

Jednak najwięcej zamieszania wywołała propozycja Ryszarda Petru, który jeszcze jako szef Nowoczesnej zaoferował PO, by wystawić wspólnych kandydatów na prezydentów dużych miast.



Tak więc, gdyby pomysł Petru miał faktycznie wejść w życie, to w praktyce Nowoczesna musiałaby w Poznaniu poprzeć Jacka Jaśkowiaka.

Tego samego, o którym dosłownie przed chwilą mówiła, że wygrał wybory tylko dzięki krytyce poprzednika, okazał się kompletnie nieprzygotowany do rządzenia i nie ma pojęcia, co jest potrzebne Poznaniowi, który za jego kadencji przestał się rozwijać!

To byłby jakiś niebywale trudny do wytłumaczenia brak logiki, istna tragikomedia, której nie powstydziliby się Molier, Corneille ani nawet sam Plaut.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Szef Nowoczesnej Ryszard Petru może wplątać swoich ludzi w tragikomiczny pakt z Jackiem Jaśkowiakiem

--

I tak oto minęły trzy lata prezydentury Jacka Jaśkowiaka. Do końca kadencji coraz bliżej, więc jak co roku sprawdziłem, jak idzie mu realizacja przedwyborczych obietnic.

Prezydent sam zresztą też pod tym kątem nie próżnował. Miasto zrobiło kampanię – oficjalnie „informacyjną”... – o zmianach, jakie zaszły w Poznaniu, odkąd miastem rządzi Jaśkowiak.

Tyle że wyszło dość karykaturalnie. Poza zmianami, które faktycznie są zasługą Jacka Jaśkowiaka, miasto pochwaliło się m.in. tanią estakadą katowicką, modernizacją Golęcina czy dobrymi ratingami.

To wszystko rzeczy, którymi równie dobrze już pod koniec 2014 r. mógł pochwalić się Ryszard Grobelny. Mało tego. Prezydent przemilczał w tym zestawieniu część własnych obietnic.

Jacek Jaśkowiak postanowił chyba uznać, że przed nim nikt w urzędzie nie zaprzątał sobie głowy jakimiś Naramowicami, jakimś Golęcinem, rating Poznania leżał i kwiczał na poziomie D, czyli totalnej niewypłacalności, a przetarg na przebudowę estakady katowickiej trwał najwyżej w Simcity 3000.

Najwyraźniej coś nam wszystkim umknęło. Wygląda na to, że do grudnia 2014 r. Poznaniem rządził Krzysztof Kononowicz, i w mieście nie było absolutnie niczego. Także programu wyborczego Jacka Jaśkowiaka.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Prezydent Jacek Jaśkowiak chwali się, że zrobił #102 zmiany w Poznaniu, ale tu i ówdzie trochę się zagalopował...

--

Końcówka roku to tradycyjnie uchwalanie budżetu miasta na przyszły rok – tu możecie sprawdzić, co w nim się ostatecznie znalazło – a także gwiazdkowe prezenty pod choinkę dla poznańskich polityków...

To jednak również pierwsze przed wyborami sondaże. Pierwszy opublikowała „Wyborcza” i okazało się, że dziś do II tury z Jackiem Jaśkowiakiem mógłby wejść... Ryszard Grobelny.

Trudno się dziwić, że ludziom jednoznacznie kojarzy się z fotelem prezydenta, które zajmował tyle lat.

Z drugiej strony... Facet trzy lata temu przegrał wybory. Zaraz potem praktycznie zniknął, nie udziela się publicznie, jeśli nie liczyć obecności w sejmiku (ciekawe, ilu z tych 22 proc. o tym wie). Wywiadów udziela rzadko. Praktycznie nie ma go w poznańskiej polityce.

I mimo to dostaje poparcie całkiem zbliżone do tego, które miał w I turze wyborów 2014!


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Prezydent Jaśkowiak faworytem, Zysk musi dać się poznać, kryzys Nowoczesnej. Siedem wniosków po sondażu „Wyborczej”

Zaraz potem mieliśmy sondaż w „Głosie Wielkopolskim”. Tu nieco inny zestaw kandydatów i ważny sygnał dla Jarosława Kaczyńskiego: poseł Bartłomiej Wróblewski wypada na razie lepiej niż Tadeusz Zysk.

Jednak Wróblewski – jak już poprzednio pisałem – uwikłał się w kilka spraw mocno obciążających go z punktu widzenia wyborców spoza PiS.

(...)

Trudno oczekiwać, że wyborcy spoza PiS nagle o tym wszystkim zapomną, i że zniechęceni do Jacka Jaśkowiaka zagłosują w II turze przeciwko niemu na Bartłomieja Wróblewskiego.

Już prędzej jestem gotów uwierzyć, że zgrzytając zębami zagłosują na Jaśkowiaka, nawet jeśli nie jest z ich bajki. Byle tylko nie zwiększać szans PiS na rządzenie Poznaniem.

Albo... po prostu nie pójdą w II turze głosować w ogóle. Zwróćmy uwagę, że w sondażu „Głosu” w tym potencjalnym pojedynku Jaśkowiak vs Wróblewski już teraz (!) aż 32,7 proc. deklaruje, że nie zagłosuje na żadnego z nich. To bardzo, bardzo dużo.


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Wybory 2018. Poseł Bartłomiej Wróblewski wkracza do gry. Siedem wniosków po sondażu „Głosu Wielkopolskiego”

--

Zaczęliśmy rok od inwestycji za unijną kasę i tym samym tematem rok zakończyliśmy. Miasto podpisało w ostatnich dniach ważne umowy na dofinansowanie z Brukseli: 110 mln zł na Naramowice i 106 mln zł na rondo Rataje.

To oczywiście dobra wiadomość. Ale jest też zła. Koszty niektórych inwestycji – mimo że w większości to wciąż tylko szacunkowe kosztorysy! – zdążyły wzrosnąć. Tymczasem unijnych pieniędzy jest tyle, ile jest, więc na dziś UE sfinansuje nam kluczowe projekty zaledwie w 30 proc.

To przecież nie jest tak, że prezydent Jacek Jaśkowiak czy jego zastępca Mariusz Wiśniewski mogliby teraz wsiąść w pierwszy lepszy samolot do Brukseli, wkroczyć do Komisji Europejskiej i rzucić:

- Drodzy państwo, jednak postanowiliśmy kupić więcej tramwajów, dorzućcie nam jeszcze tak z 50 mln euro!

Albo:

- Proszę państwa, wykonawcy za przebudowę Św. Marcina chcą więcej kasy, niż zakładaliśmy, poratujcie nas jakimiś drobniakami!

Nie powiedzą też:

- Panie i panowie, bardzo przepraszamy, ale pomyliliśmy się z tymi kosztami modernizacji trasy tramwajowej na Ratajach. Jednak nie 60 mln zł, tylko 170 mln zł. Dacie więcej?...


PRZECZYTAJ CAŁY TEKST: Miasto dostanie 216 mln zł z UE na Naramowice i rondo Rataje, ale Bruksela nie jest aż tak hojna, jak Poznań liczył

--

Po drodze było oczywiście jeszcze kilka lżejszych tekstów, typu zestawienie na Halloween, kogo i czego boją się czołowi poznańscy politycy. Nie przytaczałem ich tutaj wszystkich. Zainteresowanych zachęcam, by zerknąć do archiwum Poznań Spoza Kamery:

[ ARCHIWUM WPISÓW Z 2017 ROKU ]
[ ARCHIWUM WSZYSTKICH WPISÓW ]

Przed nami bardzo ważny rok. Przede wszystkim będą wybory 2018, przedtem kampania wyborcza, jeszcze wcześniej poznamy kandydatów poszczególnych partii. Każdy kolejny sondaż z pewnością będzie budził niemałe emocje.

Ale to będzie też rok wielu ważnych inwestycji. Ma ruszyć budowa tramwaju na Naramowice i ul. Nowej Naramowickiej, przebudowa trasy na Górnym Tarasie Rataj, powinny mocno postępować prace na Św. Marcinie.

Rozpocznie się budowa wielkiego schroniska dla zwierząt na Kobylepolu. Doczekamy się pierwszych kursów od dawna zapowiadanej kolei metropolitalnej.

Zapewniam, że to wszystko będę uważnie śledzić i – w miarę możliwości... – nie tylko relacjonować na antenie WTK, ale też opisywać i komentować tutaj na Poznań Spoza Kamery.

Zachęcam oczywiście, byście śledzili fanpage Poznań Spoza Kamery na Facebooku (już ponad 500 polubień - dzięki!), w ten sposób żaden wpis Wam nie umknie ;)

A teraz już pora powoli szykować się na cichego wystrzałowego sylwestra miejskiego na placu Wolności, na jakąś inną sylwestrową imprezę, czy po prostu na powitanie nowego roku w domu z szampanem w ręku.

Pozdrowienia i najlepsze życzenia dla Was wszystkich, widzów i czytelników, wszystkiego dobrego w nowym roku!

Seweryn Lipoński / 31 grudnia 2017