Poznań Spoza Kamery » Szef Nowoczesnej Ryszard Petru może wplątać swoich ludzi w tragikomiczny pakt z Jackiem Jaśkowiakiem

24 października 2017

Szef Nowoczesnej Ryszard Petru może wplątać swoich ludzi w tragikomiczny pakt z Jackiem Jaśkowiakiem

Poznań - Nowoczesna - PO - Ryszard Petru - Jacek Jaśkowiak - Katarzyna Kierzek-Koperska - wybory 2018

Jeśli Nowoczesna faktycznie dogada się z PO na wybory 2018... To w Poznaniu prawdopodobnie będzie musiała poprzeć Jacka Jaśkowiaka. Tego samego, po którym jej działacze jadą równo od dwóch lat, i któremu przed rokiem wystawili słabą „tróję”.

Przemówienie Ryszarda Petru z sobotniej konwencji Nowoczesnej zapewne długo będzie się śniło jej poznańskim działaczom po nocach.

Zresztą... zobaczcie i posłuchajcie sami. To propozycja Petru i jej potencjalne skutki w Poznaniu w pigułce:



Szef Nowoczesnej zaproponował, żeby dogadać się w gronie całej opozycji i w wyborach 2018 wystawić m.in. wspólnych kandydatów na prezydentów dużych miast.

Już to sobie wyobrażam w Poznaniu. Kawiarnia w centrum miasta. Przewodniczący wielkopolskiej PO Rafał Grupiński spotyka się z Łukaszem Goździorem Katarzyną Kierzek-Koperską, nową szefową wielkopolskiej Nowoczesnej. Witają się, kurtuazyjnie zamieniają parę słów, siadają przy stoliku. Kelnerka przynosi menu.

Kierzek-Koperska zagaja:

- To kto ma być tym naszym kandydatem?
- Oczywiście Jacek Jaśkowiak.
- Nie.
- To nie.

Dziękujemy, do widzenia, nieco zaskoczona kelnerka nie zdążyła nawet przyjąć zamówień.

Propozycje coraz bardziej konkretne

Jeszcze niedawno zdawało się, że do jakiegokolwiek porozumienia opozycji na wybory 2018 jest bardzo, bardzo daleko.

Co prawda Grzegorz Schetyna raz podczas jednej z demonstracji w obronie niezależnych sądów – notabene w obecności Petru – palnął coś o „jednej liście wyborczej” i o tym, że „będziemy chcieli być razem”...



...ale była to wciąż bardzo mętna i mało konkretna deklaracja. Kompletnie nie dało się nawet wywnioskować, o jakie wybory chodzi, tylko parlamentarne czy może też samorządowe? I o jakie listy? Do sejmików, z natury bardziej „polityczne”, czy także do rad powiatów, miast i gmin?

Teraz mamy już do czynienia z propozycją dużo bardziej konkretną. Można by powiedzieć, że aż zbyt konkretną, bo lekko zaskoczona Platforma szybko odparła, że takich negocjacji nie zamierza zaczynać od ustalania jakichś parytetów.

Pamiętajmy jednak, że Ryszard Petru prawdopodobnie wyprzedził podobny ruch PO, który już na początku zeszłego tygodnia zapowiadał „Newsweek”. To Schetyna miał w sobotę zaoferować Nowoczesnej wspólnych kandydatów na prezydentów i wspólne listy.

I de facto to zrobił, gadając na okrągło o „wielkiej koalicji”. Oczywiście nie mógł już zaproponować wprost tego, co planował, bo wyglądałoby to tak, jakby bezwarunkowo przyjmował wysuniętą chwilę wcześniej propozycję Petru.

Już po obu konwencjach lider Nowoczesnej w swoim stylu skwitował, że Schetyna niby popiera jego propozycje. Jednak w tym wszystkim nie zwrócił uwagi (albo zwrócił i miał to gdzieś...), że właśnie w Poznaniu – gdzie przedstawił światu swój pomysł – wsadził swoich ludzi na niezłą minę.

A gdyby tak poprzeć prezydenta Poznania...

Teoretycznie Nowoczesnej mogłoby być nawet wygodnie poprzeć Jacka Jaśkowiaka. Jako urzędujący prezydent już na starcie – nie ukrywajmy – będzie faworytem wyborów 2018.

Do tego, paradoksalnie, jest mu do Nowoczesnej bliżej, niż mogłoby się wydawać. Przedsiębiorca, liberał, bogaty. Z liberalnym podejściem także jeśli chodzi o światopogląd. No wypisz, wymaluj potencjalny polityk Nowoczesnej. Zwłaszcza jeśli dodamy jego relacje z rządem PiS.



Tak się jednak składa, że w praktyce Nowoczesnej z Jackiem Jaśkowiakiem wyjątkowo nie po drodze. Jej działacze jadą po nim równo od jakichś dwóch lat.

Przypomnijmy kilka cytatów, jakie zdążyliśmy w minionych miesiącach z ust czołowych polityków wielkopolskiej Nowoczesnej:

Pomysły zwężenia dróg dojazdowych do Poznania lub przyłączenia sąsiednich gmin (...) prowadzą do niepotrzebnego konfliktu i utrudniają efektywną współpracę
Rzecznik wielkopolskiej Nowoczesnej Andrzej Szymczak, marzec 2016 r.

Wybory na prezydenta miasta wygrał kandydat, który był kompletnie nieprzygotowany do rządzenia. A wygrał tylko na fali krytyki poprzedniego prezydenta
Szef wielkopolskiej Nowoczesnej Łukasz Goździor, czerwiec 2016 r.

Mam wrażenie, że obecny prezydent Poznania zbyt dużą wagę przykłada do audytów, a za małą do tego, co Poznaniowi jest potrzebne
Przewodniczący Nowoczesnej Ryszard Petru, czerwiec 2016 r.

Tyle remontów w tak krótkim czasie to nieprofesjonalne i szkodliwe dla Poznania i jego mieszkańców. (...) Nie można wprowadzać zmian, które preferują tylko jedną grupę użytkowników dróg
Rzecznik wielkopolskiej Nowoczesnej Andrzej Szymczak, sierpień 2016 r.

Proszę zobaczyć - gminy się rozwijają, a Poznań przestał się rozwijać. Prezydent nie widzi tych dysproporcji
Działacze wielkopolskiej Nowoczesnej Paweł Adamów i Katarzyna Kierzek-Koperska, grudzień 2016 r.

I teraz, po tym wszystkim, Nowoczesna po dogadaniu się z Platformą miałaby oznajmić: hej, pomyliliśmy się, prezydent Jaśkowiak świetnie rządzi miastem?

No bez jaj.

Pompowali mitycznego kandydata

Ta cała lawina krytyki pod adresem Jacka Jaśkowiaka oczywiście nie była przypadkowa. To wszystko Nowoczesna robiła z myślą o własnym kandydacie w wyborach 2018.

Tyle że – choć od niemal dwóch lat słyszymy zapowiedzi – jakoś nikogo takiego nie może wskazać.

Kandydat Nowoczesnej na prezydenta Poznania jest już owiany legendą jak Yeti, jak Św. Graal albo żona porucznika Columbo. Każdy o nim słyszał. Ale nikt nie widział. W jego znalezieniu nie pomógł nawet gwiazdkowy prezent w postaci woskowej figury z Madame Tussauds Museum.



Najbardziej rozpoznawalna twarz poznańskiej Nowoczesnej, czyli posłanka Joanna Schmidt (35 tys. głosów w wyborach do Sejmu!), chyba od początku nie była zainteresowana startem. Dodatkowo wplątała się w aferkę z sylwestrowym wyjazdem na Maderę.

Mówiło się, że skoro nie Schmidt, to może Łukasz Goździor – przez ostatnie dwa lata szef regionalnych struktur partii - a ostatnio Katarzyna Kierzek-Koperska lub nawet Paweł Adamów.

Ten ostatni pomysł pokazuje zresztą, jak zdesperowana jest poznańska Nowoczesna, byle tylko znaleźć kandydata.

Taka sytuacja mi się zaraz przypomniała. Jest marzec tego roku. W Sejmie właśnie przepadł projekt ustawy metropolitalnej przygotowany przez Nowoczesną. Chcemy zrobić o tym rozmowę w Wieczorze WTK.

Poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk mówi, że może przyjść do studia, ale chciałby rozmawiać z kimś z podobnego szczebla. Poznańscy posłowie Nowoczesnej akurat są poza Poznaniem. Dlatego Nowoczesna przekazuje, że przyjdzie właśnie Paweł Adamów.

Jednak Szynkowski vel Sęk nie zamierza z nim rozmawiać i irytuje się: - Niech pani poseł Schmidt przestanie się wysługiwać asystentami i sama stanie do dyskusji! Za chwilę do rozmów z posłami Nowoczesna zacznie przysyłać radnych osiedlowych... Zaraz, zaraz, zdaje się, że pan Adamów jest właśnie radnym osiedla!

No fakt, nie da się ukryć, jest. Zasiada w radzie osiedla Piątkowo.

Tak dla jasności. Nic do Adamowa nie mam, jest merytoryczny, otwarty na dziennikarzy (to w polityce wciąż nie taka oczywistość), ma też jakieś doświadczenie samorządowe. Ale...

Ta sytuacja jasno pokazuje, że to jednak nie ten kaliber, jakiego należałoby się spodziewać po kandydacie na prezydenta 500-tysięcznego miasta z ramienia ogólnopolskiej partii. Partii, która jest czwartą siłą w parlamencie, a przez moment jej poparcie sięgało 30 proc. w sondażach.

Tragikomiczne poparcie dla Jaśkowiaka

I w tym momencie, gdy Nowoczesna dość rozpaczliwie poszukuje kandydata na prezydenta Poznania, Ryszard Petru wysyła jasny sygnał. Spróbujemy dogadać się z Platformą. A w Poznaniu konkretnie – z Jackiem Jaśkowiakiem.

To jest akurat jasne jak słońce, że – o ile w magistracie nie wybuchnie jakaś gigantyczna afera – wspólnym kandydatem na prezydenta Poznania może być tylko i wyłącznie Jaśkowiak. Tu nie ma ŻADNEGO pola manewru.



Jeśli Nowoczesna chciałaby wierzyć, że PO wspaniałomyślnie zrezygnuje z wystawiania Jaśkowiaka tylko po to, by znaleźć innego, „kompromisowego” kandydata... To równie naiwnie mogłaby się spodziewać, że Adam Nawałka nie powoła na mundial Roberta Lewandowskiego.

Tak więc, gdyby pomysł Petru miał faktycznie wejść w życie, to w praktyce Nowoczesna musiałaby w Poznaniu poprzeć Jacka Jaśkowiaka.

Tego samego, o którym dosłownie przed chwilą mówiła, że wygrał wybory tylko dzięki krytyce poprzednika, okazał się kompletnie nieprzygotowany do rządzenia i nie ma pojęcia, co jest potrzebne Poznaniowi, który za jego kadencji przestał się rozwijać!

To byłby jakiś niebywale trudny do wytłumaczenia brak logiki, istna tragikomedia, której nie powstydziliby się Molier, Corneille ani nawet sam Plaut.

Dodajmy jeszcze, że Nowoczesna wciąż jest kojarzona z byłym prezydentem Ryszardem Grobelnym, w jej szeregach jest paru działaczy Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego, a posłanka Joanna Schmidt publicznie wyjaśniała, dlaczego to na Grobelnego głosowała w wyborach.

Jeśli przypomnimy sobie, jaką „sympatią” darzyli się Jaśkowiak z Grobelnym w kampanii wyborczej, jak obrzucali się błotem podczas pamiętnej debaty w WTK, a i już po wyborach raz po raz nie szczędzili sobie różnych uszczypliwości...

To prędzej niż w szczere poparcie Nowoczesnej dla Jacka Jaśkowiaka jestem gotów uwierzyć, że Kuba Wojewódzki poprowadzi program satyryczny w duecie z Szymonem Majewskim, a Britney Spears nagra płytę z Christiną Aguilerą. I jeszcze wspólnie wyruszą w trasę koncertową.

Poznańska Nowoczesna próbuje się wykręcić

Już samo to, że Katarzyna Kierzek-Koperska zaraz po wyborze na przewodniczącą musi non stop odpowiadać na pytania o ewentualne poparcie dla Jacka Jaśkowiaka, pokazuje, w jak niewygodnej sytuacji Ryszard Petru postawił swoich ludzi.

I żeby było zabawniej, zrobił to właśnie w Poznaniu, czyli teoretycznie najsilniejszym bastionie Nowoczesnej. Tylko tu Nowoczesna miała w wyborach 2015 poparcie blisko 15 proc. Tylko tu wprowadziła do Sejmu aż dwoje posłów.

Teraz Petru złożył taką propozycję, że w tymże Poznaniu to politycy PO zacierają ręce, a w Nowoczesnej co najwyżej je załamują.

Szybko zaczęły się uniki. Zresztą sam lider Nowoczesnej nie chciał rzucać żadnymi nazwiskami, by, jak podkreślał, nie „spalić” na dzień dobry oferty.

Już jako szefowa regionu Katarzyna Kierzek-Koperska oznajmiła, że Nowoczesna może i byłaby gotowa poprzeć Jacka Jaśkowiaka, ale... dopiero w II turze. Zwłaszcza jeśli jego rywalem będzie wtedy kandydat PiS.

Dzień później Kierzek-Koperska, będąc gościem Wieczoru WTK, dorzuciła, że Nowoczesna nadal ocenia prezydenturę Jaśkowiaka jako „słabą”. I że Nowoczesna... bez problemu potrafi znaleźć lepszego kandydata.



Z tego wszystkiego wynika, że ta „superoferta” Ryszarda Petru tak naprawdę już pierwszego dnia przestała być aktualna.

W takim Poznaniu działacze Nowoczesnej, niezależnie od jakichś ustaleń z Platformą, i tak najwyraźniej planują wystawić własnego kandydata, który w dodatku może podebrać głosy Jackowi Jaśkowiakowi. Dopiero jak już odpadnie – to Nowoczesna łaskawie może poprzeć Jaśkowiaka w II turze.

To zresztą rodzi szereg kolejnych pytań, na które Nowoczesna chyba nie bardzo zna dziś odpowiedź:

- Co jeśli Jacek Jaśkowiak znajdzie się w II turze z kimś innym niż kandydat PiS?
- Czy kandydat Nowoczesnej, prowadząc własną kampanię przed I turą, będzie cisnąć po Jaśkowiaku tak samo, jak przez ostatnie dwa lata? Jeśli tak – jak Nowoczesna wytłumaczy wyborcom nagły zwrot i poparcie prezydenta przed II turą?

No i wreszcie...

- Co jeśli do II tury, jakimś przypadkiem, przejdzie zarówno Jaśkowiak, jak i kandydat Nowoczesnej? :)

Tu zresztą nie chodzi tylko o sam Poznań.

Zaraz efekt kostki domina spowoduje, że skoro w Poznaniu można, to i w Warszawie czy Wrocławiu obie partie wystawią ostatecznie osobnych kandydatów. I tyle wyjdzie z pięknych planów współpracy.

Z kolei w dzisiejszym "Głosie Wielkopolskim" Kierzek-Koperska sugeruje, że jeśli Petru dogada się ze Schetyną, to o wszystkim zadecydują krajowe władze partii, lokalni działacze nie będą mieli nic do powiedzenia i jeśli im każą, to poprą Jaśkowiaka.

Wszelkie uzgodnienia będą odbywały się na szczeblu centralnym partii. Ja, jako przewodnicząca regionu, nie będę w nich uczestniczyła i będę musiała je zaakceptować

Przewodnicząca wielkopolskiej Nowoczesnej Katarzyna Kierzek Koperska, źródło: "Głos Wielkopolski"



To wszystko po prostu kompletnie nie trzyma się kupy.

Podsumowując... Jeśli Ryszard Petru składa propozycję wystawienia wspólnych kandydatów we wszystkich miastach i dogaduje się w tej sprawie z PO, to mamy zero-jedynkową sytuację i dwa możliwe scenariusze:

Albo Nowoczesna jest gotowa zrezygnować z własnego kandydata i poprzeć Jacka Jaśkowiaka już w I turze (czym zaneguje całą swoją politykę wobec prezydenta z ostatnich dwóch lat)...

Albo też Nowoczesna upiera się, by jednak mieć w Poznaniu własnego kandydata, ale wtedy piękne deklaracje o współpracy z PO w wyborach 2018 pozostaną co najwyżej na papierze.

Nie zazdroszczę położenia. To paragraf 22. Kwadratura kampanii.

Seweryn Lipoński / 24 października 2017