www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Poznański PiS odsłania karty. Tadeusz Zysk i Jacek Jaśkowiak już przy pokerowym stoliku. Kto jeszcze się dosiądzie?

8 października 2017

Poznański PiS odsłania karty. Tadeusz Zysk i Jacek Jaśkowiak już przy pokerowym stoliku. Kto jeszcze się dosiądzie?

Poznań - Tadeusz Zysk - Jacek Jaśkowiak - PiS - PO - Nowoczesna - Kukiz - Tomasz Lewandowski

Znamy już dwóch najpoważniejszych kandydatów na prezydenta Poznania. Jeśli nie wydarzy się żadna apokalipsa – to Jacek Jaśkowiak i Tadeusz Zysk za rok będą licytować najwyżej. Jednak miejsc przy tej partyjce pokera, przynajmniej w I turze, zostało jeszcze sporo…

Szef poznańskiego PiS, poseł Tadeusz Dziuba, w piątek był gościem porannej rozmowy „Kluczowy temat” w Radiu Poznań. Z takimi rozmowami bywa tak, że najciekawsze słowa padają wcale nie na główny temat, tylko już w końcówce, na zupełnie inny.

Tak właśnie było i tym razem. Posłuchajcie od 9:00…



Poseł Dziuba oczywiście zaznaczył, że kandydatura Zyska to tylko rekomendacja poznańskiego PiS, i że ten pomysł musi jeszcze klepnąć „góra”.

Jednak zaraz potem mówił już o Tadeuszu Zysku zupełnie jak o oficjalnym kandydacie PiS na prezydenta Poznania. Co istotne, nie było już żadnego podkreślania, że to tylko „kandydat na kandydata”, żadnego dystansowania się i zaznaczania, że „żadne decyzje jeszcze nie zapadły”.

Nie padło nawet nic w stylu „…jeszcze nie jest kandydatem, co nie zmienia faktu, że jest to bardzo dobry kandydat”, jak to swego czasu powiedział o Zysku rzecznik radnych PiS Mateusz Rozmiarek.

Poseł Dziuba nie tylko darował sobie tryb przypuszczający, ale nawet zaczął co nieco dywagować, jaką kampanię Tadeusz Zysk będzie prowadził. Szef poznańskiego PiS nie siedzi w polityce od wczoraj ani od przedwczoraj i jeśli pozwala sobie na takie publiczne rozważania, to wszystkie znaki na Nowogrodzkiej na niebie i ziemi wskazują, że kandydatura Zyska jest przesądzona.

Dziś to PO potrzebuje Jaśkowiaka

To z kolei oznacza, że właściwie znamy już dwóch najważniejszych graczy, którzy wystartują w przyszłorocznym wyścigu po fotel prezydenta Poznania.

Politycy PO od dłuższego czasu powtarzają bowiem, że ich kandydatem będzie Jacek Jaśkowiak, i to nawet ci z najwyższego szczebla…



Dodajmy, że szefem regionu, który ostatecznie kandydata będzie wskazywał, jest Rafał Grupiński – jeden z zaufanych ludzi Schetyny. I człowiek, który Jacka Jaśkowiaka jako kandydata na prezydenta Poznania w ogóle wymyślił.

Jeszcze w pierwszym roku Jaśkowiaka w Platformie były liczne wątpliwości, czy dalej na niego stawiać. Ale po klęskach PO w wyborach w 2015 r. – zarówno prezydenckich, jak i parlamentarnych – sytuacja się odwróciła. Dziś to Platforma dużo bardziej potrzebuje Jacka Jaśkowiaka, niż sam Jaśkowiak Platformy.

Przy pokerowym stoliku wciąż kilka wolnych miejsc…

Zatem rozgrywka pokera, w której stawką jest fotel prezydenta Poznania, już trwa. Przy stoliku z żetonami i talią kart siedzą już Jacek Jaśkowiak i Tadeusz Zysk. Co mogą ugrać? I kto jeszcze przymierza się, by dołączyć do gry? Sprawdźmy.

Platforma Obywatelska
Prezydent Jacek Jaśkowiak trzyma w ręce AA, czyli dwa asy.

Powiedzmy to wprost, urzędujący prezydent już na wstępie ma ten atut, że jest najbardziej rozpoznawalnym politykiem w mieście. Tak było z Grobelnym. Tak samo jest teraz z Jaśkowiakiem.

Kolejnym asem Jacka Jaśkowiaka jest to, że ma dość spore grono zagorzałych zwolenników (tego akurat Grobelny nie miał), czyli świadomych wyborców o lewicowych lub antypisowskich poglądach.

Co może ugrać?

Kombinacja AA na ręce czyni Jaśkowiaka faworytem tego rozdania już na starcie. Jeśli jeszcze na stole wyląduje trzeci as – jest praktycznie pozamiatane.

Prezydent Jaśkowiak musi jednak pamiętać, że wspomniany już przed chwilą Ryszard Grobelny też miał w ręku dwa asy, a zdawało się, że jeszcze trzeciego, a może i czwartego w rękawie. I mimo to przegrał.

Prawo i Sprawiedliwość
Niezależny socjolog i przedsiębiorca (sorry, to nie TVP Poznań) Kandydat PiS Tadeusz Zysk trzyma AK, czyli asa i króla.



Jego asem jest oczywiście generalnie wysokie poparcie dla PiS. W całym kraju to ponad 40 proc. W Poznaniu oczywiście jest dużo niższe, ale i tak zapewne podobne lub nieco wyższe niż 24 proc., jakie PiS dostał tu w wyborach parlamentarnych przed dwoma laty.

Co może ugrać?

Taki wynik to więcej, niż Jacek Jaśkowiak dostał ostatnim razem w I turze, spokojnie wystarczyłby Zyskowi, aby wejść do II tury.

Poznański PiS najwyraźniej chce czegoś więcej, np. przyzwoitego wyniku w tej dogrywce, i zapewne dlatego poseł Dziuba już przebąkuje coś o „odrębnej kampanii” prowadzonej przez Tadeusza Zyska.

Taki zabieg może być przydatny szczególnie właśnie przed II turą, gdy w Poznaniu nawet kandydat PiS nie może mieć twarzy PiS, bo inaczej rywal zmiecie go z powierzchni ziemi.

Mimo wszystko szanse Tadeusza Zyska, choćby na wszelkie możliwe sposoby odcinał się od Zbigniewa Ziobry, Antoniego Macierewicza czy nawet samego Jarosława Kaczyńskiego, w starciu z Jackiem Jaśkowiakiem na dziś wydają się iluzoryczne.

Złośliwi przypomnieliby Zyskowi, że jego kombinacja AK bywa nazywana Anną Kurnikową, czyli fajnie wygląda… ale rzadko kiedy wygrywa.

Musiałoby chyba dojść do cudownego rozmnożenia króli. Takiego, że Ryszard Petru doliczyłby się ich co najmniej sześciu w całej talii.



A skoro o Ryszardzie Petru mowa...

Nowoczesna
Dostali KQ, czyli króla i damę, ale wciąż nie wiedzą, kto ma grać.

Poszukiwania kandydata Nowoczesnej na prezydenta Poznania na razie idą podobnie jak poszukiwania złotego pociągu pod Wałbrzychem.

To o tyle zaskakujące, że okoliczności wydają się sprzyjające, rozdanie całkiem niezłe. Może nie wystarczy, by postraszyć Jaśkowiaka z tymi jego asami, ale przy odrobinie szczęścia i umiejętnej licytacji można coś ugrać.

Tymczasem posłanka Joanna Schmidt bardzo nie chce usiąść do stolika (po kasynie krąży plotka, że boi się, że ktoś jej zrobi fotkę z królem i damą w ręce… tabloidy mogłyby to podchwycić i z czymś skojarzyć).

Pozostali z Nowoczesnej też się jakoś wykręcają, najczęściej tłumacząc, że nie wystarczy im kasy na żetony. To akurat w tym przypadku jest całkiem zrozumiałe.

Co mogą ugrać?

Kiedy Nowoczesna znajdzie już frajera, który przegra z Jaśkowiakiem i Zyskiem i nie wejdzie do II tury kandydata na prezydenta… Musi liczyć na wyjątkowo udane rozdanie.

Takie np., że na stole wyląduje kolejny król i kolejna dama. Jedna para nie wystarczy. Dwie pary – to już byłoby coś.

Byle nie na Maderze.

Inicjatywa Polska
Tomasz Lewandowski, czyli niezłe perspektywy, ale na razie… bez kart

Cały problem Tomasza Lewandowskiego polega na tym, że wjechał do tego lokalu w towarzystwie Jacka Jaśkowiaka i obiecał mu, że w pokera zagrają w duecie.



Teraz Lewandowski musi kombinować, jak powiedzieć Jaśkowiakowi, że jednak chciałby zagrać sam.

Jak już mu się to uda i dostanie jakieś karty – szału nie będzie. Do rąk Lewandowskiego trafią JJ, czyli dwa walety. Nic więcej Lewandowski przy Jaśkowiaku obecnie nie znaczy.

Co może ugrać?

Z takimi kartami Lewandowski, podekscytowany tym, że na dzień dobry ma parę, w licytacji może napsuć trochę krwi… samemu Jaśkowiakowi.

No chyba że Jaśkowiak sam mu powie, że ma parę asów, wtedy Tomasz Lewandowski zorientuje się w sytuacji i szybko spasuje.

Zawsze może też niespodziewanie zagrać all-in, czyli pół roku przed wyborami z hukiem odejść z urzędu trzaskając przy tym drzwiami, i przez całą kampanię opowiadać, jakie to straszne rzeczy dzieją się przy pl. Kolegiackim.

To jednak ostateczność, która wydaje się tym bardziej nieprawdopodobna, im dłużej Lewandowski firmuje politykę Jacka Jaśkowiaka.

Sojusz Lewicy Demokratycznej
Waldemar Witkowski trzyma w ręce J i 9, czyli blotki…

Z takimi kartami można wygrać partyjkę pokera z dwoma czy trzema kumplami z sejmiku, ale na starcie wyższego kalibru to już za mało, o czym Witkowski parę razy się boleśnie przekonał.

Co może ugrać?

Musi liczyć, że na stole jakimś cudem wylądują co najmniej dwa walety. Czyli innymi słowy, patrząc na karty pozostałych, Witkowski musi trzymać kciuki, by Tomasz Lewandowski zrezygnował jednak z gry i grzecznie odłożył swoje JJ do talii jeszcze przed flopem.

Z punktu widzenia zasad gry – i tak niemożliwe. A bez tego Witkowski raczej nie ma co liczyć nawet na przyzwoity wynik.

Prawo do Miasta
Dorota Bonk-Hammermeister z Q9, czyli dama albo nic

Tak naprawdę stowarzyszenie Prawo do Miasta jest w bardzo podobnej sytuacji jak Tomasz Lewandowski i spółka. Współrządzą, mają wiceprezydenta, nie mogą wprost negować polityki Jacka Jaśkowiaka.

Mają jednak pewien atut. To nie Maciej Wudarski będzie ich kandydatem na prezydenta. Zgodnie z ostatnimi doniesieniami „Wyborczej” najpoważniejsze szanse, by taką kandydatką zostać, ma Dorota Bonk-Hammermeister.

No umówmy się – radni osiedlowi to nie są zbyt mocne karty w wyścigu po fotel prezydenta. Przekonał się o tym zresztą Wudarski, gdy w 2014 r. mimo niezłej kampanii i niezłego wyniku całego Prawa do Miasta, on sam zgarnął tylko 3,5 proc. głosów.

Co mogą ugrać?

Muszą liczyć, że na stole wylądują kolejne damy, a więc tematy typu zrównoważony transport czy zieleń w mieście, w których stowarzyszenie świetnie się odnajduje i może coś ugrać.

Przy odrobinie szczęścia można by wtedy nawet przelicytować Nowoczesną, nawet jeśli ta ma lepsze karty.

Innym rozwiązaniem jest szybko spasować i ładnie uśmiechać się przez resztę gry do Jacka Jaśkowiaka.

Kukiz’15

Mało kto ich w Poznaniu dostrzega i organizatorzy turnieju zapomnieli wysłać zaproszenie. Ekipa Kukiza, jak na prawdziwych antysystemowców przystało, musi więc sama wbić na imprezę i dołączyć do partyjki pokera.



A karty – po wyborach z 2015 r. – mają nie najgorsze. Taka kombinacja K i 10. Mieli w mieście 5,5 proc., a do tego raz po raz ich ogólnopolscy politycy przewijają się w telewizji.

Co mogą ugrać?

Z takimi kartami karety ani fulla może nie będzie, ale chyba uda się coś ugrać. Może jakąś parę czy trójkę. Albo, przy potężnym szczęściu, nawet streeta.

Partia Wolność

Tu zaproszenie zostało wysłane, ale po długich dociekaniach, do kogo właściwie należy je wysłać. Czy do Kongresu Nowej Prawicy (ktoś miał strasznie nieaktualną bazę danych…), czy do partii KORWiN, czy może jednak do partii Wolność.

To gracz bardzo niewygodny, bo choć inteligentny, to przy tym awanturuje się i nieustannie dogaduje wszystkim pozostałym uczestnikom. Taką ma strategię.

Jest przy tym totalnie nieobliczalny. Jak już dojdzie do licytacji, to nigdy nie wiadomo, czy blefuje, i czy jutro przypadkiem nie wyląduje gdzieś w Parlamencie Europejskim.

Co mogą ugrać?

Sprzyja im rozdanie. Tematy na czasie – uchodźcy, utrudnienia dla kierowców, ograniczenia handlu w niedzielę – są takie, że korwiniści mogą spokojnie na nich wypłynąć. Znając jednak ich szczęście do progu wyborczego – ugrają akurat tyle, by z tej partii nie zgarnąć żadnych żetonów.

Partia Razem

Jej przedstawiciele są w lokalu, przyglądają się grze, ale nie wiadomo, czy zdecydują się w ogóle usiąść do stolika.

Na razie na wszelkie prośby, by przyłączyć się do kogoś i zagrać razem (choćby z Tomaszem Lewandowskim czy z Waldemarem Witkowskim) – zdecydowanie odmawiają.

Update: Już po publikacji tego wpisu przedstawiciel Partii Razem poinformował nas, że jej poznański okręg szuka już kandydata na prezydenta Poznania. Zatem ktoś z Razem na pewno się do stolika dosiądzie... nie wiadomo jeszcze tylko kto.

Seweryn Lipoński / 8 października 2017