www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » W PO chyba wciąż nie zrozumieli, dlaczego Jacek Jaśkowiak wygrał wybory. Te rowery...

28 lutego 2016

W PO chyba wciąż nie zrozumieli, dlaczego Jacek Jaśkowiak wygrał wybory. Te rowery...

Poznań - Jacek Jaśkowiak - Bartosz Zawieja - Marek Sternalski - rowery - Grunwaldzka - Łukasz Mikuła

Przecieram wciąż oczy ze zdumienia po wypowiedzi, jakiej Bartosz Zawieja - nowy szef poznańskiej PO - udzielił „Wyborczej” a propos proponowanej drogi rowerowej wzdłuż ul. Grunwaldzkiej.

Szanuję stowarzyszenia, które stoją za tym pomysłem, ale to jednak są organizacje kanapowe

Przewodniczący poznańskiej PO Bartosz Zawieja / źródło: "Gazeta Wyborcza Poznań"



Chodziło o pięć poznańskich stowarzyszeń: Prawo do Miasta (sic!), Rowerowy Poznań, Ulepsz Poznań, Inwestycje dla Poznania i poznański oddział Zielonych. To one zbierają podpisy poparcia pod petycją do prezydenta Jacka Jaśkowiaka dot. zmian na ul. Grunwaldzkiej.

Co tak zirytowało Bartosza Zawieję? Pomysł, by ul. Grunwaldzką na odcinku od ul. Wojskowej do ul. Matejki zwęzić do jednego pasa, a odzyskaną w ten sposób część jezdni przeznaczyć na drogę rowerową. Z kolei do ul. Roosevelta urzędnicy proponują poświęcić jeden pas na wydzielenie torowiska dla tramwajów.

Propozycję Zarządu Dróg Miejskich radny Zawieja nazwał „fanaberiami”, a tych, którzy ów pomysł popierają – „ignorantami”.

Bartosz Zawieja i Marek Sternalski kpią z rowerzystów

Nie zamierzam tu analizować ani rozstrzygać, czy pomysł zwężenia Grunwaldzkiej jest fajny, czy głupi. Na pewno trzeba uważnie rozważyć wszystkie za i przeciw. Z jednej strony warunki do jazdy rowerem w tej części miasta są kiepskie, z drugiej – przesadne utrudnienia dla aut dodatkowo sparaliżują okolicę podczas jakichkolwiek targów.

Skupmy się na stylu i kontekście, w jakim cała ta dyskusja się toczy. Pogardliwe słowa Bartosza Zawiei o zwolennikach rowerów nie są wcale pierwszym aktem. Szef klubu radnych PO Marek Sternalski na Facebooku kilka dni temu kpił, że oficer rowerowy Wojciech Makowski za chwilę każe wyznaczyć pasy rowerowe na płycie lotniska Ławica.



Zauważmy zresztą, że miejscy radni – nie tylko ci z PO – od początku w niezrozumiały dla mnie sposób dowcipkowali z samego oficera rowerowego. A kiedy Makowski zaproponował, by zrobić objazd rowerami po Poznaniu... To radni (choć nie wszyscy), zamiast – stosując retorykę Michała Boruczkowskiego z PiS – ruszyć tyłek zza biurka, pomysł oficera wyśmiali.

Teraz przytoczmy kilka faktów:

- Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który kandydował z ramienia PO i jest w regionalnych władzach tej partii, przez całą kampanię i pierwszy rok prezydentury mówił o ograniczaniu ruchu aut oraz o koniecznych ułatwieniach dla rowerzystów.

- Zerknijmy, co Jacek Jaśkowiak miał w programie wyborczym: „Wprowadzę ulepszony system budowy ścieżek rowerowych oraz rozbuduję infrastrukturę rowerową”. Było też o konieczności budowy parkingów P&R i szybkim dojeździe do centrum komunikacją miejską, a nie samochodem.



- Dodajmy, że Jacek Jaśkowiak przed II turą wyborów podpisał się pod szeregiem postulatów społeczników oraz polityków lewicy. Wśród nich stało jak byk: „plan spójnych traktów pieszych i ścieżek rowerowych, tworzących całościowy system”. Cała lista nie pozostawiała wątpliwości: chodzi o uspokajanie ruchu aut w mieście.

- Specjalnie zapytałem wówczas Jaśkowiaka, czy podpisuje to także w imieniu całej PO. Zapytałem właśnie po to, żeby za chwilę nie było głupich tłumaczeń, że Jaśkowiak coś chciał, ale partia miała inne zdanie.

Wtedy Jacek Jaśkowiak zapewnił, że jego podpis pod tymi postulatami to podpis w imieniu całej poznańskiej Platformy. Wszystko odbywało się w Meskalinie przy wielu świadkach. Wśród nich byli liczni inni politycy PO. Jakoś nikt nie protestował!

- Pod koniec grudnia ub. roku radni PO, przy wsparciu lewicy i Tomasza Wierzbickiego z Prawa do Miasta, uchwalili budżet oraz tzw. wieloletnią prognozę finansową dla Poznania.

W tej prognozie znalazło się w sumie 28 mln zł na budowę dróg rowerowych w latach 2016-2020. To, że wśród nich ma być ścieżka wzdłuż Grunwaldzkiej, nie było żadną tajemnicą. Mimo to cały klub PO był za budżetem w takiej formie.

- Poprawę infrastruktury dla rowerzystów zakłada także plan transportowy dla Poznania z 2014 r. Kto za nim głosował? Oczywiście cały klub PO, już wówczas pod wodzą Marka Sternalskiego, z tym że jeszcze przy wsparciu Poznańskiego Ruchu Obywatelskiego.

- Prezydent Jacek Jaśkowiak na każdym kroku podkreśla, że wywodzi się spośród społeczników, że w 2010 r. kandydował z ramienia My-Poznaniaków, których czołowi działacze dziś kierują Prawem do Miasta. Dobrze wiedzieć, że PO w Poznaniu ma tak wąskie kadry, że musiała zaimportować kandydata na prezydenta z mało ważnej, kanapowej organizacji.

- Wiceprezydent Maciej Wudarski, odpowiedzialny w Poznaniu właśnie za politykę transportową, wciąż należy do stowarzyszenia Prawo do Miasta i odgrywa tam ważną rolę. Jego prorowerowe poglądy również nie były żadną tajemnicą. Kiedy Jacek Jaśkowiak powołał go na swojego zastępcę – działacze PO nie protestowali.

Poznańska PO popiera rowery? Tylko na sztandarach

Przytoczyłem te fakty, żeby pokazać, jak poznańska PO chętnie firmowała wszelkie prorowerowe deklaracje. Zapewne chcąc się przypodobać właśnie tej rosnącej w siłę części wyborców.

Zwolennicy rowerów i transportu publicznego to w dużej mierze młodzi ludzie, którzy od rodziców słyszeli, że „tylko samochód”, ale sami mają już inne podejście. Poza tym nie zamierzają tkwić godzinami w korkach ani wydawać 1/4 miesięcznej pensji na paliwo.

Zobacz także: Poznań big city life, czyli parę słów o naszej niezdrowej fascynacji samochodami

Kiedy jednak przychodzi do realizacji konkretnej inwestycji prorowerowej, to nagle okazuje się, że politykom PO z rowerzystami jakoś nie po drodze. Jedna z ponoć kanapowych organizacji, Inwestycje dla Poznania, zrobiła analizę, z której wynika, że wypowiedzi Zawiei i Sternalskiego stoją w jawnej sprzeczności z licznymi dokumentami transportowymi Poznania.



To już kolejna sprawa, w której poznańska PO mówi A (żeby przypodobać się wyborcom), ale nie umie powiedzieć B (żeby przypadkiem komuś nie podpaść) i w ostatnim momencie robi unik.

Przebudowa Zamku Cesarskiego? Radni PO nie kryli oburzenia nagłą dziurą na 12 mln zł, krytykowali nieprawidłowości, jakie stwierdziła komisja rewizyjna. Ale w decydującym momencie zrezygnowali z doniesienia do prokuratury.

Absolutorium dla prezydenta Poznania? Nasłuchaliśmy się krytyki opóźnień w inwestycjach. Radne PO z komisji rewizyjnej poparły wniosek o nieudzielenie absolutorium. Po czym na sesji cały klub Platformy... zaznaczył obecność, nie chcąc być ani „za”, ani „przeciw”. I wniosek przepadł. Kuriozum.

Takich spraw znalazłoby się więcej. Przytoczyłem te, które przyszły mi od razu do głowy.

Teraz na dzień dobry mamy kwestionowanie pierwszej większej inwestycji dla rowerzystów, choć poznańska PO oficjalnie na sztandarach wywiesza, że jest za uspokajaniem ruchu w mieście, rozwojem transportu publicznego i rowerowego.

Jak widać – to tylko puste deklaracje. Można by w to ewentualnie uwierzyć, gdyby Zawieja, Sternalski i reszta radnych PO podeszli do sprawy tak jak ich klubowy kolega Łukasz Mikuła, który na Facebooku zamieścił własną, merytoryczną analizę propozycji ZDM i wskazał m.in. jej słabe punkty.



Jednak liderzy poznańskiej PO woleli pójść na skróty. Nie wdawali się w żadną merytoryczną dyskusję, tylko z miejsca spróbowali zdyskredytować pomysł, wyśmiewając stowarzyszenia, które go popierają, i ironizując coś o drogach rowerowych na Ławicy.

Dodajmy, że jeszcze chwilę temu PO ramię w ramię z tymi samymi społecznikami walczyła o prezydenturę dla Jacka Jaśkowiaka i od ponad roku współrządzi z nimi Poznaniem. To, jak widać, nie przeszkadza liderom poznańskiej Platformy publicznie obrażać tychże społeczników i ich elektoratu!

Kto głosował na Jacka Jaśkowiaka?

Moim zdaniem tu nie chodzi tylko o Grunwaldzką, o rowerzystów i kierowców. Tu chodzi o szerszy problem. Działacze PO wciąż nie rozumieją, dlaczego tak naprawdę Jacek Jaśkowiak wygrał wybory. I że zrobił to raczej MIMO szyldu Platformy. A nie dzięki niemu.

Znamienne były wypowiedzi Filipa Kaczmarka, ówczesnego szefa poznańskiej PO, tuż po zwycięstwie Jacka Jaśkowiaka. Co prawda Kaczmarek przyznał wówczas coś, co w dzisiejszym kontekście wydaje się bardzo ciekawe...

Jacek Jaśkowiak wygrał głównie dlatego, że wywodzi się z ruchów miejskich i miał poparcie PO

Filip Kaczmarek, były przewodniczący poznańskiej PO, wypowiedź z 13 grudnia 2014 r. / źródło: „Głos Wielkopolski”



...ale mimo wszystko Kaczmarek irytował się na sugestie, że Jaśkowiak w dużej mierze zawdzięcza wygraną temu, że zagłosowali na niego wyborcy lewicy i ruchów miejskich.

To teraz coś przypomnijmy. W I turze na Jacka Jaśkowiaka zagłosowało 34 tys. poznaniaków. W II turze – przy podobnej frekwencji – już 86 tys.

Do dziś główkuję, jaki inny scenariusz – według Kaczmarka – mógł wchodzić w grę. Jeżeli to nie zwolennicy lewicy i ruchów miejskich głosowali w II turze na Jacka Jaśkowiaka...

Wychodzi na to, że Filip Kaczmarek wierzył, że w I turze w domach z niewiadomych przyczyn zostało jakieś 50 tys. wyborców PO (lub fanów samego Jaśkowiaka). I że z równie niewiadomych przyczyn ta armia 50 tys. ludzi w II turze nagle ruszyła na głosowanie!

Już wtedy pisałem: Zapomnieli, że wyborcy nie są głupi, bo prawda była dla PO brutalna. Według sondażu „Wyborczej” tuż przed II turą głos na Jacka Jaśkowiaka deklarowało ponad 80 proc. wyborców Tomasza Lewandowskiego, Macieja Wudarskiego i Anny Wachowskiej-Kucharskiej z I tury.

Potwierdził to w pewien sposób sondaż exit poll firmy Gemini dla telewizji WTK. Z niego wynikało, że ponad 25 proc. głosów w II turze Jaśkowiak uzbierał właśnie od „osieroconych” wyborców ww. trójki. Można śmiało przyjąć, że tak naprawdę było ich jeszcze więcej, bo część ankietowanych niezgodnie z prawdą deklarowała, że także w I turze głosowała na Jacka Jaśkowiaka, co było matematycznie niemożliwe.



Jaśkowiak wygrał, bo nie był Ryszardem Grobelnym. A swoim programem wyborczym – bardzo zbliżonym do tego, co obiecywali kandydaci ruchów miejskich i lewicy – przed II turą przyciągnął różnych krytyków Grobelnego. Przecież to właśnie miejscy aktywiści, osiedlowi radni itp. biegali po mieście z ulotkami Jaśkowiaka i zachęcali znajomych, by to na niego głosować. To wyborcy, którzy zagłosowali na Jaśkowiaka, chcieli zmiany podejścia m.in. właśnie w kwestii transportu.

Do dziś PO nie chce przyjąć tego do wiadomości. Dlatego mamy do czynienia z dezawuowaniem postulatów ruchów miejskich. Kiedy ich poparcie i głosy były potrzebne na II turę w starciu z Grobelnym, to radni PO bez szemrania przypatrywali się, jak Jacek Jaśkowiak pod tymi postulatami się podpisuje. A teraz?...

Jestem ciekaw, czy Bartosz Zawieja i Marek Sternalski równie swobodnie nazwaliby „fanaberiami” różne socjalne pomysły koalicjanta z SLD z Inicjatywy Polskiej. No zapewne nie – w końcu trzeba skądś uzbierać tę większość w radzie miasta.

Żeby było zabawniej, wszystko to dzieje się w momencie, w którym centrala PO słusznie zarzuca PiS wycofywanie się z części wyborczych obietnic. Tymczasem na lokalnym szczeblu PO próbuje robić dokładnie to samo – bo przecież program Jacka Jaśkowiaka był programem całej poznańskiej PO.

A może na Grunwaldzkiej nie ma tradycji...

Zastanawiam się, jak w tym wszystkim czuje się sam Jacek Jaśkowiak, który w kampanii wyborczej słyszał w PO o zmianie myślenia i otwieraniu się na postulaty miejskich aktywistów.

Z kilku wyborczych obietnic zaczął się wycofywać sam, np. z budowy aż 4 tys. mieszkań czy 30 mln zł na budżet obywatelski. Wówczas w „Wyborczej” pisałem, że naobiecywał za dużo, a teraz zderzył się z realiami.

Z transportem sytuacja jest inna. Tu Jaśkowiak działał dotąd dość konsekwentnie i prorowerowo. Tyle że teraz, znienacka, kłody pod nogi zaczyna mu rzucać jego własne polityczne zaplecze, które przed wyborami – jak się okazuje - tylko udawało, że popiera cały jego program.

Czekam, aż z ust Zawiei lub Sternalskiego usłyszymy, że na Grunwaldzkiej tak właściwie to nie ma tradycji jeżdżenia rowerem, jest tradycja jeżdżenia samochodem, więc żadna dyskusja o tej kontrowersyjnej sprawie nie ma sensu. Copyright 2009 by Ryszard Grobelny.

Seweryn Lipoński / 28 lutego 2016