www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Kolej kończy się tam, gdzie zaczyna się polityka

5 stycznia 2011,

Kolej kończy się tam, gdzie zaczyna się polityka

#kolej  #PKP  #Przewozy Regionalne  #pociągi  #pasażerowie  #polityka  #Cezary Grabarczyk

A już, już miałem nadzieję, że ostatnie wydarzenia na kolei będą miały jedną dobrą stronę: zacznie się więcej mówić o jej problemach. Chyba jednak nic z tego. Zamiast o przestarzałych torach i wagonach – dyskutujemy dziś o ministrze Grabarczyku i o tym, czy poleci jego głowa.

Wszyscy jeżdżący pociągami wiedzą doskonale, że tak naprawdę z koleją kiepsko jest już od dłuższego czasu. Rzecz w tym, że dotąd wszystko sprowadzało się do absurdu. Absurd – dla niektórych to słowo stało się wręcz synonimem polskich pociągów. Kolejowe historyjki z różnych części Polski – typu zbyt krótkie perony czy oddalające się od siebie miasta - bardziej śmieszyły niż oburzały (btw, portal Rynek Kolejowy zrobił właśnie ranking takich „hitów” z całego 2010 r. – polecam!). A złośliwi na różne sposoby rozwijali skrót PKP.

Teraz przestało być śmiesznie, zaczęło być strasznie. No bo jak tu wsiadać do pociągu, jeśli nie wiadomo, czy w ogóle pojedzie. A jeśli pojedzie – czy nie będzie miał opóźnienia. A jeśli będzie punktualnie – czy się do niego zmieścimy.



A jak już się zmieścimy - czy nie zepsuje się po drodze i nie zatrzyma w szczerym polu. A jeśli tak – to czy będziemy mogli się przesiąść do innego (przypomnę, że nie jest to takie oczywiste). Wreszcie – czy w ogóle dojedziemy tam, gdzie się wybieramy.

W tej sytuacji niemal pewne było, że polecą jakieś głowy. Na pierwszy ogień poszli prezesi kolejowych spółek. A teraz mieliśmy show wokół ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Dymisji nie było, minister pozostał. Ale cały dwudniowy szum wystarczył, żeby zagłuszyć prawdziwą dyskusję o kolei, która miała szansę się na dobre rozpocząć.

I tak, zamiast o spóźniających się pociągach – dyskutujemy dziś o głowie ministra. Zamiast o zepsutych wagonach i starych torach – o krawacie chińskich czy też tajwańskich kolei, który dostał premier. Zamiast o potężnych długach spółek PKP – o kwiatach dla Grabarczyka i o tym, czy wypadało mu je wręczać.

Ktoś powie, że gdy dzieje się źle, to „lud chce igrzysk”. Dziś chyba jednak lud chce przede wszystkim pociągów, do których można ze spokojem wsiąść. Niestety, rządzący jakoś nie potrafią tego zrozumieć.