www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Karta PEKA. Rok temu Grobelny przepraszał. A dziś? 33 rzeczy, których o niej nie wiedzieliśmy

8 lipca 2015,

Karta PEKA. Rok temu Grobelny przepraszał. A dziś? 33 rzeczy, których o niej nie wiedzieliśmy

Poznań - PEKA - MPK Poznań - ZTM Poznań - tramwaje - autobusy - bilet - Bogusław Bajoński

Jeśli już przed rokiem korzystaliście z karty PEKA, to zapewne pamiętacie, co się działo. 1 lipca ruszył system PEKA. Zaraz po starcie okazało się, że to ch..., d... i kamieni kupa kolejki, brak biletów i awarii kupa.

Prezydent Ryszard Grobelny dokładnie rok temu – 8 lipca, czyli tydzień po wprowadzeniu PEKI – tłumaczył się z tego całego bałaganu na sesji rady miasta. Przepraszał poznaniaków za wszystkie problemy. Na Poznań Spoza Gazety mogliście przeczytać prześmiewczą instrukcję, jak wprowadzać system PEKA, którą w Zarządzie Transportu Miejskiego najwyraźniej gdzieś zgubili...

Co mamy dziś? Nie napiszę, że po tamtych kłopotach nie ma ani śladu, bo awarie i reklamacje wciąż się zdarzają. Ale system PEKA i tak udało się wyprowadzić na prostą. Zwłaszcza wizerunkowo. Bo po pierwszych dniach naprawdę można było się obawiać, czy ktokolwiek jeszcze zaufa nowemu systemowi.

Jaka więc jest ta PEKA po roku? Zróbmy krótkie podsumowanie, czyli 33 rzeczy, których wtedy często nie wiedzieliśmy, a dziś już wiemy...

1. System PEKA to nowoczesna, rozbudowana aplikacja sprzedażowo-obsługowa, która umożliwia... bla bla bla... ZTM Poznań wyspecjalizował się w wysyłaniu takich komunikatów. Nie, spokojnie, to nie będzie jeden z nich.

2. Przejechanie dwóch czy trzech przystanków wcale nie musi kosztować 2,80 zł.

3. Nie musi też kosztować 3 zł ani 4,60 zł, chociaż niektórzy pasażerowie wciąż o tym nie wiedzą.

4. Takiego systemu jak PEKA nie da się przetestować jednocześnie na 100 czy 200 tys. pasażerów w dużym mieście. Chyba że w dniu wprowadzenia.

5. Nie da się też zrobić symulacji takich testów.

6. Kolejki były nie tylko w PRL-u.

7. Na sesji rady miasta najczęściej powtarzanym i odmienianym zwrotem mogą być „błędy w oprogramowaniu”. Tak, to naprawdę możliwe.

8. Przez kartę PEKA można przegrać wybory na prezydenta Poznania...

9. I to nawet samemu jej nie posiadając!

10. Ale może to nastąpić tylko, jeśli PEKA występuje w pakiecie z rozkopanym rondem w centrum miasta, ocenzurowanym festiwalem kulturalnym i niefunkcjonalnym dworcem kolejowym.



11. Nikt – wbrew wcześniejszym obawom – nie śledzi podróży poszczególnych pasażerów. Ba, według moich informacji, w ZTM mają nawet problem z wygenerowaniem zbiorczych danych na ten temat.

12. Gdyby było inaczej – szczegółowe dane o podróżach niektórych poznaniaków już dawno ujawniłby tygodnik „Wprost”. Albo Zbigniew Stonoga.

13. W Poznaniu zaskakująco wielu pasażerów jeździ teraz aż do samej pętli końcowej.

14. Oczywiście głównie dzięki temu, że zapomnieli „odpikać” kartę przy wysiadaniu na którymś z wcześniejszym przystanków. Wiceprezydent Maciej Wudarski przyznał mi ostatnio, że jemu też się zdarza.

15. Poznaniacy lubią pisać reklamacje. Tylko w sprawie PEKI przysyłają ich do ZTM około 2,5 tys. miesięcznie, czyli, lekko licząc, prawie setkę dziennie!

16. Z drugiej strony – tu argument dyr. Bajońskiego – to tylko maleńki ułamek wszystkich podróży. Można zatem założyć, że zazwyczaj jazda z PEKĄ odbywa się bez żadnych „przygód”.

17. Jeśli tramwaj lub autobus jedzie inną trasą niż zwykle – system PEKA może zgłupieć.

18. Mamy w Poznaniu trasy tramwajowe, które ponoć mają blisko 100 przystanków. Serio! Mamy też jedyny w swoim rodzaju, 39-przystankowy bilet za 1,14 zł.



19. System PEKA bywa pazerny. Potrafi skasować 60 gr za wejście i wyjście z tramwaju na tym samym przystanku.

20. Potrafi też pobrać opłatę za przejechanie np. z przystanku „Rondo Śródka” na przystanek „Rondo Śródka” po drugiej stronie ronda. Na szczęście już „nauczyli” go, że lepiej tego nie robić.

21. Jeśli jedziemy do końca trasy, to lepiej nie „odpikiwać” karty przy wysiadaniu, bo może dodatkowo policzyć za kurs w drugą stronę.

22. Jest na świecie system, w którym procent biletów kupowanych przez internet spada, a nie rośnie. To właśnie system PEKA.

23. Trzeba jednak dodać, że ów odsetek i tak jest bardzo wysoki, bo ponad 20 proc. Praktycznie niespotykany w innych polskich miastach.

24. Rzutem na taśmę, ale uda się wydać ponad 400 tys. kart PEKA do końca roku. W Komisji Europejskiej będą zadowoleni.

25. Do pomocy pasażerom w sytuacjach kryzysowych można zatrudnić Drużynę Pierścienia Drużynę PEKA.

26. Z terminologii, jaką przyniosło do Poznania wprowadzenie systemu PEKA, można by ułożyć cały słownik wyrazów obcych i neologizmów.

27. Pasażerowie wciąż nie wymyślili bowiem odpowiednich synonimów do tPortmonetki, Biletu Metropolitalnego, check in, check out, POK-ów, PKJ-ów, PSB-ów, a „transfer e-biletu” wciąż bardziej kojarzy się z kupowaniem i sprzedawaniem zawodników w Football Manager.

28. Niewykluczone, że akurat transfer e-biletu to już zwrot doskonale znany wielu pasażerom. Część reklamacji dotyczy właśnie tego, że zapomnieli swój bilet, kupiony w internecie, przetransferować.

29. Z kolei Bilet Metropolitalny to ulga, która przysługuje na tak długo, że... ho ho.



30. Radny PiS Szymon Szynkowski vel Sęk jest wielkim fanem PEKI na okaziciela.

31. Na podobną kartę co Szynkowski skusiło się już ok. 18 tys. pasażerów. Podobno taka fajna, że żaden jej nie oddał z powrotem za kaucję. Nie wierzymy.

32. Dyrektor Łukasz Domański nie miał racji, mówiąc, że PEKA „przyjdzie i rozwiąże” wszystkie problemy komunikacji miejskiej.

33. Ale kilka z nich faktycznie rozwiązała: mamy tańsze jednorazowe przejazdy, łatwiej kupić bilet czy doładować kartę (ponad 300 punktów sprzedaży biletów!), dzięki tańszym sieciówkom za 99 zł zaczyna się ich sprzedawać więcej niż przed wprowadzeniem PEKI.

Seweryn Lipoński / 8 lipca 2015