Poznań Spoza Kamery » "Celebrity Splash" na specjalnych warunkach. Czy dla Term Maltańskich to gra warta świeczki?

8 kwietnia 2015,

"Celebrity Splash" na specjalnych warunkach. Czy dla Term Maltańskich to gra warta świeczki?

Poznań - Termy Maltańskie - Celebrity Splash - Polsat - Jerzy Krężlewski - aquapark - Malta

W miniony weekend Polsat pokazał kolejny odcinek „Celebrity Splash” prosto z Term Maltańskich. To był już ćwierćfinał rywalizacji. Odpadli Ola Ciupa i Darek Kuźniak.

Cały odcinek „Celebrity Splash” oczywiście szedł na żywo. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że Termy Maltańskie przez cały dzień były zamknięte dla klientów, bo była to Wielka Sobota.

Jeszcze wcześniejszy weekend – 28-29 marca. Na Termach Maltańskich toczą się Akademickie Mistrzostwa Polski w pływaniu. Duża impreza, ponad 850 zawodników, dwa dni rywalizacji. Dlatego Termy informują:

W dniach 28 i 29 marca br. na Basenach Sportowych Term Maltańskich rozgrywane będą Akademickie Mistrzostwa Polski w pływaniu (...) W dniach 28 i 29 marca br. (sobota, niedziela) Baseny Sportowe w całości (także szatnie i prysznice) będą dostępne tylko i wyłącznie dla zawodników

Informacja na stronie internetowej Term Maltańskich / www.termymaltanskie.com.pl



To nie do końca prawda. Bo w sobotę wieczorem z części sportowej aquaparku skorzystali, a jakże, uczestnicy „Celebrity Splash”. Razem z nimi – oczywiście jurorzy, dziennikarze i kibice (wejściówki na widownię są płatne po 35 zł).

Nie zamierzam pastwić się nad Polsatem i jego telewizyjnym show. Na ten temat sporo już powiedziano. Za komentarz do programu, w którym zdarza się, że pierwsze miejsce w odcinku zajmuje uczestnik, który oddał najgorszy skok (sic!), niech posłużą wyniki oglądalności. Pierwszy odcinek oglądało 2,7 mln widzów. Kolejne – już tylko ok. 2 mln.

Nie ulega wątpliwości, że samo ściągnięcie „Celebrity Splash” do Poznania to spory sukces Term Maltańskich. To tak, jakby sylwestrowa impreza którejś z dużych telewizji miała się nagle odbyć na pl. Wolności, i jeszcze by za to zapłaciła. Bo nie jest tajemnicą, że dla Term cała ta zabawa jest bardzo korzystna finansowo.

A potencjalne straty? Tych kilka godzin w sobotę wieczorem, kiedy na Termach Maltańskich z powodu „Celebrity Splash” zamknięta jest część sportowa, raczej nie zrujnuje finansów spółki.

To bardzo korzystny kontrakt dla Term. To zawsze powoduje wzrost świadomości tego, co znajduje się w obiekcie. To był dla nas koronny argument

Prezes Term Maltańskich Jerzy Krężlewski



Coraz bardziej zastanawiam się, mimo wszystko, czy „Celebrity Splash” w Poznaniu to taki sukces, jak próbuje nam się to sprzedawać. Mówi się m.in. o wizerunkowych korzyściach dla Term Maltańskich.

Wizerunek? Jeżeli na tym wszystkim Termy mają tak wizerunkowo „skorzystać”, jak sam Polsat i jego show, to prezes Krężlewski powinien natychmiast rozejrzeć się za specjalistą od kryzysowego PR i gaszenia pożarów.

Rozpoznawalność? Tu oczywiście można upatrywać pewnych korzyści. Już teraz ok. 50 proc. klientów Term Maltańskich to ludzie spoza Poznania. Przypuszczam, że jedną z potencjalnych korzyści z „Celebrity Splash”, na które liczą władze aquaparku, jest umocnienie tego trendu.

Na pewno znajdą się widzowie Polsatu np. spod Warszawy czy Krakowa, którzy wcześniej o żadnych Termach Maltańskich nie słyszeli. A teraz już wiedzą, co to takiego. Tylko pytanie, czy to ich skłoni, aby przemierzyć pół Polski i popływać sobie dwie czy trzy godziny na Termach?



Na pewno znajdą się też widzowie np. spod Leszna czy Gniezna, którzy dopiero w telewizji zobaczyli, jaki ten basen w Poznaniu jest fajny. Jednak i tu pytanie, czy to skłoni ich do przyjazdu, zwłaszcza że w swoich miastach często mają całkiem niezłe pływalnie?

Takich okazjonalnych klientów, zachęconych „Celebrity Splash”, w najbliższych miesiącach pewnie trochę będzie. Ale jakoś nie umiem sobie wyobrazić, żeby ktoś nagle zaczął regularnie jeździć 100 km czy choćby 50 km do Poznania tylko dlatego, że chce sobie popływać w basenie, do którego skakali Ola Ciupa oraz rolnik, który szukał żony.

A dlaczego czepiam się, że uczestnicy „Celebrity Splash” bawili się na Termach Maltańskich w najlepsze w dni, kiedy aquapark był zamknięty dla zwykłych klientów? Moim zdaniem to symptom szerszego problemu.

Już wcześniej, nawet bez żadnego telewizyjnego show, bywało różnie z dostępnością basenów sportowych. Zdarza się, że pod wieczór z 20 torów (dwa baseny, każdy po dziewięć torów, plus tzw. tor 0) otwarte dla wszystkich są... dwa. Można się o tym dowiedzieć już przy wejściu, gdzie panie w kasie informują, że na basenach sportowych jest dość tłoczno.

To może lepiej rano? No way, chyba że akurat są wakacje, ferie zimowe czy jakieś inne święta. W pozostałe dni zdecydowana większość torów (zdarza się nawet, że absolutnie wszystkie) pozajmowana jest przez szkoły. O to akurat trudno mieć pretensje, bo lekcje pływania dla uczniów podstawówek to coś, co zdecydowanie wyróżnia Poznań na plus.



Grand Prix Polski w pływaniu, Termy Maltańskie, listopad 2014 r. / fot. materiały prasowe

To wszystko pokazuje jednak, że Termy Maltańskie padają trochę ofiarą własnego sukcesu, jakim jest rosnąca liczba klientów. W zeszłym roku było to 920 tys. ludzi. Czyli jakieś 2,5 tys. na dzień. Do tego raz po raz organizacja różnych zawodów, coraz większe zainteresowanie szkół, grup zorganizowanych zajmujących część basenów tylko dla siebie, teraz także – jak widać – producentów programów telewizyjnych...

Naprawdę nie wiem, czy w tej sytuacji wpuszczanie „Celebrity Splash” do aquaparku w dni, w których nie mogą z niego skorzystać zwykli klienci, jest dobrym pomysłem. Może wystarczyło puścić oko do poznaniaków i jednak otworzyć także dla nich basen w Wielką Sobotę – choćby na kilka godzin?

A tak – wizerunkowo wypadło to fatalnie. Powstało niemiłe wrażenie, że zwyczajnych klientów potraktowano jak odwiedzających drugiej kategorii. Oni, ci z wątpliwej jakości telewizyjnego show, mogą. Wy nie.

Seweryn Lipoński / 8 kwietnia 2015