Poznań Spoza Kamery » To był rok! Przypomnijmy, o czym w 2014 można było poczytać na Poznań Spoza Gazety

30 grudnia 2014,

To był rok! Przypomnijmy, o czym w 2014 można było poczytać na Poznań Spoza Gazety

Poznań - Ryszard Grobelny - Jacek Jaśkowiak - PEKA - Poznań City Center - PKP - Poznań Główny - Kaponiera

Gdyby Facebook zrobił podsumowanie roku dla Poznań Spoza Gazety... Zapewne zdjęciem głównym byłaby karta PEKA. A dalej roiłoby się od wpisów o Poznań City Center i dworcu PKP. Na szczęście pisałem tu nie tylko o tym. Pora przypomnieć najważniejsze teksty z ostatnich 12 miesięcy.

Zaczęło się od mocnego akcentu. W styczniu, po półtora roku przerwy, na rondo Kaponiera powróciły tramwaje.

Wszyscy, którzy przedtem musieli biegać na własnych nogach pomiędzy mostem Dworcowym, Bałtykiem i Teatralką (byłem wśród nich...) – wiedzą, jak ważne było to wydarzenie. Choć nie obyło się bez kontrowersji. Choćby takich, że Zarząd Dróg Miejskich niemal do końca zwodził poznaniaków, nie chcąc podać konkretnej daty.

Tu samochód, tam PEKA

Także w styczniu zdarzyło mi się popełnić tekst o naszej niezdrowej fascynacji samochodami. Fascynacji powodującej, że w Poznaniu mamy ponad 550 aut na 1 tys. mieszkańców, znalezienie miejsca parkingowego w strefie czasami graniczy z cudem, a 70 proc. ludzi z powiatu wjeżdża do miasta właśnie samochodem.

Do niedawna i mnie dotyczyła ta samochodowa fascynacja. Zwłaszcza tuż po zdobyciu prawa jazdy. Zdarzały mi się takie akcje jak poranne jazdy autem na uczelnię na Morasko – choć pod nosem miałem bezpośredni tramwaj, na który miałem wykupiony bilet miesięczny.

(...)

Ostatnio stałem w dłuuugim korku na ul. Jana Pawła II. Nagle po torach obok przemknął tramwaj. Pomyślałem sobie: prestiż? Jaki, kurna, prestiż? Że tkwię w miejscu, ludzie wokół wpychają się z pasa na pas i trąbią na siebie, a silnik jest na chodzie i żre paliwo? O prestiżu to mogą mówić ci, którzy jadą teraz tym tramwajem i szybciej dojadą do celu. Bo ruszyli głową, zanim ruszyli spod domu własne cztery kółka.


Przełom stycznia i lutego to ustalanie szczegółów systemu Poznańskiej Elektronicznej Karty Aglomeracyjnej znanej jako PEKA. Z tej okazji przygotowałem mały przewodnik, jak będzie można korzystać z PEKI, i zanotował naprawdę sporo odsłon, przez pewien czas pełniąc rolę takiego nieoficjalnego poradnika.

W lutym zarzuciłem prezydentowi Ryszardowi Grobelnemu, że bez sensu jest wstrzymywanie rozbudowy systemu rowerów miejskich tylko po to, aby sfinansować ją po części z unijnych pieniędzy.

Status obu projektów inwestycyjnych – na Naramowicach i na Ratajach - jest w tej chwili dokładnie taki sam. I w obu przypadkach część stacji rowerów miejskich można by wybudować szybciej, osobno, bez unijnej dotacji. Co w tej sytuacji robią władze miasta? Rowerom na Naramowicach dają zielone światło. Rowerom na Ratajach – czerwone. Pierwsze mają szanse powstać już w 2014 r. Te drugie może powstaną... gdzieś tak w 2018-2019 r. Naprawdę, czasami ciężko zrozumieć logikę urzędników.

Nowych stacji rowerów na Ratajach wciąż nie ma, ale może zmieni się i to, skoro zmienił się prezydent...

Sami rowerzyści odezwali się w kwietniu, kiedy napisali ostry list do naczelnika drogówki Józefa Klimczewskiego. Moim zdaniem – zbyt ostry i pokazujący rowerzystów jedynie jako ofiary kierowców gotowych ich zabijać na ulicach.

Sufit słynny na cały kraj

Wszystko to przyćmił wkrótce sufit, który runął w Poznań City Center i stał się słynny na cały kraj. Właśnie wtedy na dobre dało się dostrzec mankamenty całego obiektu. Które, choć na co dzień przeszkadzały tylko części podróżnych, nagle zaczęły doskwierać wszystkim.

Tyle pokrętnych tłumaczeń wymyślono, byle tylko uzasadnić, dlaczego w tym „zintegrowanym centrum” niemal wszystkie drogi prowadzą do Rzymu dziwnym trafem prowadzą przez galerię handlową. Teraz widać to jak na dłoni. Bo wszystkie te tłumaczenia i argumenty nagle wzięły w łeb, kiedy w tejże galerii urwał się kawałek sufitu.

Także wiosną ruszył cały festiwal tajemnic. Zaczęło się od tajnej kwoty, za którą miasto wykupiło dworzec PKS od nowych właścicieli Poznań City Center. Potem wiceprezes Poznańskich Inwestycji Miejskich usiłował zrobić tajemnicę z pieniędzy, jakie miasto płaciło kolejarzom za zamykanie torów podczas robót na moście Uniwersyteckim. Później okazało się, że... nie było z czego robić tajemnicy, bo zamknięcie torów nie kosztowało nic.

Na tym nie koniec. Władze PKP odmówiły mi informacji, ile zarobiły na sprzedaży swoich udziałów w Poznań City Center. W efekcie do dziś nie wiemy, za ile dokładnie udało się sprzedać galerię (na pewno był to ponad 1 mld zł – inaczej Trigranit byłby stratny). Mimo że powstała na publicznym gruncie z udziałem publicznej firmy, jaką jest PKP S.A.

W lipcu mieliśmy, oczywiście, koszmarny debiut PEKI. To, co działo się w pierwszych dniach, skłoniło mnie do napisania prześmiewczej instrukcji, jak wprowadzać system PEKA, która najwyraźniej zagubiła się gdzieś w ZTM.

(...)

4. Załóż samemu konto na www.peka.poznan.pl i spróbuj wpłacić 100 zł na jednorazowe przejazdy. Potem spróbuj z nich skorzystać przykładając kartę do czytnika w autobusie. Tak, dobrze czytasz, 100 zł! Poczujesz na własnej skórze, jak to jest szukać zagubionej stówki, jeśli to nie zadziała.

5. Spróbuj kupić bilet okresowy przez internet i aktywować go w czytniku, korzystając z opcji „transfer e-biletu”. Jeśli nie zadziała – uświadom sobie, że za chwilę blisko 100 tys. pasażerów będzie miało ten sam problem.

(...)


Problemy z PEKĄ trwały na dobrą sprawę przez całe wakacje, a szczególnie głupie były próby wybrnięcia z sytuacji poprzez jakieś „pytania dnia”. Dopiero po pewnym czasie ZTM stworzył porządny poradnik PEKI.

To się nie trzyma kupy...

We wrześniu, gdy uspokoiło się z PEKĄ, wrócił temat z dworcem. Zauważyłem dziwną niekonsekwencję. Oto PKP planuje dość istotne poprawki na nowym dworcu, a mimo to wciąż negocjuje z Trigranitem przebudowę starego gmachu, choć kolejarze mieli go oddać tej firmie tylko jeśli będą zadowoleni z nowego! Sprawę opisałem najpierw właśnie na Poznań Spoza Gazety. Później poruszyliśmy ten temat, szerzej, także na łamach „Wyborczej”.

Upieranie się przy tym, żeby to Trigranitowi oddać stary gmach, jest co najmniej kontrowersyjne. (...) Zaraz się okaże, że Trigranit mógł w tym miejscu zbudować nawet wielki szałas z dachem krytym strzechą (koniecznie podświetlaną wieczorami w barwy tęczy), z klubem go go oraz pijalnią wódki i piwa w holu głównym. Z całodobową Żabką, Małpką czy innym Krecikiem, a także z setkami toi-toiów zawalającymi hol, oczywiście skorzystanie z nich płatne po 2 zł na łebka.

Do tego wszystkiego dostawić dwie kasy i dwa biletomaty, przyczepić napis „Poznań Główny” i szumnie nazwać dworcem. Nie zdziwiłbym się, jeśli w PKP z takiego dworca postawionego przez Trigranit również byliby zadowoleni. Oczywiście o ile udałoby się potem spylić taką budę za więcej niż 1 mld zł.


Jesienią mieliśmy też kuriozalną sytuację z Tygodniem bez Samochodu. Który, mimo sukcesu w ubiegłym roku, na nowo stał się tylko jednym Dniem bez Samochodu. Dlaczego? No... tak właściwie to nie wiadomo. Szef ZTM twierdził, że chodzi o skutki finansowe promocji, ale na Poznań Spoza Gazety wykazałem, że takie wyjaśnienie nie trzyma się kupy (ani liczb).

Trzeba tu dodać, że nieco później dyrektor Bajoński wymyślił kolejne wytłumaczenie. Przedstawił je na sesji rady miasta. Było jeszcze bardziej dziwaczne, dlatego też pozwoliłem je sobie skomentować, tym razem już na łamach gazety.

Prawie jak w ciszy wyborczej

W październiku, zanim kampania wyborcza rozkręciła się na dobre, zdążyłem jeszcze napisać tekst „Czas odkłamać PEKĘ! Oto 11 mitów, które mogły Cię zrazić do karty PEKA, a które nie są prawdą”.

Wyjaśniłem w nim kilka kłamstw i półprawd, które od lipca narosły, głównie przez fatalny debiut PEKI i jeszcze gorszą politykę informacyjną miasta. Tekst był niewątpliwie „pod prąd” i wzbudził spore zainteresowanie. Mam nadzieję, że udało mi się przekonać choćby parę osób, że PEKA – o ile działa – wcale nie jest tak straszna, jak niektórzy ją malują.

Na czas wyborów na Poznań Spoza Gazety było cicho. Po części wynikło to – przyznaję bez bicia – z braku czasu, ale też poniekąd było to zamierzone działanie. Teksty, które tu zamieszczam, zwykle uderzają w coś lub kogoś... Nie chciałem, żeby były odbierane jako element kampanii wyborczej, sprzyjający temu czy innemu kandydatowi.

Za to w grudniu, już po wyborach, zapanowała lekka panika. Czy będę miał tu nadal o czym pisać? Okazało się bowiem, że prawdopodobnie niebawem odpadnie sporo „dyżurnych” tematów, takich jak brak przejścia przy dworcu czy pomysł BRT na Naramowice.

Życie szybko pokazało jednak, że i prezydent Jacek Jaśkowiak szybko może znaleźć się pod ostrzałem. Na dzień dobry dostał prezent na gwiazdkę od poprzednika. Czyli uwagi Komisji Europejskiej dotyczące „wiaduktów widmo” na ul. Grunwaldzkiej. Bruksela chce, żeby miasto zwróciło unijną dotację albo... zaczęło budować III ramę komunikacyjną.

Sytuacja jest komiczna. Oto Komisja Europejska, z założenia przeciwna rozbudowie jakichkolwiek dróg dla samochodów wewnątrz aglomeracji, namawia Poznań do zbudowania sobie takiej śródmiejskiej obwodnicy! Bo tylko wtedy – jak słusznie zauważają unijni urzędnicy – da się uzasadnić istnienie wiaduktów na Grunwaldzkiej. Wybudowanych przecież częściowo za unijne pieniądze.

Bywało różnie. Obiecuję poprawę!

Uff... Działo się. Na koniec kilka liczb. Przez cały rok na Poznań Spoza Gazety zajrzało w sumie ponad 13 tys. osób, a wszystkie wpisy odnotowały 18,5 tys. odsłon. Najwięcej w styczniu i w lipcu – poradnik PEKI zrobił swoje.

Profil Poznań Spoza Gazety na Facebooku lubią już 204 osoby. Czyli jednak ktoś śledzi te wypociny, które tu czasem zamieszczam, miło :)

Nie zawsze byłem w tym roku regularny, zdarzały się długie tygodnie bez żadnego wpisu, obiecuję poprawę w przyszłym roku. I oczywiście obiecuję też, że nowemu prezydentowi będę patrzył na ręce dokładnie tak samo jak poprzedniemu.

Seweryn Lipoński / 30 grudnia 2014