www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Rowery na Naramowicach tak, na Ratajach nie. Bo czekamy na UE. Gdzie tu sens, gdzie logika?

11 lutego 2014,

Rowery na Naramowicach tak, na Ratajach nie. Bo czekamy na UE. Gdzie tu sens, gdzie logika?

Poznań - ZTM - Rataje - Naramowice - Ryszard Grobelny - rowery miejskie - Unia Europejska

Władze Poznania wreszcie rozbudują system rowerów miejskich. Za 350 tys. zł powstanie 6-8 nowych stacji. Gdzie dokładnie będą? W zeszłym tygodniu urzędnicy powiadomili, że zadecydują o tym sami poznaniacy w internetowym głosowaniu.

Do 14 lutego każdy może wskazać 8 nowych lokalizacji spośród 18 miejsc, które przygotował Urząd Miasta i ZTM

Rzecznik Urzędu Miasta Paweł Marciniak



Pomysł świetny. Jak najbardziej godny pochwały. Nagle okazuje się, że można mieszkańców REALNIE spytać o zdanie na temat jakiejś inwestycji. A nie tylko łaskawie pozwolić im przysyłać maile z uwagami (które potem i tak najczęściej nie są brane pod uwagę albo wręcz nie wiadomo, co się z nimi dzieje).

I pewnie właśnie na tym skupiłby się cały mój wpis, gdyby nie jeden mały szczegół.

Otóż w redakcji „Gazety” ktoś szybko wychwycił, że wśród 18 proponowanych lokalizacji nowych stacji nie ma ani jednej na Ratajach. Dlaczego?

Wśród propozycji nie ma stacji na Ratajach. Jak tłumaczy rzecznik prezydenta Paweł Marciniak, będą one budowane z innych funduszy. W ramach projektu Poznań-Rataje-Franowo do 2020 roku (...)

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



Takie tłumaczenie jest totalnie pozbawione logiki. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię. Najpierw jednak chcę przypomnieć, jak to z tymi nowymi stacjami rowerów było od początku.

Poznań od 2,5 roku ma system rowerów miejskich. Tyle że ów system składa się z zaledwie siedmiu stacji w ścisłym centrum. Jest najmniejszy w Polsce. Mimo to z rowerów korzysta sporo osób.



Miejscy radni Platformy Obywatelskiej uznali, że skoro system się sprawdza, to warto go jak najszybciej poszerzyć. Zgłosili poprawkę do budżetu na 2014 r.: 500 tys. zł na nowe stacje rowerów miejskich. Wydawałoby się – żaden wielki wydatek.

Jednak prezydent Ryszard Grobelny niespodziewanie zaoponował. Stwierdził, że Poznań owszem, zbuduje nowe stacje. Ale... za kilka lat, w ramach dwóch dużych programów inwestycyjnych: „Rozwiązania komunikacyjne dla Naramowic” (10-25 stacji) oraz „Poznań-Rataje-Franowo” (20 stacji). Bo wtedy do inwestycji większość pieniędzy dołoży Unia Europejska.

Napisałem wtedy tekst „Panie prezydencie, pieniądze są nie tylko z Unii!”. Wskazałem, że prezydent chce realnie zaoszczędzić jakieś 350 tys. zł (bo mniej więcej tyle z tych 500 tys. zł mogłaby pokryć UE). Za jaką cenę? Za cenę czekania kilka lat dłużej na nowe stacje, w efekcie to mniej rowerów na ulicach, więcej samochodów i bardziej rozjeżdżone drogi.

Prezydent Grobelny przed radnymi PO ostatecznie się ugiął (choć zmniejszył kwotę do 350 tys. zł). Nie omieszkał dodać, że robi to tylko dlatego, że Platforma ma najwięcej radnych w radzie miasta i bez ich głosów nie będzie budżetu.

A na Naramowicach to nie problem

Miasto ma zatem 350 tys. zł na nowe stacje rowerów miejskich. Wydawało się, że to koniec oporów. Wystarczy sensownie wybrać miejsca i budować! No, tak się wydawało.

Ale oto mamy ciąg dalszy. Oto urzędnicy oświadczają, że nie będą budować żadnej z nowych stacji na Ratajach. Na liście są propozycje niemal z każdej innej dzielnicy. Stare Miasto, Winogrady, Łazarz... Ale nie Rataje, bo władze miasta ubzdurały sobie, że lepiej zostawić cały ten rejon miasta (jakieś 100 tys. ludzi!) bez miejskich rowerów, aby tylko zaoszczędzić na jednej stacji te kilkadziesiąt tysięcy złotych, które za ileś lat możemy dostać z UE.

Takie rozumowanie mogłoby się jeszcze jakoś pokrętnie bronić, gdyby chociaż było konsekwentne. Ale nie jest. Bo skoro tak, to jakim prawem na liście propozycji znalazły się miejsca na Naramowicach? Przecież projekt „Rozwiązania komunikacyjne dla Naramowic” (BRT albo trasa tramwajowa – jeszcze nie ma decyzji) RÓWNIEŻ przewiduje budowę stacji rowerów miejskich! I RÓWNIEŻ ma walczyć o dofinansowanie z UE.





Status obu projektów inwestycyjnych – na Naramowicach i na Ratajach - jest w tej chwili dokładnie taki sam. I w obu przypadkach część stacji rowerów miejskich można by wybudować szybciej, osobno, bez unijnej dotacji.

Co w tej sytuacji robią władze miasta? Rowerom na Naramowicach dają zielone światło. Rowerom na Ratajach – czerwone. Pierwsze mają szanse powstać już w 2014 r. Te drugie może powstaną... gdzieś tak w 2018-2019 r.

Naprawdę, czasami ciężko zrozumieć logikę urzędników.

Seweryn Lipoński / 11 lutego 2014