www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Tak będziemy jeździć z PEKĄ. Mały poradnik, co nas czeka od 1 lipca w autobusach i tramwajach

25 stycznia 2014,

Tak będziemy jeździć z PEKĄ. Mały poradnik, co nas czeka od 1 lipca w autobusach i tramwajach

Poznań - MPK - ZTM - PEKA - komunikacja miejska - bilety - autobusy - tramwaje

Wielomiesięczna opera mydlana pt. „Wprowadzamy system PEKA w komunikacji miejskiej w Poznaniu” zmierza do szczęśliwego finału. Od 1 lipca za jazdę autobusem lub tramwajem będziemy płacić głównie PEKĄ zamiast kasować tradycyjne bilety.



Zmiany nadejdą 1 lipca 2014 r. (a nie 1 maja, jak wcześniej zapowiadano). Wiemy już, jak to wszystko ma wyglądać. Ten tekst stał się już takim nieoficjalnym poradnikiem – na bieżąco uzupełnianym – jak korzystać z systemu PEKA.

1. Mam PEKĘ i chcę jej użyć jak jednorazowego biletu, czyli zapłacić tylko za przejechane przystanki
2. Nie mam imiennej PEKI, a chcę zapłacić tylko za przejechane przystanki...
3. Nie mam PEKI. Komunikacją miejską nie jechałem(am) od lat, ale dziś muszę. Jak zapłacić za przejazd?
4. Mam PEKĘ, chcę zapłacić tylko za przejechane przystanki, ale z przesiadką po drodze
5. Mam PEKĘ, a na niej sieciówkę. Czy przy każdym wejściu i wyjściu z pojazdu muszę "odpikać" kartę w czytniku?
6. Mam PEKĘ, a na niej liniówkę. Czy przy każdym wejściu i wyjściu z pojazdu muszę "odpikać" kartę w czytniku?
7. Mam powyżej 70 lat, lub jestem niepełnosprawny, w każdym razie przysługują mi darmowe przejazdy. Czy muszę sobie wyrabiać PEKĘ i z nią jeździć?
8. Mam PEKĘ, a na niej liniówkę. Tyle że dziś muszę pojechać zupełnie inną trasą
9. Mam PEKĘ, a na niej liniówkę. Jadę swoją trasą, ale wyjątkowo muszę wysiąść kilka przystanków dalej
10. Będę dziś sporo jeździć tramwajami i autobusami. Co się bardziej opłaca: płacić jednorazowo PEKĄ za każdą jazdę czy kupić osobno bilet 24-godzinny?
11. Ile zapłacę od 1 lipca za sieciówkę, a ile za liniówkę
12. Gdzie i jak będzie można doładować PEKĘ?
13. Nie mam jeszcze PEKI. Wciąż korzystam z Komkarty...
14. Jestem studentem / studentką i dotąd miałem(am) bilety okresowe na legitymacji studenckiej. Czy to nadal będzie możliwe?
15. Mam PEKĘ i chcę z niej korzystać jak z biletu jednorazowego. Ile zapłacę za konkretną liczbę przystanków w taryfie przystankowej?
16. Mam PEKĘ i korzystam z niej jak z biletu jednorazowego. Czy mogę wsiąść do autobusu lub tramwaju nawet jeśli nie starczy mi pieniędzy na karcie do końca trasy?

Zatem wyobraźmy sobie, że lądujemy 1 lipca na rondzie Kaponiera, ale tam przystanek jest nieczynny, więc w nic nie wsiądziemy moście Teatralnym. I chcemy gdzieś pojechać. Start!

1) Z komunikacji miejskiej korzystamy raz po raz. Mamy PEKĘ, ale na niej żadnej liniówki ani sieciówki, bo jeździliśmy dotąd na jednorazowych biletach. I wybieramy się – dajmy na to – do CH Poznań Plaza.

Nic prostszego. Wsiadamy do tramwaju i od razu po wejściu przykładamy kartę do czytnika. Uwaga: musimy to zrobić! To jest jak odbicie biletu w starym systemie. Inaczej grozi nam kara za jazdę na gapę. Przez następnych kilka minut tramwaj pomyka 60 km/h po trasie Pestki.

Wreszcie – przystanek „Lechicka / Poznań Plaza”. Wysiadamy... ale przedtem ponownie „odpikujemy” kartę w czytniku! Jeśli tego nie zrobimy – system skasuje nam opłatę tak, jakbyśmy jechali do końca trasy. Czyli w tym przypadku do os. Sobieskiego.

Cena: Za przejazd na trasie „Most Teatralny” – „Lechicka / Poznań Plaza” zapłaciliśmy 1,60 zł (0,60 zł za pierwszy przystanek + 0,50 zł za drugi + 0,50 zł za trzeci).

2) Z komunikacji miejskiej korzystamy raz po raz, może nawet regularnie. Ale nie chcemy mieć imiennej PEKI. A mimo to chcielibyśmy sobie podjechać do Plazy.

Co zatem robimy? W najbliższym kiosku kupujemy PEKĘ na okaziciela. Taka karta jest pre-paid. Zostawiamy w kiosku np. 30 zł, z czego 20 zł to kaucja za kartę, a 10 zł mamy na przejazdy. Jeszcze dokładnie nie wiadomo, jakie będą nominały kart na okaziciela.

Cena: Za trasę „Most Teatralny” – „Małe Garbary” płacimy 1,94 zł (cztery przystanki w taryfie przystankowej). Pamiętamy o „piknięciu” przy wejściu i wyjściu, tak jak z imienną PEKĄ! Gdy wykorzystamy już całą kwotę na karcie – możemy ją doładować. Albo zwrócić i odzyskać kaucję.

Na taką PEKĘ na okaziciela można będzie też załadować sieciówkę (liniówkę nie). Ale uwaga! Będzie dużo droższa od imiennej, więc to się kompletnie nie opłaca, chyba że jeździ kilka osób korzystając z tej jednej karty.

3) Z komunikacji miejskiej nie korzystaliśmy już dawno. Nie mamy żadnej PEKI, być może w ogóle o niej nie słyszeliśmy. Jednak akurat zepsuł nam się niezawodny od lat samochód, a musimy dojechać na Małe Garbary na ważne spotkanie. Ratunku!

Spokojnie, nie jest tak źle. Mamy tu nawet kilka opcji do wyboru.

Pierwsza: kupujemy 10-minutowy, papierowy bilet za 3 zł. Miało już takich nie być. Ale na szczęście urzędnicy ugięli się. Bilet za 3 zł będzie dostępny w kioskach, biletomatach i u kierowców na liniach podmiejskich.

Druga opcja: kupujemy bilet na jeden przejazd lub 30 min z przesiadkami, z chipem, za 4,60 zł (tzw. papierowa karta jednorazowa). I po wejściu do tramwaju przykładamy go do czytnika tak jak PEKĘ. Przy wyjściu z tramwaju nie musimy go już „odpikiwać”. Był jednorazowy, więc po wykorzystaniu jest już bezużyteczny. Można wyrzucić.

Trzecia opcja: płacimy przez komórkę w systemie Mobilet lub Callpay. Ile? Tak jak za papierowe bilety, czyli najtańszy na 10 min za 3 zł, nieco droższy na 40 min za 4,60 zł. Dostępne będą też – zarówno na komórkę, jak i w wersji papierowej – bilety na 24h, 48h i 72h.

Czwarta opcja: kupujemy PEKĘ na okaziciela (patrz pkt 3). Kto wie, może jeszcze nam się przyda jutro albo pojutrze, zanim naprawią nam auto ;)

Piąta opcja: jedziemy na gapę, licząc na szczęście albo na to, że ZTM znowu wstrzymał kontrole biletów ze względu na trudne warunki pogodowe.

4) Mamy PEKĘ, ale jeździliśmy dotąd głównie na biletach jednorazowych. Musimy pojechać z przesiadką. Jak opłacić taki przejazd? Ile zapłacimy? Czy system w ogóle odnotuje jakoś, że się przesiadaliśmy, czy policzy nam jak za dwie osobne podróże?

To o tyle istotne, że taryfa przystankowa będzie tzw. taryfą dygresywną. Czyli im dłużej jedziemy – tym mniej płacimy za kolejny przystanek. Powiedzmy, że nasza trasa to „Most Teatralny” – Małe Garbary” – „Os. Łokietka”.

Na Małe Garbary dojeżdżamy tramwajem, „odpikując” PEKĘ przy wejściu i wyjściu, tak jak przy pojedynczym przejeździe. I teraz uwaga. Na Małych Garbarach idziemy z przystanku tramwajowego na autobusowy. Mamy 20 min na przesiadkę. Jeśli w tym czasie podjedzie nasz autobus – wsiadamy i „pikamy” kartą.

System „pamięta”, że przed chwilą przejechaliśmy cztery przystanki tramwajem. Dlatego w autobusie nie liczy nam opłaty za pierwszy, drugi, trzeci przystanek. Tylko od razu za piąty, szósty, siódmy... Oczywiście wysiadając na os. Łokietka pamiętamy, żeby się „odpikać”. Inaczej skasuje nam więcej pieniędzy, tak jakbyśmy jechali autobusem 51 na samą pętlę na os. Sobieskiego!

Cena: Za całą podróż płacimy 1,94 zł (tramwaj) + 1,34 zł (autobus) = 3,28 zł.

Gdybyśmy jednak mieli pecha, np. autobus 51 wypadnie z rozkładu i nie przyjedzie w ciągu 20 minut... Wtedy zapłacimy już drożej jak za dwie osobne podróże: 1,94 zł (tramwaj) + 2,92 zł (autobus) = 4,86 zł.

Ciekawostka: w takiej sytuacji, paradoksalnie, lepiej wsiąść w jakikolwiek inny autobus i podjechać nim jeden przystanek. I dopiero tam poczekać na 51. Bo system liczy nam wtedy te 20 min od nowa. W ciągu jednej podróży możemy zrobić max trzy takie przesiadki.

5) Mamy PEKĘ, na którą wykupiliśmy sobie sieciówkę. Przed nami np. poranna podróż z Teatralki na Morasko, czyli konkretnie na os. Sobieskiego.

Wsiadamy więc do tramwaju na Pestce. Tramwaj, jak zwykle, napchany studentami prawie jak N21 na poniższym wideo...



Czy musimy „odpikiwać” kartę przy czytniku, skoro mamy sieciówkę? Nie! Tak samo jak nie musimy jej „odpikiwać” przy wyjściu ani w żadnej innej sytuacji, nawet w pustym tramwaju. ZTM długo upierał się przy tym, aby „pikanie” było obowiązkowe.

Na szczęście radni poszli po rozum do głowy i zablokowali te plany. Za brak „pikania” dla posiadaczy sieciówek, liniówek itd. żadnych kar nie będzie, skoro uczciwie zapłacili za bilety.

Ale jeśli ktoś ma dobre serce, dobrą wolę i chce pomóc miastu w zmierzeniu frekwencji – może „pikać” przy wsiadaniu i wysiadaniu. Przy okazji nabije sobie na kartę punkty w programie lojalnościowym. I potem wymieni te punkty np. na darmowe wejście na Termy Maltańskie, tańszy bilet na koncert, do Palmiarni czy do miejskiego muzeum. Program lojalnościowy będzie jednak gotowy nie 1 lipca, tylko trochę później.

Im więcej będzie takich „pikających” osób, tym lepiej. Dzięki nim ZTM dowie się, na jakich trasach jest tłok, a na jakich tramwaje jeżdżą puste, i odpowiednio dostosuje rozkład jazdy.

6) Mamy PEKĘ, na którą wykupiliśmy sobie liniówkę na 6 przystanków. Jedziemy na tej właśnie trasie, czy musimy „pikać” przy wejściu lub wyjściu?

Nie! To dokładnie taka sama sytuacja jak w punkcie wyżej w przypadku posiadacza sieciówki. Jeśli jedziemy po trasie, na którą mamy wykupiony jakikolwiek bilet okresowy – możemy trzymać kartę w kieszeni i nie przejmować się jakimkolwiek „pikaniem”.

Oczywiście, możemy „pikać” dobrowolnie, jeśli chcemy pomóc ZTM-owi w zmierzeniu frekwencji i dostosowaniu rozkładu. Może dzięki temu za tydzień czy miesiąc w naszym tramwaju będzie mniejszy tłok...

7) Jesteśmy starszymi osobami powyżej 70 lat, lub niepełnosprawnymi, w każdym razie przysługują nam darmowe przejazdy. Czy mimo to musimy wyrabiać sobie PEKĘ i z nią jeździć, albo - nie daj Boże - obowiązkowo ją "odpikiwać"?

Nie! To jeden z większych absurdów, jakie próbował przepchnąć ZTM, żeby zapewnić sobie darmowe i jak najbardziej dokładne statystyki. Urzędnicy zamierzali karać za brak "piknięcia" kartą osoby, którym przysługują darmowe przejazdy (!).

Na szczęście po krytycznych artykułach i protestach samych pasażerów władze miasta wycofały się z tego pomysłu. Seniorzy powyżej 70 lat będą mogli jeździć tak jak do tej pory - wystarczy pokazać dowód osobisty. Analogicznie jak w pytaniu wyżej – jeśli ktoś chce, może mimo wszystko wyrobić sobie PEKĘ i „pikać” dla wspólnego dobra, tzn. dla zliczania pasażerów.

8) Mamy PEKĘ, na którą wykupiliśmy liniówkę. Ale akurat dziś musimy pojechać zupełnie gdzie indziej, żeby coś załatwić. Powiedzmy, że nasza liniówka jest na trasę „Dębiec” – „Rynek Wildecki”. Tymczasem musimy jechać na Grunwald.

Co robimy? Na Teatralce wsiadamy w odpowiedni tramwaj – w tym przypadku 13 albo 15 – i „odpikujemy” kartę tak, jakby nie było na niej żadnej liniówki.

System odczyta, że na karcie wprawdzie jest liniówka, ale na zupełnie inną trasę niż ta, na której się znajdujemy. I domyśli się, że wobec tego ma nam skasować opłatę jak za pojedynczy przejazd.

Cena: Wysiadamy np. na przystanku „Stadion Miejski”, z Teatralki to obecnie (bez Kaponiery) osiem przystanków, czyli zapłacimy 2,92 zł niezależnie od naszej liniówki.

9) Mamy PEKĘ, na którą wykupiliśmy liniówkę. Musimy wyjątkowo wysiąść kilka przystanków dalej, czyli przejechać trasę, na której nasza liniówka częściowo obowiązuje, a częściowo już nie.

Powiedzmy, że nasza liniówka to „Most Teatralny” – „Most Św. Rocha”. A dziś wyjątkowo chcemy jechać aż na os. Lecha... W tej sytuacji wsiadamy na Teatralce i dopóki jesteśmy na trasie naszej liniówki – niczym się nie przejmujemy. Dopiero na przystanku „Most Św. Rocha” przykładamy kartę do czytnika i robimy to znowu wysiadając na os. Lecha.

Cena: System powinien nam skasować opłatę jak za pojedynczy przejazd na tym właśnie odcinku (analogicznie jak w pkt. 7), czyli w tym przypadku 2,28 zł za pięć przystanków.

Pewną zagadką jest, jak zachowa się system, jeśli zechcemy pomóc ZTM-owi w mierzeniu frekwencji i mimo posiadania liniówki „odpikamy” kartę już na początku podróży, czyli na Teatralce. Zakładam jednak, że system będzie inteligentny i odczyta, że mamy wykupioną tę liniówkę do mostu Św. Rocha. I że dopiero od tego punktu zacznie nam naliczać opłatę za pojedynczy przejazd.

10) Mamy PEKĘ, ale rzadko jeździmy. A dziś wyjątkowo musimy objechać autobusami i tramwajami pół Poznania! Co bardziej się opłaca: jeździć cały dzień na taryfie przystankowej, czy kupić sobie osobno bilet 24-godzinny?

Zdecydowanie to pierwsze. Taryfa przystankowa ma ważną zaletę: gdy w ciągu jednej doby nabijemy na karcie tyle jednorazowych podróży, że zapłacimy tyle ile za bilet 24-godzinny, to system „zreflektuje się” i przestanie nam pobierać pieniądze za kolejne podróże i przystanki. Tak abyśmy nie zapłacili za pojedyncze przejazdy więcej niż za 24-godzinny bilet. A przecież może się uda, że nie będziemy jednak aż tyle jeździć i ostatecznie zapłacimy trochę mniej.

11) Ile zapłacimy za liniówkę, a ile za sieciówkę? Liniówki nieco drożeją. I, niestety, na razie nie będzie można kupić liniówki na dowolną liczbę przystanków. Liniówka na 6 przystanków to 50 zł. Na 18 przystanków – 80 zł, a na 24 przystanki – 105 zł (ta ostatnia w sumie w ogóle nie będzie się opłacać...).

Sprawa z sieciówką jest trochę bardziej skomplikowana. Większość osób zapłaci 99 zł. Bo taka ma być cena „biletu metropolitalnego” przysługującego wszystkim, którzy w Poznaniu (i innych gminach aglomeracji objętych porozumieniem z ZTM) studiują lub płacą podatki. Pozostali, np. płacący podatki w Pobiedziskach czy Szamotułach, zapłacą 115 zł.

12) Gdzie doładujemy PEKĘ od 1 lipca? ZTM obiecuje otworzyć aż 200 punktów w całym Poznaniu i okolicach.

Będzie w nich można kupić sieciówkę, liniówkę, bilet semestralny i inne "długie" bilety. Dobra rzecz: będziemy mogli je kupić i przypisać do swojej karty także przez internet.

A pasażerowie korzystający z PEKI jak z biletów jednorazowych? Oni będą musieli zrobić pre-paid. Czyli doładować swoje konto w systemie jakąś kwotą pieniędzy, żeby później system miał co "ściągać" z ich karty za przejechane przystanki. Doładować konto będzie można właśnie w jednym z 200 punktów ZTM oraz przez internet, logując się na stronie internetowej systemu PEKA. W podobny sposób będzie można doładować także PEKĘ na okaziciela.

13) Nie mamy jeszcze PEKI. Wciąż korzystamy z Komkarty... W takim razie jak najszybciej biegnijmy do ZTM-u i ją wymieńmy!

Komkarta od 1 lipca będzie dla większości pasażerów bezużyteczna. A właściwie to nawet od połowy marca, bo wtedy ZTM przestanie sprzedawać bilety miesięczne na Komkarty. Może się zdarzyć, że ktoś będzie miał np. bilet semestralny na Komkartę ważny dłużej niż do 1 lipca - wtedy oczywiście można z niego spokojnie korzystać. ZTM zakłada, że takie przypadki mogą się trafiać nawet do końca grudnia 2014 r. I takie osoby z Komkarty mogą wciąż korzystać. Z tym że nie załadują już na nią nowych biletów.

Komkartę można zwrócić w punktach ZTM. Najlepiej od razu wypełnić też wniosek o PEKĘ (można także przez internet w tym miejscu), żeby później uniknąć długich kolejek w ostatniej chwili.

14) Jesteśmy studentami i dotąd korzystaliśmy z legitymacji studenckiej (ELS) jak z Komkarty. Wielu studentów zadaje sobie pytanie, czy to nadal będzie możliwe...

Wszystko zależy od tego, kiedy nasza legitymacja studencka została wydana. Jeśli w kwietniu 2013 r. lub później - to nie ma problemu, nasza legitymacja może służyć jako PEKA. Trzeba tylko aktywować tę funkcję. Można będzie to zrobić przez internet na www.peka.poznan.pl albo w jednym z punktów ZTM.

Jeśli ktoś jest studentem II roku i miał legitymację wydaną pomiędzy połową 2012 r. a kwietniem 2013 r. - to jego legitymacja nie ma funkcji PEKI, ale można ją wgrać. Prawdopodobnie będzie to możliwe tylko w punktach ZTM.

Gorzej wygląda sprawa, jeśli np. jesteśmy studentami III roku lub wyższego i nasza legitymacja jest starsza. Tzn. była wydana wcześniej niż w połowie 2012 r. Wtedy nie da się z niej zrobić PEKI. Co to oznacza? Ano to, że PEKĘ trzeba sobie wyrobić oddzielnie. I lepiej się z tym pospieszyć, bo od połowy marca na starszą legitymację ZTM nie doładuje już biletu okresowego!

15) Korzystamy z PEKI jak z biletu jednorazowego. Ile właściwie zapłacimy za przejechanie konkretnej liczby przystanków? To może wydawać się trudne do zapamiętania, ale pewnie szybko się przyzwyczaimy. Polecam poniższy schemat:



Każdy kolejny przystanek to dodatkowe 8 gr. Czyli 3,20 zł za 11 przystanków, 3,28 zł za 12 przystanków, 3,36 zł za 13 przystanków... itd.

16) Wsiadamy do autobusu lub tramwaju i chcemy jechać na taryfie przystankowej, ale nie starczy nam pieniędzy na karcie PEKA. Przykładowo: wsiadamy na przystanku „Bałtyk”, chcemy się dostać na ul. Grochowską. To pięć przystanków za 2,28 zł. Na koncie mamy, powiedzmy, 2,80 zł, czyli starczyłoby nam nawet na siedem przystanków do Stadionu Miejskiego.

Tyle że przy wsiadaniu system domyślnie zakłada przecież, że jedziemy do końca trasy, dopóki się nie „odpikniemy” przy wysiadaniu (patrz pkt 1). Tyle pieniędzy już nie mamy. I co teraz? Spokojnie, możemy jechać. System pozwoli nam się zalogować nawet jeśli mamy tylko 60 gr na karcie – czyli na jeden przystanek. Oczywista oczywistość, ale warto podkreślić: jeśli przejedziemy już przystanek, do którego starczyło nam pieniędzy, to dalej jedziemy już na gapę! Lepiej tego nie robić :)

A czy czytnik nas jakoś poinformuje, że kończy nam się kasa i starczy tylko do takiego i takiego przystanku? Tak. Czytnik będzie wyświetlał nazwę przystanku, do którego możemy dojechać. Będzie można w nim sprawdzić również stan kasy na koncie.

--

Postarałem się w tych kilkunastu punktach opisać najczęstsze sytuacje, jakie mogą się zdarzyć po zamianie tradycyjnych biletów na system PEKA. Jeżdżę po mieście sporo, więc mam nadzieję, że nic ważnego mi nie uciekło... Ale gdyby przyszły Wam do głowy jakieś pytania, na które nie znaleźliście tu odpowiedzi - dajcie znać. Wyjaśnię, na ile będę potrafił, i dopiszę je do poradnika :)

Seweryn Lipoński / 25 stycznia 2014