www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Dziewięć wyzwań dla Poznania. Inwestycyjny rozkład jazdy (czy raczej budowy) na 2014 rok

12 stycznia 2014,

Dziewięć wyzwań dla Poznania. Inwestycyjny rozkład jazdy (czy raczej budowy) na 2014 rok

Poznań - PEKA - rondo Kaponiera - estakada katowicka - rowery - ICHOT - ITS

W niedawnym podsumowaniu inwestycji w Poznaniu w 2013 r. obiecałem, że napiszę też coś o wyzwaniach w nowym roku. Teraz dotrzymuję słowa :)



To będzie specyficzny rok. Inwestycje na Euro 2012, choć często pospóźniane na „po Euro”, w większości już się pokończyły. Nowych za bardzo nie ma. Bo nie ma też jeszcze unijnej kasy z puli 2014-2020.

Mimo to nie będzie oczywiście tak, że w Poznaniu nic się nie robi. Postaram się to Wam nieco uporządkować. Podzieliłem inwestycje na trzy kategorie:

1) na ukończeniu: trwają już od dłuższego czasu i zakończą się w tym roku,
2) trwa i jeszcze potrwa: już się zaczęły, ale do końca jeszcze daleka droga...
3) zaczynamy: nowe projekty, które mają ruszyć dopiero w tym roku

No to jedziemy po kolei.

NA UKOŃCZENIU

Brama Poznania, czyli ICHOT. Choć interaktywne muzeum nad Cybiną urzędnicy ochrzcili mianem „Bramy Poznania”, to poznaniakom z tą inwestycją wciąż bardziej kojarzy się ICHOT.

Cała ta budowa potwornie się ślimaczy. Na szczęście budynek wreszcie stoi. Teraz trwa wyposażanie wnętrz i wszystko wskazuje, że wiosną rzeczywiście będziemy już mogli zwiedzić muzeum. Przypadek Centrum Nauki Kopernik pokazuje, że takie miejsca przyciągają tłumy – nie tylko turystów.

System PEKA. Jeśli ICHOT się ślimaczył – to co powiedzieć o PECE? Chyba tylko to, że jest jak Achilles, który nigdy nie dogoni żółwia. Trwają nad nią intensywne prace. Tak przynajmniej słyszymy od paru lat. Mimo to PEKA wciąż służy poznaniakom co najwyżej jako nowa komkarta, a cały system do niedawna przypominał Św. Graala, bo wszyscy o nim słyszeli i nikt nie widział taryf.



Władze Poznania taryfy w końcu przedstawiły (szczegóły tutaj). I to one budzą teraz najwięcej emocji. Wygląda na to, że przed nami ważna i ostra dyskusja o szczegółach systemu, który ma przecież odmienić całą komunikację miejską.

TRWA I JESZCZE POTRWA...

Rondo Kaponiera. Od półtora roku – a tak naprawdę nawet od 2,5 roku – mocno paraliżuje komunikację w Poznaniu. To też miało być na Euro 2012...

Dziś plan jest taki: w 2014 r. drogowcy kończą samo rondo, zaś do sierpnia 2015 r. trwają prace przy moście Uniwersyteckim. Jednak terminy w przypadku tej inwestycji zmieniały się już tyle razy, że nie można być ich w 100 proc. pewnym. Zresztą ostatnio sami drogowcy jakoś niechętnie je podają.



Niepokoić mogą też lawinowo rosnące koszty inwestycji. Z zakładanych początkowo 120 mln zł zrobiło się ostatnio 335 mln zł. Za te właśnie pieniądze za półtora roku mamy już dostać nowe rondo z tętniącym życiem, mniej ponurym przejściem podziemnym, nowiutką ul. Roosevelta i most Uniwersytecki, a także podziemny przystanek Pestki.

Rowery miejskie. Nie bardzo wiedziałem, do której kategorii to zaliczyć... Radni PO przeforsowali budowę kilku nowych stacji rowerów miejskich, choć prezydent Ryszard Grobelny bronił się przed tym rękami i nogami.

Tak naprawdę system rowerów miejskich w Poznaniu jest wciąż w budowie. Siedem stacji – siedem! – w ponad 500-tys. mieście to kropla w morzu potrzeb. Dlatego nowe stacje (jeszcze nie wiadomo dokładnie, gdzie powstaną) traktuję jako drugi z wielu etapów budowy całego systemu.

ZACZYNAMY

Spalarnia śmieci. Na razie głośno o nieodbieranych śmieciach, problemach z przetargiem i stawkach za posiedzenia GOAP-u. Ale gdy to wszystko wyjdzie już na prostą – oby wyszło – to akurat ruszy inny ważny element gospodarki śmieciowej.

Spalarnia. W Koziegłowach, za 725 mln zł. Budowa ma ruszyć wiosną. Miasto ma też w dalszych planach przebudowę dróg w okolicach spalarni.

Estakada katowicka. Chyba najbardziej kontrowersyjna inwestycja. Na dobre rozgorzała dyskusja: czy ją odbudować za 270 mln zł (jak chcą władze miasta), czy może poprowadzić dołem (jak sugerują My-Poznaniacy).



W całej tej dyskusji brakuje mi konkretnych liczb: ile aut jeździ estakadą? ile „przepuści” rondo Rataje po przebudowie? i jakie korki wygenerowałoby skrzyżowanie Krzywoustego / Chartowo?

Mimo wszystko dyskusja wydaje się mocno spóźniona. Jest projekt, w tym roku za 20 mln zł ruszy rozbiórka, a w tzw. wieloletniej prognozie finansowej miasto zarezerwowało 270 mln zł. To jedyna tak duża inwestycja, jaką miasto zamierza zrobić bez oglądania się na unijną dotację.

System ITS. Ma ułatwić życie wszystkim: pasażerom komunikacji miejskiej, kierowcom, pewnie również pieszym. Za 83 mln zł pojawią się m.in. inteligentne światła i tablice wskazujące, za ile minut przyjedzie nasz tramwaj. I czy przypadkiem nie jest spóźniony...

Wszystko to, na razie, tylko w zachodniej części miasta. Jednak UE szykuje już sporą pulę pieniędzy na podobne projekty również na kolejne lata. Prezydent Grobelny już zapowiedział, że Poznań spróbuje rozbudować system na pozostały obszar miasta.

Zmiany na Św. Marcinie. Dla odmiany mniej kosztowny projekt. Za 5 mln zł najsłynniejsza ulica Poznania nieco zmieni oblicze. Stanie się bardziej dla pieszych i mniej dla aut.

Zwężenie do jednego pasa, szersze chodniki, więcej ławek i zieleni, przystanek tramwajowy przy ul. Ratajczaka... To tylko kilka planowanych zmian. Przebudowa ruszy zapewne w drugiej połowie tego roku. Ma się zakończyć w 2015 r.

Przedszkole i podstawówka na Naramowicach. Efekt kolejnej poprawki radnych PO do budżetu. W tym przypadku prezydent zgodził się bez oporów. Choć, jak słusznie zauważa Anna Wachowska-Kucharska z rady osiedla Naramowice, w tym roku jeszcze nic wielkiego nie powstanie. Bo 1,5 mln zł starczy zapewne na projekt i tylko pierwsze prace.

Ale pieniądze są wstępnie zarezerwowane do 2016 r. Na Naramowicach – jeszcze dokładnie nie wiadomo gdzie – ma powstać przedszkole dla 100 dzieci oraz podstawówka dla klas 1-3. W przyszłości będzie można ją poszerzyć o klasy 4-6.

--

Zatem, mimo unijnej próżni, całkiem sporo tych inwestycji. Choć wiele z nich wzbudza mniejsze czy większe kontrowersje.

Nie da się zaprzeczyć jednemu: coś się w Poznaniu dzieje, coś się robi, coś się buduje. Zresztą w niedawnym sondażu „Gazety” dostrzegła to zdecydowana większość poznaniaków. Miasto nie ogranicza się do spłaty długów na poprzednie inwestycje. Choć i te musi spłacać. W tym roku tylko na spłatę kredytów z odsetkami pójdzie aż 81 mln zł.

Seweryn Lipoński / 12 stycznia 2014