www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Miasto przestaje się cackać z nowym dworcem. Ściąga ludzi na Zachodni. I słusznie!

17 listopada 2013,

Miasto przestaje się cackać z nowym dworcem. Ściąga ludzi na Zachodni. I słusznie!

Poznań - ZTM - MPK - PKP - Poznań Główny - Ryszard Grobelny - Bogusław Bajoński

Mamy kolejny odcinek „odciągania” pasażerów od nowego dworca. Zarząd Transportu Miejskiego właśnie poinformował, że punkt sprzedaży biletów otworzy nie tam, tylko na Dworcu Zachodnim.



Dworzec Zachodni w Poznaniu / fot. Radomil / Wikimedia Commons

Trudno się dziwić. W końcu tuż obok jest przystanek Pestki, a kawałek dalej – przystanek na ul. Głogowskiej. Zatem gdzie pasażer miałby szukać biletów, jak nie tam. Miasto podjęło logiczną decyzję.

Warto to odnotować, bo w sprawie dworca było już tyle irracjonalnych decyzji (typu PKP zwlekające z zamontowaniem tablicy na Zachodnim, aby pasażerowie musieli biegać sprawdzić pociąg do nowego budynku), że nic już mnie chyba nie zdziwi.

Dziennikarze zagadnęli Bogusława Bajońskiego, szefa ZTM, dlaczego poszedł po rozum do głowy i wybrał Dworzec Zachodni. Według relacji pan dyrektor chwilę się wahał (pewnie zorientował się, że wkracza na minowy ostatnio temat). Po czym trzeźwo odparł:

Przecież tamtędy [przez Dworzec Zachodni] wszyscy przechodzą!

Bogusław Bajoński, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu



Może trochę przesadził. Jeszcze nie „wszyscy”, bo wielu podróżnych wciąż mimo wszystko trafia na nowy dworzec. Albo przynajmniej próbuje tam trafić, błąkając się po zintegrowanym centrum komunikacyjnym galerii handlowej Poznań City Center.



Tak naprawdę punkt ZTM przydałby się i tu, i tu. Ale skoro miasto chce postawić tylko jeden – robi to na Dworcu Zachodnim. To wszystko zaczyna się układać w pewien logiczny ciąg zdarzeń.

Jako pierwszy sygnał dał prezydent Ryszard Grobelny. W rozmowie ze mną mówił, że sam kupiłby bilet w internecie, podjechał tramwajem na Dworzec Zachodni, a na nowy – najchętniej w ogóle nie zaglądał. Dał też do zrozumienia, że jego zdaniem większość podróżnych będzie robić tak samo.

Już wtedy zauważyłem, że między wierszami pan prezydent daje kolejarzom prztyczek w nos za zbudowanie nowego dworca w bardzo kiepskim miejscu.



Bo – powiedzmy sobie uczciwie – właśnie od tego zaczęły się wszystkie problemy. Późniejsze wpadki to już efekt kostek domina: schody ruchome w jedną stronę (bo perony za wąskie), kiepskie dojście na perony 4-6, wreszcie słynna afera z długą drogą na nowy przystanek tramwajowy…

Teraz miasto idzie o krok dalej. Sprzedaż biletów ZTM urządza, a jakże, na Dworcu Zachodnim. Najwyraźniej chce właśnie tam – w okolice Pestki – ściągnąć wszystkich przesiadających się z pociągu na tramwaj. Na nowym dworcu komkarty ani PEKI nie doładują. Będą mogli sobie najwyżej kupić bilet w kiosku.

To już nie jest żadna delikatna aluzja ani prztyczek w nos. To jest prawdziwy policzek dla kolejarzy, który jawnie umniejsza rolę nowego dworca.

Kolejarze powtarzają do znudzenia: - Nasz nowy dworzec jest fajny, nowoczesny, pasażerowie mają wszędzie blisko i jest świetnie skomunikowany z autobusami, tramwajami, PKS-em…

Na to miasto niespodziewanie (i zgodnie z prawdą) odpowiada: - Nie! Wasz nowy dworzec nie jest fajny, pasażerowie mają daleko do przystanków, więc nie będziemy tam sprzedawać naszych biletów. Sto razy lepiej skomunikowany jest Dworzec Zachodni. I to tam otworzymy punkt.



Prezydent i jego ludzie najwyraźniej zorientowali się, że nowy dworzec średnio się poznaniakom podoba. Dobra, darujmy sobie dyplomację: wielu mieszkańcom w ogóle się nie podoba – przynajmniej jeśli chodzi o funkcjonalność.

Dlatego miejscy urzędnicy zdają się coraz bardziej dystansować od „tuby”. A to prezydent napomknie, że w ogóle tam nie zagląda i wysiada przy Zachodnim. A to znowu ZTM nie chce na nowym dworcu sprzedawać biletów.

To zresztą świetnie wpisuje się w koncepcję, aby cały ruch regionalny „przerzucić” właśnie w okolice Dworca Zachodniego. Niedawno za taki właśnie pomysł pochwaliliśmy urzędników marszałka. Tamci powiedzieli wprost:

Jesteśmy organizatorami transportu publicznego, a nie sprzedawcami w galerii handlowej

Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu w Urzędzie Marszałkowskim



Oczywiście pojawiają się kolejne ważne pytania. Ilu pasażerów jest w stanie obsłużyć Dworzec Zachodni? Jak długo będzie w stanie udźwignąć zwiększony ruch? No i co z podróżnymi wsiadającymi / wysiadającymi na peronach 1-3, którzy na Zachodni będą mieli trochę daleko i JEDNAK chcieliby skorzystać z nowego budynku? Na te pytania władze PKP i Poznania będą musiały dość szybko znaleźć odpowiedzi.

Mimo wszystko mamy pewien przełom. Władze miasta ewidentnie przestały uczestniczyć w szopce odstawianej przez PKP i Trigranit, przepełnionej zachwytami nad nowym dworcem.

Seweryn Lipoński / 17 listopada 2013