www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Robimy Poznańskie Inwestycje Miejskie. Czyli Tajne przez Poufne sp. z o.o.

9 listopada 2013,

Robimy Poznańskie Inwestycje Miejskie. Czyli Tajne przez Poufne sp. z o.o.

Poznań - Poznańskie Inwestycje Miejskie - Andrzej Nowakowski - rondo Rataje

Poznań szykuje potężne inwestycje za 1,8 mld zł w cztery lata. Prawdopodobnie większością z nich, może nawet wszystkimi, ma się zająć nowa spółka Poznańskie Inwestycje Miejskie. Pomysł sam w sobie dobry. Tyle że władze miasta robią sporo, aby już na początku go „spalić”.



Prezydent Ryszard Grobelny na otwarciu Pestki do Dworca Zachodniego

Sytuacja wygląda tak. Miasto bardzo chce utworzyć PIM jak najszybciej i połączyć ją z podobną spółką Infrastruktura Euro Poznań 2012, która budowała kilka rzeczy na Euro 2012 (z większością nie zdążyła – ale o tym za chwilę).

Nowa spółka ma ogarniać wszystkie duże miejskie inwestycje. Tyle że radni za późno dostali szczegóły, mają wątpliwości i było ryzyko, że zagłosują „przeciw”. W efekcie prezydent sam wycofał projekt z ostatniej sesji.

Idea PIM nie jest głupia. Powiedziałbym nawet, że z punktu widzenia zarządzania – jest bardzo rozsądna. W końcu jedna spółka zajmująca się wszystkimi dużymi inwestycjami to:

(+) Ludzie z doświadczeniem. Jeśli ci sami ludzie prowadzą piątą, dziesiątą czy dwudziestą inwestycję – to zawsze poradzą sobie lepiej niż za pierwszym razem. Po prostu. Zespół nie musi się uczyć od zera.

(+) Oszczędności w zatrudnieniu. Z tym oczywiście może być różnie, bo – jak słusznie zauważył radny Tomasz Lewandowski – w urzędach próby takiej optymalizacji często przynoszą odwrotny skutek. Wystarczy poczytać prześmiewcze "Prawo Parkinsona". Mimo to urzędnicy deklarują, że to może przynieść oszczędności rzędu 1,6 mln zł rocznie.

(+) Lepsza koordynacja. Na to akurat urzędnicy nie zwrócili szczególnej uwagi, a myślę, że warto. Nie będzie już sytuacji, w której jest obsuwa z Kaponierą (ZDM), a budowniczowie Pestki (Infrastruktura Euro Poznań 2012) w ogóle nie zwracają uwagi, że wobec tego nie będzie przystanku pod rondem i warto by go umieścić gdzieś indziej.



Potencjalnych zalet PIM jest więc sporo. Niestety urzędnicy zapomnieli, że trzeba jeszcze przekonać radnych. I opinię publiczną. A z tym już idzie gorzej.

No bo jak wytłumaczyć fakt, że dopiero podczas komisji budżetu w poniedziałek – na dzień przed głosowaniem! – radni poznają szczegóły całego pomysłu?

Szefowa biura nadzoru właścicielskiego Beata Kocięcka broniła się, że przecież projekt uchwały w tej sprawie radni dostali już 12 października. Świetnie. Tyle że sam projekt składa się z kilkunastu zdań. Uzasadnienie do niego to półtorej strony. Bez żadnych większych konkretów i szczegółów.



Zresztą w ogóle można odnieść wrażenie, że miasto próbuje przepchnąć tę spółkę na chybcika. I że zamiast Poznańskie Inwestycje Miejskie sp. z o.o. powinna się chyba nazywać Tajne przez Poufne sp. z o.o.

Po posiedzeniu komisji poprosiłem panią dyrektor Kocięcką o udostępnienie wspomnianej prezentacji pokazanej radnym. Tak aby przypadkiem nie pomylić w artykule jakichś faktów czy liczb. Doszło do następującej wymiany zdań:

- Wolałabym, żeby pan zadał nam konkretne pytania, to panu odpowiemy. Nie chcę dawać panu całej prezentacji. Bo wtedy pan sobie z niej coś powybiera według własnego uznania…

- Pani dyrektor, państwo pokazali tę prezentację na publicznym, otwartym posiedzeniu komisji! Nie wszystko zdążyłem zapisać. A nie chciałbym nic przekręcić.

- No to co pan z tej prezentacji zapisał i zrozumiał, to pan zrozumiał. A jak chce pan coś więcej, to proszę teraz zapytać.

WTF? To nie pierwszy raz, gdy urzędnicy najpierw coś prezentują w publicznym miejscu – a później nie chcą tego udostępnić dziennikarzom. Takich sytuacji jest ostatnio więcej. Szerzej opowiem Wam o nich w osobnym wpisie.



Powołaniu Poznańskich Inwestycji Miejskich towarzyszą i inne kontrowersje. Jak wspomniałem – spółka ma „przejąć” Infrastrukturę Euro Poznań 2012. A szefem nowej spółki ponoć ma zostać Andrzej Nowakowski, czyli obecny szef Infrastruktury Euro Poznań 2012.

Z punktu widzenia public relations to najgorszy możliwy zabieg. Trochę taki, jakby Grzegorza Latę robić ministrem sportu, powołując się na jego doświadczenie w roli szefa PZPN. Dla niewtajemniczonych przypomnę, że Infrastruktura Euro Poznań 2012 to właśnie ta spółka, która:

- spóźniła budowę tramwaju na Franowo i kombinowała z zabezpieczeniami przeciwpożarowymi, przez co był gotowy dopiero dwa miesiące po Euro 2012,

- spóźniła o osiem miesięcy przedłużenie Pestki do Dworca Zachodniego, a w międzyczasie o mało nie zapomniała o zrobieniu tymczasowego przystanku w centrum na czas remontu Kaponiery,

- do dziś (!) nie zakończyła budowy Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego, które też przecież miało być na Euro 2012,

- spóźniła o wiele miesięcy przebudowę ul. Grunwaldzkiej i wtórowała władzom miasta w przekonywaniu, że mimo gotowego torowiska nie można puścić tam tramwajów,

- do dziś wita na swojej stronie internetowej jakże aktualnym tekstem:

Szanowni Państwo, żyjemy w pełnym napięcia oczekiwaniu na wielki finał mistrzostw Europy w piłce nożnej. Dla organizatorów Euro 2012 w Poznaniu jest to przede wszystkim okres bardzo ciężkiej pracy

Źródło: i2012poznan.pl



Jeżeli podobnie mają działać Poznańskie Inwestycje Miejskie… To nowego ronda Rataje pewnie doczekamy się gdzieś w 2020 r., sieci parkingów park & ride może w 2030 r., a tramwaju czy trolejbusu na Naramowice… hmm…

Podsumowując – pomysł z powołaniem PIM nie jest zły. O ile tylko NAPRAWDĘ doprowadzi do redukcji pracowników odpowiedzialnych za miejskie inwestycje i do lepszej efektywności w przeprowadzaniu tychże inwestycji.

Na razie mamy otoczkę, w której mieszkańcom, dziennikarzom i radnym skąpi się informacji o samym utworzeniu spółki. A na jej prezesa proponuje się szefa firmy specjalizującej się w spóźnianiu inwestycji. To już lepszy byłby np. dyrektor Michał Prymas z dawnej spółki Euro Poznań 2012 (tyle że Poznaniowi zdążyła go już podebrać Warszawa – a konkretnie Narodowe Centrum Sportu).

Już na dzień dobry nie wygląda to wszystko zbyt różowo.

Seweryn Lipoński / 9 listopada 2013