Poznań Spoza Kamery » Prezydent Grobelny wybiera Dworzec Zachodni. Oczywiście, nikogo nie namawia, ale...

9 października 2013,

Prezydent Grobelny wybiera Dworzec Zachodni. Oczywiście, nikogo nie namawia, ale...

Poznań - Ryszard Grobelny - PKP - Poznań Główny - MPK - ZTM - dworzec - tramwaje

Sprawy z pokręconą, ponad 400-metrową drogą z tramwaju na nowy dworzec ciąg dalszy. Jeśli jesteście znudzeni tematem – nie czytajcie dalej.

Myślę, że jednak warto, bo tym razem udało się porozmawiać o tej bulwersującej sprawie z samym prezydentem Ryszardem Grobelnym.



Pełen zapis rozmowy – spisanej praktycznie słowo w słowo, bez żadnych cięć, skrótów, fragmentów wyjętych z kontekstu – znajdziecie na poznan.gazeta.pl pod tym linkiem.

Pozwolę sobie wrzucić poniżej co ciekawsze cytaty. Gdyby padły dziś na Kongresie Transportu Publicznego, gdzie dużo mówiło się o integracji kolei z komunikacją miejską – sala zapewne zawyłaby ze śmiechu.

Słyszeliśmy non stop, że przystanek przy ul. Matyi będzie budowany z myślą o całym centrum komunikacyjnym.

- Całym, bo część związana z PKS jest bliżej akurat tego przystanku. Pasażer kolei wysiądzie na przystanku najbliższym do peronu. Tam, gdzie ma najbliżej na peron.

Albo na dworzec. Bo np. musi jeszcze kupić bilet na pociąg.

- Może kupić w internecie.

(…)

W tym momencie powstaje pytanie, po co w ogóle nowy dworzec? Jaką ma pełnić funkcję, skoro nie sprzedawać bilety?

- Miejsca informacyjnego. I miejsca zakupu biletu w sytuacji, gdy trzeba porozmawiać z kimś, kto udzieli porady o kupnie biletu. Czyli nie biletu codziennego, tylko biletu okazjonalnego. Przecież dworce dziś nie służą do kupowania biletów.

(…)

Po tych słowach pojawią się pewnie zarzuty, że nowy przystanek przy ul. Matyi powstał głównie dla klientów centrum handlowego.

- A to źle czy dobrze? Przecież klient centrum handlowego to mieszkaniec tego miasta. Przy centrach handlowych muszą być przystanki komunikacji publicznej.




(Najkrótszej, zielonej drogi z tramwaju na dworzec nie będzie. Nie zgodziło się na nią miasto. Podróżnym pozostanie 357 m przez centrum handlowe albo 419 m przez most Dworcowy)

Update: Prezydent na tyle się przejął naszą rozmową, że dzień po niej - w środę - skomentował jeszcze sprawę na swoim blogu. Generalnie powtórzył to, co w wywiadzie, tylko z jeszcze większą mocą. Na czele ze stwierdzeniem: "Nie ma po co ściągać ludzi na Dworzec Główny".

To teraz kilka wniosków, jakie można wysnuć z tej rozmowy i z tego wpisu:

Ten przystanek nie miał być dla dworca. Tylko tyle i aż tyle. Przez jakieś trzy lata byliśmy mamieni, że przystanek za mostem Dworcowym będzie dla całego centrum komunikacyjnego. W tym również dla dworca PKP. No bo skoro to dworzec był zalążkiem całej tej budowy…

Byliśmy w błędzie. Główną częścią centrum komunikacyjnego będzie galeria handlowa. Jeśli kogoś to nie przekonuje, to przypomnę, że cały ów przystanek będzie nazywał się „Zintegrowane Centrum Komunikacyjne”, a nie „Poznań City Center”. Najwyraźniej wychodzi na jedno i to samo. Pasażerom pociągów ten przystanek niepotrzebny. Mogą dojechać na dworzec od innej strony, więc po co im drugi.

Dworzec to tylko taka ładna wydmuszka. – Dworzec nie służy do kupowania biletów – mówi bez ogródek prezydent. Potem na blogu dorzuca: "Nie ma po co ściągać ludzi na Dworzec Główny" I zdaje się, że właśnie te cytaty zrobią największą karierę w internecie.

Gdyby to był 2030 albo 2040 r. z wszechobecnymi biletami z internetu – te stwierdzenia miałyby szansę się obronić. Ale mamy wciąż 2013 r. i mnóstwo ludzi kupuje bilety w kasach. Tego się nie da zmienić z dnia na dzień.



Jeśli chodzi o biletomaty – polecam panu prezydentowi skorzystanie np. z tego, który stoi na starym dworcu po lewej stronie od wejścia. Nie przyjmuje banknotów po 100 zł. „Pięćdziesiątek” też nie. Karty też nie umie odczytać. Oczywiście za każdym razem „transakcja anulowana” i trzeba wszystko wybierać od początku. Sprawdzone osobiście. Przed tygodniem, przed jazdą TLK Goplana do Warszawy, co zakończyło się kupieniem biletu w zwykłej kasie.

Prezydent Grobelny w ogóle sam sobie zaprzecza. Najpierw chwali się, że przed Euro 2012 powstał w Poznaniu nowy dworzec. Aby po chwili stwierdzić, że on w sumie nikomu i niczemu nie służy, więc podróżni będą go omijać. Najwyraźniej ma tylko ładnie wyglądać.

Prezydent wierzy, że Pestka rozwiąże wszystkie problemy. I po części ma rację. Dzięki nowej Pestce dojazd tramwajem na perony 4-6, i to z różnych części Poznania, jest świetny. Zresztą wspominałem o tym opisując zalety nowej trasy tuż po otwarciu.



Niestety na perony 1-3 jest już z tramwaju dalej. A jeśli po drodze trzeba jeszcze kupić bilet – na nowym dworcu, bo przecież starego zaraz nie będzie – to już w ogóle jest tragedia. Właśnie dlatego przydałby się dojazd tramwajem także od strony peronów 1-3. Ale o tym nie pomyślano. I mamy to, co mamy.

Słuszny prztyczek w nos PKP. Prezydent Grobelny między wierszami zdaje się mówić: kolejarze postawili ten dworzec w miejscu kompletnie do kitu, daleko od naszej Pestki, nijak nie można do niego dojechać. Więc niech służy najwyżej jako punkt informacyjny i tyle.

Bo prawdą jest, że cała ta afera jest pokłosiem pomyłki PKP! Gdyby nie wybrali projektu nowego dworca oderwanego od peronów 4-6, przy którym w dodatku nie da się zbudować żadnego sensownego przystanku tramwajowego – nie byłoby dziś tego wpisu. Ani całej tej dyskusji.

Dalsze efekty – czyli przejście podziemne i uwalenie pasów, które by tę drogę skróciły – to już oczywiście sprawka miasta i Trigranitu. Jednak nie wolno zapominać, od kogo to się zaczęło.



(fot. Trigranit Development)

Im dłużej rozmawiam i piszę o tej sprawie, tym bardziej widzę oczami wyobraźni wielką dziurę pomiędzy peronami przy placu Dworcowym. Bo w chwili otwarcia Poznań City Center zamykają stary dworzec.

Po 25 października będziemy mieli de facto dwa oderwane od siebie dworce. Jeden, świetnie połączony z komunikacją miejską, Dworzec Zachodni z peronami 4-6. I drugi, połączony co najwyżej z parkingiem i galerią handlową, nowy Dworzec Główny z peronami 1-3.

Sensowny pomysł ludzi marszałka, aby ratować to ponoć zintegrowane centrum i przerzucić cały ruch regionalny na perony 4-6 przy Pestce, jest możliwy dopiero w okolicach 2017 r.

Do tego czasu przesiadka na Poznaniu Głównym będzie jak gra w ruletkę. Może trafi się peron 4, 5 albo 6 przy Pestce i przesiadka zajmie minutę. A może trafi się 1, 2 albo 3 (nie daj Boże 1a!) i przechadzka na tramwaj potrwa… W najlepszym wypadku tyle co dziś. W najgorszym - aż strach pomyśleć ile.

PS. Muszę to napisać. Na początku rozmowę z prezydentem zatytułowaliśmy tak: „Prezydent Grobelny o drodze na dworzec: Wysiadajcie na Zachodnim”. Po trzech godzinach interweniował jego rzecznik: - Tytuł jest nieprawdziwy. Pan prezydent nikogo nie namawiał, gdzie należy wysiąść. On tylko mówił, jak sam by zrobił. I jak jego zdaniem zrobią inni podróżni.

Faktycznie – w całej rozmowie ani razu nie użył trybu rozkazującego wobec mieszkańców czy pasażerów. Można więc na upartego stwierdzić, że rzeczywiście nic nie sugerował… Daliśmy za wygraną i zmieniliśmy tytuł. Ale kto przeczytał ze zrozumieniem całą rozmowę – wie swoje. Sugestia z Dworcem Zachodnim była jasna.

Seweryn Lipoński / 9 października 2013