Poznań Spoza Kamery » Już jest! Pestka w końcu dojechała do dworca

2 września 2013,

Już jest! Pestka w końcu dojechała do dworca

Poznań - MPK - ZTM - Pestka - Dworzec Zachodni - PKP - Poznań Główny - tramwaje

Stało się. Od niedzieli poznaniacy mogą jeździć nową linią tramwajową, a właściwie przedłużeniem istniejącej już trasy – tzw. Pestki – na dworzec kolejowy.



To tak naprawdę pierwsza duża, nowa inwestycja w Poznaniu oddana do użytku w tym roku. No, nie licząc Galerii MM, która jednak była projektem prywatnym. I na pewno nie związanym z tak dużą użytecznością publiczną.

Poznaniacy wyraźnie spragnieni są chwil, w których te uciążliwe remonty i rozkopy zamieniają się w końcu w coś, z czego można korzystać. Było to widać na wczorajszym otwarciu. Przyjechały tłumy chyba jeszcze większe niż rok temu na Franowo.



(wideo: Janusz Ludwiczak / lazarz.pl)

Trzeba tu przypomnieć, że nowa Pestka – bo tak chyba trzeba nazywać tę trasę – miała być gotowa już dawno temu. Na Euro 2012! To była jedna z pierwszych inwestycji, która w 2011 r. obsunęła się na „po Euro”.

A później jeszcze kilka razy. Żartowałem nawet, że gdyby wiceprezydent Mirosław Kruszyński utworzył na Facebooku wydarzenie „Otwarcie przedłużonej trasy Poznańskiego Szybkiego Tramwaju do Dworca Zachodniego” – to musiałby na tym Facebooku non stop zmieniać jego datę.

Ale w końcu jest. Lepiej późno niż wcale. Było też, powiedzmy, mniej pompatycznie niż w przypadku Franowa. Choć oczywiście nie zabrakło koncertów i krojenia tortu. Co ciekawe – prezydent Ryszard Grobelny nagle docenił znaczenie dworca i łatwych przesiadek z pociągu na tramwaj!

Poznański Szybki Tramwaj jest czymś wyjątkowym. Wszyscy nam go zazdroszczą. Ale do tej pory miał jedną wadę: nie wjeżdżał tam, gdzie najwięcej ludzi chce dojechać. Czyli na dworzec

Prezydent Poznania Ryszard Grobelny



Szkoda, że Grobelny i jego zastępca Mirosław Kruszyński prezentują nieco inne podejście w przypadku nowego przystanku na ul. Matyi. Tam ponad 400 metrów dreptania na dworzec i perony im nie przeszkadza.

W niedzielę spotkałem ludzi, którzy z otwarcia nowej Pestki autentycznie się cieszyli. Jak Magdalena Szymańska, która z córką będzie teraz jeździć do przedszkola w kilka minut, a nie w pół godziny. Jak Michał Kruszyński, który jeździ pociągiem w delegacje i teraz szybko dojedzie z Grunwaldu prosto na dworzec. Albo jak Daria Rulczyńska, która przez remonty zaczęła jeździć autem, ale teraz zastanawia się, czy nie wrócić do częstszego korzystania z tramwajów.

Wszystkich wyżej wymienionych pozwoliłem sobie zacytować w relacji z otwarcia nowej Pestki w „Gazecie”. Dla mnie to dowód, że inwestycja – choć opóźniona i całkiem kosztowna, 131 mln zł – naprawdę była potrzebna.



To jeszcze krótko o jej podstawowych plusach i minusach:

(+) Z pociągu prosto na tramwaj. Dotąd nie było takiej łatwej przesiadki. Z peronów było daleko zarówno na przystanek „Most Dworcowy”, jak i na „Dworzec Zachodni” (o którym wielu podróżnych nawet nie miało bladego pojęcia). Nie wspominając już o „Dworcu PKS”. Teraz po przyjechaniu na perony 4-6 przesiadka będzie niemal peron w peron. Skorzystają na tym zwłaszcza studenci jeżdżący na Morasko.

(+) Oddech dla mostu Teatralnego. Korki tramwajowe (!) na zjeździe z wiaduktu Pestki stały się już legendarne. Nic dziwnego, skoro przez most Teatralny przejeżdżały tramwaje niemal wszystkich poznańskich linii. Motorniczy często wypuszczali pasażerów i ci „z buta” musieli wędrować kilkaset metrów z wiaduktu na most. Teraz część tramwajów pojedzie dołem. Korki powinny zniknąć.

(+) Naprawdę szybki tramwaj. Szybki i bezkolizyjny przejazd do tej pory kończył się na wspomnianym wiadukcie. A później: światła, światła, światła… Nowa trasa przedłuży ten bezkolizyjny przejazd o kilometr. I to w ścisłym centrum miasta. Po drodze żadnych skrzyżowań. Co wybierzecie: jazdę w 3-4 min tramwajem czy stanie samochodem w korku na ul. Roosevelta?



(-) Tramwaj nie na Poznań Główny. Wiem, kłóci się to trochę z pierwszym plusem. Ale prawda jest taka, że Pestka nie dojeżdża do dworca PKP, tylko do Dworca Zachodniego. A dziś to duża różnica. Pasażerowie z peronów 4-6 będą mieli łatwą przesiadkę. Ci z peronów 1-3 już gorszą. A jak ktoś zechce po drodze zajrzeć na nowy dworzec – to już w ogóle ma przerąbane. Ostatnio zmierzyłem: przejście normalnym krokiem z hali Pestki do holu nowego dworca to kilkaset metrów i jakieś 4-5 min. Znowu kłania się fatalna lokalizacja obiektu postawionego przez Trigranit.

(-) Dość kuriozalny objazd „12” i „15”. Oba tramwaje za Dworcem Zachodnim zawracają na ul. Głogowską i jadą kawałek z powrotem. W przypadku „12” innego wyjścia nie ma. Musi przejechać przez most Dworcowy, skoro ma pojechać na Rataje, bo najbliższa alternatywa to ul. Hetmańska. Natomiast „15” cofa się dobre pół kilometra i traci praktycznie wszystko to, co zarobiła na bezkolizyjnym przejeździe z ominięciem Teatralki i Kaponiery.

(-) Nie przyłącza do sieci tramwajowej nowych obszarów. Nowa trasa jest de facto tylko usprawnieniem dla istniejącej już siatki połączeń. Oczywiście trudno z tego czynić zarzut. Tak była od początku pomyślana. Jedyni nowi klienci, których MPK może przyciągnąć, to ci z dworca, którzy dotąd łapali taksówki (albo auta rodziny czy znajomych). W tym samym czasie Naramowice czy Podolany nadal czekają na tramwaj.

Tak jak napisałem: prawdziwy test nowej trasy od połowy września. Wtedy rusza remont torów na Teatralce. Tramwaje z całej Pestki będą musiały jeździć właśnie dołem.

Seweryn Lipoński / 2 września 2013