Poznań Spoza Kamery » Kabaret z PEKĄ trwa w najlepsze. Nawet w ZTM nie wiedzą, kiedy to wszystko właściwie ruszy

17 sierpnia 2013,

Kabaret z PEKĄ trwa w najlepsze. Nawet w ZTM nie wiedzą, kiedy to wszystko właściwie ruszy

Poznań - ZTM - MPK - PEKA - WRPO - tramwaje - autobusy - bilety

Miasto wydało już 100 tys. kart PEKA. W minionym tygodniu udzieliło też odpowiedzi na kolejnych 68 pytań stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania. I zapewne właśnie te odpowiedzi byłyby tematem niniejszego wpisu…

…gdyby nie pewien z pozoru niewinny telefon, który wykonałem w piątek do Zarządu Transportu Miejskiego.

Małgorzata Ratajczak z ZTM – która chwilowo zastępuje rzecznika prasowego – już wcześniej prosiła przysłać pytania w sprawie PEKI mailem. I lojalnie poinformowała mnie, że „odpowiedzi na poniższe zagadnienia, ze względu na ich złożoność, jesteśmy w stanie przygotować na początek przyszłego tygodnia”.

Mimo wszystko chciałem dopytać o jeden szalenie ważny szczegół. Czy miasto nadal planuje ruszyć z systemem PEKA w styczniu? W końcu tak nieustannie słyszymy na konferencjach prasowych. Tymczasem pani Ratajczak wydawała się zaskoczona:

Hmm, czy jest pan pewien, że chodzi o styczeń? Bo ja mam tutaj inne informacje. Cały system PEKA ma ruszyć w kwietniu

Małgorzata Ratajczak, Zarząd Transportu Miejskiego



Tu należy się krótkie wyjaśnienie. Rzeczywiście cały system ma działać dopiero w kwietniu – tak miasto zapowiada od dłuższego czasu. Jednak częściowo system ma podobno ruszyć już w styczniu. Przez „system ruszy” rozumiem przede wszystkim wymianę zwykłych kasowników na czytniki kart PEKA.

Pytam więc panią Ratajczak: kiedy w autobusach i tramwajach zaczniemy odpikiwać karty zamiast kasować bilety? W styczniu czy w kwietniu? – Nie wiem! – słyszę w odpowiedzi. Przyznam, że lekko mnie zamurowało. Kto ma to wiedzieć, jeśli nie ZTM?

Całej dalszej rozmowy tu z pamięci nie przytoczę, ale wynikało z niej, że na cztery i pół miesiąca przed planowanym wprowadzeniem PEKI… nic nie wiadomo. Usłyszałem jedną ciekawą rzecz: być może będzie okres przejściowy z kasownikami i czytnikami. Ale też nie wiadomo, czy rzeczywiście i jak długo.

Nawet Nostradamus wymięka przy PECE

Cała sytuacja nie powinna właściwie dziwić. Data wprowadzenia systemu PEKA obrosła już różnymi legendami. Ponoć sam Nostradamus nie odważył się przepowiedzieć, kiedy system ruszy, bo napisanie rymowanego czterowiersza na ten temat byłoby obarczone zbyt dużym ryzykiem błędu.

A już zupełnie serio: według pierwszych założeń PEKA miała ruszyć już kilka lat temu. Do końca 2012 r. miasto chciało mieć już wszystko załatwione: 400 tys. wydanych kart, rozliczona dotacja unijna, itd.



Jednak jak zwykle: procedury, procedury, procedury… I spora obsuwa. ZTM zaczął wydawać karty PEKA poznaniakom dopiero we wrześniu 2011 r. W zeszłym roku rozstrzygnięto przetarg na firmę, która miała zająć się dopiero budową (!) całego systemu.

Nic dziwnego, że urzędnicy ciągle przekładali datę jego uruchomienia. Tylko w ostatnich miesiącach słyszeliśmy najpierw o wrześniu 2013 r., potem o styczniu 2014 r. Na jednej z konferencji wiceprezydent Mirosław Kruszyński wypalił nawet coś o kwietniu. I właśnie wtedy okazało się, w czym rzecz: system ma wystartować w styczniu, ale jeszcze nie cały. W pełni ma działać dopiero na wiosnę.

Wydawało się, że to już w miarę pewne daty. W końcu ZTM rozpoczął wymianę komkart na PEKI na szeroką skalę. Pasażerowie nie mogą już także doładować komkarty na dłużej niż do końca tego roku. Mało tego: radni niedawno wyrzucili do kosza uchwałę o podwyżkach cen biletów w 2014 r. Właśnie po to, aby przygotować zupełnie nową taryfę dla systemu PEKA.



Teraz dowiadujemy się nagle, że w samym ZTM nie wiedzą, co ruszy i od kiedy.

Jest w tym wszystkim jednak pewien plus. Miasto na jesień planuje konsultacje społeczne w sprawie PEKI. Być może usłyszymy w ich trakcie raz po raz, że „tego już się niestety nie da zmienić, prace są na zbyt zaawansowanym etapie, a cały system zaraz wchodzi w życie”.

Wtedy – zamiast spuścić uszy po sobie – warto będzie przypomnieć, że ta data wejścia to chyba jeszcze nie taka pewna. Poza tym zmieniała się już z pięć razy po drodze. Zatem nic strasznego się nie stanie, jeśli zmieni się jeszcze raz, jeśli tylko pozwoli to poprawić nowy system pod tym czy innym względem. Tak aby naprawdę służył pasażerom.

Seweryn Lipoński / 17 sierpnia 2013