Poznań Spoza Kamery » Miasto się chwali: "atrakcyjny cenowo bilet semestralny". Hmm, a co było trzy miesiące temu?

1 sierpnia 2013,

Miasto się chwali: "atrakcyjny cenowo bilet semestralny". Hmm, a co było trzy miesiące temu?

Poznań - ZTM - MPK - Ryszard Grobelny - Mirosław Kruszyński - bilety

Dziś weszło parę zmian w biletach komunikacji miejskiej. Dziennikarze już w środę dostali maila od rzecznika Zarządu Transportu Miejskiego. Pan rzecznik podkreślił:

Zwracam uwagę na atrakcyjny cenowo bilet semestralny

Bartosz Trzebiatowski, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego



Oczywiście – w samym promowaniu nowej, bardzo korzystnej dla pasażerów oferty nie ma nic złego. Wręcz przeciwnie. Im więcej studentów, uczniów, ich rodziców itd. dowie się o promocji – tym lepiej. Zwłaszcza że głównym zarzutem odnośnie poprzednich, 10-miesięcznych biletów był właśnie brak informacji.

Jeszcze niedawno próbowali storpedować pomysł

Zaskakuje mnie tylko to nagłe hurraoptymistyczne podejście urzędników do biletów semestralnych. Jeśli te bilety „chwycą” – urzędnicy zapewne przyślą kolejnego maila, w którym odtrąbią sukces.



Tutaj pojawia się problem. Warto przypomnieć, jak to było z wprowadzeniem biletów semestralnych. I że to wcale nie zasługa urzędników.

Otóż pomysł biletów semestralnych rzucili radni. Konkretni – radni Platformy Obywatelskiej, a później, po dość długich negocjacjach, poparli go także radni pozostałych klubów (poza prezydenckim).

Gdzie w tym czasie byli miejscy urzędnicy? Cóż, byli, ale od początku próbowali storpedować pomysł biletów semestralnych. Wystarczy rzucić okiem na opinię podpisaną przez prezydenta Ryszarda Grobelnego (a przygotowaną, jak się domyślam, przez ludzi z ZTM i z wydziału gospodarki komunalnej i mieszkaniowej, któremu komunikacja miejska podlega):



Pełną treść pisma, którą znajdziecie po kliknięciu tutaj, można streścić w paru zdaniach. Bilety semestralne są be, bo: 1) za moment i tak wejdzie PEKA, 2) pomysł pozwoli dojechać tylko do szkół w Poznaniu (strefa A), 3) mają nietypową ulgową cenę, która stanowi około 60 proc. tego, ile kosztowałby bilet semestralny normalny (???).

ZTM na dzień dobry wyliczył też, że przez bilety semestralne budżet miasta straci 200 tys. zł miesięcznie. Czyli 2,4 mln zł rocznie. Bo „większość osób korzystających dotychczas z biletów 3-, 6-, 9-, 10- i 12-miesięcznych może zacząć korzystać z nowej oferty”.

Yes yes yes! Nie wprowadzajmy biletów semestralnych, bo ci źli pasażerowie przypadkiem zaczną z nich korzystać i złupią budżet miasta. Oczywiście w piśmie ani słowa o potencjalnych nowych pasażerach, którzy dziś np. jeżdżą na uczelnię rowerem (studenci) albo rodzice podwożą ich do szkoły (uczniowie).

Ciągłe straszenie, ile to budżet miasta straci na jakichkolwiek proponowanych zmianach, to zresztą ostatnio stała praktyka urzędników. I chyba zasługuje na osobny wpis.

Uderzyli się w piersi. A może tylko liczą pieniądze?

Wracając do biletów semestralnych… Przed radnymi wiceprezydent Mirosław Kruszyński przyznał nawet, że „sama idea biletów semestralnych jest słuszna”. Mimo to był przeciw. Powód? Jego zdaniem tylko urzędnicy mają kompetencje, aby tworzyć nowe rodzaje biletów, radni już nie.

Aż chciało się zapytać: panie prezydencie, skoro tak, to dlaczego władze miasta SAME nie wprowadziły biletów semestralnych, skoro idea jest taka słuszna?



Prezydent Ryszard Grobelny podczas "gospodarskiej wizyty" w ZTM

Teraz ZTM wyciąga na sztandary bilety semestralne. I woła: zobaczcie, jaką wprowadziliśmy fajną ofertę. Jak to możliwe, skoro jeszcze chwilę temu urzędnicy – delikatnie mówiąc – nie byli do niej przychylnie nastawieni? Widzę dwie opcje:

1) Prezydent i jego ludzie przemyśleli sprawę jeszcze raz, uderzyli się w piersi i stwierdzili: to jednak bardzo dobra oferta,

2) Uznali, że skoro już radni przeforsowali bilety semestralne, to chcąc nie chcąc trzeba je jakoś wypromować, aby mityczne straty w budżecie były jak najmniejsze.

Mam niemiłe przeczucie, że bardziej w grę wchodzi ta druga opcja. Ale może się mylę. Może promowanie biletów semestralnych i wyciąganie ich na sztandary to znak, że urzędnicy w końcu dostrzegli dobre strony tej propozycji. I że tańsza oferta dla pasażerów niekoniecznie musi przynieść straty.

Mam nadzieję, że bilety semestralne zaczną się sprzedawać jak ciepłe bułeczki. To jeszcze bardziej da urzędnikom do myślenia. Może sprawi, że w przyszłości nie będą już z góry i na siłę torpedować podobnych pomysłów.

P.S. Na razie ZTM pochwalił się biletową nowością tylko dziennikarzom. Na stronie internetowej zamieścił informacje o biletach semestralnych w cenniku, ale próżno szukać jakiegoś newsa na ten temat np. na stronie głównej. Pozostaje liczyć, że to jednak tylko niedopatrzenie i że lada dzień taka wiadomość się pojawi.

Seweryn Lipoński / 1 sierpnia 2013