www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Miasta uczą się na błędach. Cudzych. Case "Tramwaj na Franowo", case "Pociąg na Okęcie"

13 lipca 2013,

Miasta uczą się na błędach. Cudzych. Case "Tramwaj na Franowo", case "Pociąg na Okęcie"

Poznań - MPK - Ryszard Grobelny - tramwaj na Franowo - Ławica

Ciekawe doniesienia ze… Szczecina. Tamtejsi dziennikarze „Gazety” apelują do władz, żeby nie budować pętli tramwajowej odciętej od mieszkańców. A jako zły przykład podają poznańską trasę na Franowo.

W poznańskim przykładzie łatwo znaleźć analogię do Szczecińskiego Szybkiego Tramwaju, którego budowa już się rozpoczęła. (...) Bardzo chciałbym, żeby chociaż w przypadku SST udało się uniknąć takich wpadek. A największą będzie pusty tramwaj jadący na pętlę otoczoną krzakami

Andrzej Kraśnicki jr, "Gazeta Wyborcza Szczecin"



No to pięknie. Zaledwie parę dni wcześniej ostrzegałem, że nasz tramwaj na Franowo może stać się pośmiewiskiem na całą Polskę. Samospełniająca się przepowiednia? Nie mam z tego żadnej satysfakcji. I dla miasta, i dla nas wszystkich – mieszkańców - byłoby sto razy lepiej, gdyby te tramwaje jeździły jednak pełne. A nie puste.

Taka mała ciekawostka: trasa na Franowo została niedawno wyróżniona w konkursie Top Inwestycje Komunalne 2013. Za co? Z uzasadnienia:

To nagroda dla Poznania za jeden z najciekawszych w kraju projektów komunikacji tramwajowej, dzięki czemu powstał największy w Polsce podziemny tramwajowy węzeł rozjazdowy. Przy budowie nowej trasy zastosowano wiele ciekawych rozwiązań technologicznych.

To wszystko prawda. Tramwaje pomykają w tunelu (choć czasem dość nieprzyjemnie przy tym hałasują), przystanki piękne – no zupełnie jak w metrze.



Oczywiście, to że przez połowę trasy tym tramwajem prawie nikt nie jeździ, jest zupełnie nieistotne, więc jury nie poświęcało czasu i uwagi na takie mało znaczące detale.

Szczecin przyglądający się „lekcji” z Poznania to ostatnio niejedyny przypadek, gdy jedno miasto nie chce powtórzyć błędów innego.

Niedawno do podobnej refleksji doszły przecież władze… Poznania. Chodziło o pociąg na Ławicę. Jeszcze rok temu lotnisko rozwijało się w najlepsze, otwierało nowy terminal, biło rekordy dzięki kibicom zjeżdżającym (czy raczej zlatującym) na Euro 2012…

I wydawało się, że lada moment zaczną się starania o budowę torów na lotnisko. Jednak ostatnio prezydent Ryszard Grobelny, gdy dość przypadkowo i przy okazji zapytałem go o tę sprawę, odparł kategorycznie:

Na pewno nie będę naciskał na budowę połączenia kolejowego na Ławicę. Nie znam wyliczeń, które by mnie do tego przekonywały

Prezydent Poznania Ryszard Grobelny



Tak oto prezydent - znany z częstego torpedowania różnych rozsądnych inwestycji i forsowania niekoniecznie przemyślanych – tym razem powiedział coś, z czym trudno się nie zgodzić. Zresztą wtórują mu władze województwa. A konkretnie wicemarszałek Wojciech Jankowiak, i to mimo swojego zamiłowania do kolei.

Pamiętam, jakie ponure wrażenie zrobiły na mnie jesienne doniesienia z Warszawy. Konkretnie – tekst o pustych pociągach jeżdżących na lotnisko im. Chopina. Elfy mieszczące 901 osób woziły niekiedy po… kilka osób. Przeciętnie po kilkadziesiąt, a w porywach około 100.

Wszystko to na nowiutkiej linii kolejowej – pierwszej wybudowanej w Polsce od zera od czasów PRL-u. Co gorsza – długich pociągów nie można rzucić na inne, bardziej oblegane trasy. Tu kłania się unijna biurokracja. Bo we wniosku o dotację zapisano, że elfy będą jeździć na lotnisko… więc muszą tam jeździć. Koniec, kropka!

Tymczasem w Poznaniu dosłownie chwilę wcześniej urzędnicy zlecili tzw. studium przedinwestycyjne pociągu na Ławicę. I to w momencie, gdy trwała właśnie przebudowa ul. Bukowskiej, prowadzącej na lotnisko, za grube miliony złotych! Zaraz potem był też remont jej śródmiejskiego odcinka (ten słynny, do którego konsultacje społeczne ogłoszono, gdy… budowa już ruszyła).



Efekt? Autobusy jeżdżą teraz z centrum na Ławicę w 20 min. Pociąg byłby tam kilka minut szybciej. Może przy większej liczbie podróżnych faktycznie miałoby to sens. Ale obawiam się, że w obecnej sytuacji rzeczywiście mogłoby się skończyć jak w Warszawie. Albo i gorzej. Bo przecież mówimy tu o znacznie mniejszym lotnisku i mniejszych potokach podróżnych.

A już zupełną fikcją wydaje się tramwaj wzdłuż ul. Bukowskiej. Zwłaszcza ta kwota. 400 mln zł??? Za tyle to można zbudować trasy na Naramowice i w ul. Ratajczaka – razem wzięte! I zdaje się, że władze miasta tak właśnie zrobią.

Na samej Ławicy przebąkują, że może jednak połączenie szynowe do centrum miasta by się przydało. Ale na razie muszą walczyć z bardziej przyziemnymi (hmm, a może podniebnymi?) problemami. Ruch w ciągu roku spadł aż o 21 proc. Nawet odliczając „efekt Euro 2012” i „efekt OLT” – jest realny spadek o 12 proc. Do rekordowego poziomu władze lotniska chcą wrócić w przyszłym roku.

PS. Akurat wczoraj byłem na konferencji prasowej na Ławicy. Zagadnąłem prezesa Mariusza Wiatrowskiego o sprawę pociągu na lotnisko. Przyznał, że przy obecnym ruchu to bez sensu. Ale rzucił nieco inny pomysł, o którym – przyznam szczerze – dotąd nie myślałem:

Gdyby nie robić dojazdu tylko do Ławicy, ale pociągnąć tory dalej i zrobić z tego trasę przelotową - pewnie opłacalność byłaby większa

Prezes Ławicy Mariusz Wiatrowski



Hmm, część pociągów do Szczecina przejeżdżających takim "objazdem" przez Ławicę? To wymagałoby na pewno dużo większych pieniędzy. Ale przyszłościowo może to jest jakieś rozwiązanie?

Seweryn Lipoński / 13 lipca 2013