www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Ile metrów z tramwaju do kasy, czyli o co tak naprawdę chodzi z przejściem przy dworcu

3 czerwca 2013,

Ile metrów z tramwaju do kasy, czyli o co tak naprawdę chodzi z przejściem przy dworcu

Poznań - PKP - Poznań Główny - Trigranit - Poznań City Center - Mirosław Kruszyński

- To w końcu będzie to przejście na dworzec czy nie? – usłyszałem dziś. Nie ma się co dziwić. W tej sprawie tyle ostatnio powiedziano, tyle zapowiedziano (a potem odwołano), tyle zrobiono ekspertyz i wyliczeń… że poznaniakom już wszystko się myli.

Trochę jest w tym również naszej winy. Naszej – czyli mediów. Nie zawsze mamy czas i miejsce, aby przypominać po raz enty cały kontekst sprawy. Dlatego pomyślałem, że zrobię to przynajmniej tutaj. I spróbuję raz, a dobrze wytłumaczyć, o co z tym przejściem tak naprawdę chodzi.

Na początek uporządkujmy najważniejsze fakty:

1. Nowy dworzec Poznań Główny stoi przy moście Dworcowym. Tam też jest do niego główne wejście. Logiczny byłby przystanek tramwajowy właśnie przy nim. Miasto zrezygnowało jednak z tego pomysłu, bo: 1) trzeba by zwęzić jezdnię, aby przystanek się zmieścił, 2) byłaby zbyt mała odległość od poprzedniego przystanku „Most Dworcowy”.

2. W tej sytuacji Trigranit i miasto uzgodniły, że nowy przystanek tramwajowy powstanie trochę dalej – na ul. Matyi, już za mostem Dworcowym, przy skrzyżowaniu z ul. Towarową.



W ten sposób nowy przystanek miałby obsłużyć cały obiekt budowany przez Trigranit. Nie tylko dworzec PKP, ale i PKS oraz galerię handlową Poznań City Center. Projekt zakłada też, że z przystanku do budynku będzie prowadzić przejście podziemne pod ul. Matyi.

3. Jednak w ten sposób przystanek bardzo oddalił się od samego dworca PKP. Zwłaszcza że do przejścia podziemnego trzeba będzie się najpierw z przystanku trochę cofnąć. Na dodatek wyjście z tunelu wcale nie będzie tuż za jezdnią, tylko kilkadziesiąt metrów dalej – tuż przed wejściem do centrum handlowego Poznań City Center. Stowarzyszenie Inwestycje dla Poznania wylicza w metrach różne warianty drogi z przystanku do kas nowego dworca. Wychodzi im, że najkrócej będzie… właśnie przez galerię handlową. Bagatela – 357 metrów.



Stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania oraz My-Poznaniacy proponują własne rozwiązanie: zwykłe przejście dla pieszych po drugiej, tej „właściwej” stronie przystanku, bezpośrednio na chodnik na moście Dworcowym. Oczywiście ze światłami itd.

4. Robi się mała burza. Pod naciskiem społeczników i mediów urzędnicy w końcu się uginają. Wiceprezydent Mirosław Kruszyński zleca zrobienie niezależnej ekspertyzy, czy dodatkowe przejście przy dworcu jest potrzebne.

5. Niektórzy sądzą, że będzie to taka ekspertyza na odczepnego, pod tezę urzędników. A tu – niespodzianka! Naukowcy z Politechniki Krakowskiej jednoznacznie stwierdzają, że dodatkowe przejście przez jezdnię jest potrzebne.

Można stwierdzić, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest wariant proponujący wyznaczenie przejścia dla pieszych przez południową jezdnię ul. S. Matyi

Ekspertyza Politechniki Krakowskiej



Zdaniem autorów ekspertyzy piesi bez tego przejścia i tak będą sobie skracać drogę na dworzec, przebiegając przez ulicę na dziko.

6. Wiceprezydent Kruszyński z własnej woli ogłasza w mediach, że ekspertyza go przekonała i że rekomenduje zrobienie przejścia dla pieszych przez jezdnię, aby skrócić drogę na dworzec. Z tym że pod jednym warunkiem: musi się zgodzić tzw. komisja bezpieczeństwa ruchu działająca przy Zarządzie Dróg Miejskich.

7. I tu następuje przykry finał całej sprawy. Komisja jednogłośnie nie zgadza się na utworzenie przejścia przez jezdnię. Uzasadnienie? Zawiera dosłownie kilka zdań, oto ono:



A poniżej szczęśliwa „13”, czyli lista osób, które wzięły udział w posiedzeniu komisji i podpisały się – jednogłośnie! – pod wspomnianą decyzją. Ktoś w redakcji prześmiewczo nazwał ją nawet „listą hańby”. Może trochę za duże słowo, ale mimo wszystko warto ją zapamiętać.



Wiceprezydent Kruszyński rozkłada ręce: - Trudno byłoby działać wbrew stanowisku komisji. Ludzie z Politechniki Krakowskiej znają się na potokach ruchu i z tego punktu widzenia było to najlepsze rozwiązanie. Natomiast w naszym mieście są podmioty, które biorą odpowiedzialność za bezpieczeństwo.

I to by było na tyle. Przejścia skracającego drogę na dworzec nie będzie.

Aha! Mamy jeszcze epilog. Przedstawiciele Trigranitu – po dwóch miesiącach milczenia w całej sprawie – nagle stwierdzają, że wyliczenia Inwestycji dla Poznania są złe. I że droga tunelem podziemnym, a potem z powrotem na chodnik i most Dworcowy, na pewno nie będzie miała 419 metrów. Podobno ma być dużo krótsza, może nawet krótsza niż 300 metrów.

Z miarką na razie tego nie zmierzymy, bo budowa trwa. Akurat pod tym jednym względem nic Trigranitowi zarzucić nie można. Tempo robót przypomina niemal mobilizację na ul. Roosevelta tuż przed Euro 2012.

Uff… Miało być krótkie przypomnienie faktów, a wyszedł całkiem długi wpis. Dlatego na razie na tym poprzestańmy. A moje osobiste przemyślenia na temat drogi na nowy dworzec niech poczekają do jutra.

Seweryn Lipoński / 3 czerwca 2013