Poznań Spoza Kamery » Super pływalnia w Poznaniu. I jej fatalny PR

19 marca 2013,

Super pływalnia w Poznaniu. I jej fatalny PR

Poznań - Termy Maltańskie - Magdalena Wesołowska - aquapark - Malta

Znowu głośno o Termach Maltańskich. Nienaprawiane od wielu miesięcy płytki to raczej mała aferka niż duża afera. Jednak całkiem fajny aquapark, który kosztował 280 mln zł, mimo miliona klientów ma coraz gorszy wizerunek.

Ledwie parę tygodni temu - inna, grubsza sprawa. „Gazeta” ujawniła, że Magdalena Wesołowska (szefowa Term Maltańskich) udziela się przy budowie innego, potencjalnie konkurencyjnego aquaparku w Tarnowie Podgórnym. Konkretnie – zasiada w jego radzie nadzorczej.

Nawet sami urzędnicy - zwykle broniący pani prezes - tym razem mówili, że „to tak, jakby Coca Cola zatrudniła eksperta Pepsi”. Zresztą oliwy do ognia dolała sama prezes Wesołowska. Całą sprawę skomentowała tak:

Tak naprawdę nie ma tu mowy o żadnej konkurencji, zwłaszcza na etapie, w którym tego obiektu jeszcze nie ma. A nawet jak już powstanie, to przecież moja obecność tam działa na korzyść Term Maltańskich, bo będę miała informacje jakie są działania konkurencji

Magdalena Wesołowska, prezes Term Maltańskich / źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



Nawiasem mówiąc: po takich słowach powinien ją zwolnić (i to z hukiem!) wójt Tarnowa Podgórnego. Przecież pani Wesołowska jawnie i publicznie przyznaje, że zamierza być kimś w rodzaju szpiega, podkradającego Tarnowskim Termom pomysły i rozwiązania.

Niestety to nie pierwsza afera wokół Term Maltańskich i ich szefowej:

Wrzesień 2011. Deweloper chce postawić nad Maltą wysokie apartamentowce niezgodne z planem zagospodarowania. Okazuje się, że decyzję środowiskową dla dewelopera uzyskała… Magdalena Wesołowska, prezes Term Maltańskich.

Październik 2011. Tuż po otwarciu aquaparku jest sporo chaosu, m.in. mężczyźni wchodzący do damskiej szatni. Klientów irytują też wszechobecne kamery. Szefowa Term narzeka na frekwencję niższą, niż się spodziewała.

Marzec 2012. Termy Maltańskie kupiły luksusowe auto za 175 tys. zł. Prezes Wesołowska tłumaczy, że służy do robienia zakupów.

A teraz jeszcze sprawy z działaniem u konkurencji i z odpadającymi płytkami. No i ostatnie skargi na ludzi uprawiających seks w saunach (choć to akurat sprawka samych klientów, a nie szefostwa obiektu).

Najgorsze jest to, że wszystkie te aferki i afery skutecznie psują wizerunek aquaparku. O Termach Maltańskich poznaniacy coraz częściej mówią z pewnym przekąsem – zupełnie jak o stadionie czy o „metrze” na Franowo.

Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że...

Sam często bywam na Termach Maltańskich. I wrażenia mam całkiem dobre, przynajmniej z części sportowej. Obiekt wydaje się nowoczesny i przyjazny. Czy wart wyłożonych pieniędzy? Tu musieliby się wypowiedzieć eksperci.

Niestety mało mówi się o samych basenach (jak choćby o tym, że niedługo po otwarciu zostały Sportowym Obiektem Roku). A więcej – właśnie o kolejnych pomysłach i kontrowersyjnych wypowiedziach pani prezes Wesołowskiej.

Co gorsza, kierownictwo aquaparku oraz dział marketingu nie robią niemal nic, by nadszarpnięty wizerunek poprawić. A jeśli już – to bardzo nieudolnie. Czasem nawet ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego.



Wystarczy opisać, z jaką łatwością pani prezes Wesołowska obraża się na media za najdrobniejszą choćby krytykę. I tu anegdota dość dobrze pokazująca, jak szefowa Term Maltańskich odnosi się do dziennikarzy.

Poniedziałek, 15 października zeszłego roku. Pani prezes Wesołowska przyznaje przed radnymi z komisji kultury fizycznej, że pod naciskiem akcjonariuszy spółki zgodziła się zbudować przy Termach Maltańskich lodowisko. Wbrew sobie, bo sama proponowała inne rozwiązanie.

Uznałem, że to temat na artykuł. Nie chciałem jednak nic przekręcić ani pomylić. Dlatego następnego dnia próbowałem dopytać panią prezes o kilka szczegółów.

Najpierw wysłałem pytania mailem. Po południu odzywa się dział marketingu: odpowiedzi dziś nie będzie, przykro nam. W takim razie dzwonię bezpośrednio do pani prezes. I na dzień dobry słyszę:

- Z „Gazetą Wyborczą” przez telefon nie rozmawiam. Już wielokrotnie przekręcaliście państwo moje wypowiedzi.

- Skoro nie przez telefon, to może osobiście? Mogę dziś przyjechać na Termy. Będzie pani dziś o godz. 18 na uroczystościach? (akurat była rocznica otwarcia aquaparku)

- Będę.

- Dobrze, to przyjadę.

Na miejscu znajduję panią prezes rozdającą klientom urodzinowy tort. Grzecznie czekam, aż udzieli wywiadu dla telewizji. Gdy w końcu chcę porozmawiać, słyszę:

- Przykro mi, z „Gazetą Wyborczą” osobiście też nie rozmawiam. Jutro dostanie pan odpowiedzi mailem.

- Artykuł piszę dziś, do jutrzejszego wydania. W tej sytuacji będę musiał się oprzeć wyłącznie na tym, co pani mówiła na komisji. Mogą się wkraść różne nieścisłości. Chciałem z panią porozmawiać, aby tego uniknąć.

- Nie będę z panem rozmawiać. Powtarzam: jutro dostanie pan odpowiedzi mailem.

W mailu – przysłanym już po publikacji artykułu - pani prezes nie omieszkała zapytać: „Na jakiej podstawie twierdzi Pan w opublikowanym dziś artykule, iż Termy Maltańskie nie chcą, ale muszą zrobić lodowisko? Stwierdzenie takie nie padło podczas posiedzenia komisji Rady Miasta”. Wyparła się więc własnych słów, które publicznie wypowiadała dwa dni wcześniej przed radnymi.

Może dziś, a może jutro

Termy Maltańskie nie potrafią nawet wykorzystać dobrych okazji, aby pokazać się wreszcie w lepszym świetle. Sytuacja sprzed kilku tygodni. Z newslettera dowiadujemy się, że niebawem do aquaparku zawita milionowy klient.

Ciekawe i bardzo pozytywne. Dzwonię do Aliny Furmaniuk z działu marketingu (de facto pełni funkcję rzecznika prasowego Term Maltańskich), aby zapytać o szczegóły. Udaje mi się usłyszeć tylko tyle:

- Taka okazja rzeczywiście nie zdarza się często.

I na tym koniec. W który dzień spodziewają się gościa nr 1 000 000? Nie będą bawić się w dywagacje. Jakieś szczegóły, jak będzie wyglądało powitanie tego szczęśliwca? Furmaniuk odsyła mnie do komunikatu prasowego – którego jeszcze nie ma. Kiedy będzie? Może dziś, a może… jutro.

Argument, że chcemy o tym napisać teraz, od ręki, do internetu, nie pomaga. To może chociaż zdradzą, jakie atrakcje czy upominki dostanie milionowy gość? Nie, nie zdradzą. Dowiem się z komunikatu. Który może będzie dziś, a może jutro.

Po czymś takim naprawdę odechciewa się pisać o Termach Maltańskich w pozytywnym tonie. Zresztą sam artykuł nie był zbyt długi ani ciekawy. No bo o czym tu pisać, skoro przedstawiciele aquaparku nie chcą nic powiedzieć?

--

Podejrzewam, że wielu poznańskich dziennikarzy (nie tylko z „Gazety”, także z innych mediów) ma podobne doświadczenia. Na szczęście nie zauważyłem, aby z podobną arogancją na Termach Maltańskich traktowano samych klientów. Uff, to dopiero sukces!

Pod względem wizerunkowym poznański aquapark ma dużo, bardzo dużo do poprawienia.

P.S. Termy świetnie promują się w jednym miejscu: na Facebooku. Mają tam ponad 17,5 tys. fanów i dobrze prowadzony profil z częstymi aktualizacjami. Przydałoby się, aby pracowników aquaparku było stać na taki PR również poza siecią.

Seweryn Lipoński / 19 marca 2013