Poznań Spoza Kamery » A gdyby tak "szóstkę" trafił prezydent Poznania?

17 lutego 2013,

A gdyby tak "szóstkę" trafił prezydent Poznania?

Poznań - Ryszard Grobelny - Lotto - MPK - ZTM - most Uniwersytecki - lokale socjalne

Ktoś z Poznania trafił w sobotę „szóstkę”. Szczęśliwiec kupił kupon – nie skreślał, bo metodą chybił-trafił – w kolekturze na os. Kopernika i zgarnął 28,8 mln zł.

Złapałem się ostatnio na tym, że kiedykolwiek mowa o budżecie Poznania, to niemal z automatu piszemy: pieniędzy raczej nie będzie, budżet bardzo napięty, itd. itp. Stąd absurdalna myśl. Gdyby to był taki „urzędowy”, zwycięski kupon? Na co wygraną przeznaczyłby prezydent Ryszard Grobelny?



No właśnie, na co?

- Na łatanie budżetu! – zakrzykną co niektórzy. I tu zaskoczenie, bo nie mają racji. Przynajmniej na razie… Budżet Poznania na 2013 r., co ciekawe, nie zakłada deficytu, tylko nawet pewną nadwyżkę (blisko 6,2 mln zł).

Powód jest prosty. Miasto jest już tak zadłużone po ostatnich inwestycjach, że już bardziej zadłużać się nie może. Inna sprawa, że nie wiadomo, jak to wyjdzie w praktyce. Jeśli np. znów nie sprawdzą się plany sprzedaży miejskich kamienic, to z tą nadwyżką może być kiepsko. Ale póki co – deficytu nie ma, więc nie ma też czego łatać.

Skoro tak, to na co można by wydać te hipotetyczne 28,8 mln zł? W skali całego budżetu kwota może nie jest powalająca. Ale nie jest też mała. Od razu przychodzi mi na myśl kilka inwestycji – głównie komunikacyjnych – które od ręki przydałyby się w Poznaniu.

Projekty linii tramwajowych. Chodzi o trasy na ul. Ratajczaka, na Naramowice, na os. Kopernika oraz przedłużenie tramwaju z Ogrodów do ul. Polskiej. Miasto zamierza je zbudować – przynajmniej część z nich - w dość bliskiej przyszłości. Zapewne do 2020 r. Rzecz w tym, że najpierw trzeba zrobić projekty. A na projekty też potrzeba pieniędzy.

Sam projekt tramwaju w ul. Ratajczaka może pochłonąć kilka, a może nawet kilkanaście milionów złotych! Pozostałe zapewne nie będą aż tak drogie. Ale gdyby je zsumować – dostaniemy kwotę pewnie w okolicach 20 mln zł. Miasto chciało sfinansować te prace z unijnych pieniędzy, ale – jak donosiliśmy już w listopadzie – nie udało się. Wtedy szef biura koordynacji projektów zapowiedział:

Jeżeli nie uda się poszukać nowego źródła finansowania (…) miasto prawdopodobnie przygotuje te projekty ze środków własnych

Piotr Wiśniewski, dyrektor biura koordynacji projektów Urzędu Miasta



Pieniądze z szóstkowego kuponu byłyby jak znalazł.

Most Uniwersytecki. To jeden z większych niespodziewanych wydatków, który miasto musi udźwignąć w najbliższym czasie. Jeszcze do niedawna planowało tylko remont wiaduktu za 10 mln zł, i to w… 2015 r.



Rzeczywistość nie okazała się tak różowa. Most trzeba rozebrać i postawić praktycznie od nowa. Ma to nastąpić w przyszłym roku. Początkowo mówiło się o 50 mln zł, jednak we wniosku o unijną dotację (też odrzuconym) padła już kwota 70 mln zł. Tak czy inaczej – nawet jedna trzecia tej kwoty przydałaby się. I to bardzo.

Mieszkania socjalne. To jeden z najbardziej pilnych – i zarazem najbardziej wstydliwych – problemów Poznania. Trzeba go jak najszybciej rozwiązać. Na lokal socjalny czeka u nas ponad 2 tys. rodzin.

A nowych mieszkań tego typu ani widu, ani słychu. Gdy już miasto próbowało jakoś poprawić sytuację i kupiło akademik w Koziegłowach – wybuchła awantura, bo tamtejsi mieszkańcy i radni się nie zgodzili na takie sąsiedztwo. W efekcie z planów nic nie wyszło. A kolejki po lokal socjalny nie zmniejszają się, tylko wciąż rosną.

--

Oczywiście wygrana mogłaby też pójść na sprawy i wydatki bieżące. Zwłaszcza że wiele z nich zostało ściętych w porównaniu z zeszłym rokiem. Można tu wymienić choćby utrzymanie dróg (2012: 75 mln zł, 2013: 66 mln zł), pomoc społeczną (2012: 129 mln zł, 2013: 116 mln zł) czy wreszcie żłobki (2012: 20 mln zł, 2013: 18 mln zł), których pracownicy od wielu miesięcy głośno domagają się podwyżek.



Dodatkowymi pieniędzmi nie pogardziliby też zapewne dyrektorzy wydziału oświaty oraz miejskiej komunikacji (no, tu akurat szefa chwilowo nie ma). Bo także te dziedziny padły ofiarą cięć, dzięki którym mamy plan budżetu bez deficytu.

Z ciekawostek: na samo spłacanie miejskich długów wraz z odsetkami idzie aż 116 mln zł! Nie zdawałem sobie sprawy, że aż tyle. Tu nawet rekordowa wygrana w Lotto niewiele by pomogła.

Mimo wszystko 28,8 mln zł piechotą nie chodzi. Może kiedyś urzędnicy skuszą się i rzeczywiście zagrają? Byle nie za pieniądze podatników… :)

Seweryn Lipoński / 17 lutego 2013