Poznań Spoza Kamery » Młodzieżowych igrzysk jednak nie będzie. Teraz już na 100 proc.

8 października 2012,

Młodzieżowych igrzysk jednak nie będzie. Teraz już na 100 proc.

Poznań - Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie - Ryszard Grobelny - budżet miasta

Prezydent Ryszard Grobelny próbował się jeszcze ratować nadzwyczajną sesją rady miasta. Ale efekt był z góry do przewidzenia. Tym razem radni powiedzieli wprost: na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie 2018 w Poznaniu zgody nie ma.

Wynik głosowania – cztery głosy za organizacją igrzysk, 27 przeciw – mówi sam za siebie. Przeważyły głosy radnych z Platformy Obywatelskiej. Wcześniej, kilka godzin przed sesją, zamieniłem na ten temat parę słów z Markiem Sternalskim, szefem klubu PO. Mówił tak:

W obecnej sytuacji nie stać nas na tę igrzyska. Dlaczego nie pomyślimy o innych imprezach, wymagających mniejszych nakładów? Powalczmy o mistrzostwach świata w pływaniu na Termach Maltańskich, albo zróbmy coś w nowej hali na targach

Marek Sternalski, szef klubu radnych PO



Mniej więcej to samo powtórzył później w trakcie dyskusji o igrzyskach.

Zwykle jestem bardzo, bardzo ostrożny w przyznawaniu racji jakimkolwiek politykom. Jednak tym razem muszę to zrobić. Już dwa tygodnie temu wyjaśniałem, dlaczego prezydent Grobelny nie przekonał do swojego pomysłu ani radnych, ani mnie, oraz – jak przypuszczam – także wielu poznaniaków.

Mimo to w ostatnich dniach kilka osób dziwiło mi się. Bo niby taki miłośnik sportu, co nie tylko ogląda, ale też sam na okrągło biega, pływa, jeździ na rowerze… i nagle nie popiera organizacji młodzieżowych igrzysk w Poznaniu?

Muszę więc w tym miejscu wyłożyć kawę na ławę. Nie mam nic przeciwko, aby Poznań taką imprezę zorganizował. Ale tylko wtedy, gdy będzie go na to stać.

Obecnie nas nie stać. Finanse miasta w tym i w przyszłym roku wyglądają dramatycznie źle – wie o tym każdy, kto choć rzucił okiem na tegoroczny budżet Poznania.



Przez następne 3-4 lata wcale nie będzie lepiej. I o tym z kolei wie każdy, kto analizował tzw. wieloletnią prognozę finansową miasta. Urzędnicy już teraz wykreślają z niej niektóre inwestycje.

Władze Poznania przekonują, że przez sześć lat finanse miasta mogą się poprawić. Świetnie. Tyle że przygotowań do tak dużej imprezy jak Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie nie zaczyna się rok ani dwa lata przed.

Modernizacje obiektów (takich jak stadion na Golęcinie) czy wręcz budowę nowych musielibyśmy zacząć pewnie w okolicach 2014-2015 r. Czyli wtedy, gdy sytuacja miasta będzie wyglądać jeszcze bardzo kiepsko. A to przecież koszty idące w dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych.

Tylko bez pośpiechu!

Nie jest sztuką porywać się na coś, czemu możemy finansowo nie podołać. Osobiście wolę, aby Poznań powalczył o te młodzieżowe igrzyska – albo jakąkolwiek inną dużą imprezę – np. na rok 2022 czy nawet 2026.

To lepsze niż gdyby MKOl miał nam zabierać igrzyska i w ostatniej chwili szukać innego gospodarza, bo np. Poznań nie znalazł pieniędzy na budowę wszystkich obiektów, albo po prostu zbankrutował przez niespłacenie kolejnych kredytów. To oczywiście czarny scenariusz. Ale biorąc pod uwagę obecne zadłużenie miasta – wcale nie taki nieprawdopodobny.

Albo nawet gdyby Poznań te igrzyska zorganizował, ale sportowcy zastaliby miasto w korkach samochodowych. Bo bilety na komunikację miejską zdążyłyby podrożeć np. do 5 zł za przejazd.

Uporządkujmy najpierw nasze sprawy. Odetchnijmy trochę po przygotowaniach do Euro 2012. Na kolejne igrzyska przyjdzie jeszcze czas.

Seweryn Lipoński / 8 października 2012