Poznań Spoza Kamery » A wokół Uniwersyteckiego... cisza

26 września 2012,

A wokół Uniwersyteckiego... cisza

Poznań - most Uniwersytecki - rondo Kaponiera - ZDM - PKP - kolej - Poznań Główny

Na dzisiejszym Poznańskim Forum Transportowym był Wojciech Grześkowiak, dyrektor poznańskiego Zakładu Linii Kolejowych. Postanowiłem przy okazji zapytać go, czy wiadomo coś nowego w sprawie mostu Uniwersyteckiego. A konkretniej – w sprawie utrudnień dla kolei, związanych z planowaną rozbiórką wiaduktu.

Wiele nowego się nie dowiedziałem. Dyrektor Grześkowiak właściwie powtórzył to, co słyszałem od kolejarzy już kilka tygodni temu: jeśli przy rozbiórce zastosuje się odpowiednią technologię, to będzie można tymczasowo wyłączać część torów. Po innych pociągi będą jeździć i nie będzie problemu.

Za to skonsternowało mnie coś innego:

Zarząd Dróg Miejskich sygnalizował nam tę sprawę. To było z miesiąc temu. Mieliśmy się umówić na spotkanie z panem dyrektorem Skałeckim, ale na razie do niego nie doszło. Jeszcze nie jesteśmy umówieni.

Wojciech Grześkowiak, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Poznaniu



Przez chwilę zastanawiałem się, kto tu bardziej zaspał. I dochodzę do przekonania, że jednak miasto. Bo to przecież miasto w ostatniej chwili zdecydowało o całkowitej przebudowie mostu Uniwersyteckiego. Dlatego to miejscy urzędnicy powinny zadbać, żeby wszystko dogadać z tymi, którym może to sprawić nie lada problem.

Czyli, na przykład, właśnie z kolejarzami. Dla przypomnienia: pod mostem Uniwersyteckim przejeżdżają pociągi m.in. do Szczecina, Kołobrzegu, Bydgoszczy i Gdańska… No i przede wszystkim – do Warszawy. Dyrektor Grześkowiak przyznaje – co zrozumiałe – że nawet nie bierze pod uwagę, aby jednocześnie wyłączyć z użytku większość tych torowisk. Pewnie chciałby wiedzieć, na czym stoi. Drogowcy powinni mu jak najszybciej przedstawić swoje plany.

Dlatego: halo, pobudka! Decyzja o rozbiórce mostu Uniwersyteckiego zapadła już prawie dwa miesiące temu. Zanim do niej w końcu dojdzie, pewnie minie jeszcze trochę czasu. Ale lepiej nie zwlekać do ostatniej chwili. Zwłaszcza że kolej to specyficzne podwórko. Zwykle nie ma tu miejsca na jakieś spontaniczne działania. Rozkłady jazdy są uzgadniane na wiele tygodni zanim wejdą w życie.

Apeluję więc do dyrektorów ZDM-u, aby jak najszybciej uzgodnili z kolejarzami szczegóły współpracy przy rozbiórce wiaduktu. I tym samym uspokoili także podróżnych.

Seweryn Lipoński / 26 września 2012