www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Grobelny nie przekonał. Sam uwalił igrzyska

25 września 2012,

Grobelny nie przekonał. Sam uwalił igrzyska

Poznań - Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie - Ryszard Grobelny - polityka

To było do przewidzenia. Niemal na 100 proc. nie będzie w Poznaniu Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich 2018. Radni nie zgadzają się na kolejną kosztowną imprezę w sytuacji, gdy miasto ledwo wiąże koniec z końcem.

Już po wczorajszej komisji kultury fizycznej i turystyki dało się wyczuć, że właśnie tak zakończy się cała sprawa. Prezydent Ryszard Grobelny prezentował swój projekt przed radnymi. Ale zamiast poparcia spotkał się z ostrą krytyką.

Będziemy przeciwko. Nie widzę szans na wygenerowanie tak poważnych kwot

Tomasz Lewandowski, przewodniczący klubu SLD



A przecież jeszcze parę miesięcy temu radni – częściowo, bo częściowo, ale jednak – poparli starania miasta o tę imprezę.

Co się stało od tamtego czasu? Plan starań o młodzieżowe igrzyska znałem dotąd głównie z mediów. Dopiero wczoraj miałem okazję posłuchać, jak sam prezydent o nim opowiada. I chyba wiem, dlaczego prawie nikogo nie przekonał:

1. Opłakane finanse Poznania. – Jak mnie na coś nie stać, to tego nie kupuję. A miasta nie stać na takie igrzyska – komentował już kilka dni temu Jakub Jędrzejewski, szef komisji kultury fizycznej i turystyki. Pustkę w miejskiej kasie i cięcia wydatków zaczynają odczuwać wszyscy mieszkańcy. Ostatnio szczególnie głośno było o nieoświetlonych ulicach.

W tej sytuacji organizacja kolejnej kosztownej imprezy to pomysł co najmniej kontrowersyjny. To oczywiście banał. Mimo to prezydent nie wskazał nic, co pozwalałoby sądzić, że na tej imprezie cokolwiek zarobimy. Wspomniał tylko o „prestiżu” wiążącym się z mianem miasta olimpijskiego. Trochę mało.

Aha, pogroził też palcem, że jeśli nie zorganizujemy młodzieżowych igrzysk, to możemy mieć problem z pozyskiwaniem unijnych dotacji na inwestycje. Nie podparł tego jednak żadnymi danymi np. sprzed Euro 2012.

Mało tego. Mam wrażenie, że prezydent Grobelny próbował przed radnymi (a także przed opinią publiczną) ukryć pewne koszty związane z tą imprezą. Przecież te 77 mln zł, o które rozchodziła się cała sprawa, miało iść tylko na samo przeprowadzenie imprezy. Prezydent nieszczególnie rozwodził się na temat innych kosztów. Takich jak modernizacja i budowa olimpijskich obiektów.

2. A co dla mieszkańców? Swoje poniedziałkowe wystąpienie Grobelny zaczął od optymistycznego stwierdzenia, że na organizacji młodzieżowych igrzysk zyskaliby sami poznaniacy. Fajnie, pomyślałem, może usłyszę jakieś konkrety.

I owszem, usłyszałem. Takie oto konkrety, że po igrzyskach zostanie nam sprzęt sportowy, czyli… maty, sprzęt do szermierki, czy do podnoszenia ciężarów. Naprawdę! Właśnie te trzy rzeczy wymienił prezydent.

Okej, wspomniał też o bogatym programie edukacyjno-kulturalnym za – bagatela - 29 mln zł, który miałby towarzyszyć igrzyskom. Ale tu znów: żadnych konkretów. Pozostałe zalety imprezy sprowadzały się w jego ustach do ogólnikowych stwierdzeń, że „to może być wydarzenie mobilizujące poznaniaków i dające im poczucie jakości życia”. Szczególnie te ostatnie słowa zabrzmiały w obecnej sytuacji niemal jak kpina.

Mało uwagi poświęcił prezydent obiektom olimpijskim i temu, jak je później wykorzystać. Tu jedyny konkret to wioska olimpijska na Piotrowie lub Morasku – miałaby być potem przerobiona na zwykłe mieszkania.

Grobelny zupełnie nie wykorzystał choćby potencjału stadionu na Golęcinie po jego modernizacji. Nie przypomniał mityngów Żywiec Cup sprzed dekady. Nie wspomniał o młodzieży uprawiającej tam sport nawet w obecnych warunkach (okej - tu nie jestem obiektywny, bo sam do tej młodzieży jeszcze nie tak dawno należałem). Nie przytoczył sukcesów wielkopolskich lekkoatletów, które mogłyby być jeszcze większe, gdyby dysponowali nowoczesnym zapleczem do treningów.

Zamiast tego prezydent nazwał modernizację stadionu na Golęcinie „problemem, który prędzej czy później i tak spadnie na miasto”.

3. Nic nie wiemy o tych igrzyskach. Władze miasta w ogóle nie pokazały nam, kolokwialnie mówiąc, z czym to się je. Jak takie igrzyska wyglądają. Bo wbrew powszechnemu mniemaniu nie jest to mała ani niszowa impreza. W pierwszej edycji w Singapurze wzięło udział aż 3,5 tys. młodych sportowców.

Tymczasem Singapur i jego doświadczenia w prezentacji prezydenta w ogóle się nie pojawiły. Nie wiemy, czy Azjaci na tych igrzyskach skorzystali. Ile wydali. Co zyskali, co stracili. I w jaki sposób zawody wpłynęły na ich miasto. Momentami przypominało mi to sytuację sprzed paru lat, gdy władze Poznania chciały zorganizować drogi festiwal Rock in Rio, choć - jak się potem okazało - niewiele o nim wiedziały.

Nie trzeba było nawet mówić. Wystarczyło po prostu pokazać:



Wczoraj prezydent Grobelny nie był też przygotowany do dyskusji pod innymi względami. Gdy radny Michał Grześ stwierdził…

Sprawdzałem wyniki [poprzednich igrzysk]. Mamy bardzo słabych młodych sportowców. Dostaniemy baty i nikt nie przyjdzie tego oglądać

Radny Michał Grześ (PiS)



…prezydent mógł wtedy wyskoczyć na mównicę i odparować, że Polacy zdobyli w Singapurze dziewięć medali. Czyli podobnie jak dorosła ekipa w Londynie - a na młodzieżowych do zgarnięcia było ich mniej. Z tych dziewięciu medalistów dwoje było z Wielkopolski: Wojciech Dahlke (BKS Kłos Budzyń k. Chodzieży) w jeździectwie oraz Dawid Michelus (Sokół Piła) w boksie.

A Poznań wygrał klasyfikację medalową tegorocznych czwartków lekkoatletycznych z czterema złotymi medalami. Najmłodsi z tych sportowców właśnie w 2018 r. mogliby startować na młodzieżowych igrzyskach.

Przypuszczam, że prezydent nic o tym nie wiedział. Dlatego na zarzut radnego Grzesia nie odezwał się ani słowem.

Grobelny sam zniechęcił

Sprawa niby nie jest przesądzona. Bo radni nie odrzucili propozycji prezydenta, tylko zdjęli ją z porządku obrad. Termin zgłoszeń w staraniach o Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie 2018 mija w połowie października. Teoretycznie jest więc jeszcze czas.

A dziś w Teleskopie słyszę wiceprezydenta Dariusza Jaworskiego (od 5:20):

Szkoda by było, gdybyśmy to teraz odpuścili. Pamiętajmy, że to jest dopiero za sześć lat

Dariusz Jaworski, wiceprezydent Poznania



Gdyby wczoraj prezydent Grobelny porwał radnych wizją świetnej imprezy, z konkretnymi korzyściami dla miasta – być może poszliby podobnym tokiem myślenia jak jego zastępca.

Stało się jednak dokładnie na odwrót. Prezydent Grobelny zaprezentował swój projekt w sposób tak mętny i słabo uzasadniony, że tylko zniechęcił słuchaczy do całego pomysłu.

Seweryn Lipoński / 25 września 2012