Poznań Spoza Kamery » Tramwaj w Ratajczaka coraz droższy

12 września 2012,

Tramwaj w Ratajczaka coraz droższy

Poznań - inwestycje - ZTM - MPK - tramwaj w Ratajczaka - komunikacja miejska

Znamy najnowsze plany związane z budową tramwaju na ul. Ratajczaka. Ma kosztować około 140 mln zł i, według najbardziej optymistycznych założeń, moglibyśmy nim pojechać już za cztery lata.

Szefowe Zarządu Transportu Miejskiego podali dziś te szczegóły radnym z komisji rewitalizacji. Na razie sprawa jest na etapie starań o decyzję środowiskową, ale...

Decyzje o ustaleniu warunków zabudowy są ważne do końca kwietnia 2014 r. Do tego czasu musi być pozwolenie na budowę i sądzę, że tego terminu dotrzymamy. Szacunkowy koszt to około 140 mln zł

Rafał Kupś, zastępca dyrektora ZTM



Gdy dwa lata temu „Gazeta” odkopała pomysł tej inwestycji – przyznam, że patrzyłem na nią z pewnym przymrużeniem oka. Bo tramwajów w centrum Poznania niby i i tak jeździ już sporo.

Przejrzałem na oczy dopiero kilka tygodni temu. Konkretnie – kiedy urzędnicy głowili się nad zorganizowaniem tramwajowych objazdów na czas przebudowy ronda Kaponiera.

Okazało się, że tramwaje nie mogą pojechać przez ul. Towarową, bo… nie ma z niej prawoskrętu w Święty Marcin.

Z mapy linii tramwajowych dość jasno wynikało, że w tej sytuacji możliwe są tylko dwa objazdy. Obydwa bardzo odległe: albo przez ul. Królowej Jadwigi i Strzelecką, albo przez ul. Przybyszewskiego i Dąbrowskiego (ostatecznie urzędnicy zdecydowali się na ten drugi wariant).



(źródło: ZTM Poznań)

Na powyższej mapce najlepiej widać różnicę. Na żółto - objazd, którym obecnie przez remont Kaponiery muszą jeździć tramwaje.

Objazdy mogłyby być znacznie prostsze i krótsze, gdyby istniała linia z ul. Królowej Jadwigi przez ul. Ratajczaka do ścisłego centrum (zaznaczona na czerwono). Nagle okazało się, że taka trasa jest bardzo potrzebna.

I kto wie, czy właśnie nie ta sytuacja zdopingowała urzędników. Ostatnio o tramwaju w ul. Ratajczaka mówi się coraz więcej. Kilka tygodni temu rozmawiałem z prezydentem Ryszardem Grobelnym i zapytany o plany budowy kolejnych linii (po Pestce i Franowie) odparł:

W pierwszej kolejności tramwaj w ul. Ratajczaka (...)

Ryszard Grobelny, prezydent Poznania



Teraz dyrektor Kupś mówi, że jeśli wszystko pójdzie bez przeszkód, budowa może nastąpić w latach 2014-2016. Czyli tramwaj pojechałby przez ul. Ratajczaka już za cztery lata.

Pytanie tylko, skąd wziąć pieniądze. Bo sytuacja finansowa miasta jest kiepska, żeby nie powiedzieć: tragiczna. Zapewne w najbliższych latach trzeba będzie zrezygnować przynajmniej z części dużych inwestycji.

Tymczasem tramwaj w Ratajczaka robi się coraz droższy. Gdy przed laty projektowano linię, miała kosztować 30 mln zł. Jednak dziś wiemy, że cała inwestycja będzie znacznie bardziej skomplikowana niż się wydawało.

Dosłownie kilka tygodni temu urzędnicy mówili o 100 mln zł. A dziś padła już kwota 140 mln zł. I to sama budowa. Bo wcześniej projekt to kolejne kilka, kilkanaście milionów.

Wygląda na to, że Poznań znów musi liczyć na Unię Europejską. Jeszcze jesienią mamy wiedzieć, czy tramwaj w Ratajczaka dostanie na to szansę od ministerstwa.

Jeśli tak się stanie – świetnie. Bruksela bardzo przychylnie patrzy na wszelkie projekty związane z transportem szynowym, który zmniejsza korki samochodowe i nie zanieczyszcza w takim stopniu środowiska.

Jest jednak i gorsza wiadomość. Nie wiadomo, w jakim stopniu UE będzie dofinansowywać projekty w nowej perspektywie finansowej 2014-2020. W obliczu kryzysu wydaje się wątpliwe, abyśmy znów mogli liczyć na dotacje sięgające nawet 85 proc. kosztów.

A to oznacza, że miasto prawdopodobnie będzie musiało dać więcej z własnego budżetu. Dla władz Poznania może to być bardzo duże wyzwanie.

Seweryn Lipoński / 12 września 2012