Poznań Spoza Kamery » Zakorkowany Poznań vol. 2. Jak tego uniknąć?

2 września 2012,

Zakorkowany Poznań vol. 2. Jak tego uniknąć?

Poznań - rondo Kaponiera - inwestycje - korki - MPK - Roosevelta - tramwaje

Jutro sądny dzień dla kierowców, taksówkarzy i jeżdżących MPK. Ma nam pokazać, jak mniej więcej będzie się żyło bez Kaponiery. Już nie przez półtora roku, tylko co najmniej przez dwa lata – biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia w sprawie mostu Uniwersyteckiego.

>

(kliknij, aby powiększyć / źródło: ZDM Poznań)

Przebudowa ronda trwa już od paru tygodni. Wielkiego paraliżu na razie nie ma. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca… a właściwie tuż po wschodzie (skoro to dopiero pierwsze dni).

Rok temu było bardzo podobnie z zamknięciem pierwszej części ul. Roosevelta. Pod koniec wakacji był jeszcze względny spokój. A potem…



Podobny test czeka nas i teraz. Jutro rusza rok szkolny, wracają nauczyciele, uczniowi i wożący ich do szkół rodzice. Niebawem także studenci. A tu główne rondo w mieście zamknięte. Powiedzmy sobie wprost: potworne korki będą (przynajmniej w niektóre dni), nie ma innej opcji.

Jednak nie zamierzam narzekać na drogowców czy władze Poznania. Przebudowa Kaponiery to coś, co po prostu zrobić trzeba. Pierwotnie miało być zrobione nawet na Euro 2012. Ale drogowcy się nie wyrobili w czasie.

Co ciekawe, wyszło to poznaniakom na dobre. Wystarczy sobie przypomnieć zeszłoroczny paraliż związany z innymi remontami. A gdyby jeszcze wtedy doszła zamknięta Kaponiera?... Brr, strach myśleć.

Teraz już nie ma zmiłuj. Rondo na razie jest przejezdne od jednej strony w dwóch kierunkach. Gdy roboty ruszą już na całego – pewnie będzie zamknięta cała. Także dla pieszych. Skoro ma być zupełnie nowe przejście podziemne, to inaczej po prostu się nie da.



Jak w tej sytuacji żyć bez Kaponiery? Wydaje mi się, że wiele zależy od nas samych. Od tego, czy będziemy się nawet raz po raz pchać do centrum miasta autem – przyznaję bez bicia, samemu wciąż mi się to zdarza – czy jednak zostawimy je na jazdę po obrzeżach Poznania. Najlepiej tylko tam, gdzie remontów ani widu, ani słychu. Niezłą motywacją mogą być zbliżające się do 6 zł ceny paliwa.

A do jazdy po remontowanym śródmieściu najlepszy jest tramwaj. Niby nie odkrywam Ameryki, ale dwukrotnie wyścig Poznań Traffic Race sugerował dokładnie coś innego. Tyle że był przeprowadzany na dość specyficznej trasie.



Bo już np. podczas jazdy na Piątkowo tramwaj bije samochód na głowę. Na wielu innych też. Zwłaszcza gdy Poznań jest w budowie. Wystarczy tylko połapać się w rozkładzie jazdy MPK… Trzeba przyznać, że ostatnio to dość karkołomne zadanie.



W tym kontekście niepokoją mnie plany łatania przyszłorocznego budżetu Poznania. Prezydent chce zaoszczędzić 10 mln zł właśnie na komunikacji miejskiej.

Rocznie wydajemy na nią ponad 600 mln zł, więc ta „dycha” to niby niedużo. Ale spójrzmy inaczej. Już poprzednie cięcia na komunikacji spowodowały, że tramwaje jeżdżą (poza szczytem) co 12 min, a nie co 10 min. A to przyniosło tylko 3 mln zł.

Jak będzie wyglądał rozkład jazdy po kilka razy większych cięciach? Jak często pojadą tramwaje, nawet w godzinach szczytu? Co 15, co 20 minut? A może pojadą tak jak teraz, tylko za sieciówkę zapłacimy dwa razy więcej?

Pozostaje oczywiście rower. Ale jak przejezdne są dla rowerzystów niektóre miejsca w Poznaniu – każdy widzi. Najlepszym przykładem sama Kaponiera. Dotąd można było: a) przejechać przez rondo ulicą, z duszą na ramieniu, wśród samochodów, autobusów i tramwajów, b) znosić i wnosić rower po schodach w przejściu podziemnym.

A teraz oczywiście, z powodu przebudowy, nie można do ronda dojechać. Nowa ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Grunwaldzkiej/Bukowskiej urywa się na skrzyżowaniu z ul. Roosevelta.

Te 10 milionów i tak trzeba będzie zaoszczędzić, jeżeli nie na komunikacji, to na czymś innym

Prezydent Ryszard Grobelny, "Gazeta Wyborcza"



Mam nadzieję, że jednak na czymś innym.

Seweryn Lipoński / 2 września 2012