Poznań Spoza Kamery » Tramwaj w końcu dojechał na Franowo

11 sierpnia 2012,

Tramwaj w końcu dojechał na Franowo

Poznań - Rataje - tramwaj na Franowo - MPK - Ryszard Grobelny - inwestycje

Dojechał, dojechał. I to nie jeden, ale kilka. Tak wielu było chętnych, którzy przyszli na dzisiejsze otwarcie i przejechali się nową trasą. A pod wieczór zaczęły już jeździć na Franowo rozkładowe tramwaje - na razie tylko "16".



Muszę przyznać, że byłem zaskoczony. Spodziewałem się... może nie kameralnej imprezy, ale na pewni też nie takich tłumów (na powyższym zdjęciu aż tak tego nie widać - były setki ludzi!). Szczególną frajdę mieli najmłodsi. Dla nich każda przejażdżka tramwajem, nie tylko po nowej trasie, to jednak coś.

Otwarcie trasy tramwajowej na Franowo to symboliczne zwieńczenie inwestycji, która miała być na Euro 2012. Ale budowniczy nie zdążyli na czas. Choć – co ciekawe – długo prace przebiegały zgodnie z planem. Wydawało się wręcz, że będzie to jedna z inwestycji, przy których nic się nie opóźni.

Niestety przez różne perypetie – związane najpierw z wiaduktem na Chartowie, potem z zabezpieczeniami przeciwpożarowymi – trasa jest otwarta z ponad trzymiesięcznym poślizgiem. Prezydent Ryszard Grobelny nie odniósł się dziś do tego ani słowem. Wręcz przeciwnie, stwierdził, że dzięki Euro 2012 udało się zrealizować tę inwestycję „tak szybko”.

Stojąc tu przed państwem, jestem dumny, że otwieramy taką trasę. Jestem przekonany, że wielu poznaniaków będzie z niej na co dzień korzystać

Ryszard Grobelny, prezydent Poznania



Opóźniony, nie opóźniony... ważne, że tramwaj na Franowo w końcu jest. Mieszkańcy ratajskich osiedli mają się z czego cieszyć. Widać to było zresztą po frekwencji na otwarciu. Jazda w tunelu rzeczywiście przypomina podróżowanie metrem. A przystanki są nowoczesne i przestronne. Powiedziałbym nawet, że trochę przytłaczające rozmiarami.



Można przy tym wskazać także kilka mankamentów nowej linii. Choćby to, że tramwaj nie dojeżdża do os. Przemysława i ul. Folwarcznej. Mieszkańcy tych osiedli nadal będą więc skazani na dojazdy autobusem (przynajmniej do pętli, co samo w sobie wiąże się z przesiadką). Swego czasu całkiem głośno walczyli o wydłużenie trasy o te kilkaset metrów i stworzenie dodatkowego przystanku za powstającą zajezdnią. Nie zdołali przekonać urzędników.

Druga sprawa to rozmieszczenie przystanków na nowej trasie. Ufam, że przy jej projektowaniu zrobiono odpowiednie rozeznanie i nie są to mimo wszystko lokalizacje przypadkowe...

Nowa linia nie jest tak naprawdę zbyt długa, ma 2,5 km (z czego kilometr biegnie w tunelu). Obejmuje pięć nowych przystanków. Tyle że pierwszy z nich (Piaśnicka Rynek) jest jakieś 200 m za przystankiem na os. Lecha. Zastanawiam się, czy nie należało go usytuować jednak nieco dalej? Przypomina to trochę odległość między mostem Teatralnym a rondem Kaponiera w centrum, którą czasem bardziej opłaca się przejść pieszo niż przejechać tramwajem.

Potem mamy kolejny przystanek w tunelu (Piaśnicka/Kurlandzka) i przy M1 (Szwedzka). Za to tuż przed pętlą jest jeszcze przystanek Szwajcarska. Który też wydaje się trochę bez sensu, chyba że ma pełnić funkcję węzła przesiadkowego wraz ze znajdującym się obok, ale nie za dużym parkingiem. A może chodzi po prostu o dojazd dla pracowników Kompanii Piwowarskiej? Tyle że do zakładu można by też spokojnie dojść z pętli, to nie więcej jak 200 m.

To tyle, jeśli chodzi o pierwsze spostrzeżenia. Pewnie za parę dni więcej będą mogli powiedzieć pasażerowie, którzy zamierzają regularnie jeździć nowym tramwajem.

Seweryn Lipoński / 11 sierpnia 2012