Poznań Spoza Kamery » Prezydent Poznania chce mundialu. Albo igrzysk

3 lipca 2012,

Prezydent Poznania chce mundialu. Albo igrzysk

Euro 2012 - Poznań - Warszawa - Ryszard Grobelny - igrzyska olimpijskie - mundial

Trwają podsumowania Euro 2012. Dziś włodarze Poznania i Wielkopolski dziękowali urzędnikom, którzy byli zaangażowani w prace sztabu operacyjnego, jaki działał przez całe mistrzostwa.

Coraz więcej mówi się o tym, co teraz, po Euro 2012. Na sport.pl czytałem ostatnio ciekawą analizę, czy Polska mogłaby się starać o mistrzostwa świata w piłce nożnej, np. w 2030 r. A co na to prezydent Ryszard Grobelny? Postanowiłem zapytać.

Seweryn Lipoński: Panie prezydencie, mówi się o piłkarskich mistrzostwach świata, które Polska mogłaby zorganizować za kilkanaście lat, a nawet o igrzyskach olimpijskich. Co sądzi pan o tych pomysłach?

Ryszard Grobelny: - Moim zdaniem Polskę stać na organizację największych imprez sportowych, także olimpiady. Mówiłem to już przed Euro 2012. Polska powinna sobie taki cel postawić. Oczywiście nie może być taki, że chcemy coś zorganizować za sześć czy za osiem lat, bo to nierealne. Ten cel musi być w trochę dłuższej perspektywie. Ale powinniśmy próbować. Uważam, że jesteśmy w stanie zorganizować dobrą olimpiadę.

Mówiąc „jesteśmy”, ma pan na myśli Poznań czy Warszawę?

- Zapewne - niestety, z poznańskiego punktu widzenia - taką olimpiadę współcześnie powinna organizować Warszawa. Ale myślę, że w Poznaniu mogłyby się spokojnie odbywać mecze grupowe w sportach zespołowych. A także, oczywiście, zawody regatowe na Malcie, bo trudno byłoby budować kolejny tor regatowy w Polsce. Dlatego Poznań na pewno również by skorzystał. Tak samo powinniśmy starać się o mundial, czyli kolejną największą imprezę.To nie jest coś, co przekracza nasze możliwości organizacyjne. Inna sprawa, czy Polska dzisiaj potrafiłaby wywalczyć sobie taką imprezę. Tu mam wątpliwości.

(...)

Jest jeszcze trzeci aspekt: finansowy. Kondycja Poznania i innych polskich miast nie jest najlepsza. Zapewne będzie to podnosić wielu przeciwników Euro, jeśli za jakiś czas zechcemy się starać o kolejną imprezę.

- Pozostaje mi powiedzieć, że ci przeciwnicy ewidentnie nie mają racji. Robią błąd. Kraje na całym świecie nie walczą o tego typu imprezy, bo nie mają co robić z pieniędzmi. Walczą po to, żeby poprawiać przy okazji swoją sytuację finansową, a nie ją pogarszać. Nie spotkałem się z przypadkiem, aby organizatorzy takiej imprezy pogorszyli swoją kondycję finansową w dłuższej perspektywie. Może wyjątek stanowi Grecja (organizowała igrzyska olimpijskie w Atenach w 2004 r. - przyp. red), ale w jej przypadku raczej wynikało to z innych przyczyn.

(Cała rozmowa do przeczytania na poznan.gazeta.pl)

Seweryn Lipoński / 3 lipca 2012