www.poznanspozakamery.pl
facebook.com/poznanspozakamery

Poznań Spoza Kamery » Poznaniacy podpisują flagę. A koza stawia na Włochów

1 lipca 2012,

Poznaniacy podpisują flagę. A koza stawia na Włochów

Euro 2012 - Poznań - plac Wolności - strefa kibica - finał - koza Przylepa - De Mono

Finał tuż tuż. Od rana trwa już odliczanie nie dni, tylko godzin do zakończenia Euro 2012. W Poznaniu się dzieje: w strefie kibica setki ludzi złożyły podpisy na fladze dla irlandzkich kibiców, a koza Przylepa próbuje trzeci raz z rzędu „przewidzieć” wynik meczu. Dziś znów postawiła na Italię.

Typowanie odbyło się krótko przed południem. Nie zdążyłem go zobaczyć, ale z relacji wolontariuszy wiem, że koza dość długo się wahała między hiszpańskim gazpacho i włoskim spaghetti. Ostatecznie polizała to drugie…

Organizatorzy całej zabawy chętnie przypominają, że Przylepa już trafnie „wytypowała” wyniki dwóch poprzednich spotkań Włochów rozgrywanych w Poznaniu. Najpierw ich remis z Chorwacją, potem – zwycięstwo z Irlandią.



W centrum medialnym zamieniłem parę słów z dyrektorem Michałem Prymasem, szefem poznańskiego Euro 2012. Pytałem oczywiście o dzisiejszy finał.

Pogoda dopisuje. Spodziewamy się, że do strefy kibica przyjdzie kilkanaście tysięcy ludzi. Przy tym fajnie wyszło, że grupa poznańsko-gdańska okazała się najlepsza pod względem sportowym

Michał Prymas, dyrektor biura Euro 2012 w Poznaniu



Tymczasem po południu w strefie kibica pojawiła się znów… flaga Irlandii! Tak, to nie pomyłka. Wprawdzie „Boys in Green” dawno już odpadli. Jednak poznaniacy o nich nie zapomnieli. Dziś setki ludzi w strefie kibica składały podpisy na fladze, którą już jutro operator stadionu (to tam wisiała podczas meczów) chce wysłać do stowarzyszenia irlandzkich kibiców.

Większość podpisywała się po prostu imionami. Ale niektórzy pisali od siebie coś więcej. Na przykład: „Never beat the Irish!”, „We love u Boys in Green”, czy nawet lekko niecenzuralne „You’re f…ing awesome”. Pojawiły się też nazwy miejscowości („Tarnowo Podgórne”) i klubów piłkarskich („KKS Lech Poznań”).



Do meczu niecałe dwie godziny. Plac Wolności powoli się zapełnia, trwają koncerty. Muzycy z De Mono żartowali dziś, że szkoda, że do finału nie doszli polscy piłkarze, bo mogliby im zaśpiewać hymn… albo nieśmiertelne „nic się nie stało”.

Ale w finale zagrają Hiszpanie z Włochami. Zbyt wielu obcokrajowców w strefie kibica nie powinniśmy się spodziewać. Obie reprezentacje mają opinię takich, za którymi kibiców jeździ stosunkowo niewielu, a jak już, to nie po fanzonach, tylko z biletami na mecze.

Za to Polacy będą kibicować jednym i drugim, o czym napisałem już w weekendowej „Gazecie”. Po ostatnim gwizdku jedni będą się cieszyć, drudzy smucić. Bo mistrz może być tylko jeden – jak to śpiewał przed Euro 2000 zespół E-Type.

Dziś tego mistrza poznamy około 22.35. O ile nie będzie dogrywki. Jeśli będzie – to pewnie około 23.20. A jeżeli przypadkiem będą karne… to jakoś tuż przed północą. Zobaczymy. Czas na wielki finał na zakończenie Euro 2012.

Seweryn Lipoński / 1 lipca 2012