Poznań Spoza Kamery » Jesteś z takiego kraju, jaką masz koszulkę

10 czerwca 2012,

Jesteś z takiego kraju, jaką masz koszulkę

Euro 2012 - Poznań - plac Wolności - strefa kibica - Stary Rynek - kibice

To taka niepisana zasada w strefie kibica, o której wczoraj wieczorem sam mogłem się przekonać. Oba mecze oglądałem w koszulce reprezentacji Holandii.

Wprawdzie trochę zakamuflowanej, bo wyjazdowej w kolorze błękitnym, a nie pomarańczowym. Jednak i tak zdradzał mnie numer „10” z nazwiskiem „Sneijder”.

Btw, podczas meczu Holandia-Dania w strefie kibica spadł pierwszy deszcz. Organizatorzy przygotowali dla ludzi peleryny. Ale oczywiście okazało się, że nie za darmo… trzeba było zapłacić 5 zł za sztukę.



Mecz dopiero co się skończył – a już zaczęli podchodzić i zagadywać kibice z najróżniejszych krajów. Pytali: „Co się stało z twoimi?”, poklepywali po ramieniu, okazywali wyrazy współczucia z powodu porażki rodaków.

Byli nieco zdziwieni, gdy wyjaśniałem, że jestem z Polski, choć obok naszej reprezentacji kibicuję także Holendrom :)

Nawet Niemcy wołają: Polska, Polska!

Żadnych wyrazów współczucia nie potrzebowali wczoraj Niemcy. Ich mecz z Portugalią przyciągnął na plac Wolności więcej osób, niż się spodziewałem – było spokojnie kilkanaście tysięcy. W tym właśnie spora grupa naszych zachodnich sąsiadów.

Po dość przeciętnym spotkaniu, choć z bardzo emocjonującą końcówką, mogli wszystkim zaprezentować swój taniec radości:



A zaraz potem wspólnie z polskimi kibicami zaczęli skandować też: - Polska! Polska!

W ogóle strefa kibica zamieniła się wczoraj w istną mozaikę narodowości i kultur. O ile w piątek było w niej przede wszystkim biało czerwono, to już w sobotę obok Polaków i Irlandczyków (jest ich naprawdę cała masa!) pojawiali się Chorwaci, Niemcy, Portugalczycy, Hiszpanie, Włosi…

Atmosferę Euro 2012 czuć już nie tylko w okolicach placu Wolności. Zabawa trwała w najlepsze także na Starym Rynku, a dziś rano na Grunwaldzie obudziły mnie… wuwuzele pod oknami.

Cieszy, że na razie nie było żadnych poważnych incydentów. Nie licząc paru sprzeczek i bójek, w których na szczęście nikt poważniej nie ucierpiał.

Zaraz po dodaniu tego wpisu idę na miasto, bo dzwonili z redakcji, że już jest mnóstwo kibiców i zaczyna się zabawa.

Seweryn Lipoński / 10 czerwca 2012